www.mamboteam.com
Strona Mirosława Dakowskiego Advertisement
Odwiedza nas 15 gości
S T A R T
19.09.2014.
 
 
migawki

W me®diach parady kłamców, łapowników, agentów, rabusiów. Wracają Miro, Zdzicho, Rycho. Ich pijar uważa, że ludziska już zapomnieli o pełzaniach po cmentarzu. A ci - już pewnie przećpali to, co przedtem trachnęli, chcą się jeszcze załapać na ostatni "skok" aferałów. Obrzydliwe.

 
W Y S Z U K I W A R K A
N O W O Ś C I
Patetyczna dysproporcja
Wpisał: Mirosław Dakowski   
11.02.2013.

Patetyczna dysproporcja

 

 

Na meczu w Dublinie, gdzie jedenastu „naszych” chłopców nieudolnie usiłowało wkopać piłkę do bramki, było 30 tys. zmotywowanych Polaków. Przecież nie o wynik z miłymi rudymi chłopcami im szło - lecz o ORŁA BIAŁEGO, choć może nie uświadamiali tego sobie dokładnie.

 

Na comiesięcznym Różańcowym Marszu Pokutnym w Warszawie, gdzie stawką jest Zwycięstwo lub klęska Polski, było ze 300 osób.

 

To patetyczna dysproporcja.

 

Ale pod Termopilami też było 300 obrońców. I był Efialtes. Wczoraj też mi mignął  - chyba on?

 

Ku przestrodze: (z Viki)

 

Efialtes z Trachis (gr. φιάλτης) – Grek, syn Eurydemusa z Malis. Podczas bitwy pod Termopilami w 480 p.n.e., zdradził wrogiej armii perskiej górską ścieżkę prowadzącą na tyły zjednoczonej armii greckiej dowodzonej przez króla Sparty Leonidasa. Po porażce Persji w bitwie pod Salaminą uciekł do Tesalii w obawie przed zemstą Spartan. Legenda głosi, że Persowie zapewnili go, że zapłacą mu tyle złota ile sam waży. Po przeprowadzeniu wojska przez góry Persowie obdarli go ze skóry, wypchali złotem i wysłali Grekom.

Zmieniony ( 11.02.2013. )
 
Bar wzięty, pisuar zamknięty, cnota stracona, ciąża urojona
Wpisał: Izabela Brodacka   
01.02.2013.

Bar wzięty, pisuar zamknięty, cnota stracona, ciąża urojona

Izabela Brodacka

 

Kiedy szeroko dyskutowana była sprawa proweniencji Nowego Ekranu, zgłosiłam znajomemu wątpliwości, czy dobrze robię zamieszczając tam posty.

„ Jeżeli zginie ci pies to powiesisz ogłoszenie nawet na słupie w pisuarze” – odparł.

„ A jeżeli pisuar zamkną?”- zapytałam.

„ To powiesisz w innym”- odparł.

Przyjęłam więc założenie, że NE jest neutralnym słupem ogłoszeniowym. Nie miałam możliwości sprawdzić, na jakim gruncie słup jest posadowiony oraz na ile jest przegniły od spodu. Pisuar nie zawalił się – jak twierdzą niektórzy - z wielkim hukiem i smrodem.

Został po prostu pewnego pięknego dnia zamknięty na kłódkę.

Nie boleję nad tym specjalnie. Są inne słupy  w innych pomieszczeniach. (metafora pisuaru wydaje mi się jednak zbyt natrętna).

Nie zamierzam się kajać, ani bronić.  .

Bardzo dawno postanowiłam sobie, że nikt nie będzie uczył mnie moralności i narzucał mi standardów. A swoją drogą i tak wszystkim nie dogodzisz.

 

Kiedyś czytałam w tramwaju Gazetę Polską. Siedzący vis a vis starszy pan o ostrym spojrzeniu miał w ręku Gazetę Wyborczą.

„ Jak pani nie wstyd czytać taką szmatę” – powiedział.

 „ I vis a vis” - zażartowałam.

„Chyba:  I vice versa”- poprawił mnie ponuro.

„ Sama pani widzi jak ten szmatławiec szkodzi pani na głowę” – dodał.

Odechciało mi się żartować.

 

Swego czasu wiele osób z zupełnie różnych środowisk wytykało mi współpracę z Radiem Maryja. Jedni uważali, że jest ono antysemickie, inni, że prorosyjskie.  Niektórzy sprzedawali mi super tajne i pewne widomości, że ojciec Rydzyk kolaboruje z Putinem , inni twierdzili, że jest sprytnym kombinatorem wykorzystującym wdowi grosz dewotek. Zupełnie mnie to wszystko nie interesowało.  

Osobiście zawsze lubiłam i szanowałam  ojca Rydzyka oraz  podziwiałam jego talent organizatorski. Nie byłabym w stanie go zlustrować i wcale bym tego nie chciała. Uważałam i nadal uważam, że radio Maryja i telewizja Trwam odgrywają w Polsce pozytywną rolę.

Ale najważniejsze dla mnie było to, że w czasach kiedy tam występowałam było to naprawdę medium bez cenzury. Na antenie zawsze mówiłam co chcę, na własną odpowiedzialność i nikt nie próbował mnie moderować. 

Nasze drogi z ojcem Rydzykiem trochę się rozeszły, ale zawsze zostanę jego wdzięczną wielbicielką.

 

Podobnie na NE nie doświadczyłam najmniejszej cenzury. Nie mam dostępu do źródeł, żeby zlustrować Oparę. Wiem na pewno, że  okazał się nielojalny w stosunku do swoich pracowników. Nie jestem natomiast w stanie sprawdzić wobec kogo czy czego jest lojalny.

Informacje powielane przez osoby słabo poinformowane to zwykłe plotki i nie są godne uwagi. Informacje osób, które twierdzą, że mają wiedzę z „samego źródła” nie budzą mego zaufania z oczywistych chyba przyczyn. Nie są dla mnie klarowne relacje tych osób z „samym źródłem” i  nie jest jasne w jakiej operacji informacyjnej czy dezinformacyjnej one uczestniczą- świadomie lub nie.

Opara był bardzo ostro traktowany, lustrowany  i stawiany do kąta na samym NE.

Nie uczestniczyłam w tym. Słup to słup. Nie będę gadać ze słupem. Być może poczuł się wykorzystywany.  Może dostał polecenie zlikwidowania portalu. A może zrozumiał, że nikt nie wierzy w jakaś mityczną trzecią siłę budowaną w oparciu o Oparę.

Niektórzy wierzyli jednak, że za pomocą tego portalu uda im się załatwić różne ważne społecznie sprawy.

Toteż się przeliczyli.

Ostatni mój tekst  zamieszczony na  NE  na kilka dni przed jego anihilacją zawierał konkluzję: cnota stracona, ciąża urojona. I tym optymistycznym akcentem kończę.

Zmieniony ( 01.02.2013. )
 
Okultyzm u kapucynów! Sekrety kultu Wenus Afrodyty
Wpisał: adeptka magii Hania   
31.01.2013.

Okultyzm u kapucynów! Sekrety kultu „Wenus Afrodyty”

 

2013-01-31 pch24

W poszczególnych katolickich domach rekolekcyjnych Argentyny katolicy mogą wysłuchać wykładów o… rytuałach alchemicznych i kabale. W ostatnim czasie wierni mogli w kapucyńskim centrum św. Franciszka wziąć udział w „kabalistycznym różańcu” i „alchemicznym różańcu”, dzięki czemu mieli zostać wprowadzeni w „alchemię miłości” i sekrety kultu „Wenus Afrodyty”.

 

Między 24  a 27 stycznia w Kontemplacyjnym Domu św. Franciszka z Asyżu, prowadzonym przez kapucynów na terenie archidiecezji Buenos Aires, katolicy opłacając jedyne 420 euro mogli wziąć udział w warsztatach, praktykach i indywidualnych konsultacjach dotyczących „rytuału magii nocy”, „ubierania Afrodyty”, przejmowania kontroli nad „prądami miłości magnetycznej”.

„Zajęcia” prowadziła adeptka magii Hania Czajkowska, która jak sama wyjaśnia, po podróżach do Brazylii, Afryki i Polinezji „poświęciła samą siebie okultystycznym tajemnicom”. Aktualnym celem jej działalności jest „uzdrowienie Ziemi”. W swojej publicznej działalności odwołuje się do ezoteryki, okultyzmu, buddyzmu jak i kabały. Praktyki prezentowane przez okultystkę odbywały się… na ołtarzu.

W tym samym ośrodku rekolekcyjnym odbywają się dni skupienia dla diakonów z Towarzystwa Jezusowego, przygotowujących się do przyjęcia święceń kapłańskich. Ze względu na problemy z jego utrzymaniem, kapucyni wyznaczyli administratora, któremu najwyraźniej zezwolono na udostępnianie ośrodka i jego kaplicy każdemu, kto za to zapłaci.

Podobne wydarzenia miały miejsce w katolickich ośrodkach i kaplicach jeszcze przed 2009. W tej sprawie interweniował biskup diecezji Lomas de Zamora. Po tym okultyści odnaleźli nową lokalizację dla promocji takich praktyk.

źródło: katholisches.info  mat

 
«« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast. » koniec »»

Pozycje :: 37 - 40 z 465
 
Top! Top!