Rewelacje od Epsteina a prawicowe odrodzenie
Zorard zorard/rewelacje-od-epsteina-a-prawicowe-odrodzenie
Jak wiemy obecnie w Internecie pełno jest analiz i cytatów z kolejnych ujawnionych plików przejętych z komputerów niejakiego Epsteina. Można je poczytać m.in. tutaj.
Nie będę tutaj omawiał tego,, co tam można znaleźć. Przyznam się, że nawet nie poświęciłem więcej niż 20 minut na pobieżne przejrzenie – po pierwsze tą pracę odwalają już inni, po drugie zaś nic z tego co zostało odnalezione wcale mnie nie zaskakuje.
Nie zaskakuje mnie zaś dlatego, że jak – zapewne można było się już zorientować czytając ten blog – mocno interesuje się historią i zdążyłem się już zapoznać z całkiem sporą porcją źródeł poświęconych Żydom i ich zachowaniu pochodzących z okresu 1900-1940 (w tym także oczywiście opublikowanych w III Rzeszy, gdzie tematyka żydoznawcza była analizowana systematycznie i naukowo jak i naszych rodzimych, polskich, bo Polacy nieźle zdążyli Żydów poznać przez te wieki i niektórzy opisali wnioski w książkach i artykułach, niestety dziś zapomnianych).
Oczywiście, w tamtych czasach bogaci Żydzi choć już mieli potężne wpływy, to nie aż takie jak obecnie plus rzecz jasna nie dysponowali prywatnymi odrzutowcami, helikopterami czy wyspami. Jednak skłonność do perwersji, seksualnego wykorzystywania nieletnich i ogólnego wykorzystywania gojów nigdy nie była im obca a formowanie siatek powiązań i szemranych interesów jest ich cechą od wieków.
Dla mnie zatem nie są ciekawe te „odkrycia”, ciekawe jest co innego: jak w ogóle do tego doszło, że możemy to czytać?
Jak to się stało, że Epstein, który będąc agentem Rotszyldów pośredniczył m.in. w takich obszarach jak wielki show-business, planowanie destabilizacji Bliskiego Wschodu i całe mnóstwo finansowych przepływów, który aktywnie zajmował się tworzeniem „haków” na gojów, w ogóle został aresztowany? Jak to się stało, że w ogóle te dane zostały opublikowane?
Jedynym sensownym wyjaśnieniem i jedyną możliwością jest walka frakcyjna w gronie ścisłej czołówki globalnych (w większości niestety Żydowskich) „elit”.
Jakaś inna frakcja niż ta, dla której działał Epstein używa tych plików jako broni. To frakcja związana zapewne z Chabad Lubawicz (o którym już pisałem troszkę), której zewnętrzną emanacją jest Donald Trump. Z tego powodu „rewelacja”, że w istocie działaniami administracji Trumpa steruje tak naprawdę Jared Kushner, jego żydowski zięć, ani trochę nie zaskakuje.
Poza tą jedną przesłanką – a także poza obserwacją, że w Argentynie rządzi od niedawna związany z nią niemal zupełnie jawnie Javier Milei – niewiele więcej o tej frakcji wiemy. Zupełnie nic nie wiemy o jej celach, ale jestem jakoś dziwnie spokojny, że nie ma w nich nic dobrego dla nas, gojów.
A skoro owo ujawnienie sprawy a następnie dokumentów Epsteina to wynik frakcyjnej walki w łonie „elit”, to skąd pewność, że istotnie wszystkie materiały zostały opublikowane? A także, że wszystkie opublikowane materiały są autentyczne?
Kolejny aspekt tej sprawy to antyżydowskie przebudzenie, które następuje.
Nie tylko różne treści z plików Epsteina są publikowane, nie tylko komentarze niemal wprost odnoszące się do Hitlera („Malarz miał rację”), ale w ogóle treści nacjonalistyczne pojawiają się coraz szerzej – i co najbardziej mnie zdumiewa to to, że nie są one w żaden sposób cenzurowane na Facebooku, TikToku czy Instagramie. Przeciwnie, można powiedzieć, że nacjonalistyczne profile w Europie są wręcz ostatnio promowane (co, nota bene, jeden z nich wprost zauważył)!
Czy przyczyną takich „rozkazów” dla oczywiście „prywatnych i niezależnych” portali nie jest to, że owa – nazwijmy ją – „konserwatywna” frakcja uznała, iż nie można jednak do końca wyniszczyć białych gojów, bo nie będzie komu „robić” na żydowskich panów (czarni się przecież do tego nie nadają)?
A przy tym, jeśli USA nadal ma być groźnym golemem to trzeba amerykańskie społeczeństwo nieco podreperować, bo poziom degeneracji obniżył już zdolności bojowe armii a i o sprawnego rekruta coraz trudniej. Czy też może chodzi o to, żeby poprzez wytworzenie zwiększonego „antysemityzmu” „wycisnąć” resztę Żydów mieszkających poza Izraelem aby się tam przenieśli? No bo w końcu kto będzie budował ten Wielki Izrael, którego tworzenie z pewnością przyspieszy kroku po neutralizacji – czy to pałką czy negocjacjami – Iranu.
Odpowiedzi na te pytania oczywiście nie znam, dało mi jednak do myślenia kiedy dowiedziałem się z The Times of Israel o konferencji, w której wzięli udział przedstawiciele „skrajnej prawicy”, a na której przemawiał do nich sam Benjamin Netenjahu. Czyżby zatem nadciągające najwyraźniej „prawicowe odrodzenie” w Europie było ponownie ruchem pozornym, nadal kontrolowanym przez naszych żydowskich panów?
Jak widać więcej pytań niż odpowiedzi. Cóż poradzić – jak to często (choć, przyznaję, nie zawsze) mam w zwyczaju staram się raczej skłaniać do myślenia poza ramkami niż przekazywać Jedynie Słuszną Prawdę.