Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 168 gości
S T A R T
Monday 30 March 2020 21:06:06.29.
migawki
 

Trzeźwi bądźcie i czuwajcie, bo przeciwnik wasz diabeł jak lew ryczący krąży, szukając, kogo by pożarł. Sprzeciwiajcie mu się mocni w Wierze, wiedząc, że to samo utrapienie spotyka braci waszych na świecie. A Bóg wszelkiej łaski, który wezwał was do swej wiecznej chwały w Chrystusie Jezusie, udoskonali, utwierdzi i ugruntuje utrapionych. 1P 1,5

===========
Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. List do Efezjan, 6 – 12,13
 
N O W O Ś C I
W Y S Z U K I W A R K A
 
POLECANE
Wojna cywilizacji w Europie Drukuj Email
Wpisał: Maciej Giertych   
19.04.2007.

Maciej Giertych

 

Wojna cywilizacji w Europie

 

            Ludzkość można dzielić według rasy, religii, języka, wykonywanych zawodów, poziomu edukacji, a także innych kategorii, wśród których cechą wyróżniającą najwyższego rzędu jest cywilizacja. Kategoria ta dotyczy norm, które ludzie uznają za obowiązujące przy organizacji życia zbiorowego.

            To co przedstawię poniżej oparte jest na nauczaniu Feliksa Konecznego, polskiego historyka i filozofa żyjącego w latach 1862 - 1949, który wypracował swoją oryginalną szkołę myślenia o różnicach cywilizacyjnych.



Zmieniony ( 29.04.2007. )
Czytaj całość…
 
Równia pochyła: pozostaje już tylko infamia. Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
30.04.2007.

        

Krzysztof Plechicki,  Dyplomacja Rzeczypospolitej (4)

            Równia pochyła: pozostaje już tylko infamia Sapienti sat!

             Czyn prof. Bronisława Geremka wejdzie łacno do annałów parlamentaryzmu polskiego i europejskiego. Oto ten "europejskiej sławy" (lewackie towarzystwo wzajemnej adoracji, sp. z bardzo o. o.), "obrońca wolności" szuka - jak doskonale to dziś widać wszem i wobec - ewidentnie poparcia u obcych. Zresztą nie potrzebuje daleko szukać: już je ma! Władze Komisji Europejskiej właśnie ogłosiły, że nie będą dyskutować z Federacją Rosyjską kwestii niezgodności polskiego prawa lustracyjnego z ... wyobrażeniami Rosji na ten temat - uwaga! - podczas rozpoczynających się na początku maja 2007 r. rokowań UE-FR. Przynajmniej tak ogłoszono 28 kwietnia 2007 r., gdy to właśnie Parlament Europejski tak byl poruszony "obywatelskim sprzeciwem", czy jak mu tam? - "Drogiego Bronisława".

            Kreml myślał, że się wstrzeli, a tu taka siurpryza: UE nie chce dyskutować wewnętrznych spraw swoich członków w międzynarodowych (dajmy na to "mięsnych", "energetycznych", czy wręcz jakichkolwiek) negocjacjach z upadłym euro-azjatyckim mocarstwem [potencjał gospodarczy tej "niesfornej" m.in. energetycznie Rosji = zaledwie coś około 1/40 połączonego potencjału UE + USA], które:

·                     winne jest niejednego ludobójstwa, obecnie gotowe do eksterminacji nie tylko Czeczeńców - to już zrealizowano niemal w całości - ale zapewne i Estończyków i paru innych, stojących mu na drodze narodów;

·                     być może - co bardzo prawdopodobne - znajduje się w przededniu bardzo poważnego załamania finansowego ("Financial Times", koniec kwietnia 2007 r.), itd. (Każde nowe odkrycie dużych złóż ropy lub gazu w świecie - wstrząśnie Rosją i Putinem).

 Kreml się nieźle przeliczył, występując tak ostentacyjnie w obronie prof. Geremka!

Takoż i zadziałał żałosny "Il Professore", przekonany o swej wszechwładności w międzynarodowym wymiarze, mobilizujący przeciw Polsce swych francuskich, włoskich, etc., w tym "bez Ojczyzny" - przyjaciół. Powiedzmy sobie szczerze, sforo geremkowych akolitów: to już koniec, można już tylko pisać (zapewne dość niewiarygodne) pamiętniki dla "ubogich" (duchem)...
            A więc już tylko pozostaje dla rzekomo uwielbianego we Francji 'M. le Proffeseur Bronislaff ŻEREMEQ'   równia pochyła i - dla społeczeństwa - dokładne jednocześnie zbadanie, co też właściwie znajduje się wśród zmikrofilmowanych materiałów w IPN (bo papierowe zniszczono) i nie tylko. Sapienti sat.

Krzysztof Plechicki

PS. Chyba należałoby już też odświeżyć nasze wiadomości w zakresie następującego - dla niewinnego - zupełnie niewinnego pytania: co też prof. Geremek ma nam do powiedzenia nt. swych związków z "Czerwonymi Brygadami", terrorystami z Włoch, w latach 70-tych?!

Zmieniony ( 14.12.2008. )
 
Listkiewicz: Listek. Figowy? Drukuj Email
Wpisał: Izabela Falzmann   
30.04.2007.

Izabela Brodacka

 Listek. Figowy?

 

Komentatorzy wielu pism stawiają przyznanie Polsce organizacji Euro 2012 w jednym szeregu z wyborem Jana Pawła II na papieża, powstaniem Solidarności oraz Okrągłym Stołem, czyli w szeregu polskich cudów. Podobnie na tę wspaniałą wiadomość reagują zwykli ludzie co oznacza, że społeczeństwo straciwszy ostatecznie zaufanie do możliwości samo naprawczych, gwałtownie poszukuje siły zewnętrznej, która pomogłaby mu wydobyć się z pułapki, w której się znalazło.

 Przede wszystkim poszukuje jednak sztandaru wokół którego, jak w czasach I Solidarności, mogłoby się skupić i raz jeszcze, zawieszając realne problemy przeżyć zjednoczenie ponad wszelkimi podziałami.

 Historia uczy jednak, że poczucie jedności jest krótkotrwałe, solidarność społeczna najczęściej okazuje się być solidarnością kota z myszą, a nierozwiązane w porę problemy (takie jak na przykład lustracja, reprywatyzacja czy niemieckie roszczenia) wybuchają po pewnym czasie ze zdwojoną siłą.

Społeczeństwo marzy o ogromnych zyskach, które organizacja mistrzostw miałaby przynieść, o strumieniu dotacji ze strony różnych organizacji oraz o wymuszonym przez okoliczności zewnętrzne rozwoju cywilizacyjnym kraju.

Nadzieje na specjalne dotacje UE już okazały się chybione. Ogromne środki na organizację Euro 2012 będziemy musieli wygospodarować sami. Czy nadzieje na rozwój cywilizacyjny nie okażą się również płonne? Czy nie włożymy pieniędzy w obiekty zbędne, których utrzymanie okaże się potem zbyt kosztowne?

W 1990 roku Włochy organizowały mistrzostwa świata. Pozostały po nich stacje w szczerym polu, drogi prowadzące do nikąd i dewastowane, puste stadiony.

  Organizacja mistrzostw przyniesie zapewne dochody firmom budowlanym, hotelarzom czy organizatorom turystyki. Dla zwykłego człowieka oznacza jednak przede wszystkim podniesienie (i tak niezwykle wysokich) cen mieszkań i materiałów budowlanych oraz krótkotrwałe zmniejszenie bezrobocia i zwiększenie zarobków, ale za cenę zagrożenia inflacją.

Pomysł promocji kraju poprzez organizowanie różnych kosztownych imprez jest zawsze sprawą wielce ryzykowną.

Przed II wojną światową powstał w Polsce komitet budowy polskiego sterowca. Organizowane w tym zbożnym celu bale i przyjęcia pochłonęły dużo więcej niż przyniosły, więc choć sterowiec nie powstał, aby uniknąć skandalu i zamknąć bilans tego przedsięwzięcia skarb państwa musiał sporo dołożyć.

Próbowaliśmy niedawno promować nasz kraj organizując wybory Miss World tak sprawnie i skutecznie, że w ostatniej chwili odebrano nam prawo do ich organizacji, a kilka lat temu chcieliśmy nawet zorganizować Olimpiadę zimową w Tatrach, choć wymagałoby to podwyższenia Kasprowego, przebicia tunelu do Smokowca i stworzenia mostu powietrznego dla dowożenia turystów.

Mamy teraz uwierzyć, że większości wyasygnowanych z budżetu na Euro 2012 środków nie zeżrą korupcyjne układy, że okażemy się sprawni organizacyjnie i skuteczni, że zbudujemy tysiące kilometrów autostrad jeżeli przez 18 lat z trudem zbudowaliśmy kilkadziesiąt.

Cud Okrągłego Stołu zapewnił aksamitne lądowanie całej formacji postkomunistycznej. Cud Euro 2012 – miękkie lądowanie typowemu przedstawicielowi tej formacji Michałowi Listkiewiczowi. Cioteczny wnuk Wery Kostrzewy, człowiek, który zatopił polską piłkę w bagnie korupcji, sam okazał się niezatapialny.

Był taki wierszyk o rosyjskich cudach: „drzwi się same otwierały gdy je baby mocno pchały, dzwony same też dzwoniły gdy dziad ciągnął z całej siły”. Warto dobrze się zastanowić, do jakiej kategorii należą nasze cuda polskie, kto mocno pcha i kto ciągnie z całej siły.

Bo przecież „ świat nie jest piłką futbolową, świat się podbija…głową… głową … głową”.

 

Zmieniony ( 07.09.2007. )
 
Prawa ekologia Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
27.04.2007.

Izabela Brodacka Falzmann

Prawa ekologia
....Od czasu do czasu miłośnicy przyrody organizują widowiskowe akcje. Nie wpuszczają widzów do cyrku, oblewają farbą futra elegantek albo uzbrojeni w ogromne wory zbierają śmiecie w lasach i na łąkach.

Zaangażowałam się kiedyś gorąco w sprzątanie pewnej uroczej miejscowości, po­wiedzmy przykładowo (bo to nie żaden „donos obywatel­ski") - Kaczych Dołków Mniej­szych. Z lasu, stawów i wą­wozów wynieśliśmy ogromne ilości puszek, plastikowych butelek, stare wózki, dziura­we garnki, zepsute kuchenki. Okazało się jednak, że naj­bliższe wysypisko w Kaczych Dołkach Większych jest już przepełnione, natomiast na transport śmieci gdzieś dalej gmina nie ma pieniędzy. Zgromadzone odpadki stra­szyły zapewne ludzi przez kil­ka dni, po czym „rozpełzły" się po okolicy, albo trafiły do najbliższego lasu. Jak widać sprzątanie Ka­czych Dołków Mniejszych ma sens tylko wtedy gdy śmiecie zgodzą się przyjąć Kacze Do­łki Większe, sprzątanie Woli -jeżeli śmiecie przyjmie Żoli­borz, sprzątanie Polski - gdy­by śmiecie, podrzucić, na przykład do Niemiec (niestety to nam są­siednie kraje podrzucają pod różnymi pretekstami swoje odpadki) sprzątanie Ziemi -gdyby śmiecie dało się wysłać w Kosmos (były takie po­mysły, oj, były)....

Zmieniony ( 29.10.2007. )
Czytaj całość…
 
Majstrowanie przy ideach? Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
27.04.2007.

 

Izabela Brodacka

Majstrowanie przy ideach?

W czasach dzieciństwa śpiewali­śmy z upodobaniem żeglarską piosenkę, która moim zdaniem powinna stać się hymnem polskich Europejczy­ków i liberałów. Każda z jej licznych zwrotek, np.: „czy normalna zdrowa ryba może p… wieloryba? Ależ tak, czemu nie, rybie też należy się” - jest manife­stem wolności skrajnej, przezwyciężają­cej determinacje przyrodnicze, niwelu­jącej naturalne podziały.

Taka wolność była ideałem Miczurina, gdy hodował swoje gruszki na wierzbie i taką głosił Wielki Językoznawca, kiedy kazał zmieniać bieg rzek. Wolność od praw boskich i natural­nych jest, jak twierdzą niektórzy, ideałem współ­czesnego człowieka, a jej wyznawanie - przepustką do europejskiej rodziny.

W czasie 45 lat pa­nowania, komunistycz­nej władzy udało się bar­dzo wiele zepsuć i na­wet trochę zbudować. Na pewno jednak nie udało się to, na czym najbardziej jej zależało - przejecie rządu dusz. Komu­niści rządzili siłą, przekupstwem, szan­tażem. Mieli władzę, pieniądze i przy­wileje, lecz nie mieli honoru. Ich ide­ologia i praktyka była solidarnie znie­nawidzona przez całe społeczeństwo, była lekceważona i mniej czy bardziej otwarcie - to zależało od nasilenia terro­ru - wyśmiewana nawet w ich własnych szeregach. Współpraca z komunistyczną władzą była tak bardzo kompromitująca, że większość kolaborantów usiłowała dobudować do świństwa jakaś teorię, pomnażając tym sposobem zastępy Wallenrodów czy też zatrutych tajemniczą pigułką Murti-Binga.

 Nic więc dziwnego, że już w latach sześćdziesiątych niektó­rzy syci przywilejów, za to żądni sławy i dobrego imienia działacze komunisty­czni pozwalali się w widowiskowy spo­sób wyrzucić z partii (najczęściej za wygłoszenie jakiejś herezji nieodróżnialnej dla normalnego człowieka od innych, doktrynalnych bredni), a przeniesieni w stan politycznego spoczynku, osą­dzeni i potępieni przez dawnych towa­rzyszy, oddawali się przerabianiu mar­ksizmu, rozrachunkom, obrachunkom i porachunkom.

Zmieniony ( 22.05.2007. )
Czytaj całość…
 
Zobacz też…
«« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast. » koniec »»

Pozycje :: 451 - 500 z 534
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.