Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 8 gości
S T A R T
Wednesday 18 September 2019 03:02:33.27.
N O W O Ś C I
W Y S Z U K I W A R K A
 
POLECANE
Niezłomni obrońcy praw obywatelskich Drukuj Email
Wpisał: Jerzy Przystawa   
28.04.2008.

Jerzy Przystawa

Niezłomni obrońcy praw obywatelskich

My, Polacy, doskonale rozumiemy co znaczy ludzka solidarność, jak ważne jest poczucie wspólnoty losu i gotowość niesienia bezinteresownej pomocy tym, którzy są w potrzebie, którzy są prześladowani, których ludzkie i obywatelskie prawa są naruszane i gwałcone. Sam doświadczyłem w swoim życiu niemało wzruszających przykładów takich postaw. Kiedy srogi reżim Jaruzelskiego wysłał mnie, wbrew mojej woli, na wypoczynek w, sympatycznym skądinąd, opolskim mieście Nysa, wielu moich kolegów – fizyków, z całego niemal świata, pisało listy do Generała, w których domagali się mego uwolnienia. Interweniowały zarówno całe towarzystwa fizyczne, jak i pojedynczy ludzie. W czasie stanu wojennego pod niemal każdą parafią stawały potężne tiry z darami z całej Europy, a oprócz tego nieoczekiwana pomoc trafiała wprost do naszych domów. Docierały paczki zarówno od znanych, jak i najzupełniej obcych. Pamiętam wzruszenie, jakie mnie ogarnęło, kiedy przyszła paczka od jednego z profesorów fizyki na Uniwersytecie w Lipsku! Niemniej wzruszające były dowody solidarności i pomocy od ludzi najzupełniej nieznanych. Lista tych przeżyć i doświadczeń byłaby naprawdę bardzo długa.

            Od 19 lat mamy nowe państwo polskie i to państwo czyni wrażenie, jakby naprawdę poczuwało się, w imieniu tysięcy Polaków, do jakiejś wdzięczności za to wszystko i biegnie z pomocą i solidarnością we wszystkie kierunki świata. Nasi niezawodni dziennikarze i ministranci służby publicznej, nie przeoczą naruszenia praw człowieka, gdziekolwiek by nie miały miejsca, od razu podnoszą alarm, a w ślad za tymi alarmami wyrusza natychmiast pomoc i ofiarność Rzeczypospolitej. Nasi żołnierze, jak za dawnych czasów, giną za wolność Afganistanu, Iraku, Bośni, Libanu itd., itp. Reprezentanci wszystkich opcji politycznych natychmiast wyruszyli na Kijowski Majdan, aby tam stanąć po słusznej stronie Ukraińców walczących o prawa człowieka. Polska finansuje Radio Wolna Białoruś, a nasi politycy, nie zważając na szykany i przeciwdziałania reżimu, nieubłaganie wspierają walkę białoruskich demokratów. Polska była pierwsza w uznaniu niepodległości Kosowa, nie podobna zapomnieć o Czeczenii, a teraz znowu jesteśmy na czele walki o niepodległy Tybet idt., itp.

            Jest w Polsce Stowarzyszenie Wolnego Słowa, a w nim zrzeszyła się liczna grupa znanych dziennikarzy i ludzi pióra. Może to trochę dziwne, że w kraju, w którym wolność słowa jest powszechnie przestrzegana zakłada się takie stowarzyszenia, ale… strzeżonego Pan Bóg strzeże! Na czele tego Stowarzyszenia stoi Mirosław Chojecki, legendarny bohater walk o wolne słowo, twórca niezapomnianej „Nowej”, a potem organizator solidarnościowej emigracji i paryskiego „Kontaktu”. Z tego okresu mamy między sobą niezałatwione porachunki i to jest, być może, powód, dla którego Prezes tej poważnej instytucji, zaszczyca mnie, od czasu do czasu, jakąś obywatelską korespondencją. Ostatnio dotarło do mnie jego wystąpienie do Prezydenta Wrocławia z propozycją zorganizowania w moim mieście wielkich, międzynarodowych obchodów 60. rocznicy uchwalenia Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. W tym liście pisze Chojecki:

            Wydaje się nam, że obchody 60. rocznicy uchwalenia Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka winny ogniskować się na tych regionach, gdzie Prawa Człowieka są gwałcone. Mamy na myśli kraje afrykańskie, kraje środkowej Azji (np. Azerbejdżan, Kazachstan, Turkmenistan, Uzbekistan) i wschodniej Azji (Birma, Korea Północna, Wietnam), Kubę, Białoruś.

Zdajemy sobie sprawę, że władzom RP mogłoby być niewygodne organizowanie takich obchodów, których celem jest wskazywania na łamanie praw człowieka w krajach, z którymi RP chce utrzymywać poprawne stosunki gospodarcze i polityczne. Dlatego, wykorzystanie do tego celu organizacji pozarządowe wydaje się jak najbardziej wskazane.

Na ten sympatyczny apel o międzyludzką i międzynarodową solidarność pozwoliłem sobie odpisać:

Drogi Mirku,

Dziękuję Ci za podzielenie się ze mną Twoją inicjatywą. Uważam, że jest to znakomity pomysł i Wrocław jest znakomitym miejscem na zorganizowanie takiej konferencji.

Jest jednak ważne, żeby konferencja taka poruszała nie tylko problemy krajów, które wymieniasz, ale żeby w jej programie, na właściwym miejscu, znalazło się i omówienie sytuacji praw człowieka i obywatela w Polsce. Nie sądzę, żeby było dla Ciebie tajemnicą, że związany jestem z Ruchem Obywatelskim na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Ruch ten od lat podnosi sprawę naruszenia praw obywatelskich w Polsce, w szczególności poprzez ordynację wyborczą do Sejmu, która odbiera nam nasze bierne prawo wyborcze i gwałci fundamentalną zasadę demokracji, jaką jest równość obywateli wobec prawa, w szczególności wobec tego najważniejszego prawa ustrojowego, jakim jest ordynacja wyborcza do Izby Ustawodawczej. Ma to ogromne i opłakane konsekwencje dla rozwoju państwa i społeczeństwa polskiego. W tej sprawie Ruch nasz, na konferencji samorządowej wójtów, burmistrzów i prezydentów miast – Patronów Honorowych Ruchu (patronami Ruchu jest około 300 wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, łącznie z Prezydentem Wrocławia; zob. http://jow.pl/?q=node/13), jaka odbyła się w ?ochowie w dniach 21 – 23 września 2007, skierował w tej sprawie wniosek do Rzecznika Praw Obywatelskich (z tekstem wniosku możesz się zapoznać np. pod adresem http://jow.pl/?q=node/116, ale i w wielu innych miejscach), w którym oczekuje jego interwencji w tej sprawie. Jak na razie RPO nie znalazł czasu, aby na nasz wniosek odpowiedzieć, ale to może być tylko dodatkowy powód do podjęcia tematu na proponowanej przez Ciebie konferencji.

Jest długa lista naruszeń praw obywatelskich w Polsce. Przypomnę chociażby bulwersującą sprawę zebrania przez obywateli ponad 750 tysięcy podpisów pod wnioskiem o referendum "4 razy TAK", gdzie, między innymi, znalazł się postulat JOW.

Nie będę w mojej odpowiedzi tej listy wydłużał – uważam, że tyle wystarczy. W każdym razie, gdyby konferencja, jaką masz zamiar zorganizować tu, lub gdzie indziej, tymi sprawami się miała nie zająć, to byłoby właściwą rzeczą przypomnieć słynną fraszkę "Na matematyka", jaką wieki temu złożył książę polskich poetów, przypadkowo o tym samym nazwisku, co obecny Rzecznik Praw Obywatelskich.

Z wszystkimi najlepszymi życzeniami świątecznymi i noworocznymi,

Jurek

Ponieważ ani Mirosław Chojecki, ani Prezydent Wrocławia nie znaleźli czasu, aby na mój list odpowiedzieć, więc przypomnienie tej fraszki wydaje mi się na czasie:

NA MATEMATYKA

Ziemię pomierzył i głębokie morze,

Wie jako wstają i zachodzą zorze,

Wiatrom rozumie, praktykuje komu,

A sam nie widzi, że ma kurwę w domu

Zmieniony ( 30.04.2008. )
 
Aborygeni a sprawa polska. Drukuj Email
Wpisał: IF   
27.04.2008.

IF

Aborygeni a sprawa polska.

    Benedykt XVI zasłużył na aplauz całego cywilizowanego świata przepraszając Amerykanów za przestępstwa seksualne popełnione przez amerykańskich księży. Przestępstwa prawdziwe czy urojone, (na pewno rzeczywiste były za to wielomilionowe odszkodowania) popełnione przez księży katolickich, protestantów czy może duchownych niezliczonych amerykańskich sekt zwanych kościołami.

            Można sądzić, że jest to niewiele znaczący gest, za pomocą którego, podobnie jak za pomocą walki z globalnym ociepleniem, Benedykt chce poprawić swój wizerunek nadwątlony przywróceniem wyjątkowo znienawidzonej przez postępowców mszy trydenckiej. Przecież oczywiste jest, że Benedykt przeprasza za winy nie swoje i za wydarzenia, które- jeżeli miały miejsce- to nie za jego pontyfikatu.

     Czy oznacza to, że kościół katolicki –jak euforycznie twierdzą niezliczeni publicyści- „stanął wreszcie w prawdzie”? Byłoby tak gdybyśmy usłyszeli autentyczne wyznania osób, które dopuściły się przestępstw seksualnych i innych odrażających czynów, gdyby przyznali się do winy i przeprosili swe ofiary liczni w polskim kościele księża agenci, gdybyśmy dowiedzieli się na przykład dlaczego biskup Gocłowski zadawał się z takimi indywiduami jak ubecki kapuś (oficer..) Myszk i gangster Nikoś.

      Poszukiwanie kozła ofiarnego, który weźmie na swoje barki brzemię odpowiedzialności za cudze winy, będzie za nie przepraszał i za nie pokutował nie jest w historii społeczeństw niczym nowym, a dobrowolne ofiarowanie się za innych to czyn godny prawdziwego chrześcijanina, to dosłowne rozumienie podążania za Chrystusem. W naszej kulturze coraz częściej pojawia się jednak obyczaj przepraszania rytualnego, które jest pustym gestem, pseudo ofiarą złożoną zamiast na ołtarzu prawdy, na ołtarzu politycznej poprawności.

    Ojciec Kolbe dobrowolnie poszedł na śmierć zamiast skazanego więźnia. Nie brał jednak na siebie win hitlerowców i nie przepraszał hitlerowców za rzekome winy więźniów. Gdyby tak się stało przeszkodziłoby to, a nie pomogło w rozliczeniu nazizmu, które było warunkiem koniecznym ukształtowania się współczesnej świadomości zbiorowej. Jak się jednak okazuje, zgodnie z absurdalną logiką politycznej poprawności, to Polacy powinni przepraszać Żydów za Holokaust i za tę zbrodnię zamiast Niemców pokutować, a wkrótce ktoś w naszym imieniu, w imię pojednania, przeprosi Rosjan za Katyń i Ukraińców za rzezie na Wołyniu. Gwałcenie prawdy nigdy jednak pojednaniu nie służy, wręcz przeciwnie opóźnia je lub całkowicie uniemożliwia.

    Wspaniałą lekcją chrześcijaństwa był dla nas wszystkich fakt, że Jan Paweł II przebaczył swemu niedoszłemu mordercy. Ale Jan Paweł przebaczał we własnym imieniu. Czy bylibyśmy równie zachwyceni gdyby w imieniu Papieża przebaczył zbrodniarzowi ktoś inny?

     W swym słynnym orędziu biskupi polscy wybaczyli Niemcom ich przewiny wobec narodu polskiego ( nie pytając ofiar o zdanie) i w imieniu tego narodu prosili Niemców o przebaczenie (nie wiadomo za co). Choć można przyjąć, że biskupi mieli szlachetne intencje i legitymację do występowania w imieniu katolickiego w swej większości narodu, chcąc nie chcąc stali się prekursorami fatalnego obyczaju przebaczania w imieniu ofiar, bez pytania ich o zdanie, a co gorsza przepraszania w cudzym imieniu za winy nie popełnione. Na tej zasadzie Michnik wybaczył w imieniu ich ofiar komunistom, a Kwaśniewski przeprosił w imieniu nas wszystkich za Jedwabne. Z szansy przeproszenia nas za zbrodnie komunistów (w tym za grzechy członków swoich rodzin) nie skorzystali.

            Osobiście wolałabym, żeby młodzi Niemcy nie musieli ciągle przepraszać za Hitlera, a młodzi Żydzi na przykład za Bermana. Pod warunkiem, że nie każe się nam Żydów za Hitlera przepraszać.

     Szczególnie, że przepraszanie w czyimś imieniu wcale nie oznacza obecnie prawdziwego ofiarowania się za kogoś ( jak Chrystus za nas wszystkich, jak Kolbe za hitlerowskiego więźnia) To tylko chwyt marketingowy, pusty gest, który przepraszającego nic nie kosztuje - wręcz przeciwnie przynosi mu splendor.

            Ja też w każdej chwili jestem gotowa przeprosić Aborygenów za ich złe traktowanie przez Australijczyków, a nawet wybaczyć Australijczykom w imieniu wszystkich Aborygenów.

 
Neutralny punkt widzenia w Wikipedii - contra Veritas - Prawda Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
25.04.2008.

„Neutralny punkt widzenia” w Wikipedii

- contra Veritas - Prawda

Veritas

            1) Rzeczywistość, duchowa oraz materialna, istnieje bez wątpienia, czyli naprawdę.

            2) W takim razie, jak to genialnie i prosto ujął św. Tomasz z Akwinu, „prawda to zgodność rozumu z rzeczywistością” (veritas est adequatio rei et intellectu).

            Te dwa „poglądy” , jakby nazwali je post-moderniści, są fundamentem, na którym tak nagle powstały w Średniowieczu nauki eksperymentalne, a potem burzliwie rozwinęły się nauki ścisłe. Nauki ścisłe oparte są o krytyczne porównania różnych hipotez, sprawdzanie zbliżania się do prawdy przez niektóre z tych hipotez. I modyfikowanie ich. W rozstrzygnięciu , która z hipotez jest bliższa prawdy, pomagają doświadczenia, wymyślane w tym celu. Takie, realistyczne, podejście jest źródłem i bazą Nauki. Nauk ścisłych.

            Wiele set lat później, lub także w innych, niż łacińska, cywilizacjach, powstawały nurty myślowe, które tu zbiorowo ( i mało ściśle) określę jako post-modernistyczne. Tak zostały one nazwane w Europie XX wieku. Ludzie należący do tych nurtów zaczęli artykułować wątpliwości tak co do istnienia jednej Rzeczywistości, jak i co do możliwości ewentualnego jej poznania. Stąd pojęcia „wszechświatów równoległych”, czy „spektrum prawd”.

            Wiązało się to również z usilnym, namolnym rozprzestrzenianiem mody, by pewne, ważne sprawy rozstrzygać i przegłosowywać „demokratycznie”.

            Oczywiście żadnych praw przyrody nie można ustalić przez „demokratyczne” głosowanie, można je odkryć i udowodnić.

 
Wikimedia

            Ale...  z podejścia wątpiącego powstała taka instytucja, jak firma Wikimedia (dalej często będę ją nazywał Firma), która w internecie założyła Wikipedię, czyli (cyt. za Wikipedia) kompilację ludzkiej wiedzy.

A. "Ludzka wiedza".

             I tu przedziwna dla uczonego definicja ludzkiej wiedzy, jako (cyt. za Wikipedia: Neutralny punkt widzenia):  „...szerokie spektrum sprzecznych teorii tworzy to, co nazywamy "ludzką wiedzą". Dalej piszą: „Dlatego powinniśmy - zarówno indywidualnie, jak i zbiorowo - czynić wysiłki, by przedstawiać te sprzeczne teorie rzetelnie, bez prób obrony którejkolwiek z nich.... ...bezstronne prezentowanie różnych poglądów bez wskazywania, który z nich jest słuszny”. Autor tego artykułu, zapewne etatowy pracownik Firmy, tworzy zupełnie błędną, szkodliwą dla rozwoju nauki, definicję ludzkiej wiedzy. I według tej definicji buduje się całą kompilację - Wikipedię.

W tym momencie naszego rozumowania proszę tylko Czytelnika o zastanowienie się, czy:

            1) na podstawie tak wątpliwej definicji można i czy wolno tworzyć kompilację?

            2) czy taka definicja wynika z niedouctwa szefów Firmy, czy raczej z chęci skierowania nurtu wiedzy na rozlewiska i bajora „wątpliwości” , rozważania „wielu prawd”, i podobne zbrodnie (z punktu widzenia wiedzy i logiki) przeciw Prawdzie, a więc i przeciw człowiekowi.

            Jednym z ważnych a groźnych pytań (dla pytającego), które może sobie zadać człowiek niedoinformowany po zapoznaniu się z filozofią Wikipedii, brzmi:

Czy prawda istnieje obiektywnie, czy też trzeba dla wyrobienia sobie zdania na jej temat, przeprowadzić głosowanie i przedstawić dokumenty, podkładki prezentujące poglądy Ważnych gremiów?

            Na to pytanie nauka i filozofia znalazła i zna odpowiedzi! Nie oszukujmy ludzi!

B. Anonimowość

            Zabawne w swej bezczelności, ale i groźne w skutkach są zasady dopuszczania autorów do pisania w Wikipedii. Zupełna Anonimowość!!

            W każdym szanującym się internetowym forum dyskusyjnym do dyskusji dopuszczane są osoby zarejestrowane, znane Administratorowi Forum zwykle z imienia i nazwiska, a zawsze z adresu mail’owego o znanym obu stronom haśle. To ostatnie- dla uniknięcia podszywania się Anonimów. Znacznie utrudnia to dostęp do Forum oszustów, wariatów i prymitywów.

            Odwrotnie jest w Wikipedii: Dostęp jest anonimowy, a w przypadku pojawienia się wpisów kłamliwych czy oszczerczych, pracownicy Wikipedii (a może firmy Wikimedia?? – nie wiem, nie potrafimy odróżnić) aktywnie bronią oszczerców. Przykład: gdy „nieznani sprawcy” w dniu 1 listopada 2007 r. umieścili w moim biogramie oszczerstwa, na mój alarm jeden z pracowników Wikipedii (Roo 72, zdaje się, Michał Rosa )

            1) najpierw napisał mi, że nie było żadnych wpisów,

[> O jakim haśle piszesz? W haśle "Mirosław Dakowski" nigdy nie było żadnych informacji na temat współpracy z SB. Z poważaniem, Michał Rosa]

            2) a potem we dwóch (z p. Tomaszem Ganiczem) podawali, że wpis był, ale.. zasadą Wikipedii jest (obrona) anonimowości wpisujących.

            Firma, znająca i mająca przecież wypracowane sposoby ukrócenia oszczerstw, oraz ujawniania oszczerców – broni się (i ich..) przed tym...

            Wynika z tego, że możliwość bezkarnego wpisywania oszczerstw należy do ważnych, podstawowych tajnych broni Wikipedii. O tym, co jest neutralne, decydują szkoleni pracownicy (agenci?) Firmy.

            Przy obecnych procedurach w Wikipedii, znalezienie tożsamości oszczercy wymaga wielomiesięcznych zabiegów poprzez policję i prokuraturę. Dopiero potem można ew. wkraczać na drogę sądową. Nie każdemu się już chce..

C. Cenzura

            Wiele haseł monitorowanych przez pracowników Firmy jest trwale i systematycznie przez nich, w imię swoiście pojętej neutralności, deformowanych. Hasła te są stale cenzurowane.

            Przykłady. Do znanych mi tak cenzurowanych haseł należą tematy:

a)      Neo-darwinizm. Systematycznie zmieniane są tendencyjnie na „korzyść” ewolucji naturalistycznej.

b)      Hasła dotyczące szkodliwości promieniowań elektro-magnetycznych (dalej EM), jak maszty telefonii komórkowej, czy anteny radiostacji, czy wreszcie same telefony komórkowe. Hasła te są stale deformowane w kierunku „nie-szkodliwości” promieniowań EM. Autorzy poprawek podających prawdę zrezygnowali.

c)      „Efekt cieplarniany” , szczególnie spowodowany przez działalność człowieka, jeszcze dokładniej przez „antropogenne emisje CO2”. Hasła te są systematycznie zakłamywane „na rzecz” istnienia tego efektu.

d)      „Niewygodni” działacze i publicyści. Nie wiem, jaki związek (finansowy czy podległość służbowa?) ma firma Wikimedia z grupami wyszkolonych w dezinformacji oszczerców w tej dziedzinie. Fakty wspólnych działań są liczne.

e)      Al Gore i inni, heroldowie polit-poprawności. Ukrywane są jego (i ich ) kłamstwa czy nielogiczności.

f)        Zboczeńcy seksualni, w szczególności pederaści. Firma jest bardzo ciepło i życzliwie do nich nastawiona. Unika informacji o możliwościach leczenia, o udokumentowanych kłamstwach Kinsey’a itp.

g)      Zupełnie stronnicze, hagiograficzne teksty o Che Guevarze, a wrogie o Ronaldzie Reaganie (por. Wikipedia, oraz artykuł „Wikihistoria, czyli pisanie historii na nowo”, NCzas!, nr. 1, 5 I 2008 r) 

Wnioski i Apel

            Konieczne jest ustalenie, jakie „tajne służby” mają przemożny wpływ na tak zdefiniowaną neutralność Firmy.

            Na Zachodzie podobno jest to m.inn. CIA. Który jej odłam? Czy zawsze, czy tylko „na zlecenie”?

            Jak ta zależność wygląda w Polsce?

            A jaki jest wpływ obcych służb na Wikipedię w Polsce?

 

            Proszę o sygnalizowanie mi o zauważonych naciskach i oszustwach w redagowaniu Wikipedii. Konieczne jest bowiem zebranie pełnej informacji na ten temat. Może wtedy uda się wpłynąć na politykę informacyjną (dezinformacyjną? ) tej Firmy.

            Lub powołać, stworzyć Encyklopedię wolną od tych wad.

Te trzy cechy Wikipedii:

Atak na prawdę pod pozorem Neutralności,

Aktywne ukrywanie autorów, co zachęca do umieszczania oszczerstw,

Cenzura i podatność na wpływy,

- powodują, że należy się sprawie przyjrzeć krytycznie.

            Najgroźniejsze z nich – to świadoma rezygnacja Firmy z podanej na początku tego tekstu definicji prawdy.

Zmieniony ( 04.01.2009. )
 
Typowo niemiecki wdzięk czyli Biust Frau Merkel Drukuj Email
Wpisał: Jacek Bartyzel   
16.04.2008.
Jacek Bartyzel

Typowo niemiecki wdzięk czyli Biust Frau Merkel

            Od kilku dni media ekscytują się wieczorową kreacją Pani Kanclerki IV Rzeszy Europejskiej na przyjęciu u króla Norwegii, odsłaniającą imponujące rozmiary jej gruczołów mlekowych. Niepowtarzalna uroda, eteryczna sylwetka, talia osy i ogólny wdzięk Frau Merkel zawsze wprawdzie rzucały się w oczy, teraz jednak, jak się zdaje, z jej głównego waloru postanowiono uczynić prawdziwą polityczną Wunderwaffe. „Nasza Aniela przytuli do piersi i wykarmi wszystkich Europejczyków” – to byłoby całkiem pociągające motto do Traktatu Reformującego.

            Tabloidy wszelako mają, jak wiadomo, słabą pamięć historyczną, a po prawdzie są jej pozbawione zupełnie. Nie wiedzą przeto, że – jak mawia biblijny mędrzec – „nic nowego pod słońcem” i wszystko już było. Tymczasem, skłonność potomków Arminiusa do propagandowego wykorzystywania zalet dobrze zbudowanych niemieckich dójek dawno już dostrzegł francuski pisarz Maurycy Barrès. W jego tłumaczonej na polski, lecz zapomnianej powieści Colette Baudoche. Historia młodej dziewczyny z Metzu, pruski kulturträger w anektowanej Alzacji, doktor filozofii Fryderyk Asmus, próbuje przekonać śliczną Colette i jej zacną babcię do wyższości niemieckiej cywilizacji również i w taki sposób:

            „Podczas pobytu w Berlinie widziałem na ulicy reklamę nadzwyczaj pomysłową. Wpadł na nią mleczarz. Wypuścił na miasto wspaniałe wozy, na których siedzące bardzo piękne dziewczęta, przebrane za mamki, miały na piersiach ogromnemi literami napis: «mleko świeże»”.

            Niestety (dla cywilizacyjnej misji doktora Asmusa), Francuzki okazały się zupełnie niezdolne do okazania podziwu dla niemieckiej pomysłowości i organizacji, a co gorsza, uznały ją za obrzydliwość. Z drugiej jednak strony, historia opowiadana przez Barrèsa zdarzyła się już dość dawno temu, a od tego czasu postęp zrobił ogromne postępy. Jakie są obecnie standardy obyczajowe, nie trzeba wyjaśniać, bo widać gołym okiem, lecz przecież i standardy estetyczne też nieomal wszędzie dorównały tym, którymi w Berlinie zachwycał się pan Asmus. Promocja biustu Pani Merkel przyniesie zatem z pewnością obfity plon.

Jacek Bartyzel

 
My nie możemy nie mówić Drukuj Email
Wpisał: ks. St. Małkowski   
16.04.2008.

ks. St. Małkowski, 15/04/2008 ze strony Prawica.net

http://www.prawica.net/node/11363

            My nie możemy nie mówić - w ten sposób apostołowie św. Piotr i św. Jan postawieni przed sądem Sanhedrynu dają świadectwo wolności w prawdzie słowa Bożego przeciw tym prześladowcom, którzy chcą zamknąć im usta i narzucić posłuszeństwo ustawom ludzkim według woli sprawujących władzę, przeciw prawu Bożemu i posłuszeństwu woli Boga (Dz 4, 19-20).

            Milczenie, gdy trzeba mówić, jest anty-świadectwem, odmową świadectwa danego prawdzie. Nieprawdziwy, bo niewierny Bogu i ludziom traktat reformujący Unii Europejskiej powinien być odrzucony przez państwa i narody, jeżeli one mają tworzyć wspólnotę ojczyzn i żyć. Ów traktat ustanawia socjalistyczne państwo totalitarne, którego celem jest zniszczenie ludzkich wspólnot.

            I oto obłudnie deklarowana demokracja przekształca się w zakamuflowany, a następnie jawny totalitaryzm, zgodnie z przestrogą wypowiedzianą wielokrotnie przez sługę Bożego Jan Pawła II. Ze złodziejskim pośpiechem traktat narzucany jest Polakom nieświadomym jego istoty.

            Owce milczą, bo są oszukane, i nie wiedzą, co im grozi. Ale dlaczego milczą pasterze, którzy wiedzą więcej niż owce? I nie tylko wiedzą, ale ponoszą odpowiedzialność za owce, za nasz Naród, naszą znowu zniewalaną Polskę.

Ks. Stanisław Małkowski

Zmieniony ( 16.04.2008. )
 
«« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast. » koniec »»

Pozycje :: 351 - 400 z 528
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.