Partyjka dupniaka
Wpisał: Mirosław Dakowski   
05.05.2009.

Partyjka dupniaka

Właśnie zadzwonił jakiś Ważny Przedstawiciel. I rzeczywiście – przedstawił się. Żona czyli dyrektor naszej Firmy) przełączyła (głosem!) standardowo na mnie. Pan chciał nas uszczęśliwić kartą „radość Życia” (lub tp. z m-banku, którą „właśnie wykreowali”. Pogratulowałem jego szefom zdolności Stwórcy do kreowania, ale oświadczyłem, że my w karty nie grywamy. Tylko w dupniaka. Gdyby chciał dołączyć - zaprasza. ON o czekających na nas pieniądzach, jeśli w ich „projekt” wejdziemy. Ja na to (jak zwykle w podobnych rozmowach): Podam panu nr. naszego konta, na który może pan przelać ten pieniądz. Albo niech pan je przyniesie na tę partię dupniaka w banknotach, ale wtedy proszę setkami, nie drobnymi... I tak se gramy.