Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 51 gości
S T A R T
Sunday 23 February 2020 15:05:44.28.
migawki
 

Wy jesteście solą ziemi. A jeśli sól zwietrzeje, czym będzie solona? [Mt. 5:13]

 
N O W O Ś C I
W Y S Z U K I W A R K A
 
POLECANE
Telewizor przemówił ludzkim głosem Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
22.04.2010.

Telewizor przemówił ludzkim głosem

md

            Stało się to we środę, 21 kwietnia, w głównym wydaniu wiadomości. Spory reportaż o wątpliwościach i sprzecznościach w sprawie przyczyn Katastrofy. O bezsile polskich śledczych i prokuratorów wobec decyzji „gospodarzy”, którzy zawładnęli materiałem dowodowym. Dopuszczono wreszcie szczery głos dziennikarzy śledczych, dotąd pisujących tylko pod pseudonimami w internecie. Dziesięć dni po Katastrofie.      Inne telewizory, jak Polsat, dalej bredzą o tym, że „czarne skrzynki (i inne dowody) są własnością Rosji”. Itp.

            Jacek Trznadel ogłosił list do władz o uczciwe śledztwo. Są zbierane podpisy. Też „obudził się” w 10 dni po Katastrofie, i po tym, jak pojawiły się nasze słabe, bo tylko w internecie publikowane, analizy i żądania.

Czemu teraz?   Widzę trzy możliwości:

a)      Wobec ogromu dotychczasowego kłamstwa i dezinformacji - Ktoś w TVP1 się zbuntował - i pozwolił przemówić ludzkim głosem. Sprawdzimy to szybko: Czy TVP1 będzie kontynuowała ten kierunek, czy też „polecę głowy” i wszystko wróci do czułostkowych wspomnień i „zadumy”.

b)      Wobec ogromu kłamstwa i dezinformacji zalewającego Polskę nawet „donki” się przestraszyły i ugięły przed żądaniem prawdy. Wtedy „okienko czasowe” na Prawdę w mediach byłoby dłuższe. Wyniki - ciekawe.

c)      Scenariusz ponury: Sztab Decyzyjny uznał, że już wszystkie ślady kompromitujące są wystarczająco wymazane, ścieżki dźwiękowe zastąpione „właściwymi”, a niewygodni świadkowie zastraszeni, czy może nawet usunięci , więc można pozwolić głupim i podnieconym polaczkom na „sprawdzenie” w dostarczonych im dowodach, że jednak prawdziwą przyczyną wszystkiego była brawura pilotów - niedouków i zbieg wielu, niestety nieprzewidywalnych, okoliczności. Sorry, izwinitie, jesteśmy z Wami, obłapiamy się w symbolicznym „niedźwiedziu”. Aha, znajdujemy „listę białoruską”, dajemy im w błysku fleszy, to polaczków na pewno zaspokoi.

 Patrzmy wszystkim na łapy, myślmy logicznie

Z Panem Bogiem

---------------

Rzepa piórem Piotra Zychowicza następnego dnia (22) znów "rozmydla" :http://www.rp.pl/artykul/465073_10_hipotez_smolenskiej_katastrofy_.html 

A TVP1 (22.IV) już "polit-poprawnie" truło (w Dzienniku o 19-30) jak zwykle.

Zmieniony ( 22.04.2010. )
 
już chcą "czystki"... Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
21.04.2010.

Na stronie www.petycje.pl jest petycja do TVP o odwołanie Jana Pospieszalskiego, wejdź na:  http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=5227
            W petycji jest opcja, aby się jej sprzeciwić (przycisk "nie popieram petycji"). Proszę abyście wszyscy się wpisali, jako PRZECIWNICY właśnie. Nasz głos sprzeciwu jest bardzo ważny. Gdy ta petycja będzie miała więcej przeciwników niż zwolenników, to rzecz jasna przepadnie.

[dostałem, w pełni popieram powyższa prośbę , czyli "nie popieram petycji") Mirosław Dakowski ]

 
Dziwna podróż do Smoleńska Drukuj Email
Wpisał: konserVat   
20.04.2010.

Dziwna podróż do Smoleńska

http://www.konservat.cba.pl/art.php?art=0698&path=arty2010#ha 20 kwietnia 2010
            Portal polskieradio.pl dotarł do nieznanych okoliczności dziwnej podróży z 10 kwietnia 2010, gdy Jarosław Kaczyński jechał na miejsce katastrofy prezydenckiego samolotu.
            Z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej pędzili błyskawicznie, już na terenie Rosji autobus wiozący Jarosława Kaczyńskiego, który miał rozpoznać ciało brata, gwałtownie zwolnił. Przebycie ponad 100-kilometrowej trasy z Witebska na miejsce tragedii zajęło polskiej delegacji - pilotowanej przez radiowozy - prawie 3 godziny.

            Jak relacjonował na Twitterze uczestnik wyprawy europoseł Adam Bielan - Polacy wylądowali w Witebsku ok 18.00 polskiego czasu. Autobus, który miał zawieźć m.in. Jarosława Kaczyńskiego, Adama Bielana, Pawła Kowala i Adama Lipińskiego do Smoleńska, był konwojowany przez miejscowych milicjantów.
            "Na prawie każdym skrzyżowaniu stoi białoruski milicjant i salutuje" - pisał o 18.56 na miniblogu Adam Bielan. "Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo, że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h" - relacjonuje anonimowo jeden z uczestników polskiej delegacji. "Ponieważ wyglądało to na sabotaż zatrzymaliśmy się i spytaliśmy konwojujących nas milicjantów co się dzieje. Odpowiedzieli, że takie mają rozkazy" - opowiada nasz rozmówca.

            Ok. 20 kilometrów przed Smoleńskiem polski autokar został wyprzedzony przez konwój, wiozący na sygnale premiera Donalda Tuska, który także jechał na miejsce tragicznego wypadku. Tusk wylądował w Witebsku przed godziną 19.00 czasu polskiego, kilkadziesiąt minut po przybyciu na Białoruś samolotu Jarosława Kaczyńskiego.
            O 20.40 Bielan pisze na Twitterze: "Wjechaliśmy do Smoleńska. Strasznie się boję tego co zobaczymy". Później polski autokar jeszcze przez pół godziny krążył po mieście, by w końcu dotrzeć do miejsca katastrofy. W tym czasie szef polskiego rządu rozmawiał z premierem Władimirem Putinem, obaj politycy złożyli kwiaty w miejscu tragedii Informacje o przebiegu podróży potwierdza portalowi polskieradio.pl poseł Adam Lipiński, który towarzyszył Jarosławowi Kaczyńskiemu. Nie chciał jednak ich komentować.

            Piotr Paszkowski, rzecznik polskiego MSZ na razie nie komentuje informacji na temat okoliczności podróży przez Rosję konwoju Jarosława Kaczyńskiego. "Nic nie wiem o tej sprawie. Muszę się dowiedzieć od naszych ludzi. Przeważnie są jakieś uwarunkowania tego, ale nieczytelne dla tych ludzi, którzy znajdowali się w konwoju. Sprawdzę to w poniedziałek" - mówi rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych portalowi polskieradio.pl

za polskieradio.pl konserwa

 
Śledztwa a logika Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
17.04.2010.

Śledztwa a logika

M Dakowski

            Jeśli katastrofa ma wszelkie znamiona zamachu. Łagodniej: jeśli nastąpi jakakolwiek katastrofa...

            A. Co robi człowiek czy rząd niewinny, na którego mogą się zwrócić pierwsze „emocjonalne” podejrzenia, zupełnie niesłusznie związane z „trudna przeszłością”?

            Robi rzecz oczywistą: Natychmiast powołuje „Obiektywną Komisję”, złożoną z licznego wachlarza rzeczywiście obiektywnych sił - oraz tych, które za „obiektywne” uchodzą. Zapewnia sobie wgląd we wszystko, by dopilnować, aby ktoś obcy, np. przedstawiciel rzeczywistego sprawcy, nie podrzucił fałszywek, ani nie mógł wymazać kompromitujących sprawcę dowodów. Bierze udział w powołaniu takiej „Obiektywnej Komisji” od razu po katastrofie.

            Co zaś robi po katastrofie 10 kwietnia rząd Rosji? Niech odpowiedzą ci, którzy „z napięciem” śledzą me®dia.

             B. Co robi uczciwy rząd kraju, którego elita polityczna, wojskowa i historyczna („wdowy katyńskie”, Anna Walentynowicz) zginęła w tak podejrzanym wypadku?

            Robi rzecz oczywistą: Powołuje taką „Obiektywną Komisję” od razu po katastrofie. Nie pozwala na przejęcie śledztwa przez głównego podejrzanego.

            Zapewnia swoim ekipom fachowców, wcześniej starannie sprawdzonym co do lojalności wobec Polski i co do braku powiązań z jakąkolwiek agenturą - decydująca rolę w takim śledztwie. Najlepiej, by były to dwie konkurujące ekipy.

            Wymusza na mediach, by nie blokowały swobodnej dyskusji specjalistów z różnych dziedzin, na temat przyczyn i „sprawców”, nie wyłączając nawet hipotezy HAARP ani „spisku Marsjan”.

            W żadnym wypadku nie „robi skoku” na dokumenty w Kancelarii Prezydenta (np. Aneks do Raportu o WSI) , na IPN (a więc i dokumenty oraz śledztwa tam prowadzone), czy na NBP.

            Co zaś robi po katastrofie 10 kwietnia „rząd” Polski? Niech odpowiedzą ci, którzy „z napięciem” śledzą me®dia. Może zobaczą, czego tam NIE MA, a czego jest NADMIAR.

            Można by dalej : Co robi uczciwe dowództwo NATO, którego najwyżsi dowódcy... ITD

Zmieniony ( 17.04.2010. )
 
Błąd pilota raczej wątpliwy Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
11.04.2010.
Błąd pilota raczej wątpliwy

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100410&typ=ks&id=ks19.txt

Wypowiedź Ryszarda Drozdowicza z Laboratorium Aerodynamicznego Politechniki Szczecińskiej (ZUT)
            Jako pilot oceniam, że sugerowany w mediach błąd pilota jest mało prawdopodobny. Na podejściu do lądowania nie wykonuje się żadnych manewrów typu silne przechylenie lub nagłe zmiany prędkości. A takie silne przechylenie zauważyli świadkowie. Pilot wykonał dodatkowe kręgi nad-lotniskowe, aby upewnić się co do warunków lądowania i na tej podstawie podjął uzasadnioną decyzję o lądowaniu. Nieprawdopodobne też jest, aby doświadczony pilot wraz z drugim pilotem pomylili się co do wzrokowej oceny wysokości, nawet w przypadku awarii przyrządów, która jest również nieprawdopodobna. Należy tutaj zauważyć, że mgła jest na ogół z prześwitami i przy dziennym świetle nie stanowi istotnej przeszkody do wzrokowej oceny warunków lądowania. Okoliczności wskazują jednak na poważną awarię lub celowe zablokowanie układu sterowania. Taką blokadę można celowo zamontować tak, aby uruchomiła się przy wypuszczeniu podwozia lub klap bezpośrednio na prostej przed lądowaniem. Przy blokadzie klap lub lotek na prostej katastrofa była nieunikniona, gdyż pilot nawet zwiększając nagle ciąg, nie był w stanie wyprowadzić mocno przechylonej ciężkiej maszyny, mając wysokość rzędu 50-100 m i prędkość rzędu 260 km/h.

------------Nasz Dziennik, 18.05.2010 http://marucha.wordpress.com/2010/05/18/lotnisko-nie-udziela-gwarancji-bezpieczenstwa

pilot; ....Sądzę jednak, że załoga prezydenckiego tupolewa miała usterkę w systemie sterowania, zerwaną instalację hydrauliczną. Coraz bardziej się do tej tezy przychylam.

Skąd takie przypuszczenie?
- Na zdjęciach, jakie zostały opublikowane w prasie, widać wyraźnie, że kabel został rozerwany, ma dziury. Przypuszczam, że łopatki drugiego silnika przebiły się przez niego. Dlatego ta instalacja padła. Sądzę, że samolot spadał na ziemię, a nie podchodził do lądowania....
Zmieniony ( 18.05.2010. )
 
Zobacz też…
«« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast. » koniec »»

Pozycje :: 251 - 300 z 532
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.