Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 16 gości
S T A R T
Sunday 19 January 2020 02:17:10.28.
N O W O Ś C I
W Y S Z U K I W A R K A
Trzeci etap rozwoju politycznego - gadułka Drukuj Email
Wpisał: Izabela Falzmannowa   
22.02.2009.

Izabela Falzmannowa

Krzywa rozkładu normalnego, a trzeci etap rozwoju politycznego.

Donald Tusk znowu błysnął publicznymi dywagacjami na temat międzynarodowych spiskowców finansowych, a jego kolega partyjny przepowiedział bankructwo Polski. Jeden nie słyszał chyba o proroctwach samospełniających się (rozpowszechniając pogłoskę o bankructwie firmy można to bankructwo łatwo spowodować), drugi nie wie, że o masonach, spiskach i inwazji kosmitów ma prawo sobie pogadać u cioci na imieninach, ale nie publicznie, jako premier rządu.   Pomiędzy gadulstwem i impotencją w polityce, podobnie jak w seksie, istnieje niewątpliwie korelacja dodatnia.

Zgodnie ze znanym dowcipem wyróżnia się trzy etapy rozwoju seksualnego człowieka: chuligan seksualny, koneser seksualny i gaduła seksualny. Podobnie jest w polityce. Tusk niewątpliwie osiągnął już trzeci etap rozwoju politycznego.

  W zdrowym społeczeństwie grupa środkowa powinna liczebnie przeważać nad pozostałymi. Przewaga liczebna gaduł i chuliganów nad koneserami, szczególnie, gdy gadulstwo seksualne pojawia się w wieku młodym i średnim, zagraża demograficznej strukturze populacji.

Podobnie jest w polityce. Jeżeli gadulstwo polityczne pojawia się w wieku starczym możemy traktować to jako stan naturalny i liczyć, brutalnie mówiąc, na nieubłagane prawa przyrody. Jeżeli jednak tak zwana klasa polityczna kraju składa się prawie wyłącznie z chuliganów (Palikot, Kurski, Niesiołowski,  Lepper i wielu, wielu innych) oraz gaduł (Tusk, Nowak, Sikorski, Bartoszewski i wielu, wielu innych), a koneserów politycznych można ze świecą szukać i jeżeli, co gorsza, rozwój polityczny jednostek jest zupełnie nieadekwatny do ich wieku, źle to wróży temu krajowi.    

Gadulstwo seksualne jest groźniejsze dla populacji niż umiarkowane liczebnie chuligaństwo. Podobnie jest w polityce. Wybryki parlamentarzystów - w umiarkowanej liczbie - mogłyby być atrakcją obrad. Nie mogą jednak ich zastępować. Albo być tylko przerywnikiem w morzu bezsensownego gadulstwa. Sól dosypywana w nadmiarze do mdłej zupy działa jak emetyk. („Rzygać mi się chce, gdy tego słucham”- to najczęstszy komentarz do obrad sejmu i dyskusji polityków w mediach.)

Skład zdrowej populacji powinna opisywać tak zwana krzywa rozkładu normalnego- krzywa dzwonowa Gaussa. Na przykład: najwięcej jest ludzi wzrostu średniego, a wielkoludy i karły to na wykresie „wąsy” tej krzywej. To samo dotyczy rozkładu inteligencji czy wyników egzaminu. Odstępstwo od krzywej Gaussa świadczy o tym, że egzamin był źle pomyślany. (Jeżeli najwięcej jest ocen bardzo dobrych- był zbyt łatwy, jeżeli niedostatecznych - zbyt trudny.) Krzywą Gaussa deformują kataklizmy dziejowe. Trudno na przykład oczekiwać rozkładu normalnego w populacjach po wojnie.

Kataklizm, jakim były wieloletnie rządy komuny, a potem postkomunistyczna transformacja ustrojowa, zdeformowały w Polsce krzywą Gaussa prawie we wszystkich dziedzinach. Jak ma funkcjonować społeczeństwo, w którym ludzi biednych jest o wiele więcej niż średnio zamożnych, ludzi nie pracujących więcej niż czynnych zawodowo. Społeczeństwo, w którego kulturze i dyplomacji jest zdecydowana nadreprezentacja byłych agentów, a w parlamencie chuliganów i gaduł. 

Jeżeli mówimy, że tęsknimy do normalności oznacza to że chcielibyśmy żeby w naszym kraju zjawiska społeczne, polityczne i ekonomiczne opisywała – jak w innych krajach - krzywa rozkładu normalnego, czyli krzywa Gaussa.  

Zmieniony ( 23.02.2009. )
 
PO(-d)STĘPY SYNKRETYZMU Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
16.02.2009.

PO(-d)STĘPY SYNKRETYZMU

Tynieccy benedyktyni będą się uczyć od buddystów

Środa, 11 Luty 2009

Postępy dialogu międzyreligijnego... Benedyktyni z Tyńca będą się uczyć od tybetańskich mnichów. Czego? Między innymi medytacji i medycyny tybetańskiej. - To będzie wymiana doświadczeń. Liczymy na to, że nie będzie to jednorazowe spotkanie - mówi o. Bernard Sawicki, tyniecki opat.

Pięciu tybetańskich mnichów z najbardziej znanego tamtejszego klasztoru Ganden pod koniec lutego kilka dni spędzi w klasztorze Benedyktynów. Ze względu na sytuację polityczną musieli opuścić Tybet i zamieszkać w Indiach. Do Krakowa przyjadą w ramach projektu "Czas na Tybet", którego pomysłodawcami są Justyna Jan-Krukowska i buddysta dr Gendun Yonten.

- Chodzi o wymianę kulturalną, obronę praw człowieka i pomoc tybetańskim dzieciom. W listopadzie ubiegłego roku nawiązaliśmy współpracę z Benedyktyńskim Instytutem Kultury. Pomyśleliśmy, że Tyniec to będzie miejsce, w którym tybetańscy mnisi dobrze się poczują - mówi Justyna Jan-Krukowska. Jak twierdzi, tynieccy mnisi od razu zgodzili się gościć Tybetańczyków. - Położyli tylko nacisk na ekumeniczny i międzykulturowy wymiar tego spotkania - dodaje.

W prawie tysiącletniej historii opactwa to pierwsza taka wizyta. - Dla nas to niecodzienna okazja wymiany doświadczeń. Ich tradycja religijna jest starsza od naszej. Możemy wiele się od nich nauczyć - mówi o. Jan Paweł Konobrodzki. Benedyktyn prowadzi na co dzień medytacje w tynieckim klasztorze. - Poproszę braci z Tybetu, żeby podzielili się z nami swoimi medytacyjnymi technikami. Liczę na wspólną kontemplację - dodaje. Jak twierdzi, zakonnicy chcą "maksymalnie wykorzystać czas spędzony z Tybetańczykami". Dlatego planowane są wspólne posiłki (wegetariańskie) i wspólna rekreacja. - Chcemy, żeby nasi goście odpoczęli, ale też dzielili się nie tylko z nami swoimi doświadczeniami - mówi. Dlatego spotkania z mnichami będą otwarte. W programie m.in. prelekcja "Tybet - jego ziemia, ludzie i kultura" połączona z projekcją zdjęć, dyskusja o sytuacji politycznej i przyszłości Tybetu (23 lutego). Dzień później mnisi będą mówić o przedmiotach sakralnych i rytualnych, a tybetańscy lekarze podzielą się swoim doświadczeniem medycznym i opowiedzą o tamtejszych metodach leczenia.

O. Bernard Sawicki, tyniecki opat, nie ma wątpliwości, że dla wspólnoty zakonnej będzie to historyczne wydarzenie. - Wiele nas łączy. I my, i oni walczymy o to, by być mnichami. Najważniejszym owocem takiego spotkania może być to, że na własnej skórze doświadczymy uniwersalnych wartości. Mam nadzieję, że nie skończy się na jednym spotkaniu - mówi.

Benedyktyni, goszcząc mnichów z Tybetu, chcą też dać sygnał, że włączają się w akcję solidarności z okupowanym przez Chiny Tybetem. - Uciekamy od polityki. Trzeba jednak bronić dobra i wartości, które w Tybecie giną - mówi o. Konobrodzki.

Tybetańczycy pojawią się też w Krakowie. Od 25 lutego do 1 marca w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej "Manggha" będą sypali mandalę - symbol wolności i pokoju. Krakowianie będą też mieli okazję, by obserwować mnichów w rytualnym tańcu.

źródło: Gazeta Wyborcza Kraków      Za: Konserwatyzm.pl

Zmieniony ( 17.01.2010. )
 
60-ciolecie śmierci Feliksa Konecznego Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
11.02.2009.

 60-cio lecie śmierci Feliksa Konecznego

            Na początku lat 90-tych, wypluliśmy knebel po poprzedniej , opartej raczej na sile i terrorze, fazie gnębienia Kościoła i Polski. Nowa faza, oparta głównie o propagandę me®dialną, a także o czarny pijar (PR), nie dawała wiele nadziei na uratowanie dorobku Konecznego dla (choćby!) inteligencji polskiej. Walczyliśmy wtedy pod hasłem: „trzeba wydać wszystkie dzieła Konecznego na 50-cio lecie Jego śmierci” (1999 r.)

            Ku memu miłemu zdumieniu, tak się stało. Jego dorobek dostępny jest dla wszystkich, a dziesiątki tysięcy ludzi z niego korzysta, dla dobra i na chwałę Polski.

            Teraz kwaśno, ale nie gorzko: Nawet niektórzy młodzi historycy, nagabywani przeze mnie przyznają, że chyba kiedyś przeczytali jakąś książkę Konecznego. Przypomniało mi to sławne zdanie, przypisywane „Bolkowi”, że „już jakąś książkę mam, dziękuję”.

            Metoda wypracowana przez Konecznego idealnie nadaję się do analiz obecnych stanów a-cywilizacyjnych, np. w Rosji (tam jest i rządzi mieszanka wielu cywilizacyj, a nie cywilizacja turańska!!), a także przy badaniu budowy „Wieży Babel bis”, czyli próby sztucznego, planowego budowania w Europie anty-cywilizacji do łacińskiej - z obecnych stanów a-cywilizacyjnych. Przecież wiemy, iż "nie można być cywilizowanym na dwa sposoby". A ci masoni- "mędrcy" - ojczaszkowie UE próbują "zlać do kupy" aż z pięć sprzecznych cywilizacyj - byle pod swą komendą. Więc klęskę mają zapewnioną, ale przykro, że musimy w tym uczestniczyć, czy też być tej mrzonki ofiarami.

           Następny etap więc dla nas to: Spowodować, by intelektualiści, politycy, i ... dziennikarze,  publicyści, zdołali wyrwać się „z łap humanistów i humanizmu” i przyjęli metody i osiągnięcia Konecznego jako swoje narzędzie walki o niepodległą, suwerenną Najjaśniejszą.

           Dn. 10 lutego 2009 r. ks. Karol Stehlin (FSSPX) odprawił w kościele w Radości Mszę św. za duszę śp. Feliksa Konecznego w sześćdziesiątą rocznice Jego śmierci. Zebrało się i modliło grono uczniów, zwolenników i wielbicieli Profesora i jego dzieła. Ks. Karol wygłosił piękne kazanie , m. inn. o roli myśli Konecznego dla Kościoła, Polski i dla zachowania i rozkwitu cywilizacji łacińskiej w naszych, jakże trudnych i burzliwych czasach.
Zmieniony ( 17.02.2009. )
 
O Okrągłym Meblu i "Solidarności" bis- czyli tej po Stanie (wojennym).... Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
09.02.2009.

O Okrągłym Meblu i „Solidarności bis”- czyli tej po Stanie (wojennym)....

            W 20-tą rocznicę jacyś hucpiarze jeszcze usiłują „święcić” i fetować.

            Optymiści w 1989 r. mówili otwarcie, że to był mebel z kantami. Pesymiści, że to był jeden wielki kant, czyli umowa Policmajstra z dobranymi swoimi agentami, z małą domieszką (może...) pożytecznych idiotów. A znany kapelan Solidarności z Wrocławia powiedział na kazaniu w 10-tą rocznicę „nowej” Solidarności, że „Solidarność była nieślubnym dzieckiem Partii, oddanym na wychowanie Kościołowi”. Myślący, jako fizyk, logicznie, prof. Przystawa zapytał wtedy natychmiast – i napisał - „A kto był TATUSIEM?”.

            Obecnie sądzę, że podobnie, jak w przypadku takiej prostytutki z okolic Samoobrony, należy wskazać wielu TATUSIÓW. Ale wszyscy oni z WSI, KGB GRU i SB. A może - alfabetu by nie starczyło, gdybyśmy uwzględnili oficerów i „stokrotki” z konkurujących wywiadów i lóż. Jeśli nawet „Bolek” tym swoim „niuchem” głupawego spryciarza uznał obecnie za konieczne zdystansowanie się od Okrągłego Stołu, to znaczy, że mówiąc jego językiem, „sprawa się rypła”.

            A jeśli zadufani obecnie rządzący z okolic resztek „koryta” się zagapią, to będziemy mieli kolejny polski miesiąc. Tylko spójnie działających, patriotycznych elit - jakoś nie widać...  MD

Zmieniony ( 09.02.2009. )
 
Rodzinny budżet państwa Klichów finansowany przez obce rządy Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
05.02.2009.

Rodzinny budżet państwa Klichów finansowany przez obce rządy

http://3nt.salon24.pl/382708.html

Przy okazji ostatniej zadymy rozpętanej przez Rzeczpospolitą odnośnie finansowania przez uczestników przetargów w MON fundacji prowadzonej przez... żonę ministra ON obserwatorom uciekł jeden niezwykle istotny szczegół. Wskazywał nań już dawno temu znany "prawicowy oszołom" Stanisław Michalkiewicz, "antysemita" i w ogóle. Należy p. Michalkiewiczowi oddać honor, że sam napisał o tym tutaj.

Otóż na liście darczyńców ISS znajdują się CZTERY niemieckie fundacje: Konrada Adenauera, Friedricha Naumanna, Friedricha Eberta i amerykańsko-niemiecki German Marshall Fund.

Jak to możliwe, że budżet domowy ministra obrony narodowej RP jest współ-finansowany przez obce fundacje, w tym co najmniej DWIE (im. Konrada Adenauera i Friedricha Eberta) w ponad 90% finansowane ze środków publicznych obcego państwa (głównie z budżetu federalnego RFN. Kto nie wierzy, niech czyta tu i tu.

Jakby komu wolno Net chodził, to poniżej stosowne cytaty:

1. Quellen und Arten der Finanzierung

Die Politischen Stiftungen finanzieren sich ganz überwiegend aus Mitteln des Bundes und der Länder. Die Konrad-Adenauer-Stiftung finanziert sich zu 96,3 % aus öffentlichen Zuwendungen, zu 3,1 % aus Teilnehmergebühren und anderen Einnahmen. Hinzu kommen private Einnahmen (Fondserträge und Spenden) in Höhe von 0,6 % (Stand: Haushalt 2008 der Konrad-Adenauer-Stiftung).

...i jeszcze o Friedrich Ebert Stiftung

I. Einnahmen
1. Zuwendungen und Zuschüsse
Zuwendungen der Bundesministerien 127.674.000
Zuwendungen der Länder und anderer Gebietskörperschaften 2.448.000
Sonstige Zuwendungsgeber 2.024.000
2.
Spenden 600.000
3. Teilnehmergebühren 955.000
4. Sonstige Einnahmen 1.000.000

Historia, niestety, zatoczyła koło. Oto mamy powtórkę z czasów stanisławowskich. Minister polskiego rządu, albo przynajmniej jego rodzina, jest poprzez fundacje utrzymywany przez rząd niemiecki. To są te super-standardy PO, tak?

                        Gore, gore....

komentarze

To zapewne tylko czubek góry lodowej

Gdyby ktoś chciał przeanalizować członków Rady owego instytutu powinien zwrócić na obecność osoby o nazwisku Hans-Dierich Genscher. Jest on członkiem partii FDP, niewielkiej, ale hojnie dotowanej głównie przez niemieckich producentów broni. I gdyby ktoś chciał przeanalizować zakupy MON w Niemczech, doszedłby do ciekawych wniosków...

Ale dla równowagi powinno się również wziąć pod lupę udział takich organizacji rządowych w tymże instyucie, jak National Endowment for Demokracy (przybudówka ekonomiczna CIA do wypłacania rozmaitych zasiłków) oraz wymieniony Marschall Found.... Tja...

Ciekawe jest również pytanie, czy w r. 1993, kiedy pan Klich został prezesem tejże organizacji wyższej użyteczności, to był już politologiem czy jeszcze lekarzem psychiatrą?

2315trzyskowronki.salon24.pl 

 
Zobacz też…
«« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast. » koniec »»

Pozycje :: 301 - 350 z 530
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.