Biomasa wg. Michalkiewicza
Wpisał: Stanisław Michalkiewicz   
20.12.2009.

Biomasa

Stanisław Michalkiewicz

„Nasz Dziennik”  19 grudnia 2009, http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=1062

            Dobiegł wreszcie końca zapowiadany z takim przytupem szczyt klimatyczny w Kopenhadze. Przedstawiciele prawie 200 rządów, nieprzeliczone rzesze filutów z tak zwanych „organizacji pozarządowych”, specjalizujących się w wyłudzaniu pod różnymi pretekstami publicznych pieniędzy, „eksperci” wynajmujący się każdemu, kto im zapłaci za udowodnienie jakiejś, niechby nawet i najgłupszej tezy, finansowi grandziarze, zwabieni perspektywą wypłukiwania złota dosłownie z powietrza, bo z tak zwanych „gazów cieplarnianych”, pożyteczni i szkodliwi idioci, w towarzystwie luksusowych dam z całej Europy, przez całe dwa tygodnie żarli, pili, wydalali i rozwalali się po hotelach na koszt znękanej ludzkości, wytwarzając przy tym mnóstwo gazów cieplarnianych i innych, które, jak wiadomo, przyczyniają się do podnoszenia temperatury na ziemi. Okazało się nawet, że ten wzrost temperatury jest największym zmartwieniem również dla JE Adriana van Luyna, przewodniczącego COMECE. Najwidoczniej w Europie już mu za gorąco i gdyby tak zmartwychwstał, dajmy na to, Józef Stalin, to pewnie umieściłby go w jakieś chłodniejszym miejscu, ale niestety – na to musimy czekać aż do Dni Ostatnich.

            Jak zwykle w takich razach góra urodziła mysz, bo zatroskani o los planety Przedstawiciele Ludzkości pokłócili się o pieniądze – kto ile na walce z klimatem się nakradnie. Reprezentanci krajów tak zwanych „rozwijających się” chcieli dostać forsę, którą zaraz zainwestowaliby w posiadłości na francuskiej Riwierze, albo na wycieczki do różnych wesołych miejscowości, ale natrafili na opór ze strony krajów tak zwanych rozwiniętych, które pod pretekstem chronienia klimatu przed przegrzaniem, chciałyby limitować rozwój u konkurencji i zmusić ją do kupowania własnych, droższych towarów, żeby pieniądze wypłacone pod pretekstem walki z klimatem, powróciły tam, skąd wyszły. Wobec tak oczywistego konfliktu interesów między zgromadzonymi w Kopenhadze Przedstawicielami Ludzkości trudno było o porozumienie, zwłaszcza, że jakichkolwiek wyraźnych deklaracji odmówiły zarówno izraelskie terytoria zamorskie, jak i Chiny. Ale nic straconego, bo w tej sytuacji tylko patrzeć, jak zwołany zostanie nowy kongres do walki z klimatem, już niekoniecznie w pechowej Kopenhadze - i znowu można będzie przez dwa, albo nawet i trzy tygodnie (bo z klimatem nie ma żartów), żreć, pić, wydalać i rozwalać się po hotelach w towarzystwie luksusowych dam, wytwarzając przy tym mnóstwo gazów cieplarnianych i wszelkich innych – oczywiście na koszt znękanej Ludzkości.

            Ale niezależnie od zawiedzionych nadziei na porozumienie, Kopenhaga może poszczycić się również dorobkiem teoretycznym, w postaci wielu zbawiennych prawd klimatycznych, wśród których, niczym perła w koronie, najjaśniejszym blaskiem świeci pogląd, iż największym zagrożeniem dla klimatu jest cywilizacja. Wychodzi on naprzeciw pragnieniu najbardziej żarliwych ekologów, by w trosce o przywrócenie równowagi radykalnie zredukować populację ludzką. Ciekawe, że ekologowie ci własne istnienie dlaczegoś uważają za absolutnie niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania planety, dla której powinni poświęcić swoje życie inni. Wprawdzie jeszcze nie ma jasności, w jaki sposób taka redukcja populacji miałaby zostać przeprowadzona, chociaż pewne światło na tę sprawę rzuca testowana właśnie metoda przymusowych, masowych szczepień, ale nie o to w tej chwili chodzi, bo znacznie ważniejsza wydaje się okoliczność, że przy okazji tak radykalnej redukcji populacji, można by dla celów energetycznych pozyskiwać ogromne ilości tak zwanej biomasy. Tę biomasę wszyscy ekologowie, zdymisjonowanego ministra Nowickiego nie wyłączając, zgodnie uważają za znacznie lepszą dla klimatu od, dajmy na to, węgla, czy ropy, więc prędzej, czy później zostanie ona szeroko wykorzystana tym bardziej, że pewne doświadczenia w tym względzie zostały przecież zdobyte już przed kilkudziesięciu laty. Nie ulega wątpliwości, że wykorzystanie biomasy na taką skalę będzie wymagało bardzo poważnych zmian cywilizacyjnych, a kto wie, czy nawet nie odejścia od dotychczasowej cywilizacji, która przecież – co tu ukrywać – doprowadziła tylko do zachwiania ekologicznej równowagi na naszej biednej planecie.

Stanisław Michalkiewicz