TO BE OR NOT TO BE  oto jest pytanie...
Wpisał: Lech Makowiecki   
07.12.2012.

„TO BE OR NOT TO BE” – oto jest pytanie...

Lech Makowiecki,

 

Analizując statystyki i prognozy demograficzne jesteśmy –  jako Polacy –  w zaniku, marginalizowani przez okoliczności i celowe działania konkurencyjnych nacji..

Nie my jedni; ujemny przyrost naturalny ma większość krajów europejskich. Obumiera Rosja i (ze względu na rygorystyczną politykę 2+1) – Chiny... Nie trzeba być naukowcem, żeby stwierdzić, że aby kraj dobrze funkcjonował –  muszą być zachowane właściwe proporcje wiekowe; polskie 1,3 dziecka na małżeństwo – to równia pochyła i regres...

Niewydolny ZUS za chwilę przestanie wypłacać świadczenia emerytalne.

Gwarancją bezpiecznej (socjalnie i militarnie) starości są oszczędności (ale kto je ma?) i ... dzieci (ale kto ich chce?).

System usycha, obumiera... Jedynym ratunkiem jest napływ świeżej krwi –  emigrantów z biednych w dobra, lecz bogatych w ludzi krajów trzeciego świata. To oni mają stanąć za maszynami w pustoszejących fabrykach, to ich praca ma podtrzymać dobrobyt obywateli zachodnich cywilizacji, to im przypadnie rola opiekunów starzejącego się społeczeństwa.

Pół biedy, jeśli są to osadnicy z tego samego kręgu kulturowego, podobnego wyznania, skłonni do asymilacji w nowej ojczyźnie. Takimi są na przykład Polacy osiedlający się w Europie Zachodniej czy w USA. W kolejnych pokoleniach stają się bardziej amerykańscy od mieszkańców Stanów Zjednoczonych, przejmując ich zwyczaje i wzorce. Dlatego dziwię się, że do tej pory nie zniesiono nam wiz, a zupełnie bez problemów wpuszcza się tam nie respektujących amerykańskiego systemu wartości potencjalnych terrorystów islamskich.  Sprawcy ataku na World Trade Center nie mieli przecież żadnych problemów pobytowych...

Reasumując – przyszłość należy do tych, co się mnożą. Jeśli mieszkają w dobrze rządzonym kraju – przyczyniają się do jego zamożności. Jeśli kraj jest w zapaści –  bieda wypycha ich w świat; są bardziej zdeterminowani na zmiany, bardziej zaradni, odważniejsi – nie mają bowiem nic do stracenia, a do zyskania – wszystko.  I z czasem kolonizują nowe terytoria...

Bezpieczny przyrost naturalny musi uwzględniać straty w populacji na ewentualne konflikty zbrojne, zarazy, katastrofy, klęski żywiołowe. Nawet feministki i geje powinni wspierać normalną, wielodzietną rodzinę; bez niej ich świat także się skończy... Zresztą – co tu dużo gadać –  każdy z nich ma przecież mamusię i tatusia... A zderzenie z nowym, nadchodzącym  światem (który może mieć np. twarz islamskiego Szariatu) – grozi im okrutnymi prześladowaniami. Lub wręcz krwawą hekatombą...

Ale to groch o ścianę; osobniki pasożytujące na społeczeństwie (tzn. nie poświęcające się urodzeniu i wychowaniu kolejnych pokoleń Polaków) żyją  bezproblemowym dniem dzisiejszym. Ich świat kończy się wraz z ich śmiercią. To społeczni egoiści z nurtu „no future”; co ich tam może obchodzić przyszłość populacji?

Wielkim szczęściem tych osobników nie posiadających ludzkiego instynktu dawania nowego życia było to, że ich rodzice uważali inaczej... To chyba wystarczający powód, żeby dowartościowywać NORMALNOŚĆ...

Nie chcę tu szerzyć mowy nienawiści – ale w kontekście przytoczonej tu argumentacji prośba do kochających inaczej, jak również do prof. Środy, do pani Szczuki etc. etc. – odpuśćcie sobie wasze szkolne „uświadamianie” młodzieży; i bez tego dzieci są już totalnie skołowane...

Lech Makowiecki

P.S. Wiem, wiem... Powiecie, że jest kryzys, nie ma warunków do egzystencji... W czasie wojny było gorzej, ale dzieci się rodziły...

Na koniec – ku pokrzepieniu serc –  wierszowany felieton z ostatniego „Naszego Dziennika”. 


                 SENS  ISTNIENIA

Nie wie nikt, gdzie historia Polski się zaczyna;

Pierwsze nasze kroniki (Galla Anonima)

Sławią lud starożytny... Wierny dobrym bogom...

Wolny... Przyjazny światu... Bezlitosny wrogom...

Gościnny dla przyjezdnych... Dobrze zarządzany

Przez najlepszych monarchów –  mądrze wybieranych...

I chrzest, i wiara nowa (jej duchowa siła)

Jeszcze bardziej słowiańskich praprzodków scaliła;

Stąd się wziął ich dobrobyt. I liczne zwycięstwa.

I cechy charakteru: Honor. Wierność. Męstwo...

Co nimi kierowało? Jakaż to przyczyna

Moc im dała, by wstrzymać Tatara... Turczyna...

Krzyżacką nawałnicę... I potopy szwedzkie...

Pruską germanizację... I hordy sowieckie...

Skąd ta siła niezłomna, by się dźwigać z kolan

I od nowa budować zręby kraju Polan?...

Co było tym motorem... Paliwem... Nie wiecie?

Oni zawsze pragnęli dobra swoich dzieci...

Wszystko, co tu robili, by świat w lepszy zmieniać,

Czynili z myślą o nas – przyszłych pokoleniach...

I nie szukali wygód... Od Polski zarania

Skarbem naszym –  potomstwo, jego wychowanie...

Dziś, gdy kwitnie hedonizm – dziecko jest balastem;

Ludzie żyją dla siebie. Egoizm urasta

Ponad prawa wrodzone. To zaprawdę przykre,

Że aborcja dziś w modzie (na przemian z in vitro)...

W tym zakochaniu w sobie, zachciankom schlebianiu

Nie ma miejsca dla maleństw... I wyrzeczeń dla nich...

Obowiązek wypiera niestałość i ruja:

Kto się bawi, ten żyje!... Rodzina?... Dziękuję!!!

Najpierw dom, kariera, rozrywki, podróże...

Potem zmienić samochód... I awans wysłużyć...

Z życia brać, co najlepsze...Czerpać pełną garścią...

Niebo mieć tu i teraz! Tylko to ma wartość!!!

Kult wolności –  niewolą? To się czasem zdarza;

Że zwierzę w złotej klatce nie chce się rozmnażać...

Muszę być złym prorokiem; każdy z nas dostaje

Tyle dobra z powrotem, ile z siebie daje...

Nie zdziw się, gdy po życiu próżnym (choć z fantazją)

Nowy świat ci odpłaci za to ... EUTANAZJĄ...


I z cyklu – znalezione w sieci: familijna ballada „Mój dom, mój świat” z ostatniej płyty „Obudź się, Polsko” zespołu „Zayazd”:
http://www.youtube.com/watch?v=rvwPkBORucw