Sytuacja rewolucyjna
Wpisał: Stanisław Michalkiewicz   
22.02.2020.

 

 

Sytuacja rewolucyjna

Stanisław Michalkiewicz http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=4643

Najwyższy Czas!”  •  22 lutego 2020

Walka o praworządność w naszym bantustanie wchodzi w coraz ostrzejszą fazę, która skłania prezesa Janusza Korwin-Mikke do oczekiwania na jakiś pucz wojskowy. Obawiam się, że są to oczekiwania daremne, na dowód czego przypominam, jak to gdzieś na początku lat 90-tych uczestniczyliśmy w obiedzie, na który zaprosił nas dowódca pewnego pułku. Byli tam również jego najbliżsi współpracownicy, którzy bez przerwy narzekali a to na to, a to na tamto. Powiedziałem wtedy, że my, głupi cywile, to możemy tylko narzekać, ale oni, którzy mają tu czołgi, armaty i karabiny maszynowe...? Na to jeden z oficerów podniósł palec i powiada: słuszna uwaga. Zamieniłem się w słuch, a on mówi: strajk zrobimy. Jak widać, znikąd nadziei.

Tymczasem walka o praworządność się zaostrza, bo najwyraźniej Niemcy po Brexicie zaczynają energicznie porządkować „swoją” część Europy, czego chyba przestraszył się prezydent Macron, który nagle stanął oko w oko z Niemcami bez żadnej przeciwwagi, jaką słodkiej Francji dawała Wielka Brytania. Normalnie Francja w takiej sytuacji umizgiwała się do Rosji i prezydent Macron nawet próbował takich umizgów. Niestety Rosja stoi na nieubłaganym gruncie strategicznego partnerstwa z Niemcami, co podkreśliła niedawna moskiewska wizyta Naszej Złotej Pani. Tedy przyjechał do Warszawy w nadziei, że w związku z walką z klimatem opyli Polsce francuskie elektrownie atomowe, no i namówi naszych ważniaków do wzięcia udziału w budowaniu europejskich sił zbrojnych, które w razie czego broniłyby Europy przed Stanami Zjednoczonymi. O ile na elektrownie Nasz Najważniejszy Sojusznik może by nam pozwolił, chociaż niekoniecznie, bo po co mielibyśmy wtedy kupować amerykański gaz, to na żadne europejskie siły zbrojne prawdopodobnie nie.

Wróćmy jednak do Niemiec, które po nieudanym „ciamajdanie” z grudnia 2016 roku, zdecydowały się postawić na walkę o praworządność w naszym bantustanie. Jak pamiętamy, w niecałe trzy tygodnie po gospodarskiej wizycie Naszej Złotej Pani w Warszawie 7 lutego 2017 roku, wszystkie organizacje broniące praw człowieków na świecie zwróciły się do Komisji Europejskiej z apelem, by zrobiła z Polską porządek, bo poziom ochrony praw człowieka urąga tutaj wszelkim standardom.

Tak się rozpoczęła walka o praworządność w której na pierwszy odcinek frontu, w charakterze mięsa armatniego zostali rzuceni niezawiśli sędziowie. Rząd „dobrej zmiany” odpowiedział na to próbą ręcznego sterowania niezawisłymi sądami przy pomocy „ustaw”, ale pan prezydent Duda, po 45-minutowej rozmowie telefonicznej z Naszą Złotą Panią w lipcu 2017 roku, ustawy te zawetował, co tak zasmuciło Naczelnika Państwa, że aż przeprowadził „głęboką rekonstrukcję rządu” w następstwie której premierem został Mateusz Morawiecki, a z resortu obrony wyleciał złowrogi Antoni Macierewicz, do którego i Salon i biznesmeni od „Caracalli” i stare kiejkuty z WSI i generalicja żywili urazy – każdy z innego powodu. Teraz Wielce Czcigodny Antoni Macierewicz pilotuje w charakterze Wielkiej Nadziei Białych pana Mariana Kowalskiego i jego partię, która ma wysadzić z sejmowego siodła Konfederację.

Jak widzimy, są to zadania coraz bardziej niewdzięczne i coraz mniej prestiżowe tym bardziej, że i władza Naczelnika Państwa już nie taka, jak kiedyś. Kiedyś takiego Zbigniewa Ziobrę wysyłał na kurs języka angielskiego, a potem przeczołgał w prochu i pyle, zanim przywrócił do łask, a teraz z podkulonym ogonem wycofuje z Sejmu złożony już projekt ustawy o tzw. „30-krotności”, bo licząca 18 posłów partia pana Jarosława Gowina „Róbmy Sobie Na Rękę”, czy jakoś tak, podjęła uchwałę, że tego rządowego projektu nie poprze.

Teraz jednak pan prezydent Duda, który na użytek kampanii wyborczej musi zaprezentować się w charakterze twardziela, a poza tym nie ma własnego aparatu wyborczego, tylko PiS-owski, podpisał nowelizacje ustaw „sądowych” wkrótce po solennej uchwale trzech izb niezawisłego Sądu Najwyższego, podjętej wbrew zasadzie nemo iudex in causa sua, wprowadzającej zasadę odpowiedzialności zbiorowej, łamiącej zasadę domniemania niewinności i ogólnego domniemania dobrej wiary, inaugurując w ten sposób bolszewicką rewolucję w systemie prawnym. Ostentacja, z jaką ta uchwała została podjęta, dowodzi, że niezawisły Sąd Najwyższy bez blamażu cofnąć się już nie może, podobnie, jak nie może bez blamażu cofnąć się rząd po podpisaniu wspomnianych nowelizacji przez prezydenta Andrzeja Dudę. Sytuacja zatem zmierza ku konfrontacji, która wydaje się częścią niemieckiego planu przywrócenia wpływów w naszym bantustanie – na co wskazuje narastający i radykalizujący się udział kontrolowanych przez Niemcy instytucji Unii Europejskiej, które zaczynają Polskę formalnie szantażować. Europejski Trybunał Sprawiedliwości twierdzi, że „nie publikował” ultimatum postawionego Polsce, ale „Rzeczpospolita” skądś wywąchała, że jeśli Polska do 13 lutego nie złoży wyjaśnień co do Izby Dyscyplinarnej SN, to przysoli naszemu bantustanowi karę w wysokości 2 mln euro dziennie. Ta Izba Dyscyplinarna jest solą w oku niezawisłych sędziów i posunęła się nawet do takiej zuchwałości, że panu sędziemu Juszczyszynowi – niezawisłemu „oczywiście niewątpliwie” - obcięła wynagrodzenie aż o 40 procent, a poza tym ukarała grzywną samego pana mecenasa Romana Giertycha. Pan mecenas Giertych twierdzi, że niczego nie zapłaci, bo Izba Dyscyplinarna „nie jest sądem”, ale ciekaw jestem, co będzie, jak komornik zajmie mu konto bankowe. Na pewno myśli, że odwoła się do jakiegoś niezawisłego sądu w nadziei, że ten weźmie w tym sporze jego stronę, ale może być inaczej, zwłaszcza w sytuacji, gdyby ta sprawa dostała się w szpony sędziego mianowanego z rekomendacji nowej Krajowej Rady Sądownictwa.

Jak wiadomo, orzeczenia takich sędziów niezawisły Sąd Najwyższy z góry uznał za obarczone wadą prawną z powodu niedostatecznej bezstronności, więc orzeczenie takie w kasacji unieważni, nawet gdyby ów sędzia jednak za mecenasem Giertychem się ujął. Ale to jeszcze nic w porównaniu z obsztorcówą jakiej ostatnio poddał Polskę Parlament Europejski, w której obok ważniaków zatroskanych stanem praworządności w naszym bantustanie, wzięli udział również nasi folksdojcze. Coraz głośniej mówi się tam o uzależnieniu unijnych subwencji od oceny stanu praworządności w danym bantustanie, czemu w „Gazecie Wyborczej” basuje pani red. Eliza Michalik, która dla potrzeb walki o praworządność została awansowana na autorytet moralny, co prawda czasu wojny, niemniej jednak.

Jeśli zatem chaos się pogłębi, to rozwścieczeni obywatele mogą podpalić niezawisłe sądy, a niezawisłych sędziów powyrzucać przez okna. I co wtedy? Oczyma duszy widzę, jak pani Małgorzata Gersdorf prosi Unię o udzielenie bratniej pomocy w ramach klauzuli solidarności z traktatu lizbońskiego, a Unia, to znaczy – Niemcy – skwapliwie tej pomocy udzielają.

Jestem pewien, że nasza niezwyciężona armia pozostałaby w koszarach, bo nie wypuściłyby jej stamtąd pilnujące jednostek wojskowych firmy ochroniarskie, w swoim czasie potworzone przez WSI i bezpiekę.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Zmieniony ( 22.02.2020. )