Jak zespól Laska rurkę ze złomu wziął za część silnika samolotu Tu-154.
Wpisał: quwerty   
09.01.2019.

Jak zespól Laska rurkę ze złomu wziął za część silnika samolotu Tu-154.



Silniki nie mogły pracować, przy tych prędkościach obrotowych, po zetknięciu z ziemią silnik by rozerwało.

===================


DRUGI [ostatnia aktualizacja:  2.06.2018 ] artykuł o gaz-rurce w silniku. Zauważyłem tę „zabawną” sprawę dopiero przy czytaniu artykułów w książce „Maskirowka smoleńska” (tekst Albatrosa) .

Rewelacyjne odkrycia - oba skrzydła ptaszyska Kłamstwa Smoleńskiego z uporem przemilczają – jak widać, skutecznie.. [jak długo jeszcze???]. M. Dakowski

quwerty

https://www.salon24.pl/u/niegracz/838711,jak-zespol-laska-rurke-ze-zlomu-wzial-za-czesc-tu-154



To  kolejna  kompromitacja  zespołu Laska a przy okazji blogera  Kenama,

który  też  uważa,  że  zardzewiała  gazrurka to część   silnika  odrzutowego.

     Najlepiej   byłoby  zaprosić  Laska do programu  na żywo i  w trakcie  wyjąć  przygotowane  dwa elementy:

-  rurka ze  złomu

- oryginalna  część  z silnika.



(Ta cała  historia  z rurką wetkniętą w  wirnik to  że  nie tylko   zespół  najlepszych  rzekomo  ekspertów  od badań wypadków  lotniczych w kraju ale i  NIKT  praktycznie  tego  nie  zauważył [i Pan nie zauważył artykułu piko o tym sprzed czterech lat.. MD] przypomina  sytuację  z  bajki   pod  tytułem  "Szaty  króła"

- ktoś  musiał w końcu  powiedzieć że  król jet  nagi. 





Zardzewiała rurka wetknięta w otwór wirnika silnika  Tu-154-



- nie  zauważona przez "specjalistów"; nie dziwi  ich  ten widok.



Rurka  z konstrukcji silnika wygląda tak:

a nie tak: [zdjęcia – niestety tylko w oryginale md]



Na zdjęciu zardzewiała rurka  stalowa  ze złomu

takie coś nie mogło być  części silnika  odrzutowego  samolotu Tu-154.



Jest tu jeden  podstawowy  szczegół  , który  stanowi  jednoznaczny  dowód  , że  nie jest  to część  samolotu:

to  koniec  rurki , który  jest  ordynarnie  obrobiony  przez  obróbkę  skrawaniem-   jest  to  tzw.  koniec  ukosowany

- takie  wykończenie rurki  stalowej  stosuje się tylko  w jednym  celu  przygotowania  rurki  do połączenia  z innym  elementem

przez  spawanie  elektryczne  lub  gazowe. 

- Jak ktoś słyszał  też  coś o   połączeniach   maszynowych  czy  mechanicznych rozłącznych https://pl.wikipedia.org/wiki/Po%C5%82%C4%85czenie_mechaniczne

  ten wie  , że  koniec ukosowany  nie zalicza  się do tej kategorii.



Aby połączyć ze sobą  elementy  silnika  odrzutowego  np.  rurkę  konstrukcyjną  z innymi częściami  silnika  taka  rurka( wałek) musi  mieć koniec  przygotowany  w  formie  połączenia  maszynowego  , np.  wielowypustu, gwintu .

Nie mówiąc już  o tym że  dokładność obróbki  mechanicznej  takiego końca mierzy się  w  setnych częściach  milimetra.

Ten ukosowany  koniec  gazrurki  jest obrobiony  zapewne  z dokładnością  nie większą niż 0,5mm-  w celu  wykonania  złącza  spawanego to zupełnie  wystarcza.



Lasek podpisał fot.2. jak następuje:
„Wyrwany wirnik pierwszego stopnia sprężarki …”



Nie dość  , że  uznaje  rurkę  ze złomu  za cześć  silnika to pisze jeszcze  bezmyślnie  o jakimś wyrwaniu- ta kwestia  nie została  przez  komisję  Laska ani zbadana, ani wyjaśniona.



A  tak  wygląda  rurka  stalowa  tuż po wykonaniu  "ukosu" - metodą obróbki   skrawaniem. Powierzchnia obrobiona  jeszcze lśni;  rurka  wetknięta  w  wirnik  w Smoleńsku  zapewne  leżała  na powietrzu wiele miesięcy  i dlatego  jest już mocno  pokryta  nalotem   rdzy.

=====================


spike 939

Ma pan absolutną rację, dodam jeszcze, że taka oś, musi mieć odpowiednie wykończenie, by gdzieś być osadzona, czyli musi być miejsce gdzie są łożyska, zakończenie, zabezpieczenie itd.
Sprawa dalsze, dziwne jest, że jak widzimy, silnik nie mógł pracować w czasie upadku, ma całe łopatki, a wszystko powypadało z korpusu, jak z worka pełnego gratów.

Pamiętam, jak w TVN był emerytowany pilot TU154, który sam stwierdził, widząc silniki, że nie mogły pracować, przy tych prędkościach obrotowych, po zetknięciu z ziemią silnik by rozerwało.
Coś podobnego można było oglądać w dok. katastrof w Nat.Geo, jak silnik nie pracował, jest kompletny, pracujący rozerwany.

Jest tam jedna wspólna cecha całego placu, cała jak to nazywają szumnie botanika, jest dokładnie zmielona, jakby przeszła przez rozdrabniacz, nawet tam, gdzie nie ma jakichkolwiek części samolotu, do tego wszystko dokładnie pochlapane błotem, "jest skutek, brak przyczyny".

Tylko patrzeć, jak to zlecą zadaniowcy Kenamy, Jaworskie, Artymowicze i diabli wiedzą kogo Putin jeszcze wynajął.

PS
Ciekawe przyrządy leżą pod silnikiem, skąd tam się wzięły? jakby jakiś złomiarz sobie zbierał na "kupkę".

===================

bo to była zwykła rurka z miękkiej stali [żelaza??md] , ktoś ją wetknął w otwór i zostawił...

..to niedopatrzenie  naprawiła komisja MAK i  wyrzuciła ją na złom.

Na  składowisku szczątków nie ma tej rurki -a są o wiele mniejsze kawałki rurek

=====================

Więcej o rurce [będącej kolejnym koronnym DOWODEM, że ten silnik nie „rozbił się” na Siewiernym. MD]:

MAK przyznał mi rację w kwestii "gazrurki" - "katastrofa"Tu-154 w Smoleńsku.

https://www.salon24.pl/u/niegracz/923254,mak-przyznal-mi-racje-w-kwestii-gazrurki-katastrofa-tu-154-w-smolensku


 

Zmieniony ( 09.01.2019. )