www.mamboteam.com
Strona Mirosława Dakowskiego Advertisement
Odwiedza nas 35 gości
S T A R T arrow Gospodraka..., oj, draka arrow RABUNEK w neo-PRL arrow MEGA- szmugiel - a pazerna głupota rządu
17.04.2014.
 
 
migawki
Jedyną bronią, której Polska używając, odniesie zwycięstwo, jest różaniec.

August Kard. Hlond

Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie zwycięstwem błogosławionej Maryi Dziewicy

Stefan kard. Wyszyński

To do NAS oni wołają ! Zrozumcie to !

 
W Y S Z U K I W A R K A
MEGA- szmugiel - a pazerna głupota rządu Drukuj Email
Wpisał: Anna Ambroziak   
14.06.2013.

MEGA- szmugiel - a pazerna głupota „rządu”

 

 

[Dostałem z komentarzem: straty rządu na szmuglu są niczym innym jak zyskami obywateli. Rząd gdyby rzeczywiście chciał, mógłby ten szmugiel ukrócić w bardzo prosty sposób, czyli obniżyć podatki od paliw. A. ]

 

 

Anna Ambroziak  14 czerwca 2013 naszdziennik

 

 

Tylko od 6 maja do 4 czerwca wwieziono z Rosji do Polski 9 mln litrów nielegalnego paliwa. Proceder paraliżuje pracę celników na granicy z obwodem kaliningradzkim. Skarb Państwa traci na tym 12 mln zł miesięcznie

 

Sztandarowy projekt rządowej propagandy pod tytułem zintensyfikowanie relacji handlowych z Rosją przyprawia celników o ból głowy. Czarnorynkowa benzyna przemycana z terenu Federacji Rosyjskiej zalewa przygraniczne gminy. Od początku roku celnicy prowadzą bardzo dokładne kontrole osób przywożących do Polski paliwo zza wschodniej granicy.

Tylko w pierwszym kwartale 2013 r. Izba Celna w Olsztynie wszczęła około tysiąca postępowań w związku z przemytem paliwa. Od maja obowiązują ograniczenia dla osób, które masowo jeżdżą za wschodnią granicę w celu sprowadzania i sprzedaży paliwa. Różnica cen paliwa w Rosji i Polsce to średnio ok. 2,50 zł na litrze oleju napędowego i 2,90 zł na litrze benzyny.

Od 6 maja do 4 czerwca do Polski przewieziono z Rosji 9 mln litrów nielegalnego paliwa. Dlatego od najbliższego poniedziałku przepisy zostaną zaostrzone.

– Celnicy poddadzą skrupulatnej kontroli wszystkich, którzy przekraczają granicę częściej niż raz w tygodniu, czyli cztery razy w miesiącu. To wszystko służy temu, by ograniczać straty państwa – tłumaczy podinspektor Ryszard Chudy, rzecznik prasowy Izby Celnej w Olsztynie.

Pokusa przemytu jest duża, na stacjach paliw w Federacji Rosyjskiej benzynę można kupić za mniej więcej 3 zł za litr, w Polsce to już prawie 6 złotych za litr. Przepisy celne mówią, że można przywieźć z Rosji maksymalnie tyle paliwa, ile mieści fabrycznie zamontowany zbiornik samochodu plus 10 litrów w kanistrze. Ponadto paliwo to musi być wykorzystane wyłącznie do napędu tego samochodu i przywożone może być tylko okazjonalnie.

– Od początku stycznia br. na podstawie naszych baz danych ustaliliśmy osoby, które pojawiały się na granicy co najmniej 25-30 razy w miesiącu. Jako że ci ludzie jeżdżą do Rosji najczęściej starszymi volkswagenami passatami, do których można wlać i 100 litrów paliwa, nie ma wątpliwości, że łamią przepisy. Takie osoby zazwyczaj nie mają żadnych argumentów, by udowodnić celnikom, że nie handlują paliwem. [ta logika: udowodnij, że nie jesteś wielbłądem. .md] Zresztą same często się przyznają, że muszą nim handlować ze względu na trudną sytuację finansową – mówi Chudy.

Po paliwo do Rosji jeżdżą głównie Polacy. Z kolei Rosjanie w ramach małego ruchu granicznego przyjeżdżają do Polski przede wszystkim na zakupy – wywożą ogromne ilości wędlin, mięsa i nabiału. Kupują w Polsce żywność, bo jest ona nie tylko tańsza, ale i jakościowo lepsza niż w Rosji. Robią w Polsce tak duże zakupy, że popadają z tego powodu w kłopoty; otóż przepisy celne Federacji Rosyjskiej stanowią, że legalnie z Polski do obwodu można wwieźć jedynie 5 kg żywności.

Obostrzenia przewidywały dotąd możliwość tylko 10-krotnego wjazdu do Rosji, na Białoruś i Ukrainę w ciągu miesiąca. Przy każdym kolejnym przekroczeniu granicy należało udowodnić, że wjazd nie ma charakteru handlowego. W przeciwnym razie za każdy litr paliwa wwożonego do Polski trzeba zapłacić opłatę wyrównawczą, czyli różnicę cenową pomiędzy paliwem z Rosji i Polski.

Objęcie obwodu kaliningradzkiego i proporcjonalnego obszaru po stronie polskiej przepisami o ruchu przygranicznym UE zakłada umowa zawarta między RP a FR o małym ruchu granicznym. Realizacja jej zapisów skutkuje wprowadzeniem bezwizowego ruchu dla mieszkańców obwodu kaliningradzkiego i znacznej części województwa pomorskiego oraz warmińsko-mazurskiego.

Umowa weszła w życie 27 lipca 2012 r., od tego czasu przekraczanie granicy formalnie jest łatwiejsze, mieszkańcy strefy przygranicznej muszą okazać jedynie stosowne zezwolenie. Polakom wydaje je – za niewielkie pieniądze – rosyjska ambasada w Warszawie oraz Konsulat Generalny Federacji Rosyjskiej w Gdańsku, Rosjanom – polski konsulat w Kaliningradzie.

Zniesienie wiz było jednym z propagandowych haseł obecnego rządu. Ulubioną sentencją było wzmocnienie współpracy z Rosją na polu ekonomicznym i kulturalnym. – W interesie Polski jest, aby okręg królewiecki stał się bramą wjazdową UE do Rosji, ale też drogą handlową Rosji do lepszych, intensywniejszych relacji z Unią – mówił szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski.

Do problemów związanych z szarą strefą wokół obwodu kaliningradzkiego nawiązał wczoraj w Sejmie wiceminister finansów Jacek Kapica, szef Służby Celnej. Zaznaczył, że celem polsko-rosyjskiej umowy o małym ruchu granicznym jest przede wszystkim podtrzymywanie więzi rodzinnych, społecznych i kulturalnych, a także uzasadnionych więzi ekonomicznych.

Umowa w żadnym razie nie obejmuje działalności zarobkowej. Wprowadzone ułatwienia w przekraczaniu granicy pociągają za sobą wzrost liczby zjawisk niepożądanych z punktu widzenia gospodarczych interesów państwa, którym Służba Celna jest zobowiązana przeciwdziałać – mówił Kapica.

Tylko w tym roku na terenie województwa warmińsko-mazurskiego Służba Celna zlikwidowała cztery zlewnie – punkty dystrybucji nielegalnie przewiezionego paliwa.

– Przemytnik jeżdżący co drugi dzień jest w stanie przywieźć miesięcznie do 1,5 tysiąca litrów paliwa. W wyniku nielegalnej sprzedaży miesięczny zysk przemytnika wynosi do 2 tys. złotych – zaznaczył. [I chwała mu za to!! MD]

Istnienie szarej strefy uszczupla budżet państwa – według wyliczeń resortu finansów sprzedaż nielegalnego paliwa mieszczącego się w 150 cysternach powoduje uszczerbek w dochodach Skarbu Państwa do kwoty 12 mln zł miesięcznie.

Łapcie mafię, nie mrówki

Dwukrotnie doszło już do protestu osób przewożących paliwo, niezadowolonych z obostrzeń wprowadzonych przez Służbę Celną. 10 maja przed przejściem granicznym w Gołdapi protestowało prawie 50 osób. Dzień później przed przejściem w Grzechotkach – Mamonowie – 100 osób.

Protestujący blokowali dojazd do przejścia granicznego, protesty były krótkie, nie doszło do poważniejszych incydentów. Jak podkreślał wczoraj Kapica, protesty były nieracjonalne. (ty..... [----]. md). A przecież działania Służby Celnej przyniosły już konkretne efekty – o 15 proc. zmniejszyła się ilość przywożonego do Polski nielegalnie paliwa.

– Niezależnie od protestów Służba Celna będzie prowadzić swoje działania odnośnie do ograniczenia przemytu i co za tym idzie – zmniejszenia szarej strefy – zadeklarował Kapica. Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że tylko w ubiegłym roku Polacy pozostawili za wschodnią granicą – na Białorusi, Ukrainie i w Rosji – aż 6,5 mld złotych. O ponad miliard złotych więcej niż w roku 2011. – Należy się spodziewać, że ten progres nadal będzie zachowany – przewiduje Kapica.

Do nielegalnego handlu zmusza często bieda. Według danych GUS województwo warmińsko-mazurskie to region dominującego bezrobocia – w pierwszym kwartale br. – ponad 22 procent.

– W tym regionie jest ogromne bezrobocie. Dlatego tych ludzi nie należy traktować jako wielkich przestępców, kryminalistów. Niech państwo polskie weźmie się raczej za całe mafie, które szmuglują, a nie za te drobne mrówki – komentuje Iwona Arent (PiS). Tego samego zdania są lokalne władze.

– Kiedy zlikwidowano PGR-y, ludzie nie mieli z czego żyć. Jeśli ludziom nie daje się alternatywy i przez ponad 20 lat ta sytuacja się pogłębia, to państwo powinno być szczęśliwe, że ci ludzie jeszcze nie poszli na Warszawę. Samorząd nie widzi tego w kategoriach wielkiego łamania prawa – przynajmniej ludzie wiążą koniec z końcem i nie są tak agresywni, jak mogliby być w sytuacji, gdyby nie mieli co do garnka włożyć i wyżywić swoich rodzin – mówi Krzysztof Nałęcz, burmistrz Bartoszyc (woj. warmińsko-mazurskie).

– Nie restrykcjami wychowuje się ludzi. Dajmy ludziom pracę! Obszary wykluczone pod względem gospodarczym nie są atrakcyjne dla wielkiego biznesu, ludzie próbują więc radzić sobie sami – mówi. Istnienie szarej strefy odciąża niejako budżet miasta. – Na opiekę społeczną wydajemy 30-40 proc. budżetu. Gdyby społeczeństwo było zdolne się utrzymać, mielibyśmy pieniądze na inwestycje i my byśmy te miejsca pracy tworzyli. Nie ma widoków na poprawę sytuacji, a państwo czuje się komfortowo – konkluduje Nałęcz.

Anna Ambroziak

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 
Top! Top!