Chrystus Król a władza świecka
Wpisał: Ksiądz Dawid Wierzycki FSSPX   
31.10.2014.

Chrystus Król a władza świecka

 

Ksiądz Dawid Wierzycki FSSPX Październik 2014


         Drodzy wierni, jest to dla mnie wielka radość, że mogę z Wami co roku świętować uroczystość Chrystusa Króla. Obchodzić święto jego królewskości, panowania nad wszystkim co stworzone. Zwłaszcza nad człowiekiem, którego Pan nasz Jezus Chrystus, odkupił krwią. Jest to jeden z fundamentów władzy królewskiej Pana naszego Jezusa Chrystusa nad nami.

Ale ta radość każdego roku miesza się z kroplą goryczy. Dziś bowiem nie chce się, aby Pan Jezus Chrystus panował nad nami. Nie ma dla Niego miejsca w życiu publicznym. Słusznie podkreśla Rober Maeder, szwajcarski kaznodzieja, że gdyby Pan Jezus chciał się dziś ponownie narodzić nie znalazłby miejsca, gdzie by go przyjęli. Nie przyjęto by Go w parlamencie, w szkolnictwie, na niwie kultury i sztuki ani innej dziedzinie życia publicznego.  Żyjemy w czasach, w których nie ma miejsca dla królowania Pana naszego Jezusa Chrystusa w przestrzeni publicznej. Dlaczego? Bo nie ma miejsca w przestrzeni publicznej dla Boga.

Według rządzących, dzisiejsze państwo powinno być świeckie. Nie powinno wyznawać Boga, nie powinno oddawać czci Bogu. To są idee zakorzenione w Rewolucji Francuskiej. Idee rewolucyjne. Idee z którymi Kościół nie miał nigdy nic wspólnego, a raczej odrzucał i zwalczał. Niestety dziś wrogowie Kościoła tryumfują. Udało im się zarazić wyhodowanym wirusem nie tylko całe społeczeństwa, ale i hierarchię kościelną. I tak dziś tradycyjna nauka o Państwie jeszcze tak niedawno gorliwie broniona przez papieży, zwłaszcza przez Leona XIII, został odłożona do akt, na rzecz wrogich Kościołowi idei.

Państwo jako takie już w porządku naturalnym nie tylko może, ale ma obowiązek oddawać cześć Bogu. Na każdym człowieku ciąży obowiązek oddawania czci Bogu. Bogu bowiem zawdzięcza swoje istnienie. Bo czyż to nie Bóg, stwórca natury ludzkiej umieścił w niej  popęd płciowy, który skłania człowieka do rozmnażania się i przekazywania dalej życia. Czyż Bóg nie współdziała bezpośrednio przy przekazywaniu życia stwarzając duszę ludzką? Duszę, która czyni człowieka, człowiekiem a zarazem królem i celem wszelkiego stworzenia. Jednym słowem każdy człowiek jest stworzeniem Bożym, które ma obowiązek oddawać cześć swojemu stwórcy. Podobnie i państwo jako takie jest stworzeniem Bożym, jak uczy Leon XIII w licznych swych wypowiedziach odnośnie tematu Państwa.

Zdolność bowiem i skuteczny i nieodparty popęd do tworzenia państwa został zaszczepiony w naturze ludzkiej przez jej twórcę, przez Boga. Co ważniejsze, dusza Państwa, którą jest władza państwowa, pochodzi bezpośrednio od Boga. Rozwińmy te dwa punkty, a zobaczymy, że Państwo prawdziwie jest dziełem i stworzeniem Bożym.

Państwo jest żądaniem ludzkiej natury, a więc również Twórcy tejże natury. Nie chodzi tu o poszczególne formy Państw, ale o państwo jako takie. Natura  ludzka wymaga wspólnoty państwowej przez naturalną miłość, która jednoczy spokrewnione rodziny, ale również potrzebę ochrony przed innymi ludźmi, której nie są w stanie zaspokoić pojedyncze rodziny. Do tego dochodzą różnego rodzaju potrzeby, którym nie jest w stanie sprostać osamotniony człowiek. Aby sprostać wielu potrzebom ludzkim, trzeba wielu różnych znajomości i talentów. Pojedyncza rodzina była by więc bezradna by sprostać nawet prostym wymogom, które stawia codzienne życie.

Tę bezradność ludzką podkreślają w swej nauce o państwie Arystoteles i św. Tomasz z Akwinu. Z tejże bezradności św. Tomasz wyciąga wniosek, że człowiek przeznaczony jest do życia we wspólnocie. Dlatego, że człowiek nawet w porównaniu do zwierząt jest tak kruchą istotą, Pan Bóg w swej opatrzności przeznaczył go do życia we wspólnocie. Uczynił człowieka istotą społeczną. Społeczność jest również żądaniem ludzkiego rozumu. To w rozumie zakorzeniony jest język, który dla papieża Leona XIII jest znakiem i środkiem do socjalnych kontaktów. Duchowa strona człowieka żąda państwowej wspólnoty, by móc rozwijać zgodnie ze swą ludzką naturą swe duchowe potrzeby. To kontakty w ramach wspólnoty państwowej zabezpieczają nasze duchowe dobra. Papież Leon pisze, że dla człowieka żyjącego w pojedynkę nie jest możliwym udoskonalanie rozumu i serca. Bez kontaktów w ramach społeczności państwowej nie byłoby ani sztuk ani nauki. Gdyby każda rodzina musiała zupełnie sama troszczyć się o siebie, każdy byłby wykształcony na najkonieczniejszym podstawowym poziomie. Sztuka i Nauka jest owocem wspólnego działania wielu osób. Państwo jest więc konieczne do rozwoju natury ludzkiej.

Przejdźmy do kolejnego punktu. To połączenie się wielu rodzin wymaga, publicznego autorytetu. Bez niego związek tychże rodzin nie osiągnąłby zamierzonego celu: powszechnego bezpieczeństwa i wzajemnej pomocy. Jednym słowem wspierania dobra wspólnego. Do tego potrzebna jest władza państwowa, czyli uprawienia, kompetencje, które są konieczne by publiczna wspólnota osiągnęła swój cel. Chodzi tu o władzę państwową jako taką, a nie jej nośniki. Ona nie jest czymś przypadkowym czy samowolą człowieka. Władza państwowa pochodzi bezpośrednio od Boga. Oczywiście to nie jest tak, że Bóg objawia się jakiemuś człowiekowi i daje mu władze. Dzieje się to mocą prawa naturalnego. Co to znaczy? Jak tylko wszelkie warunki do konieczne do powstania państwa są przez ludzi spełnione, wtedy bez udziału ludzkiej woli zaczyna istnieć władza państwowa, czyli uprawnienia konieczne do osiągnięcia celu przez rodzące się państwo. Boskie pochodzenie władzy wyklucza udział ludzkiej woli. Uznając działanie ludzkiej woli przyjęlibyśmy poglądy Rousseau o tzw. kontrakcie społecznym. A to byłby błąd. Co jest bowiem żądaniem natury, nie zależy od ludzkiej woli, lecz od Boskiej. A ta objawia się w prawie naturalnym. Widzieliśmy, że państwo jest żądaniem ludzkiej natury, z kolei władza państwowa jest jego istotnie koniecznym elementem. A więc tak jak państwo jest postulatem natury.

 Papież Leon pisze w Immortale DeiWładza Państwowa, jak i samo społeczeństwo jest uzasadniona w naturze i dlatego ma za przyczynę Boga. Stąd wywodzi się zasada, że władza publiczna pochodzi w istocie jedynie od Boga.” Tak też pisze św. Paweł pouczając rzymian: wszelka władza pochodzi od Boga. Dlatego kto piastuje najwyższą władzę w państwie bierze udział w Boskim autorytecie i musi się podporządkować boskiemu prawu.

Wniosek z tego, że jeśli pojedynczy człowiek, jako dzieło Boże ma wrodzony obowiązek oddawania czci Bogu, to samo tyczy się państwa. Państwo jest zobowiązane do czczenia Boga w jeszcze większym stopniu, bo zajmuje szczególne miejsce między dziełami Bożymi. Jest więc w szczególny sposób ukierunkowane na chwałę Bożą i wyposażone licznymi środkami do tego. obowiązek A więc jest to święty obowiązek Państwa uznać Boga jako swojego sprawce i cel, ale też okazać mu swoją wdzięczność, hołdować i wypraszać pomoc potrzebną do spełnienia swego zadania. Obowiązuje to już w porządku naturalnym, gdyż to o czym mówimy jest postulatem natury.  Dlatego laicyzm państwowy jest w pewnym sensie grzechem przeciwko naturze.

Człowiek nie żył jednak nigdy w porządku czysto naturalnym. Po upadku Adama i Ewy Pan Bóg nie usunął porządku nadprzyrodzonego. Grzech pierworodny był jednak okazją do objawienia się Boga przez Pana naszego Jezusa Chrystusa - Boga-człowieka. On powierzył duchowy, religijny obszar życia ludzkiego Kościołowi Katolickiemu, który założył. A więc, co należałoby w porządku czysto naturalnym do państwa, z pozytywnego zrządzenia Bożego należy do Kościoła. Lecz do podstawowych zasad prawa naturalnego należy posłuszeństwo woli Bożej. Tak pojedynczy człowiek, jak i państwo, jako stworzenia Boże muszą więc podporządkować się objawieniu. Muszą, jako takie oddawać cześć Bogu, który się objawił.

Państwo czyni temu obowiązkowi zadość przez ścisłą współpracę z Kościołem w sferze religijnej, uznając tym samym katolicyzm za prawdziwą i objawioną przez Boga Religię. Jak pisze papież Leo XIII w encyklice Libertas praestantissimum państwo powinno wyznawać jedyną prawdziwą religię: „Zabrania zatem sprawiedliwość, zabrania rozum, iżby państwo miało być bez Boga, lub co by się ateizmowi równało, w równej mierze usposobionym było względem przeróżnych, jak je zowią religii, i każdej tych samych praw użyczało. Gdy tedy w państwie jedną religię koniecznie wyznawać trzeba, wyznawać należy tę, która jedynie prawdziwą jest, a którą bez trudności, zwłaszcza zaś w katolickich państwach, poznać można, gdy w niej znamiona prawdy, jakby wyryte, występują.” 

W kontekście popierania prawdziwej religii przez państwo możemy przeczytać w  Immortale Dei: Która zaś jest prawdziwa religia, nie trudno poznać człowiekowi, co się zdrowym i bezstronnym kieruje sądem. Mnogie a w oczy bijące dowody, jak spełnione proroctwa, niezliczone cuda, szybkie nawet wśród nieprzyjaciół i największych przeszkód rozkrzewienie się wiary, świadectwo krwi męczeńskiej i inne podobne przekonują, że jedynie prawdziwą jest religia, która sam Jezus Chrystus ustanowił, a której straż i szerzenie Kościołowi swemu poruczył.

A więc jak widzimy na katolickich państwach ciąży obowiązek uznania Chrystusa Królem i tym uznania i oddania czci swojemu stwórcy.

Jak możemy my, pojedynczy wierni przedstawić się temu zalewowi bezbożnictwa? Po pierwsze studiować społeczną naukę Kościoła. Zwłaszcza mężczyźni powinni pogłębiać naukę o państwowości, o stosunku Kościoła i państwa w różnych uwarunkowaniach społecznych.

Po drugie musimy publicznie bronić czci Pana naszego Jezusa Chrystusa. Protestując przeciw publicznemu obrażaniu Go przez satanistyczne koncerty, przez bluźniercze sztuki…

Po trzecie Chrystus powinien być Królem naszych rodzin. Nasze rodziny, podstawowe komórki państwa, fundamenty państwa, jako takie powinny oddawać cześć Chrystusowi. Pan nasz Jezus Chrystus powinien panować w naszych rodzinach. Gdyż tylko na zdrowych fundamentach można zbudować zdrowe państwo.

Drodzy wierni, dołóżmy więc wszelkich starań, by Chrystus był Królem naszych rodzin.

Amen.=