Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 61 gości
S T A R T
Tuesday 19 November 2019 17:04:29.28.
migawki
Diabeł do Rybaka z Watykanu: Teraz już tylko pachamamy, bałwany łowić będziesz"
 
N O W O Ś C I
W Y S Z U K I W A R K A
Które banki w Polsce mają trupy w szafach Drukuj Email
Wpisał: money   
04.11.2011.

Które banki w Polsce mają trupy w szafach


Mały wyjątek z dużego artykułu pod powyższym adresem:

 Bardziej zainteresowani - KONIECZNIE przeczytać całość

 (PIIGS : Portugal, Italy, Ireland, Greece, Spain )

Wśród zagrożonych banków jest aż 12 polskich banków, które są własnością grup kapitałowych zaangażowanych w papiery zagrożonych państw.


Zmieniony ( 25.11.2011. )
Czytaj całość…
 
Cojones czy Criadillas (nie bójcie się, to o JAJACH) Drukuj Email
Wpisał: Izabela Brodacka   
10.11.2011.

Cojones czy Criadillas

 

[Criadillas (testicles, beef or lamb) - obcięte, przygotowane do upieczenia i jedzenia... md]

Izabela Brodacka

1) Niedawno cieszyliśmy się wszyscy, że Papandreu pokazał światu Cojones. Bardzo szybko zrobiono mu z tych Cojones - Criadillas. Wniosek- Cojones nie służą do pokazywania.


 


Zmieniony ( 25.11.2011. )
Czytaj całość…
 
Solidarni z oskarżonym Księdzem Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim Drukuj Email
Wpisał: solidarni 2010   
02.11.2011.

Solidarni z oskarżonym Księdzem Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim

http://solidarni2010.pl/n,1499,8,solidarni-z-oskarzonym-ksiedzem-tadeuszem-isakowiczem-zaleskim.html

W związku z procesem rozpoczynającym się 1 grudnia 2011r. okażmy solidarność z księdzem Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim, któremu grozi wyrok do 1 roku więzienia.

Zwracamy się z prośbą o podpisywanie apelu solidarności.

 

Solidarni z oskarżonym Księdzem Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim

Wyrażamy swoją głęboką solidarność z Księdzem Tadeuszem Isakowiczem –Zaleskiem, który całym swoim życiem i kapłańską posługą dał przykład braterskiej jedności z prześladowanymi, odrzuconymi, ubogimi, niepełnosprawnymi oraz tymi, o których nikt się nie upomniał przez długie dziesięciolecia – tysiącami bezimiennych ofiar stalinizmu i nacjonalizmu na wschodnich Kresach Rzeczpospolitej.

Bezinteresowna, heroiczna walka o Prawdę w życiu Kościoła i polskiego społeczeństwa przysporzyła Ks. Tadeuszowi wielu przyjaciół, ale i rozlicznych wrogów – jawnych i ukrytych.

Dowodem na ich determinację jest prześladowanie, jakiemu poddany został Ksiądz Tadeusz - świadek Prawdy - przez byłego oficera wywiadu komunistycznego i służby bezpieczeństwa podpułkownika Edwarda Kotowskiego o ps. "Pietro", który w latach 1979 - 1983 zajmował się inwigilacją polskich duchownych w Watykanie jako pracownik komunistycznego wywiadu.

Niczym w czasach PRL-u Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski jest prześladowany przez agenta „Pietro” za głoszenie prawdy o jego niechlubnej roli w walce z Kościołem. Ppłk E. Kotowski wytoczył Księdzu Tadeuszowi proces karny na podstawie artykułu 212 par.2.kk – reliktu prawa epoki komunistycznego totalitaryzmu. Artykuł ten został uchwalony w stanie wojennym i władzom stanu wojennego służył do walki z wolnością słowa. Wedle orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka artykuł 212 kk jest ingerencją w wolność słowa i w nie ma nic wspólnego ze współczesnymi europejskimi standardami ochrony swobody wypowiedzi, w których nie karze się za słowa, tym bardziej - za słowa prawdy.

Mija 30 lat od ogłoszenia stanu wojennego, żyjemy w demokratycznej Polsce, a nadal niezależna myśl dziennikarska musi stawiać czoła tym samym ludziom, którzy wówczas służalczo zdradzali swój naród, prześladowali niewinnych i dławili wszelkie przejawy wolności.

Nie możemy dopuścić do tego, by niezłomny Kapłan, prześladowany przed laty przez Służbę Bezpieczeństwa PRL-u , uznany za pokrzywdzonego w rozumieniu ustawy o IPN, czuł się dziś osamotniony w swoim głoszeniu Prawdy, by dawny funkcjonariusz SB mógł kierować przeciwko niemu oskarżenie na drodze procesu karnego.

W związku z procesem rozpoczynającym się 1 grudnia 2011r. okażmy solidarność z księdzem Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim, któremu grozi wyrok do 1 roku więzienia.

Zaprotestujmy przeciwko dalszemu obowiązywaniu artykułu 212 kk, który ma „kneblować usta” niewygodnym głosicielom Prawdy o mrocznych czasach SBeckiej dominacji nad Narodem.

Zwracamy się z prośbą o podpisywanie apelu solidarności.

 

Państwa poparcie, jeśli to możliwe (ale niekonieczne) z kilkoma zdaniami Państwa komentarza, prosimy nadsyłać na adres:

redakcjaSolidarni2010@gmail.com  

wpisując w tytule: Solidarny z ks. Isakowiczem-Zaleskim.

 
Kaddafi zamordowany - jak Nicolae Ceauşescu Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
21.10.2011.

Kaddafi zamordowany - jak Nicolae Ceauşescu

 

Mirosław Dakowski

 

Gdy niedawno i nagle padł rozkaz, by rozpocząć „Arabskie Domino”, zastanawialiśmy się, który z „krwawych dyktatorów” siądzie do stołu ze sterowaną z zewnątrz opozycją, czyli zrobi „okrągły stół” - i jak i za ILE - dogadają się. W 89-tym Ceauşescu był jedynym w demoludach, który się nie poddał dyktatowi postępu. Wiedział za dużo - musiał więc zginąć. Jego ochrona stała się „oprawcami”, a dla podkreślenia, że nie wolno wierzgać przeciw postępowi, zamordowano też jego żonę. Inni dożywają swych dni w „chwale przyjaźni z michnikami”. I w dobrobycie.

Ostatnio amerykańska sekretarz stanu Hillary Clinton mówiła w Libii, że liczy na szybkie schwytanie lub zabicie dyktatora. Zapewne już taką „dyrektywę” wraz z kolesiami wydała, bo po dobie samoloty, czy drony NATO zamordowały go. Ściślej - tak poraniły, że motłoch na ulicach już się go nie bał -i rozszarpał. Przypuszczalnie, bo szczegóły są jak zwykle ukrywane, zapewne z powodu bezprawia i drastyczności akcji. Jak przy najbardziej barbarzyńskich rewoltach, dla pewności pomordowano też potomków władcy. Mroki wschodniego barbarzyństwa.

Gdy jednak „postępowi przywódcy” łączą się w triumfie, gdy peany na rzecz morderców pieją prezydent Francji Sarkozy, szef Komisji Europejskiej Jose Barroso i przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy, prezydent USA, z „tutejszych" także Bul-Komorowski (i wielu innych, pomijam), to jednoznacznie wskazuje, że stare reguły turańskiego barbarzyństwa  wzięli za swoje - i nie wstydzą się nam ich narzucać. Na to nie możemy się zgodzić. Co najwyżej możemy stwierdzić, że obecni „przywódcy” dołączyli do hordy krwawych poprzedników. To wskazuje, jaki los nam szykują. Obyśmy choć to na czas pojęli.

=========================

O niezależnej od banksterów polityce Finansowej Kaddafiego umieściłem tekst tu: Libia delenda est. Dlaczego? A o programie wodnym dla państw Północnej Afryki, który teraz przejęli globaliści:  WODA SPOD SAHARY - a ATAK NA Libię  

=======================

http://www.rp.pl/artykul/737428,737643-Tajemnica-smierci-Kaddafiego.html

wyjątki: "nie widzę problemu – deklaruje analityk."

...Nic też nie świadczy, by zginął od strzałów, które dosięgły go, gdy próbował uciekać.

To niepotrzebne dociekania. Nie widzę niczego złego w zachowaniu rebeliantów – mówi „Rz" sir Richard Dalton, ekspert z brytyjskiego instytutu Chatham House. – Oczywiście, doprowadzenie Kaddafiego żywego przed sąd byłoby bardziej humanitarne, ale nie zapominajmy, że dyktator mógł się przecież poddać i podjąć współpracę z władzami. Sam się prosił o taki koniec.

Sir Richard Dalton twierdzi, że gdy podobnie jak Kaddafi zginął Osama bin Laden, nikt nie miał nic przeciwko temu. – Nikt też nie protestował, gdy izraelskie służby likwidowały irańskich specjalistów jądrowych, więc teraz tym bardziej nie widzę problemu – deklaruje analityk.

Zmieniony ( 21.10.2011. )
 
"Rozwińcze sze sztandary! Zagrajcze fanfary" Drukuj Email
Wpisał: Stanisław Michalkiewicz   
16.10.2011.

„Rozwińcze sze sztandary! Zagrajcze fanfary”

Nowojorski oryginał i warszawska imitacja

Stanisław Michalkiewicz dla NE:  dziennikarze.nowyekran

 

„Rozwińcze sze sztandary! Zagrajcze fanfary! Niech będzie szabat i ustanie praca! Dzysz Michalkiewicz do Ojczyzny wraca!”

Taki piękny wiersz z okazji powrotu do Polski z amerykańskiej podróży nadesłał mi mój Czytelnik Paweł G. Tym piękniejszy, że stanowi parafrazę przedwojennego jeszcze wierszyka, którego anonimowy autor dawał wyraz swej radości z powodu imienin pana prezydenta: „Rozwińcze sze sztandary! Zagrajcze fanfary! Zleczcze sze orły i orlęta! Dzysz imieniny Pana Prezydenta!”

I rzeczywiście - ledwo tylko powrócę na Ojczyzny łono, a już 18 października w Sali 212 Sądu Okręgowego w Warszawie przy Al. Solidarności o godzinie 9.30 czeka mnie rozprawa przed niezawisłym sądem z powództwa TVN, która poczuła się urażona – dokładnie nie wiem czym, ale przypuszczam, że sformułowaniem: „telewizyjna ekspozytura Wojskowych Służb Informacyjnych”. Zainteresowanych tematem zapraszam, a tymczasem chciałbym podzielić się refleksjami z Wall Street w Nowym Jorku, która jest całkowicie zablokowana nawet dla ruchu pieszego przez policję pieszą i konną, podobnie jak kilka ulic okolicznych, między innymi równoległej do Wall Street, gdzie stoi okazałe, ponure gmaszysko Rezerwy Federalnej, skrywające mnóstwo sekretów finansowych grandziarzy.

Jak powiadają, System Rezerwy Federalnej nigdy nie poddał się audytowi, więc tak naprawdę trudno powiedzieć, co tam sie dzieje. Żyją jeszcze na przykład ludzie pamiętający Alana Greenspana, który obcmokiwany był za Wunderkinda - cadyka prawie takiego samego, jak u nas pan red. Adam Michnik i cieszył się reputacją człowieka, co to światową gospodarkę ma w małym palcu. Aliści kiedy przyszło do kryzysu finansowego, to przesłuchiwany przed komisją Alan Greenspan sprawiał wrażenie, jakby nie potrafił zliczyć do trzech – podobnie jak bohater przedwojennego skeczu o procesie cyrkowców. Zeznając przed niezawisłym sądem jako świadek przedstawił się grobowym głosem jako „fakir Ben Buja Nago Bramaputra, który stawiał horoskopy i zdrowoskopy na dworze króla Wigwama Starego” – ale gdy zirytowany sędzia  zagroził mu grzywną, natychmiast spokorniał i zeznał, że nazywa się Myrdzik Antoni, a mieszka przy ulicy Solec. Żeby było śmieszniej, tenże Greenspan powiedział niedawno, że nie rozumie, o co tyle hałasu z tym całym finansowym kryzysem, bo jeśli komu brakuje pieniędzy, to Rezerwa Federalna może przecież w każdej chwili dodrukować, ile tylko będzie trzeba.

Taką to ci mądrością Wunderkindów rządzony jest ten świat, więc nic dziwnego, że co bardziej spostrzegawczy ludzie zorientowali się, iż ktoś ich tutaj robi w konia i postanowili rozbić miasteczko namiotowe właśnie na Wall Street, gdzie grandziarze schodzą się na swoje schadzki, niczym w słynnym wierszyku Juliana Tuwima „Bank”, w którym czytamy, że

„Jak czarne włochate kulki,

po banku toczą sie srulki.

Skaczą, skaczą nad biurkiem;

targuje się srulek ze srulkiem.

Srulek srulkowi uległ 

i biegnie do kasy srulek.

Liczy drżącymi palcami

i zmyka przed srulkami.

W klubzeslach, z dala od kasy,

siedzą srule grubasy.

Srulki z uśmiechem lubym

kłaniają sie srulom grubym.

A w głębi, w ciszy, wielki jak król,

duma sam główny Srul”.

Żeby tedy ani srulkom, ani srulom grubym, a zwłaszcza - samemu głównemu Srulowi nie zakłócać dumania o kolejnych przewałach, jakie zrobi na szkodę znękanej ludzkości, nowojorska policja zamknęła Wall Street dla ruchu pieszego – bo wcześniej pozakładane zostały tam obite mosiężną blachą eleganckie zapory przeciwczołgowe na wypadek, gdyby na Wall Street wylądowali afgańscy talibowie ze swoimi czołgami. W takiej sytuacji grupa osób zaniepokojonych możliwością, że są robione w bambuko przez finansowych grandziarzy, rozbiła miasteczko namiotowe w pobliskim prywatnym, acz udostępnionym do użytku publicznego parku. Na ulicy koczują telewizje, a wokół krążą policjanci, którzy licznym gapiom każą przechodzić, żeby uniknąć wrażenia, że wokół parku gromadzi się jakiś tłum.

Również i nam policjant najpierw kazał „przechodzić”, ale kiedy zobaczył kamerę, do której właśnie miałem wygłaszać komentarz, trochę się zacukał i nawet uchylił barierki, żebyśmy mogli spokojnie wejść na teren demonstracji i robić swoja robotę. Pewnie i on miał jakieś zaległe raty w banku do spłacenia, więc wprawdzie oficjalnie reprezentował surową rękę sprawiedliwości ludowej, ale prywatnie myślami mógł być po zupełnie innej stronie Mocy. Inni jednak – jak mi opowiadano – takich rozterek pewnie nie mieli, bo podczas próby sforsowania przez demonstrantów pobliskiego mostu, pałowali ich, niczym ZOMO pilnujące surowych praw stanu wojennego. 

Jak tak dalej pójdzie, to tylko patrzeć, jak NATO weźmie tych pokojowych demonstrantów pod swoją obronę i – no właśnie, co zrobi? W Libii sytuacja była jasna; zbombardowało pozycje marionetkowych sił reżymu Muammara Kaddafiego, no ale co tu bombardować na Wall Street w Nowym Jorku? Czy dajmy na to, gdyby tak premier Tusk, w ramach strategii „za wolność naszą i waszą”, oczywiście w porozumieniu z Naszą Złotą Panią Anielą, wysłał na Wall Street wszystkie dwa samoloty F-16, to jaki rozkaz bojowy wydałby pilotom? To nie jest prosta sprawa, bo na przykład ze szkolenia wojskowego na Studium Wojskowym przy UMCS w Lublinie zapamiętałem rozkaz, jaki szkolący nas major przekazał koledze L. wyznaczonemu na łącznika: „Szeregowiec L – jesteście łącznikiem!” Na takie dictum wyznaczony żołnierz powinien do swego dowódcy przybiec w tzw. podskokach, a tymczasem szeregowiec L. wlókł się niczym za pogrzebem. W tej sytuacji major w mgnieniu oka zmienił pierwotny rozkaz bojowy dla łącznika w pierwsze poważne ostrzeżenie: „ja sie z wami p...lił nie bedę!” Dzisiaj takie ostrzeżenie mogłoby zostać uznane przez przywódcę polskich sodomitów Roberta Biedronia za karygodną „mowę nienawiści” do czynności uprawianych przez kochających inaczej, ale wtedy, zwłaszcza w kołach wojskowych, podchodzono do tych spraw raczej tradycyjnie.

   Zresztą może taka próba zostanie premieru Tusku oszczędzona, bo zachęcona przykładem protestujących przeciwko Wall Street pani dyrektor Blumsztajnowa z Warszawy w porozumieniu ze środowiskiem „Krytyki Politycznej” zainspirowała uczniów Wielokulturowego Liceum Humanistycznego im. Jacka Kuronia, gdzie naucza się również języka hebrajskiego, żeby też zademonstrowali przeciwko kryzysowi jako „Ruch Oburzonych”, czy jakoś tak. I jak pięknie demonstrowali, aż przyjemnie było popatrzeć!  Pojawiły się hasła: „stop tyranii rynku!” oraz „my płacimy za wasz kryzys!” Znaczy się kryzys spowodowali nie żadni tam grandziarze, ani – tym bardziej – sam główny Srul - tylko „tyrania rynku” No a gdzie jest siedziba „tyranii rynku”? Ha – tego nikt na razie nie wie! W kazdym razie na pewno nie na Wall Street, to chyba jasne?

Obecność pana posła Ryszarda Kalisza wśród oburzonych kryzysem i panoszeniem się „tyranii rynku” demonstrantów dodawała wszystkiemu nie tylko odpowiedniego ciężaru gatunkowego, ale i pikanterii. Najwyraźniej pogłoski, jakoby jeden z największych finansowych grandziarzy na świecie, czyli słynny „filantrop”, podjął próbę skanalizowania ruchu protestu przeciwko finansowym grandziarzom poprzez stanięcie za pośrednictwem osób podstawionych na jego czele i zwekslowanie go w kierunku kolejnej edycji żydokomuny, wcale nie muszą być pozbawione podstaw. W takim razie sam główny Srul może spokojnie planować kolejne przewały na skalę światową, bo już tam poseł Ryszard Kalisz, ani – tym bardziej – uczniowie i absolwenci wspomnianego warszawskiego chederu, żadnej krzywdy mu nie zrobią, a tylko młodym ludziom, których przyszłe dochody rząd premiera Tuska już na całe dziesięciolecia zastawił u finansowych grandziarzy i którzy na wezwanie red. Michnika jak gdyby nigdy nic, na niego głosowali, dostarczą namiastki uczestnictwa w tak zwanym tworzeniu historii.

 

Zatem – Rozwińcze sze sztandary! Zagrajcze fanfary! Niech całe oszwiate zapamięta! Dzysz w Warszawie demonstrują filantropięta!                 

Zmieniony ( 16.10.2011. )
 
Zobacz też…
«« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast. » koniec »»

Pozycje :: 151 - 200 z 529
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.