Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 16 gości
S T A R T
Tuesday 22 October 2019 06:02:35.27.
migawki
Człowiek, kapłan, który w Ogrodach Watykanu przyjmuje błogosławieństwa szamanek, tańczy i kiwa się wokół „świętego Ognia” czy „śniętego Węża”, nie jest katolikiem, nie jest heretykiem. Jest APOSTATĄ, czyli kapłanem Szatana.
A w Polsce w wielu parafiach obchodzi się "święto kremówki". Nie dziwi więc, że realizacja proroctw, rewolta w Watykanie umyka uwadze owieczek i co głupszych pastuchów. To jest hermeneutyka ciągłości !
 
N O W O Ś C I
W Y S Z U K I W A R K A
KTO ZAPŁACI ZA MITOLOGIĘ DEMOKRACJI ? Drukuj Email
Wpisał: Aleksander Ścios   
16.01.2016.

KTO ZAPŁACI ZA MITOLOGIĘ DEMOKRACJI ?

 

Aleksander Ścios  KTO ZAPŁACI ZA MITOLOGIĘ DEMOKRACJI ?

10 stycznia 2016

 

Gdy wszyscy mędrcy postawią już odkrywczą diagnozę -„układ nie broni demokracji ale stanu posiadania”, a „wolni” żurnaliści zarobią wierszówki za rozdzieranie szat nad wygłupami KOD-u, ktoś nazbyt dociekliwy mógłby zapytać – dlaczego nowa władza nie przystępuje do kontrataku i nie ujawnia choćby jednego draństwa ludzi poprzedniego reżimu?

Dlaczego nie nagłaśnia najpoważniejszych przestępstw z udziałem minionych „demokratów” i nie próbuje pokazać Polakom, z kim i z czym mieli do czynienia przez osiem lat rządów PO-PSL?  Dlaczego rząd PiS-u nie zastosuje prostej drogi „trzech kroków” i nie zagłodzi propagandowych szczekaczek? Gdzie podziały się zarzuty zdrady stanu i oskarżenia o zbrodnicze paktowanie z Putinem? Dlaczego nie próbuje się weryfikować zeznań świadka Winiarskiego ani podjąć śledztwa przeciwko byłemu lokatorowi Belwederu? Czemu prezydent Duda nie chce publikować Aneksu do Raportu z Weryfikacji WSI, a jego urzędnicy odmawiają ujawnienia, czy dokument znajduje się w prezydenckim sejfie?

Wydaje się, że takie reakcje nowej władzy powinny być logiczne i w pełni uzasadnione. Nie ze względu na zamysł „zemsty i odwetu”, ale z racji najważniejszej – jako odpowiedź na oczekiwania milionów wyborców PiS i powinność wobec ludzi, którzy zaufali tej partii. Nawet ci, którzy nie chcieli rozumieć deklaracji prezesa Kaczyńskiego – „jesteśmy gotowi zapominać i wybaczać”, muszą przecież pamiętać, że PiS obiecywał nam „dobrą zmianę”, której fundamentem miała być prawda o realiach III RP i wola walki z patologiami poprzedniego reżimu.

Obietnica winna być tym łatwiej spełniona, że od blisko pół roku mamy „naszego” prezydenta, zwycięska partia utworzyła rząd większościowy, sprawnie przejęła wszystkie instytucje i służby III RP i dysponuje dziś wręcz nieograniczonym potencjałem.  Dlatego podstawowe pytanie – jak można było utracić inicjatywę, przyjąć narrację wroga, dopuścić do głosu szumowiny i pozwolić na harce funkcjonariuszy – musi być zadane.

Nie chcę tworzyć kolejnego tekstu o „tematyce antypisowskiej”, zaś rozważania nad indolencją tej formacji uważam za stratę czasu. Zakładam, że Czytelnicy bezdekretu znają moje oceny dotyczące partii pana Kaczyńskiego i nie mają ochoty zgłębiać następnej porcji krytycznych uwag.

Mamy jednak do czynienia z sytuacją tyleż wyjątkową, jak groźną. Z problemem, który od dawna przekracza miarę „politycznych strategii”, a dziś może ponownie wpłynąć na nasze rachuby i wizję przyszłości.

Na skutek słabości, błędów i nierozpoznania kombinacji przeciwnika, PiS już raz utracił władzę i oddał ją antypolskiej zbieraninie. Stało się tak z powodu wyznawania przez ludzi pana Kaczyńskiego zgubnej mitologii demokracji. Temu nieszczęściu zawdzięczamy osiem lat rządów miernot i kanalii oraz doświadczenie najgorszych upokorzeń. Wiele wskazuje, że bolesna lekcja z roku 2007 została już zapomniana, a Prawo i Sprawiedliwość ponownie zmierza w pułapkę demokracji.

Wprawdzie w „wolnych mediach” obowiązuje przekaz, że nowy rząd został zaskoczony furią propagandystów i „zaatakowany” przez pokomunistyczne potworki w rodzaju TK, to takie jeremiady przypominają raczej opowiadania niezrównoważonych histeryków niż stanowią podstawę poważnych analiz.

Prawidłowa refleksja musi prowadzić do wniosku, że śmiałe postępki reżimowców są możliwe tylko dlatego, że nowa władza wykazuje niepojętą słabość i inercję i nawet nie próbuje przejąć inicjatywy informacyjnej ani sięgnąć po narzędzia obezwładniające reżimowych krzykaczy. Przykłady niektórych pożądanych działań wskazałem na wstępie, ale każdy, kto pamięta ostatnie osiem lat wie, że ich katalog można doskonale poszerzyć.

Obecny stan zagrożenia będzie obowiązywał tym dłużej, im częściej wyborcy PiS będą słyszeli, że ta władza stała się ofiarą agresorów i ma ograniczone pole kontrataku. Takie myślenie cechuje ludzi słabych i zagubionych w rzeczywistości III RP, ale jest też korzystne dla wyrachowanych cwaniaków, którzy z „bycia ofiarą” uczynili wygodny sposób rozgrzeszania błędów i sprawowania rządu dusz.

Dla porządku przypomnę, że politycy PiS otrzymali od nas wszelkie narzędzia, prawa i plenipotencje. Obdarzyliśmy ich kredytem zaufania, daliśmy własną pracę, solidne wsparcie i głos w ubiegłorocznych wyborach. Uczyniliśmy z nich postaci publiczne, korzystające z przywilejów i profitów władzy. Ci politycy mają dziś nieskrępowane pole działań i ani jednego argumentu na wytłumaczenie bezczynności. Nadszedł czas, by teraz uczynili coś dla Polaków.

Biadolenie nad tym, że byli reżimowcy przyswoili dogmat o demokracji III RP i robią dokładnie to, czego przez osiem lat nie chciał robić PiS - jest więcej niż niepoważne.  Rozdzieranie szat, że zaprzańcy grają na  podgrzewanie konfliktu w Polsce i na arenie międzynarodowej” lub deklarują, że ich celem jest „odebranie władzy PiS-owi” – uważam za  niegodne ludzi rozumnych. To droga donikąd, wygodna dla tych, którzy błędy i zaniechania próbują tłumaczyć „obiektywnymi przeszkodami”. Tak myślą ludzie zniewoleni lub cyniczni „pragmatycy” podczepieni do nowej władzy.

O „pułapce demokracji”, w którą PiS dobrowolnie zmierza, pisałem już przed dwoma laty. III RP nigdy nie była i nie mogła być ostoją demokracji i wolności. Wprawdzie w naszych realiach ustrój ten posiada fasadowe cechy parlamentaryzmu, dopuszcza działalność (niektórych) partii politycznych i (nominalnie) niezależnych instytucji, wprawdzie zachowuje szyldy praw obywatelskich, celebruje mitologię karty wyborczej oraz „rządy prawa”, oparte na rzekomo niezawisłym sądownictwie - to zza tej fasady działają prawdziwi decydenci, żerują grupy interesu i polityczno-agenturalne mafie.

Ostatnie osiem lat potwierdziły prawdę o esbecko-mafijnej konstrukcji tego państwa. Nie może dziwić, że byli esbecy i kapusie, członkowie kompartii oraz przedstawiciele koncesjonowanej opozycji PRL, są dziś najgorętszymi obrońcami systemu III RP. Od kiedy „wolny świat” uwierzył w śmierć komunizmu i uznał demokrację za rodzaj lewackiego antidotum, erzac tego ustroju stanowi bezpieczną przystań dla rzeszy zamordystów, łajdaków i miernot. Z niezwykłą łatwością wmówiono Polakom, jakoby archaiczna konstrukcja okrągłego stołu, była jedyną, na której można budować państwowość. Do dziś próba podważenie tego fundamentu jest traktowana niczym zamach na Polskę. Wywołuje histeryczne reakcje „elit” i prowadzi do miotania najcięższych oskarżeń.

Przez wiele lat prezes Prawa i Sprawiedliwości nawoływał nas do „obrony demokracji”, zaś politycy jego partii dywagowali o „psuciu” obecnego ustroju i „wypaczaniu” jego istoty. Pytałem wówczas -  jakiej demokracji chcą bronić? I dlaczego sankcjonują fikcję, przyjmując oręż i narrację przeciwnika?

To państwo nie zostało nagle zepsute przez reżim PO-PSL i nie zostanie „naprawione” przez PiS. Było chore już w chwili poczęcia, zaś dzisiejsze patologie są stanem całkowicie naturalnym dla magdalenkowej „demokracji socjalistycznej”.

Trzeba zatem uznać, że partia pana Kaczyńskiego zbiera dziś żniwo, na które solidnie zapracowała ciągłym bredzeniem o „obronie demokracji” i priorytecie „zgody narodowej”. Tyle kosztuje uprawianie politycznej szarlatanerii i ucieczka przed wytyczeniem ostrych granic.  Taką cenę muszą płacić politycy, gdy nie mają odwagi nazywać rzeczy po imieniu, oddzielać dobra od zła i dążyć do obalenia truchła III RP.

To słuszna kara za zwodzenie Polaków. Nie ma jednak powodu, byśmy płacili ją wspólnie lub uzależniali nasz los od błędnych wyobrażeń partyjnych macherów.

Stanie się tak, jeśli zabraknie dziś głosu trzeźwych „radykałów”, jeśli zamilkną żądania zerwania ze zgubną mitologią, twardego rozliczenia reżimu PO-PSL i zakończenia farsy obecnej pseudo państwowości.

PiS nie otrzymał od nas władzy po to, by zapewniał eurołajdaków, że w III RP „demokracja ma się dobrze” lub mizdrzył się do zgrai antypolskich zamordystów. Nie przejął rządów pod hasłem celebrowania „praw opozycji” i budowania wspólnoty z apatrydami. Andrzej Duda nie został zaś prezydentem, by ukrywał przed Polakami wiedzę o Komorowskim i jego kamratach i dawał gwarancję zakulisowym układom.

Trzeba dążyć do przywrócenia właściwego porządku i w miejsce roztkliwiania nad partyjnymi cierpiętnikami, żądać spełnienia oczekiwań wyborców oraz zdecydowanej rozprawy z patologią III RP. Trzeba też przywrócić racjonalne proporcje i przestać traktować polityków PiS niczym dziewice oblężone w zamkowej wieży. Jeszcze jest pora, by przypomnieć zadufanym zwycięzcom – komu mają służyć i czyjego głosu słuchać.

Każdy dzień, w którym realia tego państwa są zakłamywane projekcją fałszywych wyobrażeń o demokracji, jest dniem straconym i przybliża nas do nieuchronnej klęski. Im szybciej zrozumiemy, że uprawianie tej mitologii stało się zabójcze dla polskich aspiracji i narodowych dążeń, tym większą mamy szansę uniknąć losu oszukanych głupców.

 
Orban: muzułmańscy uchodźcy zagrażają chrześcijańskiej tożsamości Europy. - Nie dla EUSSR ! Drukuj Email
Wpisał: Viktor Orban   
05.09.2015.

Orban: muzułmańscy uchodźcy zagrażają chrześcijańskiej tożsamości Europy.

Bruksela realizuje plan ideologiczny

- Nie dla EUSSR !

2015-9-4 pch24

 Węgierski premier Viktor Orban po raz kolejny ostrzegł, że fala głównie muzułmańskich uchodźców przybywających do Europy zagraża chrześcijańskim korzeniom kontynentu. Stwierdził także, że rządząca Unią Europejską „lewica” realizuje plan wyniszczania narodów europejskich.

 - Nie możemy zapominać, że ci, którzy przybywają zostali wychowani w innej religii i reprezentują  głęboko odmienną kulturę – przekonywał węgierski przywódca, który gościł w Brukseli we czwartek.

 

- Większość z nich to nie chrześcijanie, lecz muzułmanie. Jest to bardzo istotna kwestia, ponieważ Europa i kultura europejska ma korzenie chrześcijańskie – mówił.

 

Wskazał, że Europa z wielkim trudem utrzymuje swoją tożsamość. Przyjęcie kolejnych uchodźców zaś sprawi, iż całkowicie ją utraci.

 

Szefowa rządu niemieckiego Angela Merkel, która popiera masową imigrację ze względów ekonomicznych, skomentowała słowa Orbana, mówiąc, że „dla chrześcijanina najważniejsza powinna być godność każdego człowieka” i „godność ta winna być chroniona wszędzie, gdzie jest zagrożona.”

 

- Niemcy robią to, co jest ze względów moralnych prawnie wymagane. Nic poza tym – stwierdziła kanclerz RFN. Dodała, że międzynarodowa konwencja o uchodźcach „nie jest ważna tylko w Niemczech, ale w każdym państwie członkowskim Unii Europejskiej".

 

Orban bronił decyzji swojego rządu o budowaniu muru wzdłuż granicy serbskiej, podkreślając, iż obywatele chcą kontroli granic. Jednocześnie wyraził oburzenie, iż nikt poza Węgrami i Hiszpanią nie chce chronić granic Europy.

 

Węgierski przywódca skrytykował również „nieodpowiedzialnych polityków europejskich,” zachęcających imigrantów do opuszczania swoich krajów. Imigranci „ucieczkę” przypłacają nierzadko życiem.

 

Również "prezydent" UE, Donald Tusk, nie pozostawił słów węgierskiego lidera bez odpowiedzi, mówiąc, że „dla mnie chrześcijaństwo w życiu publicznym i społecznym oznacza obowiązek wobec naszych braci w potrzebie". [To ch... zwiędły! MD]

...
Zmieniony ( 05.10.2015. )
Czytaj całość…
 
W BBN i kanc. tajnej PREZYDENTA nie ma Aneksu do Raportu z likwidacji WSI. Co Bul-K. z nim zrobił ?? Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
29.08.2015.

W BBN i kancelarii tajnej PREZYDENTA nie ma Aneksu do Raportu z likwidacji WSI.

Co Bul-K. z nim zrobił??

[Dlaczego TO jest zamilczane w mediach?? MD]

link

[----]

W debacie publicznej sporym echem odbija się sprawa aneksu z raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Czy aneks owiany pewną aurą tajemniczości, pozostawiony w spadku po Bronisławie Komorowskim, jest tam, gdzie być powinien?

Według informacji, które dostałem formalnie z archiwum – w kancelarii tajnej nie ma aneksu, o który panowie pytają. Nie ma go na terenie Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Poinformowałem o tym prezydenta i to wszystko, co w tej sprawie mogę na tę chwilę powiedzieć.

Zmieniony ( 14.10.2015. )
Czytaj całość…
 
Kapłan, błazen czy prostytutka ? Drukuj Email
Wpisał: Izabela Brodacka   
22.06.2015.

Kapłan, błazen czy prostytutka?

Izabela Brodacka

W 1959 roku Leszek Kołakowski zamieścił w Twórczości bardzo interesujące rozważania na temat jak to sam sformułował „teologicznego dziedzictwa współczesnego myślenia”. Historia kultury, twierdzi Kołakowski to "antagonizm między filozofią utrwalającą absolut i filozofią kwestionującą absoluty" czyli antagonizm postawy kapłana i błazna.

 Kołakowski opowiada się za postawą błazna, który głęboko wierząc w ukryty sens rzeczywistości krytykuje- jak Stańczyk- "dobre towarzystwo" i pokazuje mu jak bardzo się oddaliło od dobra. Większość odczytywała ten tekst jako prolegomena do rozstania Kołakowskiego z marksizmem. Komunistyczny porządek, który podobno swego czasu tak Kołakowskiego zauroczył, że oddał się w jego służbę i jako „pryszczaty” nie tylko biegał z naganem lecz brał niechlubny udział w usuwaniu z uczelni starych profesorów, stracił jego duchową aprobatę. Jedynym sposobem realizowania buntu była wówczas dla niego postawa błazna.

Ja traktuję ten tekst jako samospełniające się proroctwo. Oto formacja, która aspirowała do duchowego przewodnictwa narodu i to przewodnictwa permanentnego, która wielokrotnie zmieniała sztandary (trzymając jednak mocno w ręku drzewce), która widziała się w roli kapłanów kolejnych obrządków, stoczyła się w rolę błaznów. Tych przepoczwarzeń było tak wiele, że podejrzliwi widzieli w wielokrotnym zmienianiu sztandarów false flag operations. ...

Zmieniony ( 22.06.2015. )
Czytaj całość…
 
Demokracja - nieodłącznie wiąże się z kłamstwem oraz niedomówieniami Drukuj Email
Wpisał: Krystian Kratiuk   
25.05.2015.

Ważny tekst, więc kawałek daję na czołówkę, dla zanęty. MD

 Nowy prezydent III RP - Andrzej Duda

Demokracja, szczególnie w dobie mediów masowych, nieodłącznie wiąże się z kłamstwem oraz niedomówieniami. Jeśli w tym systemie Andrzej Duda chciał te wybory wygrać, jego sztab musiał całkowicie zrezygnować z wyciągnięcia największych przewin Komorowskiego.

To dlatego nie usłyszeliśmy o podejrzanych związkach Komorowskiego z WSI, to dlatego Duda nie zarzucał prezydentowi – najdłużej w III RP nadzorującemu armię – że Polska stała się za jego czasów krajem spadających samolotów wojskowych, to dlatego Duda nie przypominał wypowiedzi postkomunistycznych generałów mówiących iż to oni zakładali Platformę, to dlatego kandydat PiS nie wspominał o czystkach jakie urządził Komorowski w instytucjach publicznych zaraz po tym, jak zaczął pełnić obowiązki prezydenta po śmierci Lecha Kaczyńskiego.

Plan na kampanię Dudy był inny – młody, przystojny i dynamiczny kandydat, stale powołujący się na wyświechtane hasła o dialogu, miłości do konstytucji i słuchaniu obywateli miał przeciwstawić się safandułowatemu, opatrzonemu starszemu Panu. I to się udało.

Zmieniony ( 25.05.2015. )
 
Zobacz też…
«« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast. » koniec »»

Pozycje :: 51 - 100 z 529
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.