Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 66 gości
S T A R T arrow Społeczeństwo arrow Izabeli Falzmannowej - 09 arrow Kradzież systemu w systemie
Friday 18 January 2019 16:33:39.26.
W Y S Z U K I W A R K A
Kradzież systemu w systemie Drukuj Email
Wpisał: Michał Tadeusz Falzmann   
13.02.2009.

Kradzież systemu w systemie

W sprawie bezprawnych transferów pieniądza z Polski lub via  Polska do Zachodniej Europy

Michał Tadeusz Falzmann, Głos Wolnego Robotnika CDN, nr. 294, 12 09 1990 r.

PRZYCZYNY

            Rosja na początku XX wieku została poddana bardzo silnej pe­netracji służb wywiadowczych innych państw. Rosyjskie służby państwowe budowane głównie przez Niemców w XIX i XX w. podporządkowane były jednej naczelnej idei jaką miała być pełna skutecz­ność władzy. Miarę skuteczności widziano w pełnym władaniu i nie dzieleniu się władzą z nikim. Najbardziej elitarną i najbardziej finezyjną była władza nad sposobami pozyskiwania i wykorzystania informacji o własnym i cudzych krajach. Stąd zachwyt nad działa­niami tajnych służb innych państw. Zabawa polegająca na babraniu się w cudzych tajemnicach stawała się na szczytach władzy wręcz misja dziejową ku zbawieniu matuszki Rassiji. Zbieranie informacji o obcych agentach, dezinformowanie i prowokacja , stałe posługiwanie się jako normalnymi środkami: kłamstwem i kradzieżą, przekupstwem i zbrodnia tak dalece przeniknęły całe życie wyższych warstw współ-uczestniczących w sprawowaniu władzy, że pojawienie się kolejnych agentów obcych państw nie było w Rosji ani czymś, co wzbudziłoby obawy, ani czymś, co skłaniałoby do energicznych przeciwdziałań. Dziś – jest rok 1990 – publicznie można napisać w Polsce, że osobnik o pseudonimie Lenin, agent między innymi austriackiego wywiadu, dotarł do Rosji w trakcie Pierwszej Wojny Światowej XX stulecia. I oto szpieg z walizką pieniędzy został szefem władzy w państwie – nic nowego. Czy zdradził mocodawców, tego nie wiem - to oni musieliby powiedzieć - osobiście wydaje mi się, że nie. Wkoło kamraci zbrodni, też agenci tajnych służb z różnych stron i trochę ideowych durniów. Przewrót ten o tyle jest godny uwagi, że główny ośrodek władzy przekształcił się z monarchii absolutnej czyli dyktatury, w centralę wywiadowczo-dywersyjną, czyli też w dyktaturę. Każda centrala wywiadowcza jest narażona na penetrację i każda broni się przed tym. Ale co wyznacza byt centrali w normalnym państwie? Środki i cele działania wyznacza władza. Są to przede wszystkim badania ewentualnego agresora oraz poszukiwanie możliwości ekspansji. Tutaj centrala stała się władzą, a więc to ona miała określić, co jest jej przydatne do rozwoju, co jest jej celem i ona miała od tej pory decydować, co jest informacją prawdziwą, fałszywą, lub nieistotną. Własne społeczeństwo oraz narody podbite stały się rezerwuarem kadr oraz niewolnikami dostarczającymi środków do ekspansji. Tylko ekspansja jest ideą pochwyconych na lep władzy pracowników centrali. Zawładnięcie kolejnymi obszarami strategicznych informacji i wykorzystanie ich do kolejnych podbojów strategicznych stref życia. Ale co jest strategiczną strefą i czyjego życia ? To określa każdorazowo Centrala, bo ona decyduje, co jest ważne, a co nie. Ona decyduje, co jest prawdą. Elementarną prawdą centrali jest jej byt. Stąd ustalenie przez nią, kto i dlaczego zagraża bytowi Centrali. A dalej czysty banał: jak dobrać środki zniszczenia zidentyfikowanego „przeciwnika”. Nie liczy się ani Bóg, ani przyroda, ani etyka, tylko utrzymanie władzy Centrali, a jak nie ma Centrali, to nie ma nas. To tłumaczy, dlaczego osobnik o pseudonimie Stalin, rasowy agent, policjant i przez dwa lata prawosławny seminarzysta, a w gruncie rzeczy zaledwie pospolity bandzior, z tym, że o nieokiełzanej pysze, miotał się między rozkazem o zagłodzeniu kozaków (bo to potencjalni wrogowie), a rozkazem powszechnej likwidacji analfabetyzmu (bo jacy to agenci, co czytać nie umieją i spośród kogo można ich wybrać). Centrala wtedy jest skuteczna, gdy ekspediuje agentów lub ich pozyskuje, ale to już wymaga pieniędzy. Cała więc gospodarka została ustawiona tak, aby jak najwięcej akumulowała. Obniżono konsumpcję (jako, że na nic się nie przyda Centrali) do minimum, jakim była arbitralnie ustalona granica biologicznego utrzymania człowieka. Często się mylono, to i ludzie marli - „no i cóż takiego!”. Nastawiono się na produkcję militarną, bo tylko wtedy widać pracę Centrali, gdy armia zajmie tereny i spacyfikuje ludność, a policja i administracja zapędzi ludzi do niewolniczej pracy. Tak to zło posiane przez Europę Zachodnią dało swój plon – agenci przechwycili władzę w Rosji, pomagając rozwalić poprzednią. I tu sprawa wymknęła się z rąk decydentów - agenci uświadomili sobie, że nie potrzebują państwa, aby wyznaczyć cele Centrali, w której pracują, nie potrzebują zasilania w środki finansowe i techniczne (bo opanowali źródła na miejscu), ani nie potrzebują wsparcia w postaci nowych kolegów, bo sami ich pozyskają lub wykształcą. Pierwsza wojna przyniosła rozpad trzech państwowości - Rosji, Niemiec i Austro-Węgier, ale nie przyniosła rozpadu struktur wywiadowczych, które w dodatku okazały się samo-generatywne. Druga wojna przyniosła powtórny rozpad państwowości Niemiec, ale utwierdziła samoistną Centralę w Rosji. Centralę, która w ciągu minionych 73 lat na trwałe wrosła w tkankę społeczności, którymi zawładnęła. Etosem tej centrali jest drapieżny podbój świata w imię podboju, dla utrzymania horrendalnej władzy. Władza ta jest nieczuła na wszystko to co jej nie służy. I stąd są absurdalne zbrojenia, stąd wolty ideologiczne oraz żyłowanie go­spodarki wyłącznie nastawionej na cele militarne. Nawet majtki produkuje się ze "względów militarnych” dla zabezpie­czenia tyłka żołnierzy, ich żon i dzieci (czyli reproduktorek żołnierzy i przyszłych żołnierzy). Nie można zrozumieć nonsensu życia społecznego i życia gospodarczego w 1990 roku w Polsce bez zrozumienie źródeł sprawowania władzy nad tymi dziedzinami. źródło tej władzy tkwi w Moskwie. Ona też dokonuje wolt, gdzie spryt idzie w zawody z bezczelnością, by utrzymać to, co ma i pozyskać więcej. Tu leży również jej największa słabość. Ponieważ to centrala ustala, co jest prawdziwe, a co fałszywe, i ona decyduje o hierarchii arbitralnie ustalonych prawd, taki sobie mały bóg na ziemi, z założenia musi więc robić często błędy nawet przy zwykłym zarządzie powierzonym jej mieniem i ludźmi. Nie mówiąc już nawet o tym, co się dzieje przy ekspansji, bo wtedy:

- gigantyczne zbrojenia, a głód w kraju;

- straty w środowisku dziesiątkujące regularnymi katastrofami ludność, a nazwa „super-mocarstwo”;

- niewolnictwo społeczeństwa i zdziczenie setek milionów ludzi, a rakiety w kosmosie;

 - terror i wojny rozsiewane po świecie oraz zarażenie wielu krajów, w tym Chin, bakcylem zwanym „władza dla władzy”, bezpłodność twórcza na tej pustyni kulturowej połączona z atrofią życia społecznego.

            To imperium zła połączonego z gigantyczną głupotą dokonało dwóch barbarzyńskich najazdów na Polskę:

            - W 1920 r. po „swoje ziemie” oraz w 1939 roku. O ile pierwszy, bandycki napad (a każda, ale to każda agresja militarna jest bandytyzmem i popychaniem obrońców do mordowania ludzi, czyli czymś wyjątkowo ohydnym i godnym potępienia) został odparty, to drugi zakończył się dla Polski fatalnie. Dzicz (która często ma nawet wyższe wykształcenie) opanowująca gospodarkę, zabiega jedynie o cele, jakie wyznaczają jej zbrodniarze u władzy w Rosji – a cele są banalne:

1) wwieźć do Rosji niezbędne surowce, wyroby oraz polskich specjalistów;

2) pozyskać Polaków do obsługi interesów rosyjskich w Polsce;

3) wywieźć (między innymi do Europy Zachodniej) towary, pieniądze i ludzi dla prowadzenia i obsługi interesów rosyjskich w świecie.

ŚRODKI

Sieć władzy w Polsce zaczyna się w Moskwie. Tam są komputery i ludzie na bieżąco analizujący to, co się dzieje tutaj, tam są przygotowywane i uchwalane (tak, uchwalane) decyzje. W Polsce znajduje się tylko aparat wykonawczy. Obejmuje on swym zasięgiem całość życia społecznego i gospodarczego. Przykład: Sejm uchwala ustawę o Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. Ustawa ta nakazuje na dobro tego „nowotworu” instytucjonalnego (czyli Funduszu) wpłacać quasi-podatek, kwotę stanowiąca pewien procent (zmienny) liczony od wartości sprzedaży produkcji przedsiębiorstw. Zmienność ta jest furtką pozostawioną przez ustawodawcę. Furtką tą wchodzić i wychodzić będzie jeden z szeregowych zastępców dyrektora departamentu handlu zagranicznego w super-resorcie, czyli w Ministerstwie Finansów. Pan ten (nazwisko jakie figuruje na zarządzeniach, decyzjach, wyjaśnieniach Ministerstwa finansów w tej sprawie brzmi: Rejent) miotając się w twórczym szale prawa powielaczowego, inkasuje od przedsiębiorstw nie wiadomo ile złotówek. Kolejne zmiany różnych ustaw, uchwał, rozporządzeń, zarządzeń, instrukcji, pism okólnych pozwalają zamienić te złotówki na dolary USA, oznacza to, że decydent w Moskwie otrzymał do dyspozycji - gratis - pewną sumę w dolarach USA. Problem ekspedycji tych walorów do zachodniej Europy został również rozwiązany. Fundusz jest oficjalną polską instytucją zajmującą się prowadzeniem Księgi „polskich długów”, to tu mieści się wykaz wierzycieli i tu teoretycznie powinny się znajdować dane: komu, ile i za co zapłacono. Ale tak nie jest. Decydent moskiewski każe łączyć pieniądze z Polski ze swoimi i płacić na odpowiednie konta. Każe dokonywać operacji polegających na ukryciu transakcji Funduszu poprzez innych kontrahentów. I tak, prezes Funduszu, pan Żemek, podpisuje umowę z panem Przywieczerskim, dyrektorem przedsiębiorstwa UNIVERSAL o tym, że nie będą dokonywali wymaganej prawem dokumentacji umów na piśmie. Następnie Fundusz udziela pożyczek, udziela gwarancji, udziela poręczeń, a UNIVERSAL zaciąga długi, płaci zobowiązania i ekspediuje pieniądze (już tym razem jako prowadzący działalność handlową) na prywatne konta poza granicą Polski. Proceder ten jest ukryty za parawanem tajemnicy państwowej, a faktycznie jest co najmniej pomaganiem złodziejowi w kradzieży państwowego mienia. Słowo kradzież jest tu o tyle na miejscu, że ten sam Przywieczerski jako dyrektor UNIVERSALU podpisuje kontrakty na wywóz wyrobów z polskiej miedzi na warunkach rażąco mniej korzystnych od innego polskiego przedsiębiorstwa i wywołuje straty (na przykład tylko w marcu 1990 r.) sześć miliardów złotych, to jest 600 tysięcy dolarów USA po kursie 10 tysięcy złotych za 1 dolara) u producenta Walcowni Metali „Warszawa”, dawny Norblin. Oznacza to zabór mienia znacznej wartości i (śmiejąc się) nawet bez uzasadniania, na przykład „dobrem gospodarki polskiej”. Galimatias pogłębia działanie ówczesnego monopolisty, jakim był Bank Handlowy SA: gubienie części z wymaganych kompletnych zbiorów dokumentów uzasadniających przekazywanie pieniędzy, zwroty, pomyłki, korekty przelewów. Co dopełnia obrazu.

PODSUMUJMY: Wymieniliśmy winnych kradzieży:

            - Sejm - ustawa o Funduszu Zadłużenia Zagranicznego;

            - Ministerstwo Finansów (rząd) – przepisy wykonawcze:

            - Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego (to instytucja) - umowy o dokonywanie transakcji;

            - Przedsiębiorstwo Handlu Zagranicznego UNIVERSAL - transfer pieniądza, wadliwe transakcje;

            - Bank Handlowy SA – obsługa techniczna, przekazywanie pieniędzy.

Producent - Walcownia Metali Warszawa (dawny Norblin) musi za tę zabawę zapłacić, bo jego wyroby są wysoko-rentowne i sprzedawane w Zachodniej Europie i w USA.
            Oczywiście nie tyko Fundusz Obsługi (tylko kogo?) tworzy zasłonę dymną wraz z UNIVERSALem. Przy tym systemie generowania szumu informacyjnego – setki (około 700) spółek uspołecznionych i dziesiątki tysięcy nieuspołecznionych w samej tylko Warszawie oraz setki tysięcy transakcji z kilkoma tysiącami odbiorców pieniędzy za granicą – nikt nie jest w stanie metodami chałupniczymi (głowa, długopis, papier i dwie szafy przepisów, które obowiązywały w okresie minionych dwóch lat) dociec, ile miliardów dolarów wysłano, czyje to były pieniądze, komu za co i po co je przekazano. I o to rosyjskiemu decydentowi szło. Osobiście rozmawiałem z panią, która w interesującym mnie okresie (styczeń 1990 roku) pełniła funkcję głównego księgowego Funduszu – panią Chim Janiną. Stwierdziła ona lekko, że nie interesują jej numery kont, oraz to gdzie, co i jak się księguje, bo ona jest „finansistką”. Równolegle pracowała jako pracownik UNIVERSALU. ?ączenie funkcji niewątpliwie pomaga w „finansowaniu”.

SKUTKI

Rosja via Polska i z Polski wywozi miliardy dolarów. Rujnuje to i rujnowało polską

Gospodarkę. Wzbogaciło prywatnie tajnych i jawnych pracowników przeprowadzających te operacje. Opłacano w ten sposób firmy i ludzi w Ameryce i Europie Zachodniej za wykonanie niejawnych działań. Rujnowało to i rujnuje stosunki pomiędzy narodami - nienawiść do tych, którzy zarządzają polskimi finansami i handlem zagranicznym oraz do Rosjan z nieuświadomionej przechodzi w jawną.

PRZECIWDZIA?ANIE

            Nienawiść, jaka żywią do Rosjan wszystkie otaczające Rosję narody oraz klęski gospodarcze i militarne (bo z ideologiczną już sobie poradzili - budują gospodarkę „rynkową”, a nie „socjalistyczną” czy „komunistyczną ) w końcu dotrą do tych, którym ręka i tyłek na tyle przyrosły do władzy, że pomimo szczerej chęci nie są w stanie puścić kierownicy. Faktyczna klęska Rosjan to skarlenie duchowe, pogłębione ponad 70-cio letnimi rządami zła i głupoty. Rosja musi otrzymać pomoc nie w dolarach na technologie wytwarzania technik przemysłowych, bo te nieodmiennie przeznaczy na zbrojenia, ale na rekonstrukcję kręgosłupa moralnego. Na to, żeby do wszystkich ich obywateli dotarło, że człowiek, każdy człowiek jest obrazem Boga i dlatego należy mu się szacunek i niezbywalna godność. Zbrodnią jest nie tylko zamach na jego życie, ale również na jego prawa. My możemy zrobić jedno: ujawnić kto, po co, dlaczego, kiedy otrzymywał pieniądze. Porównać te dane z danymi moskiewskimi, porównać te dane z danymi EWG i USA; przeprowadzić wolne wybory; reaktywować możliwość działania wolnych partii politycznych, a nie ręcznie sterowanych różnych „ruchów” i „akcji”; strzec jawności i demokracji.

            Uzyskanie przez Polskę suwerenności może być mierzone szybkością, z jaką zostanie ujawniona wielkość „polskiej” (w cudzysłowie!!) wpłaty, wielkość zagubionych pieniędzy i ich tytuły prawne.

            A Moskwa i Piotrogród są warte Mszy św. i wolnych wyborów, bez zadymy propagandowej, jaką robi para koni pociągowych sterowana z połączonego KGB i GRU, panowie: Jelcyn i Gorbaczow.

 

Michał Tadeusz Falzmann

Warszawa, 25 sierpnia 1990 r.

Zmieniony ( 16.02.2009. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.