Czy Traktat Lizboński legalizuje pedofilię?
Wpisał: stanislas sas   
22.10.2009.

Mane, tekel, fares 
<http://rzeczywistoscgryzie.wordpress.com/2009/10/03/mane-tekel-fares/>

Czy Traktat Lizboński legalizuje pedofilię?
<http://rzeczywistoscgryzie.wordpress.com/2009/10/21/czy-traktat-lizbonski-legalizuje-pedofile/>

21 październik 2009  stanislas sas stanisas@hotmail.com  
            Chcę napisać o rzeczy ważnej, która w ogóle nie została poruszona w polskich mediach, a dotyczy prawnego stosunku Uni Europejskiej, zawartego w Traktacie Lizbońskim, względem osób dopuszczających się pedofilii. Przytaczając w tłumaczeniu za SIOE (Stop Islamisation Of  Europe):
            /Traktat Lizboński z 2007 jest identyczny co do intencji i celów z Europejską Konstytucją, odrzuconą w 2004 roku głosami Francuzów i Holendrów, a jedyne co uległo w nim zmianie to fakt relokacji i ponownego ponumerowania zawartych w nim paragrafów.
            /Treść strony numer 412, Artyku 21. Karty Praw Traktatu Lizbońskiego jest identyczna do treści Artykułu 2-81 z Eurokonstytucji, i głosi co następuje : "*Każda forma dyskryminacji na podstawie (...) orientacji seksualnej lub jakiegokolwiek innego czynnika, jest zabroniona".
/We wszystkich poprzednich traktatach, jak np. Traktat Nicejski, istniał dodatkowy protokół, który *wykluczał pedofilię z ochrony przed dyskryminacją* /(NJS 16 Sierpień).
            Oszałamiająco, w Traktacie Lizbońskim; co potwierdza Biuro Informacji Unii Europejskiej (EU Information Office)/*/, nie ma takiego protokołu dotyczącego pedofilii!
źródło: /http://sioe.wordpress.com/2008/09/09/the-lisbon-treaty-permits-paedophilia-the-end-of-the-eu/ 
oraz  /http://www.youtube.com/watch?v=vdHuRabSQDU&feature=player_embedded/ 
<http://www.youtube.com/watch?v=vdHuRabSQDU&feature=player_embedded>
Jest to wiadomość doprawdy szokująca. Czy zatem w zgodzie z Art. 21. Traktatu Lizbońskiego pedofilii pośrednio przyznany jest status orientacji seksualnej, która podlega ochronie gwarantowanej konstytucyjnie przez traktat? A może jest to zwykłe przeoczenie i gapiostwo euro-biurokratów, którzy zwyczajnie zapomnieli o wykluczeniu pedofilii z ochrony przed dyskryminacją? Śmiem wątpić i w świetle tego co zaprezentuję poniżej, na chwilę obecną skłaniam się do przyjęcia poglądu, że był to zabieg celowy. Przytoczę dwie istotne kwestie, które też nie znalazły odpowiedniego rozgłosu w polskiej rzeczywistości medialnej.
            W 2007 roku, a dokładnie 9. Lipca, Aleksandra Rybińska na łamach Rzeczpospolitej zamieściła bardzo ważny artykuł, który dotyczy /de facto/ fundowanego i regulowanego przez państwo niemieckie zachęcania do pedofilii. Artykuł nosi tytuł "Władze zachęcają do zabawy w doktora" i jest dostępny odpłatnie w archiwum Rzeczpospolitej 
<http://new-arch.rp.pl/artykul/695313_Wladze_zachecaja_do_zabawy_w_doktora.html>, 
natomiast dla tych z pośród czytelników, którzy chcą zapoznać się z jego treścią bez uiszczania opłaty, zamieszczam treść za npr.pl 

<http://www.npr.pl/forum/viewtopic.php?p=36682&sid=0b26e81393bf80f8b34f140e6a43b2be
oraz permedium.pl 
<http://www.permedium.pl/post-powo-/w-adze-zach-caj-do-zabawy-w-doktora.html>:
/Rzeczpospolita: 9 lipca 2007/
/Władze zachęcają do zabawy w doktora/
/Federalna instytucja podległa Ministerstwu ds. Rodziny wydała broszurę, w której nakłania ojców do "masowania organów seksualnych" córek.  Nowa broszura edukacyjna "Ojcowie nie poświęcają łechtaczce i waginie córki wystarczająco uwagi. Zbyt rzadko ich pieszczoty obejmują te rejony ciała. A tylko w ten sposób dziewczynki mogą rozwinąć poczucie dumy ze swej płci" -czytamy w broszurze "Miłość, ciało i zabawy w doktora" wydanej przez Federalne Centrum Oświaty Zdrowotnej (BZgA). Jest skierowana do rodziców dzieci w wieku od roku do trzech lat./

/Według autorów dla zdrowego rozwoju dziewczynki istotne jest, żeby ojciec okazywał jej, jak bardzo jest dumny z tego, że jest dziewczynką. Najlepiej za pomocą rąk: "Dziecko dotyka wszystkich części ciała ojca. Czasami podniecając go. Ojciec powinien robić tak samo"./

/Z broszury można się dowiedzieć, że matki często nadają penisowi syna pieszczotliwe nazwy. Organy seksualne dziewczynki pozostają jednak bezimienne. W ten sposób dziewczynka ma się czuć gorsza od chłopca. Ojcowie powinni więc z czułością mówić o waginie córki, nazywając ją na przykład "kubeczkiem miodu."
/Autorzy broszury radzą rodzicom, aby pozwalali dzieciom na "nieograniczoną masturbację". "Kiedy dziewczynka wkłada sobie przedmioty do waginy, rodzic powinien tylko wtedy interweniować, kiedy istnieje ryzyko, że zrobi sobie krzywdę. Na przykład kiedy jej wargi sromowe są już spuchnięte od ocierania się o fotel. Wtedy trzeba powiedzieć dziecku, że nie powinno się kaleczyć. Tłumacząc równocześnie, że stymulacja genitaliów jest całkowicie w porządku" - czytamy./
Nie dla zahamowań

Masturbacja i dotykanie genitaliów przez rodziców ma zapobiec zahamowaniom seksualnym dziecka w wieku dorosłym: "Dzieci powinny się nauczyć, że nie ma czegoś takiego jak wstydliwe części ciała. Ciało to dom, z którego trzeba być dumnym".
/Piosenki o waginie/
/BZgA ma także dobre rady dla rodziców nieco starszych dzieci. Niedawno urząd wydał poradnik na temat rozwoju seksualnego przedszkolaków. Rodzice dowiadują się, że naśladowanie ruchów kopulacyjnych jest wskazane dla rozwoju czterolatka.
/Wraz z poradnikiem urząd rozsyła książeczkę z piosenkami pod tytułem "Nos, brzuch i pupa". Jedna z nich, brzmi następująco: "Kiedy dotykam mego ciała, odkrywam, co mam. Mam waginę, bo jestem dziewczynką. Ona nie tylko służy do siusiania. Kiedy ją dotykam,
czuje przyjemne mrowienie".
/Broszura BZgA należy do lektur obowiązkowych w dziewięciu landach niemieckich. Stosuje się ją podczas szkolenia wychowawców w żłobkach, przedszkolach oraz szkołach podstawowych. Poleca ją nawet wiele organizacji oficjalnie walczących z pedofilią. Tak jak Niemiecki Związek ds. Ochrony Dzieci (Kinderschutzbund). BZgA, która jest podporządkowana Ministerstwu ds. Rodziny, co roku rozsyła miliony egzemplarzy 40-stronicowej książeczki.
/Perwersyjny umysł/
Odmienne opinie można jednak znaleźć na licznych niemieckich forach internetowych. "Przerażające", "perwersyjne" lub "szokujące" – te słowa pojawiają się najczęściej w wypowiedziach internautów. Podobnego zdania są psycholodzy. - To patologiczne spojrzenie na rzeczywistość. Dzieci nie powinno się uświadamiać w taki sposób.
Trzeba mieć perwersyjny umysł, żeby coś takiego napisać –powiedział "Rz" jeden z wykładowców psychologii klinicznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
BZgA odpiera zarzuty. - Dzieci są stworzeniami seksualnymi i szukają ciągle zaspokojenia swych potrzeb - powiedział "Rz" urzędnik BZgA Eckhardt Scheffer. - Źli nie są rodzice, którzy na to pozwalają, lecz ci, którym się to źle kojarzy./
/ALEKSANDRA RYBIŃSKA/
Dodam, że artykuł ten dzięki uprzejmości Joanny Najdfeld został przetłumaczony na język angielski i treści w nim zawarte zostały zaprezentowane piórem John'a-Henry'ego Westen'a na LifeSiteNews.com 30  lipca 2007 roku <http://www.lifesitenews.com/ldn/2007/jul/07073008.html>

Po drugie, warto jest uświadomić polskich czytelników, że 17. lipca  2006 roku, holenderski Sąd zalegalizował partię pedofilów. Przytaczam za wiadomości24.pl 
<http://www.wiadomosci24.pl/artykul/holenderski_sad_zalegalizowal_pedofilska_partie_2288.html
, permedium.pl 
<http://www.permedium.pl/internet/trzy-teksty-o-pedofilii.html>