Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 63 gości
S T A R T
Friday 23 October 2020 23:26:39.30.
migawki
 

Uchwalili bezczelnie „Bezkarność konowała+” pod szydliwą nazwą „Dobry Samarytanin”.

Polacy karnie noszą maseczki nawet na pustej ulicy. Tymczasem liczba stwierdzonych zakażeń rośnie. Okazuje się, że maskowanie nie działa, ale tego rząd nie przyzna za nic w świecie. Dlatego trzeba wskazać „wroga ludu”, który niweczy wysiłek całego narodu.

Co chcą nam powiedzieć celebryci, okraszający informację o złapaniu kowida: "dbajcie o siebie, noście maseczki"? Że sami zaniedbali i nie nosili, czy że ich samych to dbanie i noszenie przed niczym nie uchroniło?

 
N O W O Ś C I
W Y S Z U K I W A R K A
 
POLECANE
Do O. Tadeusza Rydzyka o lustracji Drukuj Email
Wpisał: prof. Andrzej Czachor   
12.03.2007.

O. Tadeusz Rydzyk, CSsR
Dyrektor
Radio Maryja
Toruń

Warszawa, 21 I 2007
Wielebny Księże -Dyrektorze,

Lansować osobę Abpa Stanisława Wielgusa jako autorytet moralny to gorzej niż grzech - to błąd. Który bije nie tylko w wielkie dzieło Księdza jako organizatora radia i telewizji katolickiej. Bije w cały Kościół Katolicki jako w orędownika prawdy.
Miłosierdzie dla człowieka który zbłądził - to zdjąć go z publicznej sceny. Niech odpocznie i przemyśli swe życie. Nie drażnić jego osobą ludzi zbolałych i rozgoryczonych.
Kościół, a także Radio Maryja zawsze podkreślały kardynalną dla chrześcijanina rolę prawdy. Współpracę ze służbami tajnymi PRL, jeśli to nie prowadziło do szkodzenia ludziom, Polacy traktują nieraz z nadmiernym nawet z pobłażaniem - wielu uważa że wolno próbować oszukać diabła. Ale oszukiwać swój Naród - NIE. I dlatego Abp S. Wielgus nie może być traktowany jako autorytet moralny. Uważam, że ustawiać go w tej roli nie wolno, bo to deprawuje Lud Boży.
Jednego nie mogę pojąć. Nawet jeśli Ksiądz jest nie do końca pryncypialnym moralistą, jeśli jest gotów przyjąć n.p. dla dobra Kościoła niebezpieczną zasadę "cel uświęca środki", to jako człowiek inteligentny widzi Ksiądz, że ogłaszając A-bpa autorytetem moralnym - obniża Ksiądz wiarygodność Radia "Maryja" i Telewizji "Trwam". A więc -niszczy swoje dzieło, strzela gole do własnej bramki. A przy okazji - rujnuje autorytet Kościoła. Co Księdza zmusza do tak samobójczych kroków?
Listu nie wysyłam do gazet mając nadzieję, że ta wypowiedź szeregowego katolika, który dotychczas czynnie wspierał inicjatywy Księdza, pomoże Mu przyjąć rozumne i uczciwe stanowisko w tej trudnej sprawie.
Pozostaję z poważaniem

Andrzej Czachor,

Warszawa 

(dopisek Adm. strony z 14 maja : A. Czachor dalej wspiera (też finansowo) RM) 

Zmieniony ( 14.05.2007. )
 
W interesie mafii Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
07.04.2007.

Wywiad z prof. dr. hab. Mirosławem Dakowskim opublikowany na łamach "Moto" oraz Świat motoryzacji"

 

[dodane w marcu 2008: obłędne podniesienie cen olejów, na skutek ingerencji UE czyni wyliczenia opłacalności nieaktualnymi.  Liczyć od nowa!  MD]
Zmieniony ( 18.03.2008. )
Czytaj całość…
 
Wojna cywilizacji w Europie Drukuj Email
Wpisał: Maciej Giertych   
19.04.2007.

Maciej Giertych

 

Wojna cywilizacji w Europie

 

            Ludzkość można dzielić według rasy, religii, języka, wykonywanych zawodów, poziomu edukacji, a także innych kategorii, wśród których cechą wyróżniającą najwyższego rzędu jest cywilizacja. Kategoria ta dotyczy norm, które ludzie uznają za obowiązujące przy organizacji życia zbiorowego.

            To co przedstawię poniżej oparte jest na nauczaniu Feliksa Konecznego, polskiego historyka i filozofa żyjącego w latach 1862 - 1949, który wypracował swoją oryginalną szkołę myślenia o różnicach cywilizacyjnych.



Zmieniony ( 29.04.2007. )
Czytaj całość…
 
Równia pochyła: pozostaje już tylko infamia. Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
30.04.2007.

        

Krzysztof Plechicki,  Dyplomacja Rzeczypospolitej (4)

            Równia pochyła: pozostaje już tylko infamia Sapienti sat!

             Czyn prof. Bronisława Geremka wejdzie łacno do annałów parlamentaryzmu polskiego i europejskiego. Oto ten "europejskiej sławy" (lewackie towarzystwo wzajemnej adoracji, sp. z bardzo o. o.), "obrońca wolności" szuka - jak doskonale to dziś widać wszem i wobec - ewidentnie poparcia u obcych. Zresztą nie potrzebuje daleko szukać: już je ma! Władze Komisji Europejskiej właśnie ogłosiły, że nie będą dyskutować z Federacją Rosyjską kwestii niezgodności polskiego prawa lustracyjnego z ... wyobrażeniami Rosji na ten temat - uwaga! - podczas rozpoczynających się na początku maja 2007 r. rokowań UE-FR. Przynajmniej tak ogłoszono 28 kwietnia 2007 r., gdy to właśnie Parlament Europejski tak byl poruszony "obywatelskim sprzeciwem", czy jak mu tam? - "Drogiego Bronisława".

            Kreml myślał, że się wstrzeli, a tu taka siurpryza: UE nie chce dyskutować wewnętrznych spraw swoich członków w międzynarodowych (dajmy na to "mięsnych", "energetycznych", czy wręcz jakichkolwiek) negocjacjach z upadłym euro-azjatyckim mocarstwem [potencjał gospodarczy tej "niesfornej" m.in. energetycznie Rosji = zaledwie coś około 1/40 połączonego potencjału UE + USA], które:

·                     winne jest niejednego ludobójstwa, obecnie gotowe do eksterminacji nie tylko Czeczeńców - to już zrealizowano niemal w całości - ale zapewne i Estończyków i paru innych, stojących mu na drodze narodów;

·                     być może - co bardzo prawdopodobne - znajduje się w przededniu bardzo poważnego załamania finansowego ("Financial Times", koniec kwietnia 2007 r.), itd. (Każde nowe odkrycie dużych złóż ropy lub gazu w świecie - wstrząśnie Rosją i Putinem).

 Kreml się nieźle przeliczył, występując tak ostentacyjnie w obronie prof. Geremka!

Takoż i zadziałał żałosny "Il Professore", przekonany o swej wszechwładności w międzynarodowym wymiarze, mobilizujący przeciw Polsce swych francuskich, włoskich, etc., w tym "bez Ojczyzny" - przyjaciół. Powiedzmy sobie szczerze, sforo geremkowych akolitów: to już koniec, można już tylko pisać (zapewne dość niewiarygodne) pamiętniki dla "ubogich" (duchem)...
            A więc już tylko pozostaje dla rzekomo uwielbianego we Francji 'M. le Proffeseur Bronislaff ŻEREMEQ'   równia pochyła i - dla społeczeństwa - dokładne jednocześnie zbadanie, co też właściwie znajduje się wśród zmikrofilmowanych materiałów w IPN (bo papierowe zniszczono) i nie tylko. Sapienti sat.

Krzysztof Plechicki

PS. Chyba należałoby już też odświeżyć nasze wiadomości w zakresie następującego - dla niewinnego - zupełnie niewinnego pytania: co też prof. Geremek ma nam do powiedzenia nt. swych związków z "Czerwonymi Brygadami", terrorystami z Włoch, w latach 70-tych?!

Zmieniony ( 14.12.2008. )
 
Listkiewicz: Listek. Figowy? Drukuj Email
Wpisał: Izabela Falzmann   
30.04.2007.

Izabela Brodacka

 Listek. Figowy?

 

Komentatorzy wielu pism stawiają przyznanie Polsce organizacji Euro 2012 w jednym szeregu z wyborem Jana Pawła II na papieża, powstaniem Solidarności oraz Okrągłym Stołem, czyli w szeregu polskich cudów. Podobnie na tę wspaniałą wiadomość reagują zwykli ludzie co oznacza, że społeczeństwo straciwszy ostatecznie zaufanie do możliwości samo naprawczych, gwałtownie poszukuje siły zewnętrznej, która pomogłaby mu wydobyć się z pułapki, w której się znalazło.

 Przede wszystkim poszukuje jednak sztandaru wokół którego, jak w czasach I Solidarności, mogłoby się skupić i raz jeszcze, zawieszając realne problemy przeżyć zjednoczenie ponad wszelkimi podziałami.

 Historia uczy jednak, że poczucie jedności jest krótkotrwałe, solidarność społeczna najczęściej okazuje się być solidarnością kota z myszą, a nierozwiązane w porę problemy (takie jak na przykład lustracja, reprywatyzacja czy niemieckie roszczenia) wybuchają po pewnym czasie ze zdwojoną siłą.

Społeczeństwo marzy o ogromnych zyskach, które organizacja mistrzostw miałaby przynieść, o strumieniu dotacji ze strony różnych organizacji oraz o wymuszonym przez okoliczności zewnętrzne rozwoju cywilizacyjnym kraju.

Nadzieje na specjalne dotacje UE już okazały się chybione. Ogromne środki na organizację Euro 2012 będziemy musieli wygospodarować sami. Czy nadzieje na rozwój cywilizacyjny nie okażą się również płonne? Czy nie włożymy pieniędzy w obiekty zbędne, których utrzymanie okaże się potem zbyt kosztowne?

W 1990 roku Włochy organizowały mistrzostwa świata. Pozostały po nich stacje w szczerym polu, drogi prowadzące do nikąd i dewastowane, puste stadiony.

  Organizacja mistrzostw przyniesie zapewne dochody firmom budowlanym, hotelarzom czy organizatorom turystyki. Dla zwykłego człowieka oznacza jednak przede wszystkim podniesienie (i tak niezwykle wysokich) cen mieszkań i materiałów budowlanych oraz krótkotrwałe zmniejszenie bezrobocia i zwiększenie zarobków, ale za cenę zagrożenia inflacją.

Pomysł promocji kraju poprzez organizowanie różnych kosztownych imprez jest zawsze sprawą wielce ryzykowną.

Przed II wojną światową powstał w Polsce komitet budowy polskiego sterowca. Organizowane w tym zbożnym celu bale i przyjęcia pochłonęły dużo więcej niż przyniosły, więc choć sterowiec nie powstał, aby uniknąć skandalu i zamknąć bilans tego przedsięwzięcia skarb państwa musiał sporo dołożyć.

Próbowaliśmy niedawno promować nasz kraj organizując wybory Miss World tak sprawnie i skutecznie, że w ostatniej chwili odebrano nam prawo do ich organizacji, a kilka lat temu chcieliśmy nawet zorganizować Olimpiadę zimową w Tatrach, choć wymagałoby to podwyższenia Kasprowego, przebicia tunelu do Smokowca i stworzenia mostu powietrznego dla dowożenia turystów.

Mamy teraz uwierzyć, że większości wyasygnowanych z budżetu na Euro 2012 środków nie zeżrą korupcyjne układy, że okażemy się sprawni organizacyjnie i skuteczni, że zbudujemy tysiące kilometrów autostrad jeżeli przez 18 lat z trudem zbudowaliśmy kilkadziesiąt.

Cud Okrągłego Stołu zapewnił aksamitne lądowanie całej formacji postkomunistycznej. Cud Euro 2012 – miękkie lądowanie typowemu przedstawicielowi tej formacji Michałowi Listkiewiczowi. Cioteczny wnuk Wery Kostrzewy, człowiek, który zatopił polską piłkę w bagnie korupcji, sam okazał się niezatapialny.

Był taki wierszyk o rosyjskich cudach: „drzwi się same otwierały gdy je baby mocno pchały, dzwony same też dzwoniły gdy dziad ciągnął z całej siły”. Warto dobrze się zastanowić, do jakiej kategorii należą nasze cuda polskie, kto mocno pcha i kto ciągnie z całej siły.

Bo przecież „ świat nie jest piłką futbolową, świat się podbija…głową… głową … głową”.

 

Zmieniony ( 07.09.2007. )
 
Zobacz też…
«« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast. » koniec »»

Pozycje :: 451 - 500 z 536
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.