Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 8 gości
S T A R T
Monday 16 July 2018 04:48:19.25.
migawki
Błyskawiczne zmiany ustawy o IPN ukazują, że nie mamy już Sejmu, lecz Knessejm. Nie mamy już Polski, lecz Polin. Powtórka Sejmu niemego [1717]

["Pilny wniosek premiera Mateusza Morawieckiego ws. zmiany ustawy o IPN i rezygnacji z zapisów penalizujących przypisywanie narodowi polskiemu zbrodni nazistowskich. Takich zmian domagały się środowiska żydowskie, a także USA i Izrael."]

Jeśli się mają tylko za masonów i sługi Żydów, to są zbrodniarzami. Ale jeśli się mają za Polaków, to są też zdrajcami.

Rachuby, by zrobić TO w czasie euforii piłką spowodowanej – zawiodły. Więcej ludzi widzi i rozumie, co się dzieje.

 
N O W O Ś C I
W Y S Z U K I W A R K A
 
POLECANE
Pilnuj szewcze kopyta! - nie zaś teologii Drukuj Email
Wpisał: Jacek Bartyzel   
26.02.2008.
Jacek Bartyzel

Pilnuj szewcze kopyta!

Dr Tomasz Teluk jest znanym już i cenionym publicystą gospodarczym oraz politycznym, autorem słusznie chwalonego studium na temat libertariańskiej teorii państwa. I byłoby dobrze, gdyby od czasu do czasu jakiś diabeł nie kusił go – skutecznie – do wypowiadania się na tematy teologiczne i eklezjalne, w których brak, delikatnie mówiąc, dostatecznej wiedzy zastępuje konfabulacjami, a co gorsza – również insynuacjami. Tak też rzeczy się mają z jego najnowszym wypadem w tę dziedzinę, tyczącym bezpośrednio eks-księdza i niedoszłego zamachowca na Jana Pawła II, tudzież na belgijską i hiszpańską parę królewską – Jana (Juana) Fernándeza Krohna (Anarcho-konserwatysta z Brukseli, „Najwyższy Czas!”, nr 8 z 22 lutego 2008).

Przypomnienie dość powszechnie znanych okoliczności burzliwego żywota tego nieszczęsnego psychopaty – a zapewne i opętańca, wydaje się raczej tylko pretekstem dla autora do wylania żółci na wyraźnie niemiłych mu tradycjonalistów katolickich, w pierwszym rzędzie na Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X, w dalszej zaś kolejności na środowiska sedewakantystyczne. Autor nie czyni zresztą między nimi żadnej różnicy, a także (nazywając je „ruchami schizmatyckimi”) twierdzi, że pozostają one „poza strukturami Kościoła katolickiego” i wymyśla im od „sekt”. Nie on jeden, skądinąd, stara się w tym względzie być le plus catholique que le Pape, ignorując wyraźne oświadczenia kompetentnych dykasterii watykańskich, iż kwestia FSSPX jest „problemem wewnętrznym” Kościoła, co wyklucza znajdowanie się „poza” Nim.

Bycie „poza” Kościołem nie jest też wcale takie oczywiste w wypadku sedewakantystów.


Zmieniony ( 29.02.2008. )
Czytaj całość…
 
Piosnka o Donku Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
20.02.2008.
ładna Piosnka o Donku,   półtorej minuty.
http://www.youtube.com/watch?v=LQd6pcIwxA4
Zmieniony ( 20.02.2008. )
 
Jezuiccy pluraliści Drukuj Email
Wpisał: Jacek Bartyzel   
19.02.2008.

Jacek Bartyzel

Jezuiccy pluraliści

            Rektor krakowskiej Wyższej Szkoły Filozoficzno-Pedagogicznej "Ignatianum", ks. prof. dr hab. Ludwik Grzebień SJ, złożył wiernopoddańczą lojalkę wobec "michnikowszczyzny", w której kaja się za udostępnienie swej auli dla wykładu prof. J. R. Nowaka nt. książki J. T. Grossa Strach (Ignatianum odcina się od Jerzego R. Nowaka, "Gazeta Wyborcza", 16-17 lutego 2008, s. 5).

            Nie jesteśmy naiwni i wiemy dobrze, jakiej degrengoladzie uległ na całym świecie przez pół wieku z okładem zakon jezuitów, powstały jako "armia papieża", lecz od dawna niestety już będący raczej wysuniętą szpicą "antykościoła" (nie dotyczy to oczywiście wszystkich jezuitów, ale obraz całości jest niestety taki). Rzecz nie byłaby jednak godna nawet wspomnienia, gdyby w "pokajaniu" Księdza Rektora nie znalazł się taki oto passus:

Jako uczelnia kościelna w swojej działalności kierujemy się duchem poszanowania wobec wszystkich ludzi, również inaczej myślących i inaczej wierzących. Opowiadamy się za pluralizmem poglądów. Szukamy prawdy. Szukamy tego, co łączy ludzi, społeczności i narody, a nie tego, co dzieli i co konsekwentnie przeciwne jest duchowi Ewangelii. Dlatego opowiadamy się za dialogiem międzyreligijnym, utożsamiając się z Kościołem Soboru Watykańskiego II oraz Kościołem Jana Pawła II i Benedykta XVI. Przy Uczelni działa Centrum Kultury i Dialogu, które prowadzi swoją działalność w tym duchu. Jesteśmy przeciwni wszelkim formom nietolerancji, ksenofobii, a tym bardziej antysemityzmu. Uważamy Żydów za naszych «starszych braci w wierze».

            Od razu uprzedzam: nawet nie chce mi się znęcać nad powtarzaną jak pies Pawłowa mantrą o byciu przeciwko „wszelkim formom nietolerancji..." itp. Natomiast, jeżeli przypomnimy sobie, że cały ten wywód napisał kapłan Kościoła katolickiego, osoba konsekrowana, która dobrowolnie zgodziła się być nieustraszonym żołnierzem Ecclesia Militans, to rzecz nabiera innego wymiaru.

Cóż nam bowiem ów kapłan powiada (nie tylko w swoim, lecz i swoich konfratrów z Ignatianum imieniu, bo wypowiada się w liczbie mnogiej)? Otóż, że "szuka" ("szukają") prawdy. Skoro zatem dopiero "szuka" ("szukają"), to znaczy, że jeszcze jej "nie znalazł" ("nie znaleźli"). Co w takim razie myśli (myślą), kiedy naucza, czy to na katedrze w uczelni, czy na ambonie; albo kiedy udziela sakramentów? Co dzieje się w jego (ich) duszy, kiedy konsekruje Święte Postaci odprawiając Najświętszą Ofiarę?

            Wydawałoby się, że dla katolickiego kapłana i uczonego teologa jezuity nie powinno być żadnej trudności w ustaleniu Kto i co jest Prawdą, skoro wie to nawet niepiśmienna staruszka przebierająca paciorki różańca. Ona wie, że to Jezus Chrystus, Syn Boży, Druga Osoba Trójcy Świętej, Słowo Wcielone jest Drogą, Prawdą i Życiem, i że to Kościół Święty jest po wieczne czasy depozytariuszem i nieomylnym nauczycielem tej Prawdy, i że ta Prawda jest zawarta i uroczyście zdefiniowana w dogmatach przez ten Kościół ogłoszonych.

            Jeżeli katolik chce się dowiedzieć dokładniej, co jest Prawdą, wystarczy mu zajrzeć do Breviarum fidei. Jeżeli chce się dowiedzieć, co jest nieprawdą, czyli błędem, wystarczy mu zajrzeć do Syllabusa errorum. Nic trudnego: Prawda katolicka nie jest "ezoteryczna".

            Lecz uczonym z Ignatianum taka droga nie odpowiada. Można się domyślać, że wydaje się im zbyt prosta i za mało wyrafinowana (widać bardziej wyrafinowane jest odklepywanie zaklęć o "wszelkich formach nietolerancji..." itp.), może nawet "prostacka". Oni wybrali się na poszukiwanie prawdy gdzie indziej. Gdzie?


Zmieniony ( 23.06.2008. )
Czytaj całość…
 
"Profiessor" a odpowiedzialność Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
08.02.2008.

MD 

Profiessor” a odpowiedzialność

            Agent GRU (FSB?) w niedawno wydanej książce ujawnił (wydał??), że na szczytach III RP był uplasowany i działa(-ł?) ważny agent o pseudonimie „Profiessor” , szczególnie w sprawach zagranicznych. [GW: Siergiej Tretiakow był od 1995 do 2000 r. zastępcą szefa placówki rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR) w Nowym Jorku]. A właściwie p. Tretiakow  nie ujawnił a pogroził. Pogrożenie zaś – to nie pogrążenie – tylko przyjacielskie ostrzeżenie. Odpowiedzialni towarzysze (aj! no przecie tera my som businessmen!!) wskazują Profiessorowi, gdzie kończą się plecy, a zaczyna – odpowiedzialność. Przecież pacta sunt servanda, ochrona i dyskrecja może działać aż do śmierci, a nawet... daleko za grób! Ale nie musi. Oficerowie prowadzący są władzą tylko dla TW lub Agentów, czy niższych rangą oficerów. Natomiast AW (Agenci Wpływu) prowadzą Rozmowy za swymi Partnerami, Można przecież takiego Agenta upewnić, że tych Rozmów nijak nie protokołujemy, prawda?

            Stąd takie bezmierne zdziwienie różnych Teologów czy Filozofów, czy innych A...gentów (Adam), że jednak „są na haku” i można ich utrącić lub choć ich działania przypomnieć..

            Więc niezależnie od tego, czy Profiessor badał prostytutki (średniowieczne, oczywiście!), czy z honorem opisywał zalety „przyzwoitości”, to musi wykonywać polecenia wszystkich swych Rozmówców. Spoko: Nie sądzę, Profiessor, by te zlecenia były sprzeczne. Od czegóż dziesięciolecia doświadczeń w negocjacjach, dialogu i kompromisie? Kompromis lepszy, niż kompromaty (jak mówią Rosjanie). Tylko tubylcy są i mogą być ofiarami tego dialogu.

Zmieniony ( 13.02.2008. )
 
Optymizm Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
28.01.2008.

Mirosław Dakowski,  [wygłosiłem w Radio Polonii Chicago, 28 stycznia 2008]

Optymizm

            - „Wybory” (jakiż bzdurny, pozorny wybór!) zostały wygrane przez rzeczników i żołnierzy dziwnej (lecz dość jednoznacznej) finansjery i razwiedek różnych krajów i odcieni.

            - Tak poprzednie władze (PiS-u), jak i nowe (PO), wpychają nas do tworu samozwańczych „elit”, nie-wybranych i pozostających za kulisami, czyli do super-państwa zwanego UE. Stąd ponury dowcipas, że wpycha nas tam „Kaczor-i-Donald”. Opozycję polityczną, „patriotyczną” stać tylko na to, by domagać się (cienkim zresztą, słabym głosem), by utrata suwerenności dokonała się w drodze referendum. A i tego boją się ci marionetkowi przedstawiciele obcych sił, nie dopuszczają nawet wzmianki o tym w me®diach.

            O me®diach: Nie można już nawet stwierdzić, że informowanie ludzi przez me®dia spadło do zera. Nie można nawet zgodzić się na sformułowanie, że osiągnęło wartości ujemne (czyli dezinformację, kłamstwo, manipulację emocjami itp). Osiągnęło – znane w matematyce, a rozległe - płaszczyzny urojone. Ten poziom bełkotu i relacjonowania przez redaktorów (z błyskiem w oczach) dupereli i głupich njusów... Dla przykładu dziś mówią o tarciach na linii urząd prezydenta – urzędnicy premiera z powodu nie-telefonowania (a g. nas to obchodzi?), o tym, że wiał wiatr i drzewo się przewróciło, że jednak Małysz skakał.... Spadek samolotu z 20-tu oficerami (strata duża, to prawda), zajmuje od paru dni ze 30% czasu njusów wszędzie, też w radio. Ale nie otrzymujemy wiadomości, tylko pianę, brudną pianę. O tym, dlaczego i za ile ten facet od ochotniczych straży pożarnych (obecnie v-premier od gospodarki) umorzył karę ok. pół miliarda nałożoną na monopolistę w dziedzinie importu paliw J&S (czyje służby – nie napiszę) – już owieczki się nie dowiedzą. M jak bełkot, Ranczo jak chichot – owszem.

            Widać zupełny brak chęci znalezienia rozwiązań tak politycznych (np. zamilczanie JOW-ów), jak gospodarczych (np. strategie energetyczne) czy społecznych (zdrowie, nauka, różne grupy urzędników). Te rozwiązania i strategie istnieją.

            Nie można znaleźć jasnej, przekonującej dla wielu odpowiedzi, kto jest realnym przeciwnikiem, tak w Polsce jak i na świecie. Czy tajni szefowie globalizacji ? Jakie loże? A może Ruskie, jak wierzy i udowadnia mój przyjaciel?

            Nie zapytam „co ONI nam szykują”, bo ONI to już robią czy zrobili. Widać, że naszkicowany czarny obraz to nie problem polityczny. To nie tylko problem cywilizacyjny (nowa moralność, nowa logika). To walka i dalekosiężne w czasie i przestrzeni plany przeciwnika, groźnego przeciwnika, stworzenia bożego, które kiedyś uniosło się pychą i powiedziało: Non serviam.     Dwie obecnie najmocniejsze inkarnację szatana to Baal Moloch, pożerający dzieci już milionami. Teraz zwany „zabiegiem” i prawem kobiety do własnego brzucha”. Drugi – Mamon - pożądanie i cześć dla bogactw. Promowany wszędzie, głównie podprogowo.

            A prawdziwość tej (mojej) konstatacji – powoduje, że nieskuteczne są (i będą!) wysublimowane analizy sił politycznych i trendów ekonomicznych. Lub tym podobne uniki intelektualne. Rzeczywistość zmusza nas do szukania prostych rozwiązań. A sprawy wielkie są zawsze proste.

            Piszę to z oporami, obrazowo mówiąc – krwią.

Zmieniony ( 20.02.2008. )
Czytaj całość…
 
Zobacz też…
«« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast. » koniec »»

Pozycje :: 351 - 400 z 517
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.