Strach przed historią władców III RP...
Wpisał: Kapitan Nemo   
04.06.2012.

Strach przed historią władców III RP...

 

Widząc, jak Niemcy honorują Donalda Tuska, sięgam pamięcią do nieodległych czasów, gdy to Moskwa nagradzała honorami namiestników na Polskę. Ot, choćby generał Jaruzelski. Ten ci aż dwukrotnie otrzymał Platynowo-Złoty Order Lenina, ale i Order Rewolucji Październikowej, Order Czerwonego Sztandaru, Order Przyjaźni Narodów oraz trzy medale z okazji 50-lecia, 60-lecia i 70-lecia Sił Zbrojnych ZSRR ! 

Dzięki właśnie znajomości historii z okresu panowania komuny możemy dziś łatwo stwierdzić, że to co próbuje się nam dzisiaj wtłoczyć jako „postęp” - już kiedyś było i  też nazywane było „postępem” przez przodków redaktorów Kuźniara, Kolendy czy Pohanke. Ale nikt z lemingów nie dowiedział by się o „gospodarskich wizytach” Donalda Tuska, gdyby nie niezależne media i znajomość historii najnowszej, gdy „gospodarskie wizyty” stanowiły istotną część komunistycznego rytuału. Podobnym rytuałem było także uroczyste otwarcie dworca kolejowego w Poznaniu przez towarzysza I sekretarza PZPR, a teraz przez premiera Tuska. Albo przejażdżka koleją tow. Nowaka czy Gorywody. 

I tylko znajomość historii pozwala nam stwierdzić, że towarzysz premier niczym nie różni się od towarzysza I sekretarza, poza może tym, że nie posiada legitymacji PZPR. Chociaż… nie byłbym wcale taki pewny… Bo być może notable partii i rządu dali już sobie wydrukować legitymacje, które potwierdzają ich przynależność do sił postępu i modernizacji? Bo przecież nie są oni w niczym gorsi od postępowej PZPR ! Krótko mówiąc – obecnych władców już rozlicza historia...

Nie dziwi mnie zatem, że partia i rząd zwalczają nauczanie historii ojczystej, gdyż dzięki jej znajomości można łatwo stwierdzić, że to wszystko co robi dzisiaj Tusk, Platforma i Komorowski - już kiedyś było. Nie dziwi też zwalczanie nauki jako takiej, gdyż w celu zachowania władzy - partia i rząd nadal muszą generować zastępy idiotów, dla których naukowym autorytetem będzie Monika Olejnik, rozprawiająca w gronie podobnych do niej "ekspertów" o „twardości” brzozy. Oczywiście: na fali współczesnego radia Erywań, czyli Radia Zet. I dlatego w III RP niezależny naukowiec jest osobą podejrzaną, a więc obcą klasowo – skoro nie zgadza się z teoriami takich naukowców, jak wspomniana MO, Tomasz Lis, czy fizyk jądrowy Morozowski. Nie wspomnę już o pierwszym gajowym III RP, który jest niekwestionowanym autorytetem we wszystkich dziedzinach, nie tylko w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem oraz ortografii. Dlatego, polscy naukowcy pracują dziś tylko zagranicą, w tym w Stanach Zjednoczonych, które – siłą rzeczy - są dla partyjnych notabli nadal krajem egzotycznym.

Bo tylko tu, nad Wisłą – pod okiem takich sław naukowych, jak Monika Olejnik, czy też Pierwszy Gajowy – może się rozwijać prawdziwa nauka, nieskażona egzotyką takich krajów jak USA, czy Nowa Zelandia, gdzie naukowiec może mówić, to co myśli. W tej sprawie zabrał nawet głos autorytet prezydenta III RP, słowami wypowiedzianymi ze złotych ust Jego Ekscelencji:  Każda sprawa może być zakwestionowana i zawsze znajdzie się jakiś egzotyczny naukowiec z Nowej Zelandii czy Nowej Gwinei … Stwierdził Pierwszy Autorytet, na okoliczność badań przeprowadzonych przez prof. Wiesława Biniendę. Ten jasny sygnał, dany polskim naukowcom wprost z Pałacu Namiestnika wskazuje, że żadne dodatkowe badania w sprawie katastrofy smoleńskiej nie są potrzebne, skoro ustalenia komisji Millera autorytet prezydenta III RP uznał za ostateczne, a więc nie podlegające jakimkolwiek weryfikacjom.

Jednak dzięki znajomości historii wiemy, że wiele ostatecznych werdyktów zostało skutecznie podważonych, jak chociażby ten, że Słońce się kręci wokół Ziemi. Wprawdzie władcy III RP usiłują powrócić do teorii Ptolemeusza, lansując na mędrca europejskiego byłego agenta - znanego z wielu, wiekopomnych teorii, jak ta, że „Nie można mieć pretensji do Słońca, że się kręci wokół Ziemi” (to z „Myśli” Bolka, czyli LW. Por. Kolekcja głupawych i bardzo głupawych powiedzonek  md] - to ogłupianie Narodu musi trwać nadal. Wielu naszych rodaków uwierzyło przecież, że Słońce Peru będzie się wokół nas kręcić aż do końca świata…

Całe dla nas szczęście, że komisja Millera podjęła się jedynie badania przyczyn katastrofy pod Smoleńskiem – nie podejmując (jak do tej pory) próby wyjaśnienia, dlaczego Słońce Peru tak się do nas przyczepiło. W przeciwnym przypadku, znów znalazłby się jakiś pseudo-naukowiec z Nowej Zelandii lub z Ameryki, do którego badań musiałby się odnieść autorytet prezydenta III RP, mówiąc na falach telewizji Erywań24: „Wszystko w sprawie Słońca Peru wyjaśniła już komisja Millera, której ustalenia to twardy efekt pracy polskich naukowców. Dlatego za niepoważne uznaję ustalenia ekspertów powołanych przez Antoniego Macierewicza, którzy wbrew niepodważalnym ekspertyzom komisji Millera twierdzą, że to Ziemia się kręci wokół Słońca a w dodatku, że nie jest to Słońce Peru ! Każda sprawa może być zakwestionowana i zawsze znajdzie się jakiś egzotyczny naukowiec z Nowej Zelandii czy Nowej Gwinei…

Reasumując, tylko głupota dużej części nadal ogłupianego społeczeństwa, pozwala trwać tej władzy. Celem tej władzy jest władza, co bez zastępów głupków, godzących się na pracę za grosze aż do śmierci - nie jest możliwe. Głupkowi nie jest zatem potrzebna żadna nauka i żadna historia – zwłaszcza historia własnej głupoty…

Zmieniony ( 04.06.2012. )