Zmierzch dekadentów

Zmierzch dekadentów

8. lipca 2026

Marek Wojcik world-scam/zmierzch-dekadentow

Dostrzegam pewne podobieństwo w dążeniu do samounicestwienia pomiędzy Izraelem i krajami Europy. Nie mam tu na myśli ludobójstwa. Ta epoka minęła przynajmniej dla Europy wraz z zakończeniem drugiej wojny światowej. Także ludobójstwo w formie szprycy antykowidowej, nie było praktycznie ograniczone do jakiegoś kraju, czy kontynentu.

Kolejny przerażający atak terrorystyczny ze strony Izraela
Izraelski żołnierz wrzuca granat ogłuszający do samochodu, w którym jadą młodzi Palestyńczycy, i zamyka drzwi w momencie wybuchu.
Źródło: Telegram 06.07.2026 r. 14:14.

Podobieństwa wynikają moim zdaniem ze stopnia uzależnienia polityki tych krajów od tych samych ciemnych sił, które możemy nazwać globalizmem, głębokim państwem czy plutokracją.

Czym różni się dekadentyzm europejskich podżegaczy do wojny z Rosją od dążenia Izraela do konfliktów zbrojnych nawet pod groźbą utraty jedynego sojusznika? Wojny, której nie można wygrać.

Ponad dwie trzecie głównej broni i amunicji importowanej przez Izrael – bez której nie mógłby on dokonać ludobójstwa na Palestyńczykach, zamienić południowego Libanu w księżycowy krajobraz i zbombardować Iranu, Syrii i Kataru – jest produkowanych i dostarczanych przez USA.

A ponieważ lobby izraelskie przez dekady kontrolowało Kongres, ponieważ jego syjonistyczni sojusznicy kontrolują i nadzorują media, ponieważ jest w stanie wysysać dziesiątki miliardów dolarów amerykańskich podatników, aby utrzymać swoją militarną awanturę, Izrael jest ślepy na własne ograniczenia. Jest gotów wyrządzić krzywdę swoim sojusznikom, w tym USA, służąc sobie.

Cytat z artykułu na unz.com z 23 czerwca: Samobójcze zerwanie Izraela z USA. Źródło.

Globaliści nie pragną, by ktokolwiek wygrał wojnę. Oni chcą samej wojny i najlepiej, by wiecznie trwała. Dlatego właśnie tak trudno jest zakończyć wojnę na Ukrainie i w Zatoce Perskiej. Wystarczy, by rząd przynajmniej jednego państwa był za wojną i prowokował do niej, to o pokoju nie może być mowy.

Wspólną cechą rządów państw europejskich i Izraela jest brak zainteresowania w realizacji polityki dla dobra własnego narodu. Zaprzedani politycy utożsamiają własne dobro z tym, co uważają za wolę swojego – o ile to rzeczywiście ich – narodu.

Służby ratownicze prowadzą akcję, podczas gdy dym i ogień unoszą się w miejscu, gdzie 7 lipca 2026 r. w Damaszku w Syrii, w pobliżu hotelu, w którym miał nocować prezydent Francji Emmanuel Macron, wybuchły ładunki wybuchowe. (Zdjęcie z mediów społecznościowych). Źródło.

Wczoraj w stolicy Syrii Damaszku była próba nieudanego zamachu na prezydenta Francji Macrona. Naturalnie, że wszelkie zamachy nie tylko na polityków należy potępić. W tym przypadku dziwi mnie jednak wybór niedoszłej ofiary. Kto usuwa marionetkę globalistów, na której miejsce czeka w kolejce przynajmniej tuzin równie uległych pacynek? Jedyne wyjaśnienie, jakie mi przychodzi do głowy, jest to, że akcja spowodowana była przez przeciwników junty, która obecnie rządzi Syrią, a Macron był akurat pod ręką. Mógłby to być też zamach zorganizowany przez przeciwników globalizacji, do których przynajmniej po części zaliczam też Trumpa.

Pacyfistą nie jest w żadnym wypadku, ale popsuł już wiele planów globalistom.
Jedynie tych planów, które jemu się nie podobały.

Ciekawe co będzie ogłoszone na dzisiejszym szczycie NATO w Turcji? W przyszłym tygodniu zapowiada się burzliwa, zapewne niepubliczna dyskusja Trump – Netanjahu w Waszyngtonie. Czyje argumenty zwyciężą?

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Co by było, gdyby Izrael jutro wieczorem użył broni nuklearnej przeciwko Iranowi?

uncutnews-ch/was-wenn-israel-morgen-nacht-atomwaffen-gegen-den-iran-einsetzen-wuerde

[żałosny los państwa położonego tam, gdzie chce md]

Co by było, gdyby Izrael jutro wieczorem użył broni nuklearnej przeciwko Iranowi?

Co by było, gdyby Izrael

jutro wieczorem

użył broni nuklearnej

przeciwko Iranowi?

Pozwolenie znanemu z szaleństwa, mściwości i mesjanizmu państwu żydowskiemu na posiadanie broni jądrowej może (tak, naprawdę) okazać się najkosztowniejszym błędem w historii naszego gatunku. Musimy działać teraz.

Izrael dysponuje możliwością wystrzeliwania broni jądrowej z samolotów (dzięki USA) i okrętów podwodnych (dzięki Niemcom), a także z ziemi, przy użyciu rakiet balistycznych (potencjalnie o zasięgu międzykontynentalnym 10 000 kilometrów lub większym).

Wiemy na pewno, że Izrael posiada broń jądrową, ponieważ Mordechaj Vanunu powiedział nam to 40 lat temu i zapłacił za to dziesięcioleciami swojego życia za kratkami, w tym 11 latami w odosobnieniu.

Nie ma wątpliwości, że Izrael posiada broń jądrową, ale formalny dyskurs globalny woli podważać ten fakt, aby uniknąć przerażającego i przerażającego pytania: Co by było, gdyby Izrael zdecydował się użyć swojego arsenału nuklearnego? I co robi ludzkość, aby zapobiec takiemu katastroficznemu scenariuszowi?

Znane osoby na całym świecie unikają zadawania tego pytania – nie dlatego, że jest ono zbyt naciągane (czy cokolwiek jest zbyt naciągane, jeśli chodzi o Izrael?), ale dlatego, że nawet po rzezi ostatnich 3 (i 80) lat, praktycznie wszystkie główne zachodnie media i każdy zachodni rząd (i niestety znaczna część Globalnego Południa) mają wyznaczoną czerwoną linię, której nigdy nie przekroczą: „Nigdy nie przedstawiaj Izraela jako zagrożenia”.

Jeśli chodzi o Izrael, do niczego nie należy przyznawać się publicznie: wszystko, co ktoś myśli, pozostaje jego prywatną sprawą, nawet jeśli 3 miliardy ludzi czuje i myśli dokładnie tak samo jak on.

Więc nawet nie zadają tego pytania teraz, gdy szaleństwo Izraela jest aż nadto oczywiste, bo zostali uciszeni, wykastrowani i podporządkowani. Ale skoro istnienie życia na Ziemi teoretycznie mogłoby zależeć właśnie od tego pytania, najwyższy czas, abyśmy użyli naszych głosów i platform, aby wymusić je na naszych żałosnych rządach i mediach.

Dlaczego zmieniam swoje stanowisko w tej sprawie z „wyjątkowo mało prawdopodobne” na „mało prawdopodobne, ale zdecydowanie możliwe”.

Od czasu, gdy 7 października 2023 roku Hamas w końcu wywołał fazę zombie apokaliptycznej wojny Izraela, uznałem, że możliwe użycie broni nuklearnej przez Izrael lub Stany Zjednoczone przeciwko Iranowi jest wysoce nieprawdopodobne.

Izrael był zbyt mały i podatny na odwet, a USA rozumiały, że eksplozja broni jądrowej w Zatoce Perskiej wywołałaby niespotykane i nieprzewidywalne wstrząsy w regionie i na świecie – te względy dawały wystarczające zabezpieczenie przed takim szaleństwem.

Jednak w ostatnich tygodniach zacząłem ponownie rozważać moją wcześniejszą ocenę kwestii nuklearnej. Wiele się zmieniło, a to wywiera presję na i tak już dysfunkcyjną izraelską psychikę, nie do zniesienia.

Historycznie bezprecedensowe uczucie bycia otoczonym, niepopularnym i nieistotnym.

Wyniki wojny USA i Izraela z Iranem są nadal przedmiotem negocjacji dyplomatycznych, a Stany Zjednoczone, zgodnie z oczekiwaniami, próbują uchylić się od zobowiązań podjętych w ramach Porozumienia o Porozumieniu (MoU). Sukces Iranu w przeciwdziałaniu potędze Ameryki i planom Izraela, a w dużej mierze w ich udaremnianiu, jest niezaprzeczalny.

Sukcesy te poddają w poważne wątpliwość zdolność Izraela do przetrwania w nienaruszonym stanie w Azji Zachodniej, która stała się nie tylko bardziej wroga, ale także bardziej zdolna do samoobrony i powstrzymania żądzy krwi i żądzy ziemi syjonizmu.

Musimy pamiętać, że chociaż Izrael lubi przedstawiać się jako praktycznie bezbronna ofiara, w zimnej rzeczywistości biznesowej cieszy się wizerunkiem niepowstrzymanego zdobywcy, który zawsze jest o kilka kroków przed wyznaczonymi wrogami.

I nie chodzi tu tylko o budowanie marki biznesowej: każdy aspekt państwa syjonistycznego, począwszy od jego zdolności do zapewnienia Żydom bezpieczeństwa, aż po faktyczne zarządzanie codziennym życiem, jest ugruntowany w fakcie, że Izrael potrafi pokazać, że żadna regionalna ani globalna potęga nie jest w stanie mu zagrozić.

7 października 2023 r. ten kluczowy argument sprzedażowy roztrzaskał się pod przywództwem Sinwara, wpędzając Izrael w szał, którego jesteśmy świadkami od tamtej pory: próbował on okrutnie zrekompensować to, co stracił w przewadze militarnej (na której opiera się cała idea syjonistyczna) i nienaruszalności.

A teraz, gdy Iran bardzo boleśnie odpiera każdy atak i szybko odpowiada kontratakiem, dawny izraelski nastrój prysł.

Ale nie chodzi tu tylko o aurę; chodzi o całą psychologię, która wymaga miażdżącej, niesprawiedliwej przewagi nad ludźmi z bliska i daleka, by udawać choćby pozory normalności i spokoju. Również tutaj obowiązuje ta sama zasada: jeśli Izrael przegra, doprowadzi to do niekończącego się epizodu żądzy krwi. Izrael rzeczywiście panikuje, ponieważ czuje, że nie może już pokonać swoich wrogów fałszywym, zawstydzonym uśmiechem: co zrobią, gdy zdadzą sobie sprawę, że nie mogą już narzucać innym swojej wersji rzeczywistości? Model syjonistyczny nie uwzględnia takiej możliwości, a rezultatem będzie załamanie psychiczne.

Fakt, że USA prowadzą bezpośrednie negocjacje z Iranem i że coraz więcej ludzi w zachodnich pseudodemokracjach odczuwa rzeczywistą nienawiść do Izraela, jest postrzegany przez syjonistów jako zawalenie się murów wokół wszystkiego, co zbudowali przez ponad stulecie.

Powinni już być niekwestionowanymi władcami Azji Zachodniej, podróżującymi między arabskimi stolicami prywatnymi odrzutowcami i podpisującymi drapieżne traktaty z każdym, kto nie odważy się spojrzeć im w oczy. Ale spójrzcie na nich teraz: poobijani, zestresowani, winni, znienawidzeni, nieufni – i poddani wyzwaniu przez najpotężniejszego wroga, z jakim kiedykolwiek zmierzył się syjonizm, dysponującego środkami, by odsunąć zarówno władzę polityczną, jak i opinię publiczną od Izraela.

No cóż, koszmar.

Wszystko to dzieje się w przerażającym tempie, ponieważ miliardy ludzi na własne oczy oglądają zbrodnie Izraela, korzystając ze swoich urządzeń i platform, którym (słusznie) ufają bardziej niż jakiemukolwiek rządowi.

Nie ma więc poczucia niezwyciężoności, bezpieczeństwa, nieuczciwej przewagi, dominacji i możliwości odzyskania czegokolwiek z tego.

Chyba że jest jakiś sposób.

Czy to, czego nie można osiągnąć poprzez okrucieństwo i terror, można osiągnąć poprzez sprowadzenie na Iran i ludzkość najstraszniejszej tragedii?

Znając charakter Izraela tak dobrze jak ja i widząc jego obecny stan psychologiczny, uważam, że pokusa użycia broni jądrowej wzrosła astronomicznie od 28 marca, kiedy to nastąpił ostatni zaplanowany przez Izrael atak na Iran.

Widzicie, przed 28 marca Izrael żył w złudzeniu, że może militarnie zmiażdżyć Iran, wykorzystując Stany Zjednoczone jako swojego idiotycznego jaskiniowca. Teraz to złudzenie w dużej mierze rozwiało się. Nie oznacza to, że nie spróbują ponownie (paradoksalnie, biorąc pod uwagę alternatywę, jest to bardziej uspokajająca opcja). Oznacza to jednak, że Izrael jest teraz bliski wniosku, że Iranu nie da się pokonać żadną kombinacją środków konwencjonalnych i tajnych.

Nie oczekuję, że Izrael po prostu zaakceptuje niepodległość i nieustępliwość Iranu oraz równowagę sił militarnych między tymi dwoma państwami.

Nie oczekuję też, że Izrael, zwłaszcza w momencie nasilenia się psychozy, zaakceptuje nowy status quo, w którym będzie musiał nauczyć się współistnieć z innymi wpływowymi potęgami (muszę się serdecznie śmiać, czytając to, co przed chwilą napisałem).

Wreszcie, nie oczekuję, że Izrael zrezygnuje z okazji, by odwrócić losy i pomścić swoje porażki w postaci rosnącej niepopularności na świecie; w myśleniu syjonistycznym ludzie, których nie kochają i nie podziwiają, i tak nie zasługują na życie. I mówię to dosłownie.

W jaki więc sposób Izrael odzyskuje aurę niezwyciężoności, utrzymuje pożądany wizerunek zagrożenia (choć w sposób mniej fałszywie uprzejmy) i mówi ludziom na całym świecie, że mogą wcisnąć sobie swoje opinie tam, gdzie słońce nie dochodzi?

W jaki sposób Izrael pozbędzie się Iranu w sposób, który będzie miał wpływ na historię i odstraszy potencjalnych krytyków na dziesięciolecia, a może i stulecia?

Być może Izrael nadal będzie chciał zastosować pewne sztuczki, ale coraz bardziej czuję, że biorąc pod uwagę wszystkie trendy i realia, które tu opisuję, a także wszystko, co wiemy o syjonizmie i mentalności niezbędnej do jego podtrzymywania, a także biorąc pod uwagę wagę i znaczenie Holokaustu w Strefie Gazy oraz zdolność Iranu do kształtowania światowej opinii publicznej, możemy zbliżać się do momentu, w którym Izrael zostanie prawdopodobnie zepchnięty w otchłań szczególnie katastrofalnej sytuacji.

Ale nie piszę tego tylko po to, żeby wywołać sensację. Czeka nas mnóstwo pracy.

Jeśli Izrael zbliża się do granic możliwości istnienia bez nieuczciwej przewagi nad rzekomymi wrogami i bez wolności robienia czegokolwiek z kimkolwiek i kiedykolwiek, co możemy z tym zrobić?

Myślę, że najmniej, co możemy zrobić w tak groźnych okolicznościach, to podnieść to pytanie i uczynić je nie tylko uzasadnionym, ale i niezbędnym.

Musimy zapytać każdego polityka na całym świecie, co robi, aby zapobiec potencjalnemu holokaustowi nuklearnemu wywołanemu przez Izrael. A jeśli zaprzeczą, uciekną lub będą ukrywać sprawę, musimy im przypomnieć, że ponoszą bezpośrednią odpowiedzialność w tej sprawie i że w razie katastrofy zamierzamy wrócić z naszymi notatkami i dokumentami.

Musimy domagać się, aby przedstawiciele polityczni, zwłaszcza w Rosji, Chinach i USA, podjęli środki zapobiegawcze, które umożliwią im wykrycie, zapobiegnięcie lub złagodzenie każdej decyzji Izraela o rzuceniu się w przepaść i użyciu broni jądrowej przeciwko Iranowi.

Zakładam po prostu, że Iran już ma plan takiego rozwoju sytuacji.

Innymi słowy, musimy odzyskać to, co jest obecnie półspiskowym horrorem, jako uzasadniony i otwarcie dyskutowany problem polityczny. Tak powinno być zawsze, a Izraelowi nigdy nie powinno się pozwolić na żywienie się tą absurdalną, sfabrykowaną wątpliwością co do jego zdolności do produkcji broni masowego rażenia. Niemniej jednak, rezultaty kampanii irańskiej, a także ludobójcze i apokaliptyczne postawy i przekonania Izraela, w połączeniu z jego mało wiarygodną kryminalną przeszłością i teraźniejszością, zmuszają nas do zadania sobie tego pytania głośno i wyraźnie: Co by było, gdyby Izrael użył broni jądrowej przeciwko Iranowi jutro wieczorem?

Źródło: Co by było, gdyby jutro wieczorem Izrael użył broni nuklearnej przeciwko Iranowi?

Wojna z Iranem: Tydzień, w którym zerwano memorandum (istny psychiatryk)

Wojna z Iranem: Tydzień, w którym zerwano memorandum

Autor: Michael Holliste rapolut/iran-krieg-die-woche-in-der-das-memorandum-brach

Wojna z Iranem: Tydzień, w którym zerwano memorandum | Autor: Michael Hollister

Artykuł opiniotwórczy autorstwa Michaela Hollistera .

SERCE

IRGC ostrzeliwuje trzy tankowce w Cieśninie Ormuz – katarski tankowiec LNG zagrożony eksplozją.
W nocy z 6 na 7 lipca jednostki IRGC ostrzelały co najmniej trzy statki handlowe przepływające przez Cieśninę Ormuz na omańskim szlaku przybrzeżnym. Katarski tankowiec LNG Al Rekayyat został trafiony w lewą burtę, a powstały pożar w maszynowni spowodował nadanie sygnału SOS. Według agencji Reuters istniało ryzyko eksplozji, ale załoga nie odniosła obrażeń. Saudyjski supertankowiec Wedyan został trafiony i uszkodzony przez irański pocisk. Trzeci tankowiec doznał niewielkich uszkodzeń konstrukcyjnych w wyniku ataku drona o nieznanym pochodzeniu.

Półoficjalna irańska agencja prasowa Fars poinformowała, że ​​katarski tankowiec został ostrzelany po tym, jak „zignorował wielokrotne ostrzeżenia”. IRGC ogłosiło za pośrednictwem irańskich mediów 6 lipca, że ​​wyśle ​​łodzie patrolowe na szlak omański. Brytyjski Urząd Bezpieczeństwa Morskiego i Transportu (UKMTO) podniósł poziom zagrożenia dla tranzytu do „poważnego” – najwyższego od 15 czerwca. Wszystkie trzy statki korzystały z trasy przybrzeżnej zaproponowanej przez Oman i Międzynarodową Organizację Morską, którą Iran odrzuca jako „niedopuszczalną i niebezpieczną”.

Stany Zjednoczone przeprowadzają ataki odwetowe i cofają licencję na sprzedaż ropy naftowej.
CENTCOM ogłosił wieczorem 7 lipca, że ​​przeprowadził „serię potężnych ataków” na cele w Iranie, w tym za pomocą pocisków rakietowych, dronów i obiektów portowych. Ataki miały na celu „wysokie koszty ataków na cywilne statki handlowe na międzynarodowym szlaku wodnym”. Działania Iranu stanowiły „rażące naruszenie zawieszenia broni”. Jednocześnie Departament Skarbu USA cofnął licencję General License X, która zezwalała Iranowi na sprzedaż ropy naftowej na mocy Memorandum z Islamabadu. Przedstawiciel USA stwierdził, że Memorandum było „wyłącznie oparte na zasługach – Iran korzysta jedynie z dobrego zachowania”. Rzecznik irańskiego MSZ, Baghaei, uznał oskarżenia za „niedopuszczalne”. Araghchi ostrzegł, że Iran nie wznowi negocjacji, dopóki Stany Zjednoczone będą nadal stosować groźby. Konsultant ds. ryzyka Brett Erickson ocenił cofnięcie koncesji naftowej jako „całkowite zniszczenie memorandum” – koncesja naftowa była jedyną istotną korzyścią, jaką Iran otrzymał w zamian za otwarcie cieśniny.

Katar i Arabia Saudyjska wspólnie potępiają Iran – Doha wzywa dyplomatów.
Katar potępił atak na Al Rekayyat jako „poważne i jawne naruszenie prawa międzynarodowego” i wezwał zastępcę ambasadora Iranu. Rzecznik MSZ al-Ansari wezwał Iran do „natychmiastowego zaprzestania wszelkich praktyk podważających bezpieczeństwo regionu”. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Arabii Saudyjskiej wspólnie potępiło ataki na Wedyan i Al Rekayyat jako „atak na bezpieczeństwo międzynarodowej żeglugi i globalnych dostaw energii” i uznało Iran za „w pełni odpowiedzialny”. Iran odrzucił katarskie oskarżenia jako „wątpliwe i sprzeczne z zasadą dobrego sąsiedztwa”. Fakt, że Iran bezpośrednio zaatakował dwóch głównych mediatorów – Katar i Arabię ​​Saudyjską, która zaledwie cztery dni wcześniej wysłała niespodziewaną delegację na pogrzeb Chameneiego – rodzi pytanie, czy ataki zostały autoryzowane przez władze cywilne, czy też linia IRGC pod wodzą Vahidiego po raz kolejny działała niezależnie.

Pogrzeb Chameneiego: Teheran, Kom, Nadżaf – Modżtaba wciąż nieobecny.
Uroczystości pogrzebowe Alego Chameneiego, zamordowanego 28 lutego, osiągnęły w tym tygodniu punkt kulminacyjny. 6 lipca główny pochód przeszedł przez Teheran na plac Azadi – czerwone flagi, wezwania do zemsty, transparenty z napisem „Zabijemy Trumpa”. Po raz pierwszy od początku wojny trzech synów Chameneiego pojawiło się publicznie; Modżtaba Chamenei, nowy Najwyższy Przywódca, pozostał nieobecny. 7 lipca ciało przewieziono do Kom, gdzie ajatollah Dżawadi Amoli poprowadził modlitwę w meczecie Jamkaran – zdjęcia lotnicze ukazywały miasto, którego ulice były pełne żałobników. Wieczorem 7 lipca ciało przewieziono samolotem do Nadżafu, gdzie przyjął je iracki premier al-Zaidi. Prezydent Pezeshkian osobiście udał się do Nadżafu. Procesje w Nadżafie i Karbali 8 lipca, pochówek 9 lipca w mauzoleum Imama Rezy w Meszhedzie. Modżtaba Chamenei nie zabrał głosu publicznie ani nie opublikował nagrania audio od 28 lutego.

Szczyt NATO w Ankarze: Trump chwali Turcję, krytykuje europejskich sojuszników.
Szczyt NATO w Ankarze, który odbył się 7-8 lipca, stał się areną do ponownego zrównoważenia sojuszu. Podczas dwustronnego spotkania z Erdoganem, Trump oświadczył, że Turcja była „wielkim sojusznikiem” i „właścicielem” porozumienia nuklearnego z Iranem, dodając: „To nawet nie wojna, to operacja wojskowa, operacja denuklearyzacji”. Jednocześnie stwierdził, że jest „bardzo rozczarowany NATO” – tym, że Stany Zjednoczone wydają setki miliardów, podczas gdy ich sojusznicy „nie są dla nas”. Zwrócił uwagę, że państwa europejskie nie uczestniczyły w porozumieniu nuklearnym z Iranem i powiedział, że zależy mu nie na ich pieniądzach, ale na ich „lojalności”. Trump ogłosił zniesienie sankcji wobec Turcji, nałożonych po zakupie rosyjskiego systemu obrony powietrznej S-400. Sekretarz generalny NATO Rutte ogłosił, że łączna wartość inwestycji obronnych wyniesie „miliardy” – w tym 40 miliardów dolarów na zdolności w zakresie zwalczania dronów, 26 miliardów dolarów na obronę powietrzną i 1,6 miliarda dolarów na zdolności uderzeniowe.

F-35 dla Turcji – Netanjahu ostrzega, Trump rozważa sprzedaż, Hegseth leci do Izraela.
Kwestia F-35 stała się punktem podziału między Waszyngtonem, Ankarą i Jerozolimą. 7 lipca Trump, stojąc ramię w ramię z Erdoğanem, oświadczył, że „z pewnością rozważy” sprzedaż. Erdoğan powiedział, że Trump „obiecał pięć samolotów” i „zawsze dotrzymuje obietnic”.

6 lipca Netanjahu ostrzegł w Fox News, że Turcja jest „reżimem zarażonym przez Bractwo Muzułmańskie”, a Erdoğan „nie jest wzorowym sojusznikiem”. Sprzedaż „zniszczyłaby równowagę sił na Bliskim Wschodzie, którą ostatecznie gwarantuje przewaga powietrzna Izraela”. Minister Likudu Amichaj Czikli poszedł dalej, nazywając Erdogana „groteskową mieszanką Hitlera i Sinwara”. Sekretarz obrony USA Hegzeth, który przebywał w Ankarze z Trumpem, zaplanował wizytę w Izraelu na 8 lipca – według CNN i Axios, między innymi w celu omówienia izraelskich obaw dotyczących umowy na samoloty F-35. Tymczasem, według Forbesa, Rosja ukończyła pierwszą partię do 20 samolotów Su-35 dla Iranu – dostawa może nastąpić pod koniec 2026 lub 2027 roku.

Liban: Izraelski atak drona zabija czterech cywilów w pobliżu Nabatieh.
6 lipca izraelski atak drona na pojazd w Nabatieh al-Fawqa zabił cztery osoby – dyrektorkę szkoły, jej matkę, zagraniczną pomoc domową i syryjskiego robotnika. Według państwowej agencji informacyjnej NNA, czwórka wracała z wizyty w domu rodzinnym. Siły Obronne Izraela (IDF) oświadczyły, że zidentyfikowały pojazd z „czterema podejrzanymi”, którzy zbliżyli się do strefy bezpieczeństwa i stanowili „zagrożenie dla żołnierzy IDF”. 7 lipca nastąpiły kolejne izraelskie ataki w południowym Libanie. Tymczasem, po spotkaniu z wysokimi rangą przedstawicielami Hezbollahu, przewodniczący irańskiego parlamentu Ghalibaf oświadczył, że Liban stanowi „ostateczną i fundamentalną czerwoną linię” w negocjacjach z USA. Specjalny wysłannik Izraela, szef rządu, oświadczył, że nie wie, czy mechanizm deeskalacji między CENTCOM a IRGC, ogłoszony przez Vance’a, faktycznie działa.

Hamas rozwiązuje rząd w Strefie Gazy – brak informacji o rozbrojeniu.
6 lipca Hamas ogłosił rozwiązanie Nadzwyczajnego Komitetu Rządzącego, który administrował Strefą Gazy przez prawie dwie dekady. Mohammed al-Farra, przewodniczący komitetu, zrezygnował; Hamas zgodził się przekazać administrację Narodowemu Komitetowi Administracji Strefy Gazy (NCAG) – technokratycznej komisji pod przewodnictwem Alego Szaatha, powołanej w styczniu na mocy rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 2803. Krok ten został skoordynowany z mediatorami z Egiptu, Kataru i Turcji. Rzecznik Hamasu, Kassem, nazwał go „pozytywnym krokiem w kierunku wdrożenia porozumienia o zawieszeniu broni”. Rada Pokoju pod przewodnictwem prezydenta Trumpa oświadczyła, że ​​będzie oceniać postępy „na podstawie czynów, a nie obietnic”. Izrael odrzucił ten krok jako „bezsensowną manipulację”, ponieważ wszyscy pracownicy Hamasu pozostali na swoich stanowiskach. NCAG ma siedzibę w Kairze – Izrael jak dotąd zablokował dostęp do Strefy Gazy. W oświadczeniu nie wspomniano o rozbrojeniu.

Jemen: Huti rozpoczynają ofensywę w pobliżu Al-Hudajdy – irański samolot ląduje w Sanie
. 4-5 lipca Huti rozpoczęli ofensywę na południe od Al-Hudajdy – najcięższe walki od zawieszenia broni przez ONZ w 2022 roku. W dzielnicy Hays jednostki Huti zaatakowały pozycje rządowe snajperami, dronami i moździerzami. Szesnastu żołnierzy rządowych zginęło, a 22 zostało rannych. Minister stanu Jemenu, Al-Kudaimi, oświadczył, że w kontrataku zginęło ponad 50 Huti. 6 lipca statek towarowy został zaatakowany przez łodzie motorowe 30 mil morskich na południowy zachód od Al-Hudajdy – załoga nie odniosła obrażeń. Koalicja pod przywództwem Arabii Saudyjskiej oświadczyła, że ​​odpowie na każde zagrożenie z „bezprecedensową determinacją i siłą” i wymieniła cztery potencjalne cele: porty Al-Hudajda, Ras Isa i as-Salif, a także lotnisko w Sanie. Kontekst: Irański samolot cywilny wylądował wcześniej w Sanie – po raz pierwszy od około dekady. Rada Prezydencka Jemenu potępiła lądowanie jako naruszenie suwerenności.

Rynek ropy naftowej: Brent na poziomach sprzed wojny – Aramco obniża ceny do rekordowo niskiego poziomu.
Ropa Brent była notowana po około 72 USD 7 lipca, WTI po około 69 USD – obie ceny były na poziomach z 27 lutego, dzień przed rozpoczęciem wojny. Saudi Aramco obniżyło cenę Arab Light dla azjatyckich nabywców o 11 USD za baryłkę, do poziomu 1,50 USD poniżej regionalnego benchmarku – największej miesięcznej obniżki od czasu, gdy Reuters zaczął rejestrować ceny. Ostatnie dwa razy Aramco oferowało rabat podczas wojen cenowych w 2020 i 2015 roku. OPEC+ zatwierdziło zwiększenie kwot o 188 000 baryłek dziennie, począwszy od sierpnia – piątą z rzędu podwyżkę. ZEA, które wycofało się z OPEC podczas wojny, zwiększyło swoją produkcję do rekordowego poziomu ponad 3,8 mln baryłek dziennie. Ataki na tankowce 7 lipca krótkotrwale podniosły cenę ropy Brent o ponad dwa procent. Analitycy z Mizuho ostrzegają, że „coraz bardziej wygląda na to, że producenci sprzętu golfowego szykują się do wojny cenowej”.

Rosatom zapowiada powrót do Buszehr od połowy lipca.
Rosyjska państwowa korporacja jądrowa Rosatom planuje odesłać swoich pracowników z powrotem do elektrowni jądrowej w Buszehr w Iranie od połowy lipca. Prezes Rosatomu, Aleksiej Lichaczow, ogłosił to 6 lipca, według agencji Interfax. Rosatom ewakuował 813 pracowników po wybuchu wojny; 20 pozostało na miejscu. Według Lichaczowa, blok 1 nadal pracuje z pełną wydajnością. Dostawa wyposażenia reaktora do bloku 2 planowana jest na 2027 rok. Powrót jest uzależniony od stabilizacji sytuacji bezpieczeństwa – warunku, którego spełnienie nie jest gwarantowane w świetle ataków odwetowych z 7 lipca.

Wielka Brytania wzywa irańskiego dyplomatę – atak nożem na dziennikarza „w imieniu Iranu”
Wielka Brytania wezwała irańskiego chargé d’affaires do Londynu 7 lipca po skazaniu dwóch obywateli Rumunii za atak nożem na irańsko-brytyjską dziennikarkę Pourię Zeraati. Zeraati, prezenter Iran International, został trzykrotnie dźgnięty nożem w nogę przed swoim domem w Wimbledonie w marcu 2024 roku. Nandito Badea (21) otrzymał wyrok ośmiu lat więzienia, a George Stana (25) dwunastu lat. Sędzia Cheema-Grubb orzekła, że ​​atak został przeprowadzony „w interesie i w imieniu państwa irańskiego”. Brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych stwierdziło, że wpisuje się to w „długotrwały wzorzec wrogiej działalności irańskich służb wywiadowczych na brytyjskiej ziemi”. Ambasada Iranu w Londynie odrzuciła oskarżenia jako „bezpodstawne, motywowane politycznie i wrogie”.

Trump na szczycie NATO: „Zawrzemy umowę albo ją zakończymy”.
Prezydent Trump wysłał sprzeczny komunikat ze szczytu NATO w Ankarze. Z jednej strony nazwał konflikt z Iranem „nawet nie wojną” i oświadczył, że Iran „zgodził się na praktycznie wszystko, czego potrzebujemy”. Już 6 lipca w Fox News oświadczył, że uzyskano „ustępstwa”, które Iran musi teraz uszanować. Z drugiej strony, jednocześnie trwały ataki odwetowe na terytorium Iranu i cofnięcie pozwolenia na sprzedaż ropy naftowej. Zapytany o kwestię F-35, Trump odniósł się do wiceprezydenta Vance’a. Odnosząc się do Iranu, oświadczył w Ankarze: „Zawrzemy umowę albo ją zakończymy”. To sformułowanie jest identyczne z tym, którego użył przed rozpoczęciem operacji wojskowej w lutym.

ANALIZA

I. Wyłom w Ormuzie – Iran strzela do własnych mediatorów

Ataki na tankowce z 7 lipca nie są zwykłym incydentem. Uderzają w Katar – państwo, które od miesięcy pośredniczy w rozmowach pośrednich między Waszyngtonem a Teheranem, którego emir przyjął Witkowa i Kushnera 1 lipca, a którego rzecznik MSZ ogłosił „pozytywny postęp” 2 lipca. Uderzają również w Arabię ​​Saudyjską – państwo, które cztery dni wcześniej niespodziewanie wysłało swojego wiceministra spraw zagranicznych do Teheranu na pogrzeb Chameneiego, gest wykraczający poza samą ceremonię.

Reakcja obu państw jest odpowiednio silna: Katar wzywa irańskiego dyplomatę, a Arabia Saudyjska potępia ataki we wspólnym oświadczeniu. Iran wszystkiemu zaprzecza. Centralne pytanie brzmi, kto zezwolił na ataki. Wszystkie trzy statki płynęły omańskim szlakiem przybrzeżnym, który Iran od początku wojny uważa za nielegalny. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej ogłosił poprzedniego wieczoru, że wyśle ​​łodzie patrolowe właśnie na ten szlak. Schemat ten wpisuje się w linię Wahida – łącząc kontrolę nad rzeką Ormuz z presją negocjacyjną, nawet wbrew woli władz cywilnych. To, czy Pezeshkian, czy Araghchi autoryzowali ataki, nie jest jedynie wewnętrzną kwestią Iranu – chodzi o to, czy Waszyngton negocjuje z kimś, kto ma prawo do realizacji tego, na co się zgadzają. Reakcja USA jest natychmiastowa i dwojaka: ataki wojskowe i cofnięcie licencji na sprzedaż ropy naftowej, co uznano za jedyne znaczące ustępstwo wobec Iranu. Jeśli licencja generalna X upadnie, sedno tego, co Iran uzyskał przy stole negocjacyjnym, odpadnie.

II. Pogrzeb – Kto opłakuje, a kto rządzi

Cztery miesiące po ataku, w którym zginął Ali Chamenei, jego ciało jest niesione przez pięć miast w dwóch krajach – to największy w historii Iranu, sponsorowany przez państwo, kondukt pogrzebowy. Teologiczna choreografia jest starannie zaaranżowana: Teheran dla mas, Kom dla władzy religijnej, Nadżaf i Karbala dla międzynarodowej szyickiej narracji, a Meszhed dla osobistego kontaktu. Trzech synów Chameneiego pojawiło się w teherańskiej procesji po raz pierwszy od 28 lutego.

Jego następca, Modżtaba, nie był wśród nich. Nie przemawiał publicznie od początku wojny, nie opublikował nagrania audio i nie wydał oświadczenia dotyczącego pogrzebu własnego ojca. NBC podało w swojej ostatniej aktualizacji, że doznał poważnych oparzeń i przeszedł operację nogi; jego teść powiedział, że nie miał z nim kontaktu od początku wojny. Jednocześnie Vahidi po raz kolejny pojawił się w centrum uwagi – człowiek, który według „Wall Street Journal” i ISW/CTP „regularnie unieważnia” decyzje władz cywilnych w negocjacjach i skutecznie wyznacza kurs Iranu. Pogrzeb pokazuje, że Teheran demonstruje siłę na zewnątrz, podczas gdy w kraju nieobecność nominalnej głowy państwa nie pozostawia kwestii władzy otwartą, lecz daje na nią odpowiedź: dopóki Modżtaba pozostaje niewidoczny, kwestia tego, kto rządzi Iranem, jest kwestią Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), a nie Najwyższego Przywódcy.

III. Ankara jako odbicie lustrzane – jak szczyt NATO zmienia osie władzy

Szczyt NATO w Ankarze ujawnia reorganizację wykraczającą poza konflikt z Iranem. Trump nagradza Turcję: sankcje zniesione, obietnica sprzedaży F-35, Erdogan chwalony jako „wielki sojusznik” w wojnie z Iranem. Europa zostaje ukarana: „bardzo rozczarowana”, niewystarczająco lojalna, niezaangażowana. Ostrzeżenia Izraela przed umową dotyczącą F-35 pozostają bez echa – Netanjahu nazywa Erdogana zagrożeniem dla bezpieczeństwa, ministrowie Likudu porównują go do nazistów, a mimo to Trump sygnalizuje sprzedaż. Zmiana ma charakter strukturalny: Turcja, objęta sankcjami za czasów Obamy i Bidena za zakup S-400, staje się preferowanym partnerem za czasów Trumpa.

Izrael, który od dziesięcioleci utrzymuje regionalny monopol na F-35, po raz pierwszy widzi, jak ten monopol jest poważnie zagrożony – nie przez wroga, ale przez amerykańskiego sojusznika. Wizyta Hegzeta w Izraelu 8 lipca, aby omówić te obawy, podkreśla tę sytuację: Jerozolima reaguje, ale nie działa. W przypadku konfliktu z Iranem oś Ankara oznacza, że ​​Turcja pozycjonuje się zarówno jako mediator, jak i beneficjent – ​​a definicja lojalności Waszyngtonu nie opiera się na porozumieniach sojuszniczych, lecz na użyteczności w poszczególnych przypadkach.

IV. Gaza: Hamas oddaje kontrolę nad rządem – ale nie nad bronią

Rozwiązanie Komitetu Rządzącego Hamasu 6 lipca jest sygnałem dla Waszyngtonu, a nie zrzeczeniem się władzy. Hamas rozwiązuje administrację, a nie struktury wojskowe. Deklaracja nie wspomina o rozbrojeniu ani o przekazaniu tuneli, składów broni ani map. Lider NCAG, Szaath, deklaruje gotowość do współpracy – pod warunkiem utworzenia „jednej siły zbrojnej pod jednym zwierzchnictwem”, co z kolei przekazuje kwestię rozbrojenia Izraelowi i Stanom Zjednoczonym bez udzielania na nią odpowiedzi. Moment nie jest przypadkowy: Hamas działa, gdy Trump jest zajęty konfliktem z Iranem, szczytem NATO i wyborami uzupełniającymi. Posunięcie to ma na celu zademonstrowanie, że Hamas nie blokuje planu USA – a jednocześnie zwiększenie presji na Izrael, aby zezwolił NCAG na wejście do Strefy Gazy. Fakt, że Izrael zatwierdził 13 nowych osiedli na Zachodnim Brzegu tego samego dnia i że Smotrich przedstawił plany trzech osiedli w północnej części Strefy Gazy, ilustruje odwrotny trend: Hamas symbolicznie się wycofuje, podczas gdy Izrael w praktyce się rozwija. Negocjacje w fazie 2 – rozbrojenie, wycofanie wojsk, odbudowa – utknęły w martwym punkcie od miesięcy.

V. Termin 60 dni i podwójny komunikat

Memorandum z Islamabadu zostało podpisane 17 czerwca. 60-dniowy termin upływa w połowie sierpnia – w samym środku burzliwych wyborów uzupełniających w USA, w których Republikanie bronią minimalnie przeważającej większości w Izbie Reprezentantów. Trzy tygodnie po podpisaniu werdykt jest jednoznaczny: Runda z Dohy zakończyła się 2 lipca bezpodstawnie – „pozytywny postęp” w mechanizmach wdrażania, ale nie w kluczowych kwestiach programu nuklearnego, sankcji, Libanu i administracji Ormuzu. Tragedia pogrzebowa zawiesza rozmowy co najmniej do 10 lipca.

7 lipca Iran ostrzeliwuje trzy tankowce, USA odpowiadają odwetem i cofają pozwolenie na wydobycie ropy – a Trump oświadcza w Ankarze, że Iran „zgodził się praktycznie na wszystko” i że negocjacje przebiegają pomyślnie. Oba komunikaty mogą być prawdziwe – ale tylko pod warunkiem, że nikt nie będzie musiał podejmować decyzji. Słowa Trumpa w Ankarze – „Zawrzemy umowę albo nie” – to te same słowa, których używał przed 28 lutego. Ataki na Ormuz i odwet USA nie oznaczają końca memorandum, ale jego test wytrzymałości: pytanie, czy umowa ramowa wytrzyma, gdy obie strony będą jednocześnie strzelać i negocjować – a termin upływa w trakcie amerykańskiego sezonu wyborczego.

KLASYFIKACJA STRATEGICZNA

Tydzień od 5 do 8 lipca oznacza najpoważniejsze naruszenie od czasu podpisania Memorandum z Islamabadu. Ataki tankowców na Katar i Arabię ​​Saudyjską – mediatorów Iranu – oraz odwet USA w postaci cofnięcia pozwolenia na wydobycie ropy podważyły ​​istotę porozumienia, nie doprowadzając do jego formalnego rozwiązania. Pogrzeb Chameneiego symbolizuje siłę na zewnątrz, jednocześnie ujawniając wewnętrzny kryzys przywództwa, w którym nominalny Najwyższy Przywódca pozostaje niewidoczny, a dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej kreuje fakty.

W Ankarze Trump zmienia osie sojuszu na korzyść Turcji kosztem Europy i Izraela. W Strefie Gazy Hamas rezygnuje z kontroli nad administracją, ale nie z broni – a Izrael rozszerza się w przeciwnym kierunku. 60-dniowy termin memorandum staje się ostatnim etapem negocjacji, które są jednocześnie negocjowane i ostrzeliwane.

+++

Notatki i źródła

Michael Hollister służył sześć lat w niemieckich siłach zbrojnych (SFOR, KFOR) i posiada wiedzę na temat wewnętrznych mechanizmów strategii wojskowych. Po 14 latach pracy w dziedzinie bezpieczeństwa IT analizuje militaryzację Europy, politykę interwencjonizmu Zachodu oraz geopolityczne zmiany sił, korzystając ze źródeł pierwotnych. Jego praca koncentruje się na Azji, a zwłaszcza na Azji Południowo-Wschodniej, gdzie bada zależności strategiczne, strefy wpływów i architekturę bezpieczeństwa. Hollister łączy wiedzę operacyjną z bezkompromisową krytyką systemową – daleką od dziennikarstwa opiniotwórczego. Jego prace są publikowane dwujęzycznie na stronie www.michael-hollister.com oraz w krytycznych mediach w krajach niemiecko- i anglojęzycznych.

+++

  1. Al Jazeera, 7 lipca 2026 r. – Ataki na statki w Cieśninie Ormuz: Co to oznacza dla trwających rozmów: https://www.aljazeera.com/news/2026/7/7/ships-attacked-in-the-strait-of-hormuz-what-that-means-for-ongoing-talks
  2. Al Jazeera, 7 lipca 2026 r. – Tankowce Arabii Saudyjskiej i Kataru trafione w związku ze wzrostem ryzyka w Cieśninie Ormuz: https://www.aljazeera.com/news/2026/7/7/tanker-on-fire-off-coast-of-oman-after-being-hit-by-projectile
  3. CBS News, 7 lipca 2026 r. – Aktualności USA–Iran: USA przeprowadzają ataki odwetowe na Iran po atakach na statki handlowe w Cieśninie Ormuz: https://www.cbsnews.com/live-updates/iran-us-war-strait-of-hormuz-trump-nato/
  4. Axios, 7 lipca 2026 r. – Cieśnina Ormuz: Iran zaatakował trzy statki w ciągu 24 godzin, twierdzi USA: https://www.axios.com/2026/07/07/iran-resumes-hormuz-attacks-us-officials
  5. Washington Times, 7 lipca 2026 r. – Stany Zjednoczone rozpoczynają nowe ataki na Iran po atakach na tankowce w Cieśninie Ormuz: https://www.washingtontimes.com/news/2026/jul/7/us-iran-peace-faces-new-challenges-3-tankers-attacked-hormuz/
  6. CNN, 7 lipca 2026 r. – Iran zaatakował trzy statki w pobliżu Cieśniny Ormuz, gdy Trump przybył na szczyt NATO: https://www.cnn.com/2026/07/07/middleeast/hormuz-tanker-iran-attack-intl-hnk
  7. Relacja na żywo z Times of Israel, 7 lipca 2026 r. – USA przeprowadzają „potężne” ataki na Iran; Arabia Saudyjska i Katar potępiają ataki na tankowce: https://www.timesofisrael.com/liveblog-july-7-2026/
  8. Jerusalem Post, 7 lipca 2026 r. – Dwa tankowce zaatakowane w Cieśninie Ormuz po tym, jak Iran rzekomo zaatakował katarski statek: https://www.jpost.com/middle-east/article-901765
  9. CNN, 06./07. lipiec 2026 – Uroczystości pogrzebowe zamordowanego irańskiego przywódcy: https://www.cnn.com/2026/07/06/world/live-news/iran-khamenei-funeral-war-trump
  10. CNN, 5 lipca 2026 r. – Drugi dzień publicznego pogrzebu Najwyższego Przywódcy Iranu: https://www.cnn.com/2026/07/05/world/live-news/iran-khamenei-funeral-war-trump
  11. Al Jazeera, 6 lipca 2026 r. – Rozpoczyna się procesja pogrzebowa zamordowanego Najwyższego Przywódcy Iranu Alego Chameneiego: https://www.aljazeera.com/gallery/2026/7/6/funeral-procession-for-irans-slain-supreme-leader-ali-khamenei-under-way
  12. Wikipedia – Pogrzeb państwowy Alego Chameneiego https://en.wikipedia.org/wiki/State_funeral_of_Ali_Khamenei
  13. Relacja na żywo z Fox News, 7 lipca 2026 r. – USA uderzają w Iran „potężnymi atakami” po atakach na statki handlowe: https://www.foxnews.com/live-news/us-iran-khamenei-funeral-july-7-2026
  14. CNN, 7 lipca 2026 r. – Relacja na żywo: Trump przybywa na szczyt NATO w Ankarze: https://edition.cnn.com/2026/07/07/world/live-news/nato-summit-trump
  15. Al Jazeera, 7 lipca 2026 r. – Rozpoczyna się szczyt NATO: Kto bierze udział, jaka jest stawka: https://www.aljazeera.com/news/2026/7/7/nato-summit-begins-who-is-attending-and-what-is-at-stake
  16. Foreign Policy, 7 lipca 2026 r. – Szczyt NATO w Ankarze przyniósł znaczący wzrost inwestycji w obronność: https://foreignpolicy.com/2026/07/07/nato-summit-trump-rutte-ankara-defense-spending/
  17. CNN, 7 lipca 2026 r. – Netanjahu mówi CNN, że sprzeciwia się sprzedaży Turcji samolotów F-35 przez USA: https://www.cnn.com/2026/07/07/politics/netanyahu-opposes-sale-f35-jets
  18. Jerusalem Post, 7 lipca 2026 r. – Netanjahu: Turcja nie jest „państwem przyjaznym” USA, sprzedaż F-35 zakłóciłaby równowagę sił na Bliskim Wschodzie: https://www.jpost.com/israel-news/benjamin-netanyahu/article-901780
  19. Times of Israel, 7 lipca 2026 r. – Szczyt NATO i poparcie Trumpa dla sprzedaży samolotów F-35 wzmacniają pozycję Turcji, podczas gdy podupadający Izrael traci swoje wpływy: https://www.timesofisrael.com/nato-summit-trumps-support-for-f-35s-sale-boost-turkeys-standing-as-slumping-israel-sees-clout-erode/
  20. Israel Hayom, 6 lipca 2026 r. – Netanjahu ostrzega USA przed umową Turcji na F-35 przed rozmowami Trumpa i Erdogana: https://www.israelhayom.com/2026/07/06/netanyahu-warns-us-against-turkey-f-35-deal-ahead-of-trump-erdogan-talks/
  21. Forbes, 7 lipca 2026 r. – Izrael sprzeciwia się sprzedaży Turcji samolotów F-35, podczas gdy Rosja przygotowuje się do dostawy irańskiego Su-35: https://www.forbes.com/sites/pauliddon/2026/07/07/israel-opposes-turkey-f-35-sale-as-russia-prepares-iran-su-35-delivery/
  22. Israel National News, 7 lipca 2026 r. – Hegseth planuje pierwszą wizytę w Izraelu w celu omówienia obaw Turcji dotyczących F-35: https://www.israelnationalnews.com/news/429815
  23. Al Jazeera, 6 lipca 2026 r. – Izraelski atak na pojazd w Libanie zabija co najmniej cztery osoby: https://www.aljazeera.com/news/2026/7/6/israeli-attack-on-vehicle-in-lebanon-kills-at-least-four
  24. Relacja na żywo z Times of Israel, 6 lipca 2026 r. – Siły Obronne Izraela informują o zidentyfikowaniu samochodu z podejrzanymi w pobliżu strefy bezpieczeństwa w południowym Libanie: https://www.timesofisrael.com/liveblog-july-6-2026/
  25. Al Jazeera, 6 lipca 2026 r. – Hamas ogłasza rozwiązanie organu zarządzającego Gazą: https://www.aljazeera.com/news/2026/7/6/hamas-announces-dissolution-of-gaza-governing-body
  26. NBC News, 6 lipca 2026 r. – Hamas rozwiązuje organ zarządzający Gazą przed przekazaniem władzy: https://www.nbcnews.com/world/gaza/hamas-dissolves-gaza-governing-body-ahead-power-transfer-rcna353116
  27. Times of Israel, 6 lipca 2026 r. – Hamas rozwiązuje rząd w Strefie Gazy przed ostatecznym przekazaniem władzy technokratom: https://www.timesofisrael.com/hamas-dissolves-gaza-government-ahead-of-eventual-transfer-of-power-to-technocrats/
  28. Al Jazeera, 7 lipca 2026 r. – Czym jest nowa administracja Gazy po rozwiązaniu rządu przez Hamas: https://www.aljazeera.com/news/2026/7/7/what-is-the-new-gaza-administration-as-hamas-dissolves-government
  29. Democracy Now, 6 lipca 2026 r. – Izrael zatwierdza nowe osiedla na Zachodnim Brzegu i kontynuuje ataki na Gazę: https://www.democracynow.org/2026/7/6/headlines
  30. Al Jazeera, 5 lipca 2026 r. – Rebelianci Huti zabili 16 żołnierzy jemeńskiego rządu w najzacieklejszych starciach od lat: https://www.aljazeera.com/news/2026/7/5/at-least-15-yemeni-government-troops-killed-in-hodeidah-fighting
  31. CBS News, 5 lipca 2026 r. – Jemeńscy Huti zabili 16 żołnierzy rządowych; brytyjska agencja informuje o ataku na statek towarowy na Morzu Czerwonym: https://www.cbsnews.com/news/yemen-houthi-rebels-red-sea-attack-cargo-ship/
  32. Al Jazeera, 4 lipca 2026 r. – Koalicja pod przywództwem Arabii Saudyjskiej zobowiązuje się do użycia „bezprecedensowej” siły przeciwko zagrożeniom ze strony Huti: https://www.aljazeera.com/news/2026/7/4/saudi-led-coalition-pledges-unprecedented-force-against-houthi-threats
  33. Trading Economics, 7 lipca 2026 r. – ropa naftowa Brent: https://tradingeconomics.com/commodity/brent-crude-oil
  34. Trading Economics, 7 lipca 2026 r. – Ropa naftowa (WTI): https://tradingeconomics.com/commodity/crude-oil
  35. CNBC, 6 lipca 2026 r. – Ceny ropy naftowej praktycznie się nie zmieniły, Arabia Saudyjska obniżyła ceny, OPEC+ podniósł cel: https://www.cnbc.com/2026/07/06/oil-slips-after-opec-agrees-to-raise-output-targets.html
  36. Al Jazeera, 6 lipca 2026 r. – Kraje OPEC+ zapowiadają zwiększenie miesięcznej produkcji ropy naftowej: https://www.aljazeera.com/economy/2026/7/6/opec-countries-say-they-will-expand-monthly-oil-production
  37. Al Arabiya, 6 lipca 2026 r. – Rosyjscy pracownicy wrócą do irańskiej elektrowni jądrowej w Buszehr od połowy lipca: https://english.alarabiya.net/News/world/2026/07/06/russian-staff-to-return-to-irans-bushehr-nuclear-plant-from-midjuly-ifax-cites-rosatom
  38. Reuters za pośrednictwem Al-Monitor, 7 lipca 2026 r. – Wielka Brytania wzywa starszego irańskiego dyplomatę w związku z pchnięciem nożem irańskiego dziennikarza w Londynie: https://www.al-monitor.com/originals/2026/07/uk-summons-senior-iranian-diplomat-over-stabbing-iranian-journalist-london
  39. Prokuratura Koronna, 3 lipca 2026 r. – Dwie osoby skazane za celowy atak nożem na Iran. Dziennikarz międzynarodowy: https://www.cps.gov.uk/cps/news/two-convicted-over-targeted-knife-attack-iran-international-journalist-0
  40. GlobalSecurity, 7 lipca 2026 r. – Aktualizacja z okazji 130. Dnia Wojny w Iranie: https://www.globalsecurity.org/military/ops/iran-war-oprep.htm
  41. Al Jazeera, 1 lipca 2026 r. – Iran otworzy „kanał komunikacji” w sprawie porozumienia o porozumieniu z USA po rozmowach w Katarze: https://www.aljazeera.com/news/2026/7/1/iran-to-open-communication-channel-on-mou-with-us-after-talks-in-qatar
  42. Michael Hollister – Iran Insight: Wojska lądowe i dwa zamki (29 marca 2026 r.): https://www.michael-hollister.com/de/2026/03/29/iran-insight-bodentruppen-und-das-doppelschloss/?utm_source=substack&utm_medium=Update&utm_campaign=0807

Michael Hollister – Wszelkie prawa zastrzeżone. Rozpowszechnianie, publikacja lub wykorzystanie tego tekstu wymaga wyraźnej pisemnej zgody autora. W celu dalszego wykorzystania prosimy o kontakt z autorem za pośrednictwem strony www.michael-hollister.com .

Pecunia olet. Prawda jest dla ludzi akceptowalna!

Prawda jest dla ludzi akceptowalna!

Akurat trafiłem na szalenie ciekawy tekst na szalenie ciekawej platformie. Jestem jej stałym czytelnikiem ze względu na bardzo wysoki poziom (także intelektualny). Próbowałem uzyskać zgodę na tłumaczenie, ale podany adres mailowy nie funkcjonuje. Ale tekst jest na tyle ciekawy, że mimo tego postanowiłem go opublikować. Mam nadzieję, że autor nie obrazi się.

Gorąco polecam tę stronę, wszystkie teksty są w językach: angielskim, niemieckim, francuskim i rosyjskim.

Właściwie w tym tekście nie ma niczego, czego bym już wcześniej tutaj nie napisał. Autor doskonale zebrał wszystko „do kupy”. Różnica między nami polega na tym, że ja od początku nie miałem złudzeń, że wcześniej czy później musi dojść do decydującego starcia, bo dla obu stron chodzi o „być, albo nie być” – to jest konflikt egzystencjalny. Hänseler dopiero teraz zaczyna to dostrzegać. Inną różnicą jest spojrzenie na gigantyczne zadłużenie i idiotyczne wręcz kursy na giełdach. Hänseler dziwi się im, dla mnie to po prostu efekt procesów zachodzących w systemie monetarnym.

Czytając fragment, w którym Putin mówi o eleganckich facetach, którzy objaśniają nowemu prezydentowi jak się rzeczy mają i kto tu naprawdę rządzi, pomyślałem sobie: skąd on to wie? Czy do niego przypadkiem także tacy nie przyszli? Gdy widzi się, że Nabiullina, zamiast oskarżenia o działanie na szkodę kraju i usunięcia ze stanowiska szefowej banku centralnego, jest pod jego ochroną, wydaje się to całkiem prawdopodobne…

Ale naprawdę przerażające myśli naszły mnie w trakcie lektury części o Iranie. Moje prywatne kontakty potwierdzają, że irańskie społeczeństwo jest przeciwne jakimkolwiek rokowaniom z „Wielkim Szatanem” (tak Irańczycy określają USA). Już dawno spodziewałem się, że może dojść do izraelskiego ataku nuklearnego na Iran; obawiam się, że coraz szybciej się do tego zbliżamy. Akurat wyciekły informacje, że Izrael planował atak na trwające właśnie uroczystości pogrzebowe Alego Chamenei. Nie wiemy czy te informacje są prawdziwe, ale są one wysoce prawdopodobne! Musimy sobie uświadomić fakt, że mamy do czynienia z psychopatami przekonanymi o tym, że wszystko im wolno, bo są wybrańcami boga! Milczenie świata w obliczy ludobójstwa w Strefie Gazy i w innych regionach Palestyny tylko utwierdza ich w tym przekonaniu!

Paradoksalnie innym poważnym zagrożeniem jest zacofanie techniczne Zachodu. Karmieni jesteśmy mitami o amerykańskiej potędze militarnej. Tymczasem jedyną bronią, która dorównuje temu, co posiada Rosja, są atomowe okręty podwodne. Jedynie one sprawiają, że Rosja nie będzie w stanie bezkarnie zaatakować USA. Rosja posiada cały wachlarz pocisków hipersonicznych, przed którymi nie ma żadnej obrony. Dark Eagle – pierwszy amerykański pocisk hipersoniczny BYĆ MOŻE będzie gotowy po 2030 roku! W dodatku niewielki przenoszony ładunek sprawia, że będzie to raczej petarda niż poważna broń! W przeciwieństwie do rosyjskich pocisków nie będzie mieć zdolności manewrowych. Przy pomocy swoich rakiet hipersonicznych, Rosja już dziś jest w stanie zniszczyć większość amerykańskich silosów z rakietami balistycznymi. Kompletnie przestarzałe – bo lecące po stałych trajektoriach – Minutmany, którym uda się wystartować, będą łatwym celem dla rosyjskiej obrony przeciwlotniczej. Ale pozostają amerykańskie atomowe okręty podwodne ze swoimi rakietami… Na razie cały Zachód śni sny o potędze, ale gdy przyjdzie przebudzenie, to kręgi sprawujące władzę mogą dojść do wniosku, że zanim będzie za późno, trzeba postawić wszystko na jedną kartę i nacisnąć przysłowiowy czerwony guzik. Niestety ten scenariusz staje się coraz bardziej prawdopodobny…

Ale przejdźmy wreszcie do artykułu!

=====================

Prawda jest dla ludzi akceptowalna!

Europa odmawia Rosji pokoju i dąży do wojny. Stany Zjednoczone i Izrael chcą wojny z wieloma przeciwnikami – przemyślenia

Autor: Peter Hänseler

Wprowadzenie

Ingeborg Bachmann doszła w 1959 roku do wniosku, że prawda jest dla człowieka do zaakceptowania, ponieważ jest on w stanie ją przyjąć, nawet jeśli jest ona jak najbardziej niewygodna. Literatura nie powinna ani ukrywać prawdy, ani jej upiększać.

Dotyczy to w szczególności mediów, które od lat nie wywiązują się ze swojej roli czwartej władzy. Świat zmierza ku nowej wojnie światowej, a większość ludzkości nie jest w stanie ocenić zagrożeń i szans, ponieważ media poprzez swoją propagandę zniekształcają fakty w taki sposób, że prawda znika w coraz gęstszej mgle. Ogłupienie osiągnęło taki poziom, że nawet politycy na Zachodzie wierzą w propagandę własnych mediów i postępują zgodnie z nią. Nieprawdy rozpowszechniane przez polityków nie są już przez nich samych postrzegane jako kłamstwa – ich intelekt w dużej mierze na to nie wystarcza. Należy stwierdzić, że politycy stali się – i nadal stają się – przede wszystkim „ambasadorami” stale obniżającego się poziomu wykształcenia, a w konsekwencji ofiarami własnej propagandy.

Ten tekst stara się wykazać, że mimo wszystko możliwe jest oddzielenie ziarna od plew, ponieważ wśród całego tego śmiecia, jakim są doniesienia medialne, kryje się prawda.

Nie zapominajmy o złu

W artykule „Czy zło zwycięży?” zastanawiałem się nad tym, kto tak naprawdę kieruje wydarzeniami geopolitycznymi na świecie. Omówiłem „City of London” i „Rothschildów” jako przykłady sił, które zza kulis kierują światem. Są one również odpowiedzialne za wojny, zamachy stanu i inne wstrząsy w naszym świecie. Już ta niewielka część akt Epsteina, która została upubliczniona, dała pierwsze wyobrażenie o powiązaniach między potężnymi tego świata. Zobacz „Epstein – »sługa zła« – niebezpieczne pytania” .

W ten sposób na przykład rodzina Rothschildów została ponownie wyciągnięta na światło dzienne; ta sama rodzina, która z wielkim wysiłkiem próbowała przekonać świat, że od czasów II wojny światowej nie wywiera już żadnego wpływu i zajmuje się jedynie prowadzeniem kilku prywatnych banków, muzeów i winnic. Nie należy się dziwić, że dyskusja na temat treści akt Epsteina lub ich dalszych publikacji całkowicie zniknęła z mediów; ktoś złośliwy zapytałby, kto właściwie kontroluje media.

Temat „deep state” nie jest zresztą kwestią rozpowszechnianą przez garstkę pomyleńców. Już w 2017 roku prezydent Putin wypowiedział się na ten temat w sposób całkowicie jasny:

Prezydenci się zmieniają… Wtedy pojawiają się elegancko ubrani mężczyźni w ciemnych garniturach z teczkami. Zaczynają wyjaśniać, jak naprawdę się sprawy mają… i wszystko zmienia się z dnia na dzień”. Prezydent Putin, 2017 r.

Media

Kontrola sprawowana jest albo bezpośrednio przez akcjonariuszy, albo pośrednio poprzez wpływy polityczne lub gospodarcze, na przykład poprzez regulowanie przychodów z reklam, umieszczanie na czarnej liście lub manipulowanie liczbą wyświetleń na kanałach YouTube. Kontrola nad mediami na całym Zachodzie jest de facto całkowita – niezłe osiągnięcie.

Warto zwrócić uwagę na następującą kwestię: politycy i media przy każdej okazji głośno wychwalają wolność słowa, niezależnie od tego, czy jest to uzasadnione, czy nie. Niemal w tym samym czasie jednak wolność ta jest ograniczana poprzez równie głośne potępianie rozpowszechniania „fake news” i „mowy nienawiści” – czyli korzystania z prawdziwej wolności słowa – a następnie, dla własnych korzyści politycznych, definiowanie ich jako przestępstwo i egzekwowanie odpowiednich przepisów.

Ostatecznie to państwo określa, co oznaczają pojęcia „fake news” i „mowa nienawiści”. Prowadzi to do tego, że prawo, które nie jest już absolutne, lecz ulega relatywizacji, załamuje się pod wpływem tego ograniczenia. W Niemczech pożądane polityczne orzecznictwo jest zabezpieczane poprzez polityczne obsadzanie stanowisk sędziowskich w Federalnym Trybunale Konstytucyjnym. Procedura wyboru sędziów do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości przebiega według podobnego schematu.

Konsekwencje tego ograniczenia są zamierzone i oczywiste. Analitycy, którzy wyrażają nawet najbardziej uzasadnioną opinię, która nie odpowiada gustom rządzących, są pozbawiani praw, wywłaszczani i przedstawiani jako przestępcy bez przeprowadzenia postępowania sądowego. Najczęściej stosowanym środkiem są na przykład sankcje UE, które pierwotnie zostały wprowadzone w odniesieniu do terrorystów, ale obecnie – przy poparciu szerokiej opinii publicznej – nakładane są na najbardziej obiektywnych ekspertów, takich jak Szwajcar, a tym samym obywatel spoza UE, Jacques Baud; zobacz nasze relacje na ten temat. Skutkiem tego ukierunkowanego oddziaływania politycznego są relacje w tradycyjnych mediach, które nie mają już nic wspólnego z prawdą, a często wręcz ją odwracają.

Wszystkie kryzysy geopolityczne mają jedno źródło

Wszystkie konflikty zbrojne na całym świecie należy postrzegać jako jedną całość, jedną strategię. Ci sami ludzie, którzy podsycają wojnę przeciwko Iranowi i przemocą tworzą Wielki Izrael, ponoszą również odpowiedzialność za konflikt na Ukrainie i wojnę Europy przeciwko Rosji, która prawdopodobnie wkrótce nastąpi, przy czym wiele konfliktów – na przykład w Afryce – o których nie wspominamy na naszym blogu, również stanowi część tej strategii. Wszystko jest ze sobą powiązane, a fakt, że dziennikarze bronią wojny – prowadzonej przy użyciu metod o charakterze ludobójczym – przeciwko Iranowi, Libanowi i Gazie, jednocześnie popierając działania Rosji na Ukrainie, świadczy o braku zrozumienia kwestii geopolitycznych. Siły wywołujące i podsycające te konflikty są identyczne. Zrozumienie tego faktu bardzo pomaga w ogarnięciu ogólnej sytuacji geopolitycznej.

Ogólny obraz sytuacji nie jest trudny do zrozumienia: po setkach lat panowania kolonialnego nad resztą świata zbiorowy Zachód przegrał już wyścig gospodarczy z Globalnym Południem; więcej na ten temat poniżej. O ile w ciągu ostatnich 500 lat wojny dotyczyły tego, kto na Zachodzie będzie sprawował hegemonię nad imperium kolonialnym, o tyle dzisiejsze konflikty dotyczą tego, czy zbiorowy Zachód zdoła utrzymać swoje imperium kolonialne. Szanse na to są niewielkie, jak już przedstawiliśmy w naszej serii „Rozpoczęła się wojna dwóch światów”. Wówczas spodziewaliśmy się wielu pojedynczych konfliktów trwających przez dziesięciolecia, jednak bez wojny światowej. Ta stosunkowo optymistyczna teza wydaje się teraz chwiać, ponieważ agresja między światowymi mocarstwami narasta z dnia na dzień, a zbiorowy Zachód nie rezygnuje z arogancji kolonialnego władcy i całkowicie przecenia swoje możliwości, posługując się pozornymi argumentami.

Budżet wojskowy jako miara siły militarnej to fałszywy argument

Amerykanie od dziesięcioleci wmawiają światu, że dysponują najsilniejszymi siłami zbrojnymi na świecie. Twierdzenie to poparte jest astronomiczną liczbą: budżetem wojskowym USA wynoszącym aż 1,5 biliona dolarów amerykańskich. To 10 razy więcej niż rosyjski budżet wojskowy, a nawet 190 razy więcej niż budżet wojskowy Iranu, który w 2024 r. wyniósł 7,89 mld dolarów amerykańskich. NATO bez Stanów Zjednoczonych wydało 608 mln dolarów amerykańskich.

Mimo to Stany Zjednoczone – wraz z Izraelem – poniosły porażkę zarówno w wojnie 12-dniowej, jak i w trwającej obecnie wojnie, która wymknęła się spod kontroli. NATO wraz ze Stanami Zjednoczonymi ponosi porażkę na Ukrainie. Ogromne budżety na Zachodzie jasno wskazują, że zachodnie siły zbrojne nie są nastawione na obronę wolności, lecz na zgarnianie jak największej ilości pieniędzy. Prowadzi to do tego, że system uzbrojenia na Zachodzie uznaje się za udany, jeśli można go sprzedać za jak największą kwotę własnym siłom zbrojnym lub siłom zbrojnym państw trzecich. W 2024 roku przedstawiliśmy porównanie dwóch śmigłowców bojowych, które według ekspertów są równoważne: rosyjskiego Kamowa KA-52 i amerykańskiego AH-64 Apache. Apache kosztuje 155 milionów dolarów amerykańskich, a Kamow – 16 milionów. Do tego dochodzi fakt, że zachodnie systemy uzbrojenia są produkowane w wręcz homeopatycznych ilościach, a zwiększenie produkcji, które mogłoby zapewnić trwałe wsparcie w przypadku długotrwałego konfliktu, jest niemożliwe; jest to zbyt kosztowne, zbyt skomplikowane, a do tego połączone z potencjałem przemysłowym, którego po prostu już nie ma.

W perspektywie średnioterminowej Stany Zjednoczone nie będą w stanie produkować wysokiej jakości sprzętu wojskowego w wystarczających ilościach i po rozsądnych kosztach, ponieważ borykają się obecnie z wieloma problemami: po pierwsze brakuje woli, ponieważ nadrzędnym celem jest zysk dla kompleksu militarno-przemysłowego. Po drugie, w wyniku trwającej od 30 lat deindustrializacji Stany Zjednoczone nie dysponują już bazą przemysłową niezbędną do produkcji broni w ilościach wymaganych na potrzeby działań wojennych.

Na pierwszym planie stoi raczej dążenie do zysku. Obiektywni obserwatorzy powinni dostrzec, że taka strategia w sytuacji kryzysowej musi doprowadzić do katastrofy – jak pokazały przykłady Bliskiego Wschodu i Ukrainy. Według ocen różnych ekspertów Zachód pozostaje tam w tyle za swoimi konkurentami o co najmniej dekadę, zarówno w zakresie technologii rakietowej, jak i dronów.

Na przykład Iran, którego wydatki na zbrojenia są około 200 razy niższe niż wydatki USA, dysponuje pociskami hipersonicznymi, które niezwykle trudno jest przechwycić. Natomiast zbiorowy Zachód nadal nie dysponuje gotową do użycia bronią hipersoniczną. Krytycy oceniają to jako skutek połączenia dążenia do zysku, arogancji i korupcji w ramach kompleksu militarno-przemysłowego.

Jeśli Zachód chce w przyszłości ponownie działać na równi pod względem militarnym, musiałby gruntownie zreformować kompleks militarno-przemysłowy – przedsięwzięcie, które w świetle istniejących stosunków sił gospodarczych i politycznych wydaje się niemal niemożliwe; przemysł ten jest kontrolowany przez grupy, o których mowa powyżej.

Brak woli obrony na Zachodzie

Jak zbiorowy Zachód reaguje na przegrane wojny? – Zwiększa swoje budżety wojskowe, nie zajmując się jednak niezbędnymi problemami strukturalnymi. Na Zachodzie panuje błędne przekonanie, że wszystko da się rozwiązać za pomocą pieniędzy. W Rosji przemysł zbrojeniowy pozostaje w większości własnością państwa, dlatego też istnieje tam nadrzędny interes w produkcji wysokiej jakości, ale jednocześnie niedrogiej.

W związku z tym w Stanach Zjednoczonych zmiana nastąpi tylko wtedy, gdy amerykański pęd do zysku w produkcji broni zostanie poważnie poddany w wątpliwość – oraz gdy społeczeństwu uda się pozyskać najlepsze umysły do pracy w przemyśle obronnym w interesie całego amerykańskiego społeczeństwa, co obecnie nie ma miejsca. Amerykańscy fizycy zajmujący się rakietami zarabiają więcej jako analitycy w bankach inwestycyjnych i nie mają motywacji, by służyć ojczyźnie, ponieważ na Zachodzie wola obrony praktycznie nie istnieje. Na przykład w Niemczech jedna liczba niweczy nadzieję na większą gotowość do obrony: spośród 300 000 młodych Niemców tylko 530 jest gotowych do odbycia służby wojskowej – to zaledwie 0,17%! (Źródło: Süddeutsche Zeitung). Liczba ta stanowi rażący kontrast w stosunku do wypowiedzi np. Borisa Pistoriusa, niemieckiego ministra obrony, który już w 2024 roku oświadczył:

Musimy być gotowi do wojny do 2029 roku” – powiedział minister. „Musimy zapewnić odstraszanie, aby zapobiec eskalacji konfliktu do skrajności”.

Boris Pistorius, 5 czerwca 2024 r.

Na całym Zachodzie perspektywa przygotowania sił zbrojnych do wojny wygląda zatem ponuro. Mimo to Europejczycy i Amerykanie wydają się z wielką pewnością siebie przeć ku wojnie światowej, dysponując przestarzałymi, a do tego zawyżonymi cenowo systemami uzbrojenia i bez niezbędnej woli obronnej społeczeństwa. To wydaje się być szaleństwem – ale tak właśnie jest. Fakty mówią same za siebie. Kto robi coś takiego? Robią to skorumpowani politycy, tacy jak ci, których opisaliśmy na początku.

Gospodarka jako oznaka porażki

Jeśli weźmie się pod uwagę dane gospodarcze, łatwo zauważyć, że zachodni świat już przegrał wyścig gospodarczy. Historia uczy, że w takiej sytuacji jedyną opcją pozostaje wojna.

Od lat zwracam uwagę na katastrofalny poziom długu publicznego i groteskowe wyceny na rynkach finansowych. Do tego dochodzi fakt, że kolektywny Zachód oszukuje również przy obliczaniu siły gospodarczej. Wszystko po to, by podtrzymać narrację pozwalającą nadal przedstawiać USA jako numer 1. Jeśli obliczyć PKB skorygowany o siłę nabywczą, tj. uwzględniając lokalną siłę nabywczą poszczególnych krajów, to USA już przegrały.

Źródło: Visual Capitalist

Zgodnie z tymi obliczeniami Chiny wyprzedzają Stany Zjednoczone, a Rosja – Japonię i Niemcy. Do tego dochodzi fakt, że zachodni świat jako agresor znajduje się w sytuacji politycznej i gospodarczej, która nie pozwala na militarną konfrontację z Rosją, Iranem i Chinami: Zadłużenie Stanów Zjednoczonych wynosi ponad 121% PKB – ostatni raz miało to miejsce pod koniec II wojny światowej, po wojnie przemysłów, która zapewniła USA dominację na świecie. Zadłużenie to udało się obniżyć do poziomu poniżej 40% w ciągu 35 lat, przy nadal korzystnych dla USA warunkach gospodarczych i politycznych.

Źródło: Macrotrends

W 1945 roku Amerykanie osiągnęli szczyt swojej potęgi. Wspólnie ze Związkiem Radzieckim dominowali nad przebiegiem wojny, dysponowali 22 000 ton złota, a amerykański przemysł wytwarzał 70% światowej produkcji dóbr przemysłowych. Tak właśnie wygląda prawdziwa „dominacja w pełnym spektrum”: dominacja militarna, dominacja przemysłowa, złoto – bo kto ma złoto, ten ustala zasady. Teraz Stany Zjednoczone ponownie stoją w obliczu wojny światowej, a sytuacja wygląda tak samo jak ostatnim razem po wojnie, z jedną ogromną różnicą: Chiny są co najmniej równorzędne gospodarczo ze Stanami Zjednoczonymi, dysponując przy tym znacznie lepszymi uwarunkowaniami gospodarczymi.

Nie są to okoliczności sprzyjające konfliktowi zbrojnemu o globalnym zasięgu – ani pod względem finansowym, ani gospodarczym, a tym samym również politycznym.

Bliski Wschód

Z treści Memorandum of Understanding jasno wynika, że Iran pokonał militarnie zarówno Izrael, jak i Stany Zjednoczone; w przeciwnym razie Amerykanie nigdy nie podpisaliby takiego dokumentu. Izrael, pod groźbą upadku własnych marzeń o wielkości, nie może podporządkować się duchowi tego dokumentu i zakończyć wojny w Libanie i Strefie Gazy. Nie będzie więc pokoju.

Nasze rozważania na ten temat: „Iran pokonuje USA – przemyślenia”. W Iranie narastają głosy twierdzące, że prezydent i minister spraw zagranicznych nie prowadzą wystarczająco twardych negocjacji – presja ze strony irańskiej opinii publicznej domaga się bardziej zdecydowanego stanowiska wobec USA i Izraela. Najwyższy przywódca Iranu, Modżtaba Chamenei, zatwierdził wprawdzie list intencyjny (MoU) ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie zakończenia wojny regionalnej, ale pod pewnymi warunkami.

W publicznym oświadczeniu stwierdził jednak, że zasadniczo reprezentuje „inne stanowisko”, ale zgodził się na porozumienie po otrzymaniu od prezydenta Masouda Pezeshkiana gwarancji, że prawa narodowe Iranu oraz „front oporu” zostaną zachowane. Jest to wyraźna wskazówka, że Irańczycy ostatecznie nie są gotowi na kompromisy kosztem Libanu i Strefy Gazy.

Należy się spodziewać, że konflikt na Bliskim Wschodzie będzie trwał dalej: ani Stany Zjednoczone, ani Izrael nie są gotowe pogodzić się z przegraną wojną i zaakceptować jej konsekwencji. Takie stanowisko utrzymuje stan zawieszenia, który w każdej chwili może przechylić szalę na jedną lub drugą stronę. Strategii tej przeciwdziała jednak fakt, że Zachodowi kończy się czas z powodu sytuacji w cieśninie Ormuz. Zmniejszenie się rezerw ropy naftowej  było głównym powodem, dla którego Stany Zjednoczone w ogóle podpisały ten protokół ustaleń w tej właśnie treści. Amerykanie dążą zatem do utrzymania stanu zawieszenia, który pozwoli im spokojnie przygotować kolejne kroki militarne; stan ten można jednak utrzymać tylko wtedy, gdy cieśnina Ormuz pozostanie w międzyczasie otwarta. O ile do 28 lutego 2026 r. przez Cieśninę Ormuz przepływało dziennie około 130 statków, o tyle liczby te spadły praktycznie do zera, a następnie ustabilizowały się na poziomie 5–10% przedwojennego natężenia ruchu, by 25 czerwca 2026 r. gwałtownie wzrosnąć do 70 statków. Liczby te należy traktować z rezerwą: Mówi się, że znaczna część z tych 70 statków eksportowała ropę z Iranu po tym, jak Stany Zjednoczone zniosły sankcje naftowe poprzez podpisanie odpowiedniego dokumentu. Jeśli Izraelczycy nie wycofają się z Libanu, a Irańczycy pozostaną nieugięci – co należy zakładać – Cieśnina Ormuz pozostanie zatkanym wąskim gardłem: bomba zegarowa dla dostaw surowców na Zachód nadal tyka.

Irańczycy mogą czekać – Amerykanie nie. Przy ocenie sytuacji należy po prostu pominąć wypowiedzi Donalda Trumpa, ponieważ Trump raz mówi o pokoju, a raz o wojnie, zmieniając zdanie czasami nawet kilka razy dziennie. Wydaje się, że uważa on, iż dzięki tej nowojorskiej taktyce „dealmakingu” uda mu się coś osiągnąć w stosunku do Irańczyków, co jednak nie ma miejsca, ponieważ osiąga w ten sposób tylko jedno: Amerykanie coraz bardziej potwierdzają, że nie są zdolni do przestrzegania umów, zagrażając tym samym pokojowi na świecie.

Wojna w Europie

Konflikt zbrojny na Ukrainie, wywołany przez Zachód, rozpoczął się w 2014 roku. Tylko ci, którzy nie uznają wieloletniego ostrzału ukraińskiej artylerii w Donbasie za akt wojny, twierdzą, że to Rosjanie rozpoczęli wojnę w lutym 2022 roku. Jest to fakt tak oczywisty, że można się tylko dziwić argumentom Zachodu, iż to Rosja jest agresorem.

Kolejnym faktem jest to, że ta wojna całkowicie zmieniła technikę i taktykę walki – strony walczące musiały dostosować się do nowego rodzaju wojny, zdominowanej przez drony i pociski rakietowe. Kolumny czołgów i masy wojsk są atakowane tanimi dronami natychmiast po ich wykryciu – i to bardzo szybko. Walczące strony musiały dostosować się i nauczyć tego nowego sposobu walki. Rosjanie w szczególności odnieśli sukces i teraz kontrolują pole bitwy w nowy sposób: powolne, skuteczne natarcia, ponieważ zmasowane ataki przynoszą tylko jedno: duże straty. Podobne skoki rozwojowe miały miejsce wielokrotnie. Karabin maszynowy, który był już używany przed I wojną światową, ale którego znaczenie było wówczas niedoceniane, położył kres wojnie mobilnej już w pierwszym roku wojny, gdy duże kolumny ludzi nacierały na wroga i były dziesiątkowane. Pod koniec I wojny światowej czołgi przywróciły ruch na froncie. Porównywanie sytuacji na froncie na Ukrainie z sytuacją podczas I wojny światowej jest jednak błędne: powolne przemieszczanie się w małych grupach wydaje się być jak dotąd jedynym sposobem na przetrwanie burzy dronów i utrzymanie ruchu.

Zachodnie media donoszą ostatnio o przewadze Ukraińców w wojnie. Jest to jednak nieprawda i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Należy odróżnić walki na froncie od ataków dronów NATO w Rosji. Na froncie Donbasu Rosjanie wciąż mają do czynienia z kilkoma ufortyfikowanymi miastami; po tym Donbas zostanie wyzwolony. Poza nimi nie ma już żadnych znaczących umocnień. Zamiast wdawać się w szczegóły, odsyłam do jednego z najlepszych kanałów, Military Summary, który od początku wojny relacjonuje sytuację na froncie dwa razy dziennie. 

Zachód jeszcze nie rozpoznał znaków czasu. Jego eksperci wierzą, że odniesie sukces w wojnie z Rosją. Jednak nie zdefiniowali nawet w żaden sposób celów swojej wojny. W związku z tym nie mają żadnego planu strategicznego przeciwko Rosji poza jej osłabieniem.

Przede wszystkim Niemcy wyznaczyli początek wojny z Rosją na rok 2030. Jednak teraz jest rok 2026 i Niemcy najwyraźniej zakładają, że mogą bezkarnie wysyłać do Rosji drony i pociski manewrujące do 2030 roku, wykorzystując Ukrainę jako swojego pełnomocnika. Działania Europy są oczywiście skoordynowane z USA. Użycie tych systemów uzbrojenia jest niemożliwe bez amerykańskiego udziału. Prezydent Putin dał to jasno do zrozumienia kilka dni temu.

Wielu obserwatorów i ekspertów w Rosji i za granicą zakłada, że ​​prezydent Putin wkrótce zdecyduje się na atak na cele w Europie – w tym te poza Ukrainą.

Wachlarz opinii jest szeroki. Opublikowaliśmy już kilka artykułów na ten temat: w artykule „Czy rok 1914 się powtarza? Czy wojna między Europą a Rosją w końcu wybuchnie otwarcie?” przeanalizowaliśmy również doktrynę Karaganowa, która postuluje użycie broni jądrowej, i doszliśmy do wniosku, że atak jest konieczny, ale nie z użyciem broni jądrowej. Scott Ritter odniósł się następnie do „błędu Karaganowa” i również wyraźnie wypowiedział się przeciwko użyciu broni jądrowej.

Wniosek

Na Bliskim Wschodzie nie widzę realnych szans na zakończenie wojny, ponieważ oznaczałoby to z jednej strony wycofanie wojsk amerykańskich, a z drugiej strony, że Izrael pozostałby osamotniony jako mały, ludobójczy agresor. Izraelczycy są pod presją i kontynuują ludobójstwo w Strefie Gazy i Libanie, nie zważając na porozumienia między USA a Iranem, ponieważ dla Netanjahu osobiście utrzymanie wojny jest jedynym sposobem na polityczne przetrwanie.

W Rosji rośnie presja na prezydenta Putina, aby zajął bardziej agresywne stanowisko wobec Europy, która nie próbuje już nawet ukrywać swojego bezpośredniego zaangażowania w wojnę z Rosją. Rosja nasila ataki na Ukrainę, między innymi niszcząc wszystkie stacje benzynowe we wschodniej Ukrainie, aby sparaliżować jej infrastrukturę transportową. Wojska lądowe poczyniły widoczne postępy, a po wyzwoleniu ostatnich ufortyfikowanych miast w Donbasie, co jest spodziewane w ciągu najbliższych kilku tygodni, droga do Dniepru stanie otworem.

Prezydent Putin liczy więc na rozwiązanie militarne na Ukrainie i czeka na załamanie energetyczne w Europie, gdzie wiele lotów jest już odwoływanych pod błahymi pretekstami.

Skoordynowane doniesienia na Zachodzie, że sytuacja na Ukrainie uległa zmianie, nie znajdują potwierdzenia w panującej tam rzeczywistości. Niedobór paliwa w Rosji jest również wyolbrzymiany. W niektórych regionach paliwo jest racjonowane na stacjach benzynowych. Jednak w żaden sposób nie wpłynie to na zmianę kierunku działań Rosji.

Mam okazję, bardzo nieregularnie, rozmawiać z kimś mieszkającym w Kijowie. Według niego sytuacja jest katastrofalna, a ponad 90% społeczeństwa sprzeciwia się Zełenskiemu. Na pytanie, dlaczego ludzie nie buntują się, odpowiedzieli, że terror służb bezpieczeństwa i wywiadu zastraszył ich do tego stopnia, że ​​komunikacja, niezbędna do powstania, jest niemożliwa. Ukraina, przedstawiana przez Zachód jako świetlany przykład demokracji, wydaje się być bombą z opóźnionym zapłonem, której tykanie tłumi strach.

Nigdy nie obawiałem się wybuchu wojny między Europą a Rosją, mimo że Europa praktycznie nie posiada potencjału militarnego. Prezydent Putin nie zrobi pierwszego kroku w kierunku trzeciej wojny światowej. Tylko on wie, jak długo będzie tolerował systematyczne prowokacje Zachodu i jak na nie zareaguje.

Słońce świeci, ale nie ogrzewa kieszeni

Słońce świeci, ale nie ogrzewa kieszeni.

Władimir Iwanow ws/@ivanovva

Spojrzałem na panele na dachu sąsiedniego domu i pomyślałem o tym, ile brudu zostawili. Brokat na słońcu, tak czysty, tak poprawny. Ratują planetę. Tylko tutaj planeta, szczerze mówiąc, nie czuje tej pomocy. Ponieważ za każdym takim błyszczącym prostokątem kryje się góra toksycznych odpadów, niewolnicza praca na drugim końcu świata i zasoby, których nie zwrócimy.

Chiny produkują osiemdziesiąt procent wszystkich paneli słonecznych na świecie.

Osiemdziesiąt procent! Ogromne rośliny zużywają tyle samo energii, co mały kraj europejski. Energia to głównie węgiel. Produkcja jednej tony poliksrii, głównego materiału do paneli, daje około czterech ton toksycznego tetrachlorku krzemu. W Chinach istnieją całe jeziora kwasu, które powstały dzięki produkcji ogniw słonecznych. I nigdzie się nie wybierają. Będą zatruwać ziemię przez tysiące lat, o ile będziemy dumni z naszych czystych dachów.

Według badania z 2022 roku opublikowanego w czasopiśmie Nature Communications, ślad węglowy paneli słonecznych produkowanych w Chinach jest o 20-30 procent wyższy niż w przypadku paneli produkowanych w Europie z powodu energii węglowej w chińskiej sieci.

W 2025 roku brytyjski think tank TransitionZero opublikował raport stwierdzający, że produkcja paneli słonecznych w Chinach od 2018 do 2023 roku wzrosła dwa i pół razy, a intensywność emisji dwutlenku węgla produkcji zmniejszyła się, ale nadal jest wysoka ze względu na zależność od węgla w prowincjach takich jak Mongolia Wewnętrzna i Sinciang, gdzie koncentruje się około 80 procent globalnej produkcji poliksyn.

Jest jeszcze fajniej.

Aby wyprodukować jeden panel słoneczny, potrzebujesz metali żelaznych, miedzi, aluminium, szkła, plastiku i metali ziem rzadkich. Według Banku Światowego wydobycie i przetwarzanie metali ziem rzadkich wytwarza ogromną ilość toksycznych odpadów. W Chinach, które są największym producentem tych metali, są regiony, w których poziom zanieczyszczenia powietrza i wody przekracza wszystkie dopuszczalne normy.

Ale największy brud zaczyna się tam, gdzie wydobywane są metale ziem rzadkich.

Neodym, ind, gal, tellur. Wszystko to jest wydobywane w Kongo, w Chinach i kilku innych krajach. W Kongo dzieci pracują w kopalniach przez dwanaście godzin dziennie. Bez masek, bez ochrony, z gołymi rękami. Produkują kobalt, który jest potrzebny do baterii i, tak, dla niektórych technologii słonecznych. Tysiące dzieci umiera z powodu pyłu, z zawaleń, od chemicznych oparzeń. UNICEF informuje, że w kopalniach kobaltu w Demokratycznej Republice Konga pracuje ponad 40 000 dzieci.

I każdy panel na dachu europejskiego domu lub amerykańskiego biura nosi tę krew. Nikt nie chce o tym rozmawiać, bo to rujnuje bajkę. Wróżka jest potrzebna wszystkim.

Żywotność paneli słonecznych wynosi zwykle 25-30 lat. Ale po 20 latach ich wydajność spada o 15-20 procent. Co zrobić ze zużytymi panelami?

Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej w 2016 roku z paneli słonecznych było zaledwie 250 000 ton odpadów. Do 2030 r. liczba ta wzrośnie do 8 mln ton, a do 2050 r. – do 78 mln ton. To siedem razy więcej niż wszystkie odpady domowe w Londynie w ciągu dziesięciu lat.

Jednocześnie tylko 8 procent starych paneli na całym świecie jest poddawanych recyklingowi. Pozostali po prostu leżą na składowiskach. Szkło, plastik, toksyczne metale rozkładają się i zatruwają wodę i glebę.

W 2025 roku Unia Europejska wprowadziła nowe przepisy zobowiązujące producentów paneli słonecznych do zapewnienia przetwarzania swoich produktów.

Ale nie ma znormalizowanej infrastruktury na świecie do przetwarzania paneli. Istnieją technologie przetwarzania, ale są drogie. Nie ma sensu ich używać, dopóki nie będzie taniej zakopać wszystkiego w ziemi lub spłonąć. Według badania z 2024 roku, przetwarzanie paneli słonecznych może kosztować od $ 20 do $ 30 za panel, podczas gdy pochówek na wysypisku kosztuje 1-2 dolary.

Ale zabawne jest to, że nawet jeśli zamkniesz oczy na błoto i toksyny, kwestia skuteczności pozostaje.

Do każdego metra kwadratowego panelu słonecznego potrzeba około dwustu kilogramów materiałów. Jest to beton do fundamentu, metal do mocowań, plastik do izolacji. Jeśli budujesz stu-megawatową farmę słoneczną, zużywasz więcej ziemi niż stacji węgla o podobnej mocy. A ta ziemia nigdy nie będzie odpowiednia dla rolnictwa. Jest po prostu spalony i pokryty betonem.

Badanie z 2023 roku opublikowane w czasopiśmie Proceedings of the National Academy of Sciences wykazało, że produkcja jednej terawatogodziny energii słonecznej jest wymagana około 5 razy więcej ziemi niż elektrownia węglowa i 50 razy więcej paliwa słonecznego niż energia jądrowa. W niektórych regionach prowadzi to do konfliktów z producentami rolnymi.

Nie twierdzę, że energia słoneczna jest zła.

Mówię, że jest nam sprzedawana jako absolutnie czysta, oszczędzająca, bezbłędna. I to jest kłamstwo. Nie jest czystsza niż węgiel, jeśli liczyć cały cykl. Nie jest tańsza, jeśli liczyć wszystkie koszty. Jest po prostu wygodniejsza dla PR. Położyliśmy panele na dachu i czujemy się bohaterami. I gdzieś w Kongo, pięcioletni kaszel w kopalni, wydobywający kobalt do tego panelu.

I nie chcemy tego oglądać.

Kończę kawę i patrzę na dach sąsiada. Świeci słońce i świecą panele. Są piękne. I to jest najgorsze. Bo za pięknem zawsze kryje się ból.

Nauczyliśmy się na nią nie patrzeć.

Kościół potrzebuje tych konsekracji. Kazanie bp. Michała Goldade’a

Kościół potrzebuje tych konsekracji.

Kazanie bp. Michała Goldade’a

Bp Michał Goldade

Czcigodny przełożony generalny, ekscelencje, wielebni księża, członkowie zgromadzeń zakonnych i drodzy wierni!

Przełożony generalny poprosił mnie o skierowanie kilku słów w języku angielskim do wszystkich pielgrzymów, którzy przebyli tak daleką drogę praktycznie z całego świata, żeby uczestniczyć w tej wyjątkowej ceremonii. Chciałbym podzielić się z wami dwiema myślami.

Przede wszystkim nowo konsekrowani są głęboko poruszeni waszą wiernością, waszymi modlitwami oraz ofiarami. Jeszcze przed dzisiejszą ceremonią mieliśmy okazję wysłuchać wielu świadectw o modlitwach i ofiarach, niekiedy wręcz heroicznych, w intencji nowych biskupów. Serdecznie wam za nie dziękujemy. Świadomość wsparcia z waszej strony nie opuszczała nas oczywiście również w trakcie dzisiejszej ceremonii, gdy podczas dziękczynienia mieliśmy dłuższą chwilę na odmówienie różańca i refleksję, później zaś widzieliśmy was modlących się w deszczu za nowych biskupów. A kiedy potem przechodziliśmy przez błonia, widok waszych wyrażających zapał i nadzieję na lepszą przyszłość Kościoła twarzy sprawił, że jeszcze mocniej odczuliśmy ciężar nowej odpowiedzialności. Tak więc dziękujemy wam za wasze modlitwy, za wasze ofiary – i prosimy, żebyście również w przyszłości w nich nie ustawali.

Po drugie, te konsekracje są dowodem witalności Świętej Matki Kościoła. Świętej Matki Kościoła, Oblubienicy Chrystusa, której jako jedynej zostały powierzone środki niezbędne do uświęcania dusz, do przygotowywania ich na wejście do Królestwa Niebieskiego. Posiada ona wszystko, co jest konieczne do zbawienia dusz. A dzisiejsze wydarzenie przypomina nam o tym życiu oraz o jego źródle, którym jest stale obecny w Kościele katolickim Jezus Chrystus. Podziwiając piękne katedry możecie dostrzec artystyczne wyobrażenia życia: motywy winnego krzewu, roślin, płynącej wody – i nie chodzi tu jedynie o elementy natury. Są to symbole życia nadprzyrodzonego, które jest udzielane poprzez Kościół katolicki. Kościół obmywa dusze, oczyszcza je z grzechu, przygotowuje je i wznosi aż do najwyższej świętości, do męczeństwa – aby mogły stać się mieszkańcami nieba.

I musimy w to silnie wierzyć. Dziś oczywiście widzimy wokół nas ruiny. Podczas gdy wierny Tradycji Kościół katolicki przynosi życie, Kościół modernistyczny jest pustynią. Sprowadza śmierć. Zabija wszystko, czego tylko dotknie. Zabija życie nadprzyrodzone. Zatruwa źródła łaski. Wysusza i wyjaławia wszystko, ponieważ stawia człowieka na miejscu Boga, odwracając się tym samym od źródła życia. Tak więc dzisiejsza uroczystość stanowi przypomnienie, że musimy pozostać wierni – wierni temu świętemu depozytowi, który Zbawiciel powierzył swojemu Kościołowi i który jest przekazywany poprzez Tradycję apostolską.

Jeszcze przed tymi konsekracjami słyszałem wielokrotnie od wiernych spoza naszego środowiska, niezwiązanych z Bractwem, a nawet z Tradycją – słowa wyrażające to samo przeświadczenie: „Kościół potrzebuje tych konsekracji”. I było to dla mnie zaskakujące. Pokazuje to jednak, że wierni – nawet nie rozumiejący wszystkich subtelności modernizmu i zagrożenia, jakie on stanowi – dostrzegają, że dzieje się coś złego, że wraz z tą nową religią coś umiera – oraz że to Tradycja przynosi życie, prowadzi do odnowy. Tak, drodzy wierni, potrzebujemy tych konsekracji. Musimy kontynuować dzieło abp. Lefebvre’a, powierzone nam przez Świętą Matkę Kościół. I apeluję do was, żebyście pozostali wierni, żeby wasze rodziny pozostały wierne tym świętym rzeczywistościom – ofierze Mszy św. oraz sakramentom – i żebyście nigdy ich nie porzucili. Jeśli pozostaniecie wierni, ujrzycie piękne owoce w waszych rodzinach, rozkwit waszych parafii i szkół oraz liczne, bardzo liczne powołania ‒ wielu młodych, którzy zechcą poświęcić swoje życie w służbie Matki Kościoła.

W imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

Źródło

Nie negocjujesz z Dajjal. Eskalacja musi być wzajemna.

Nie negocjujesz z Dajjal

Eskalacja musi być wzajemna.

Aleksander Dugin Lip 08, 2026 multipolarpress/you-dont-negotiate-with-dajjal

Alexander Dugin ujawnia, dlaczego eskalacja musi być wzajemna lub negocjacje z Zachodem stają się pułapką.

Zgodnie z oczekiwaniami, żaden pokój między Iranem a Stanami Zjednoczonymi nigdy się nie zmaterializował. USA wznowiły bombardowanie terytorium Iranu. Teheran uderzył w amerykańskie bazy wojskowe w Bahrajnie i po raz kolejny zamknął Cieśninę Ormuz. To nie zadziałało i nigdy nie mogło zadziałać. Nie zawierasz umów z Dajjal.1 Jest to podstawowa zasada metafizyki szyickiej.

Opóźnianie wojny i utrzymanie samego wyglądu negocjacji zawsze i w każdych okolicznościach trafia w ręce Zachodu.

W Iranie, podobnie jak w naszej własnej wojnie z Zachodem, istnieje żelazna zasada: eskalacja musi być wzajemna. Wróg eskaluje, my eskalujemy. Tylko wtedy możemy wpłynąć na proces. W przeciwnym razie wróg eskaluje jednostronnie, całkowicie w swoim własnym interesie, podczas gdy pozostaje nam jedynie reagowanie w biernym, podążającym za liderem. W istocie, ten rodzaj jednostronnej eskalacji w czasie wojny tworzy system kontroli zewnętrznej.

Nawiasem mówiąc, dlaczego posągi Baala nie są palone w Rosji? Dlaczego nie podnosimy burzy nad sieciami przestępczymi połączonymi z Epsteinem? Dlaczego nie reagujemy w jakikolwiek znaczący sposób na bezpośredni udział krajów zachodnich – państw bałtyckich, Wielkiej Brytanii i Niemiec – w wojnie przeciwko nam, mimo że sami to informujemy o tym?

Iran idzie do stołu negocjacyjnego i kończy z niczym. Dla osób z zewnątrz jest to oczywiste. Czasami widzisz rzeczy wyraźniej z zewnątrz.

Nawiasem mówiąc, zaraz po pierwszych uderzeniach USA i Izraela na irańskie przywództwo, IRGC wyeliminowało znaczną część szóstej kolumny. Podobno niektórzy nadal pozostają.

Negocjacje mogą być prowadzone, ale tylko w twoim własnym interesie i nigdy publicznie. Gdy tylko stają się otwarci i publiczni, natychmiast zamieniają się w broń informacyjną, której używa tylko Zachód, i wyłącznie dla własnych celów.

Dlatego każda wzmianka o Witkoffie, Kushnerze, czy nawet Kirill Dmitriew, w pewnym momencie, staje się ciosem dla morale żołnierzy z vfrontu i patriotycznych nastrojów kraju. Wystarczy jedna wzmianka. Tak samo jest z pozornie nieszkodliwą transmisją starego programu Vladimira Poznera na Channel One.2

To samo dzieje się z Irańczykami. Na pogrzebie Imama Chamenei i jego rodziny rzuciły się wściekłe przekleństwa z Dajjal na negocjatorów : Pezeshkian i Araghchi. Nie sądzę, że są osobiście winni. Tak po prostu działają prawa wojny informacyjnej. Zachód ustala te zasady i jest jedynym, który używa ich jednostronnie.

(tłumaczenie z rosyjskiego)

1

Notatka tłumacza (TN): Dajjal jest jednookim fałszywym mesjaszem i ostatecznym oszustem w islamskiej eschatologii. W szczególności w tradycji szyickiej ucieleśnia absolutne zło i oszustwo, uniemożliwiając jakąkolwiek formę kompromisu.

2

TN: Dugin odnosi się do powtórek starych programów autorstwa Vladimira Poznera, znanego rosyjskiego dziennikarza telewizyjnego z liberalnymi i prozachodnimi skłonnościami. Nawet pozornie nieszkodliwe transmisje tego rodzaju są postrzegane przez wielu patriotów jako subtelne instrumenty wojny informacyjnej, które erodują morale publiczne i wolę oporu.

Międlar przebija się z prawdą o ukraińskim ludobójstwie

Międlar przebija się z prawdą o ukraińskim ludobójstwie

Na platformie streamingowej Amazon Prime niezwykłym zainteresowaniem cieszy się serial dokumentalny Jacka Międlara „Sąsiedzi – Preludium” o ukraińskich mordach na Polakach. Jackowi Międlarowi udało się przebić z informacją o ukraińskich zbrodniach do szerokich mas. Amazon Prime opisuje film Jacka Międlara jako „poruszający dokument o tragicznych wydarzeniach na Wołyniu i ich bolesnym dziedzictwie (…) film, oparty na relacjach, zdjęciach i nagraniach, nie daje prostych odpowiedzi, lecz skłania do refleksji nad pamięcią, winą, strachem i ranami, które do dziś wpływają na relacje polsko-ukraińskie”.

Film jest dokumentem na wysokim poziomie merytorycznym. Jest dobrze skonstruowany chronologicznie. To przejmujący dokument ukazujący historyczne źródła banderyzmu. Wypowiadają się na nim eksperci (prof. Witold Osadczy, prof. Czesław Partacz, dr Lucyna Kulińska) i ostatni żyjący świadkowie rzezi dokonywanej przez Ukraińców. W filmie widzimy między innymi już zmarłego, a znanego mi osobiście ppłk rez. pil. Stanisława Jastrzębskiego (1929-2024).

Projekt filmowy, jak również dwutomowa książka „Sąsiedzi” są ważnym elementem w budowaniu polskiej narracji. Zapełniają prawdą białą plamę widniejącą w naszej historii od kilkudziesięciu lat. Film ten boli i obnaża brutalną prawdę o tym, że elity w Polsce – zarówno te państwowe jak i duchowne – w zdecydowanej większości zapomniały o okrutnie pomordowanych naszych rodakach.

Dokumentalista Claude Lanzmann wyreżyserował usilnie promowany w latach 80-tych kilkuodcinkowy serial „Shoah”. Od strony technicznej dokument był doskonale zrobiony, natomiast jest był mało uczciwy od strony historycznej. Miał wydźwięk antypolski. Środowiska sympatyzujące z Lanzmannem i jego wizją historii potrafiły ten dokument rozpropagować na całym globie. Tragedia narodu Lanzmanna stała się powszechnie znana. Jacek Międlar wyreżyserował „Sąsiadów” mówiącej o krzywdzie naszego narodu. W odróżnieniu od działa Lanzmanna jest to dokument, nie tylko znakomicie zrobiony od strony technicznej, ale również jest uczciwy historycznie. Ukazuje zapomniane źródła ukraińskiego szowinizmu i przedstawia zakłamywaną historię banderyzmu. Mówi o naszej tragedii i naszej krzywdzie. Ten serial powinien być polskim towarem eksportowym. Dlatego cieszy, że ukazuje się on, aż w sześciu językach: polskim, rosyjskim, angielskim, węgierskim, czeskim, chińskim i co istotne również w ukraińskim.

Film „Sąsiedzi – Preludium” nie jest jednak nową produkcją. Premiera dokumentu odbyła się już dwa lata temu. Teraz zajmuje wysokie 6. miejsce w zestawieniu Amazon Prime.

Adam Guliński

Powstaje film dokumentalny o ukraińskim ludobójstwie na Polakach w latach 1939-1947 oraz banderyzmie w XXI wieku. Najwyższa pora, by w dobie permanentnego powielania kłamstw historycznych i próbie „pisania historii na nowo”, powstał film, który zada kłam wszelkim manipulacjom i fałszerstwom historycznym. Co bardzo ważne, film ukaże się w pięciu językachpolskim, ukraińskim, angielskim, rosyjskim i węgierskim.

Tytuł „Sąsiedzi” ma wskazywać na obraz sielskiego współżycia w arkadyjskich wioseczkach, gdzie kwitną czereśniowe sady, pszczoły uwijają się w pasiekach, a sąsiedzi żyją pospołu we wzajemnej przyjaźni i szacunku. Niestety, obraz ten został zniszczony przez ukraińską nienawiść, która z roku na rok dojrzewała w ich cerkwiach, chatach, umysłach i sercach.

Władyczków taki był Michał. Ukrainiec. On taki może w twoim wieku. To my mieli miedzę obok miedzy. To on by był nas zarżnął tak żywcem. Jak rano się wstało, to byłam zadowolona, że przeżyłam. To był taki naród, ech. Ja mam ich dosyć. Dwa kilometry od nas nabijali dzieciaki na sztachetach. No co to dziecko winne? Nie. To nie są ludzie. To są kacapy i tyle – z wielkim smutkiem pomieszanym ze złością wspomina Świadek Maria Panek z Kurowic.

Film powstaje na podstawie mojej książki pt. „Sąsiedzi. Ostatni Świadkowie ukraińskiego ludobójstwa na Polakach”, której kolejne tomy wciąż piszę. Publikacja to nie tylko przestroga przed zbrodniczym banderyzmem. To również pomnik trwalszy niże ze spiżu wybudowany Polakom pomordowanym na Wołyniu, w Małopolsce Wschodniej i na Zamojszczyźnie w latach 1939-1947. To też pomnik dla tych, którzy ocaleli i przez całe życie zmagali się z potworną traumą, której doświadczyli, widząc, jak ukraińscy sąsiedzi mordują ich rodziny. To pomnik zbudowany z najtrwalszego materiału – wspomnień, dokumentów, dowodów.

Świadek Roman Strągowski z Parośli na Wołyniu (t. I): Wpadli z siekierami i pierwszego bili ojca, musieli dosyć długo bić. A nas dzieciaków, jak nas położyli na ziemię, to ja nawet nie czułem, kiedy mnie siekierą uderzyli. Czułem tylko, jak mi ten pasek ściągał z rąk. Ale myślę, że jak zobaczą, że jestem żywy, to mnie zamordują. To udawałem trupa, ręce mi tak opadły, pamięć mi się urwała. Braciszek najmłodszy miał trzy latka. Mój braciszek jeszcze trzymał jakąś kromeczkę chleba, to go zabili z tą kromeczką chleba. Czas trochę leczy rany, ale te wspomnienia są najgorsze. W tej wiosce zginęło grubo ponad sto ludzi, dzieci, kobiety…Tylko dlatego, że byli Polakami.

Świadek Janina Johnson (z domu Tuszyńska) z Huty Mydzkiej na Wołyniu (t. II)Ukraińcy strzelali tylko wtedy, kiedy Polak uciekał. A tak to zabijali kosami, sierpami, siekierami, nożami, widłami kłuli… Ciała były zmasakrowane, w całości okrwawione, pokaleczone. A byli tacy z odrąbanymi nogami, rękami, głową. I tam dwie moje starsze siostry i ta młodzież z samoobrony układali te ciała i dopasowywali części. A ja jak to wszystko zobaczyłam, to krzyknęłam i zemdlałam.

Jacek Międlar – twórca, reżyser i osoba odpowiedzialna za produkcję filmu. Jest twórcą i redaktorem naczelny portalu wPrawo.pl oraz autorem książek: „Moja walka o prawdę”, „Polska w cieniu żydostwa” i „Sąsiedzi”. Film dokumentalny jest zwieńczeniem serii ponad 60 spotkań ze Świadkami ludobójstwa, które rozpoczął w 2019 roku.

USA zrywają zawieszenie broni z Iranem – Chodzi o kontrolę nad obu najważniejszymi szlakami morskimi świata

USA zrywają zawieszenie broni z Iranem – Teraz chodzi o kontrolę nad najważniejszymi szlakami morskimi świata – Upadek cieśniny Ormuz – Następna w kolejce Bab el-Mandab

USA zrywają zawieszenie broni z Iranem – Teraz chodzi o kontrolę nad najważniejszymi szlakami morskimi świata

– Upadek cieśniny Ormuz – Następna w kolejce Bab el-Mandab

Konflikt między USA a Iranem osiągnął nowy poziom. W oświadczeniu z 8 lipca 2026 roku irańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oskarżyło Waszyngton o atak na kilka ośrodków nadzoru i kontroli na południowym wybrzeżu Iranu.

Teheran mówi o „agresji militarnej” , złamaniu Karty Narodów Zjednoczonych i rażącym pogwałceniu porozumienia o zakończeniu działań wojennych.

Ale sedno sprawy leży głębiej: nie chodzi tylko o pojedyncze ataki. Chodzi o kontrolę nad najważniejszymi arteriami energetycznymi świata.

Analityk geopolityczny Pepe Escobar podsumowuje to doskonale:

„Całkowita kontrola nad Cieśniną Ormuz już obowiązuje. A Bab el-Mandab jest następny”.

Oznacza to, że ten, kto kontroluje cieśninę Ormuz, kontroluje kluczową część globalnego przepływu ropy naftowej i gazu. Znaczna część światowych dostaw energii przepływa przez Cieśninę Ormuz. Jeśli ta trasa zostanie zablokowana, monitorowana lub poddana kontroli militarnej, nie tylko wzrosną napięcia na Bliskim Wschodzie, ale również ceny energii, łańcuchy dostaw i rynki globalne znajdą się pod presją.

Jeszcze bardziej znaczące jest nawiązanie Escobara do cieśniny Bab el-Mandab . Cieśnina ta łączy Morze Czerwone z Zatoką Adeńską i jest jednym z najważniejszych szlaków handlowych między Azją, Europą i Afryką. Ktokolwiek kontroluje Ormuz i Bab el-Mandab, może wywierać ogromną presję na energetykę, handel i transport morski.

Właśnie dlatego oświadczenie Iranu jest tak wybuchowe.

Teheran twierdzi, że Stany Zjednoczone nie tylko zaatakowały irańskie cele, ale także skutecznie zniweczyły porozumienie kończące wojnę. Iran krytykuje również decyzję Departamentu Skarbu USA o cofnięciu licencji na sprzedaż irańskiej ropy naftowej.

Innymi słowy, Waszyngton liczy nie tylko na bomby, ale także na duszenie gospodarcze.

Iran wydał szczególnie surowe ostrzeżenie dla państw Zatoki Perskiej. Żaden kraj sąsiedni nie może udostępnić swojego terytorium, portów, baz lotniczych ani obiektów do ataków na Iran. Każdy, kto to czyni, w opinii Teheranu, jest współwinny.

Wreszcie Iran powołuje się na artykuł 51 Karty Narodów Zjednoczonych , prawo do samoobrony. Irańskie siły zbrojne są gotowe zaatakować „źródło i źródło agresji ” .

To wyraźne ostrzeżenie: jeśli Waszyngton zdecyduje się na dalszą eskalację działań, Iran nie tylko może zareagować bezpośrednio, ale także zaatakować bazy, z których przygotowywane lub przeprowadzane są ataki.

Zachodnia narracja prawdopodobnie ponownie pominie ten punkt. Będą mówić o „irańskich zagrożeniach” – ale prawie nie wspomną, że według irańskiej wersji wydarzeń Stany Zjednoczone najpierw zerwały porozumienie, przeprowadziły atak militarny, a następnie podjęły działania odwetowe.

Prawdziwy teatr wojny jest zatem znacznie większy niż Iran. Chodzi o Ormuz, Bab al-Mandab, energię, szlaki handlowe – i pytanie o to, kto będzie kontrolował arterie globalnej gospodarki w przyszłości.

Oto jak było naprawdę z USS Boxer

Oto jak było naprawdę z USS Boxer

7 lipca 2026przez Larry’ego C. Johnsona 332 komentarze

sonar21/correcting-the-record-on-the-uss-boxer

USS Boxer

Podczas mojego wywiadu z Sulaimanem, którego miałem okazję ostatnio wysłuchać, zareagowałem ze zdumieniem i sceptycyzmem na ogłoszenie CENTCOM-u, że USS Boxer zostanie wysłany na Morze Omańskie. Rozegrał on misję na początku marca i powszechnie mówiono, że zmierza do Zatoki Perskiej. Okazało się, że się myliłem.

Kiedy 18 marca 2026 roku 11. Jednostka Ekspedycyjna Piechoty Morskiej (MEU) wyruszyła z San Diego w sile 2200 żołnierzy, powszechnie uważano, że zostanie wysłana do udziału w operacji Epic Fury.

11. MEU stacjonowała na pokładzie USS Boxer i była częścią Grupy Gotowości Amfibijnej (ARG).

ARG to standardowy termin w Marynarce Wojennej określający formację trzech okrętów desantowych, które są wspólnie rozmieszczane jako pakiet. Typowy skład – który dokładnie stosuje się do grupy Boxer – to jeden okręt desantowy o dużym pokładzie (LHD lub LHA, jak Boxer) pełniący funkcję okrętu flagowego, jeden dok transportowy (LPD, jak Portland) oraz jeden okręt desantowy (LSD, jak Comstock).

Kiedy Boxer wypłynął z San Diego 18-19 marca, jego cel podróży był rzeczywiście nieokreślony — wojskowi wówczas sugerowali, że grupa albo zastąpi stacjonującą w Azji Tripoli ARG, albo podąży za grupą z Trypolisu na Bliski Wschód w ramach operacji Epic Fury. Dotarł do Pearl Harbor około 29-30 marca, a następnie natychmiast opuścił Hawaje, kierując się na zachód 1 kwietnia. Stamtąd spędził prawie trzy miesiące na Pacyfiku, a nie na Bliskim Wschodzie, początkowo przeprowadzając operacje pomocy ofiarom tajfunu Sinlaku na Guam i Marianach Północnych 22-28 kwietnia. Następnie przepłynął przez Cieśninę Surigao. Boxer wpłynął na Morze Andamańskie 17 maja, następnie na Morze Południowochińskie 2 czerwca i ponownie 13 czerwca, następnie na Singapur około 20-22 czerwca przed tranzytem przez Ocean Indyjski.

Teraz jest lipiec i CENTCOM ogłosił, że Boxer i USS Portland – dwa pozostałe okręty ARG – operują obecnie na Bliskim Wschodzie w ramach zaplanowanego rozmieszczenia, zaznaczając, że USS Comstock – trzeci okręt ARG – przebywał w tym regionie już od początku maja. Lokalny reporter z San Diego z 5 lipca potwierdził, że grupa przybyła 30 czerwca z około 2200 żołnierzami piechoty morskiej z Camp Pendleton i opisał skrzydło lotnicze Boxera, składające się z myśliwców F-35B, Ospreyów, śmigłowców oraz poduszkowców pokładowych.

Co się więc dzieje?

Myślę, że to raczej słabe pobrzękiwanie szabelką, choć niektórzy prowokatorzy w mediach społecznościowych martwią się, czy Trump rozkaże im szturmować plażę gdzieś w regionie. Ponieważ uroczystości pogrzebowe ajatollaha Alego Chameneiego wciąż trwają, wątpię, by Stany Zjednoczone podjęły jakiekolwiek działania militarne. Jeśli Stany Zjednoczone zdecydują się zaatakować Iran w następstwie doniesień z poniedziałku wieczorem, że Iran zaatakował dwa kolejne statki próbujące przedostać się przez wody terytorialne Omanu, Iran prawdopodobnie zareaguje z większą zaciekłością i intensywnością niż podczas ostatniej wymiany pocisków i dronów dwa tygodnie temu.

Żal mi marines stłoczonych na tych statkach. To trudny trening, ćwiczenie fizyczne, które zazwyczaj kojarzy się z działaniami Korpusu Piechoty Morskiej USA. Wygląda na to, że będą trzymać się wybrzeża Omanu… Nie wiem, czy wolność na lądzie jest w zasięgu ręki. Oman nie słynie z imprezowania i podawania galonów zimnego piwa.

Poza tym, pogrzeb ajatollaha Alego Chameneiego bije rekord frekwencji żałobników… Oczekuje się, że liczba żałobników przekroczy 40 milionów, co stanowi prawie połowę całej populacji Iranu… A Zachód twierdził, że ajatollah był niepopularny. To wydarzenie bez precedensu w historii ludzkości… Nigdy wcześniej nie było tak licznego zgromadzenia żałobników.


Nima i ja rozmawialiśmy o ogromnych tłumach obecnych na pogrzebie ajatollaha:

Larry Johnson: Tłumy w Iranie ŻĄDAJĄ zemsty, gdy Ormuz mierzy się z nieustającymi atakami

Według doniesień Pakistan uważa, że ​​udało mu się przekonać USA i Iran do spotkania się w Islamabadzie w najbliższą sobotę w celu kontynuowania negocjacji w sprawie porozumienia… Pepe i ja omówiliśmy przeszkody i czynniki, które mogą utrudnić ten proces:

PILNE: Tajne porozumienie powraca – Pakistan chroni IRAN w Islamabadzie 11 lipca, TRUMP zaproszony do udziału

Wygląda na to, że Iran zaatakował dwa kolejne statki próbujące przepłynąć przez Cieśninę Ormuz… Temat do dyskusji dla Mario i mnie:

PILNE: IRAN ATAKUJE STATEK W ORMUZ, PRZEMÓWIENIA PUTINA I TRUMPA - z Larrym Johnsonem

Dziękuję za nieocenione wsparcie w postaci czasu poświęconego na czytanie i komentowanie. Nie pobieram opłat abonamentowych ani nie akceptuję reklam. Chcę, aby treści były dostępne dla wszystkich zainteresowanych poruszanymi przeze mnie tematami.

Jeśli jednak chcesz przekazać darowiznę, skorzystaj z tego linku .

Nieokiełznane urojenia dotyczące Iranu i Ukrainy

Nieokiełznane urojenia dotyczące Iranu i Ukrainy

8 lipca 2026 przez Larry C. Johnson sonar21/unbridled-delusions-regarding-iran-and-ukraine

Dziś wieczorem dużo się dzieje. Najważniejszą wiadomością jest to, że Stany Zjednoczone po raz kolejny złamały porozumienie, atakując Iran. Aby zrozumieć skalę tego naruszenia, należy przypomnieć, co zostało zapisane w paragrafie 5 Porozumienia o Porozumieniu (MoU) z Islamabadu między Stanami Zjednoczonymi Ameryki a Islamską Republiką Iranu:

Po podpisaniu niniejszego porozumienia, Islamska Republika Iranu dołoży wszelkich starań, aby zapewnić bezpieczny i bezpłatny przepływ statków handlowych z Zatoki Perskiej do Morza Omańskiego i odwrotnie przez okres 60 dni. Ruch statków handlowych zostanie natychmiast uruchomiony, a biorąc pod uwagę konieczność usunięcia przeszkód technicznych i wojskowych, Islamska Republika Iranu rozpocznie rozminowywanie w ciągu 30 dni. Islamska Republika Iranu przeprowadzi dialog z Sułtanatem Omanu w celu określenia przyszłej administracji i usług morskich w Cieśninie Ormuz, w porozumieniu z innymi państwami nadbrzeżnymi Zatoki Perskiej, zgodnie z obowiązującym prawem międzynarodowym i suwerennymi prawami państw nadbrzeżnych Cieśniny Ormuz.

W żadnym miejscu dokumentu nie zastrzeżono, że Iran nie może egzekwować protokołów dotyczących Władzy Zatoki Perskiej. Irańska Władza Zatoki Perskiej (PGSA) to irański organ rządowy (powiązany z IRGC) powołany do zarządzania i regulacji ruchu morskiego przez Cieśninę Ormuz. Główne wymogi protokołów obejmują:

Bezpieczeństwo i rozminowywanie: Współpraca z zobowiązaniami zawartymi w porozumieniu o porozumieniu (MoU) dotyczącymi natychmiastowego wznowienia ruchu oraz irańskie wysiłki mające na celu usunięcie przeszkód/min w ciągu 30 dni.

Wniosek o tranzyt z wyprzedzeniem: Statki muszą złożyć formalny wniosekco najmniej 48 godzinprzed wejściem w cieśninę. Wnioski należy składać za pośrednictwem oficjalnej strony internetowej, portalu lub poczty elektronicznej PGSA (np.info@PGSA.ir).

Szczegółowe oświadczenie o statku: kompleksowy formularz wymagający podania wielu danych, w tym:

Tożsamość statku (nazwa, numer IMO, bandera, typ, tonaż, zanurzenie itp.).

Dane dotyczące właściciela i zarządzania (zarejestrowany właściciel, kierownik statku, czarterujący).

Szczegóły dotyczące ładunku (rodzaj, ilość, wartość, deklaracja towarów niebezpiecznych).

Informacje o załodze (liczba, narodowości).

Ubezpieczenie (ubezpieczenie P&I i inne ubezpieczenia).

Trasa, miejsce pochodzenia/przylotu oraz planowana data i godzina tranzytu.

Autoryzacja i zgodność: Tylko statki, które złożą zgodne wnioski i uzyskają zgodę PGSA, są uprawnione do tranzytu. Statki muszą podążać wyznaczonymi trasami i instrukcjami obowiązującymi w Iranie. Nieprzestrzeganie (odchylenie od wytycznych lub brak zezwolenia) może skutkować odmową przejścia lub „reakcją siłową”.

Zwolnienie z opłat/ceł (tymczasowe): W ciągu początkowego 60-dniowego okresu obowiązywania porozumienia nie pobiera się opłat za usługi ochrony, bezpieczeństwa, ochrony środowiska ani powiązane ubezpieczenia irańskie. Następnie Iran zasygnalizował możliwość pobierania opłat za usługi, pod warunkiem kontynuowania rozmów z Omanem i innymi państwami nadbrzeżnymi.

Określony obszar zarządzania: Iran określił konkretne granice nadzoru (np. linie łączące irańskie punkty, takie jak Góra Mubarak/wyspa Keszm, z punktami po stronie Zjednoczonych Emiratów Arabskich), w obrębie których koordynacja z PGSA jest obowiązkowa.

Protokół wyraźnie ostrzega, że ​​statki, które nie zastosują się do jego postanowień, spotkają się z „ odmową przelotu” lub „siłową reakcją”. W porozumieniu nie ma nic, co upoważniałoby Stany Zjednoczone do atakowania Iranu za egzekwowanie protokołów PGSA. A jednak właśnie to zrobiły Stany Zjednoczone we wtorek… wystrzeliwując pociski i bomby w irańskie cele w Zatoce Perskiej.

W chwili pisania tego tekstu Iran odpowiada własnym ostrzałem rakietowym i dronów na cele amerykańskie, w tym lotniska w Kuwejcie i Bahrajnie. IRIB potwierdziło , że pociski zostały wystrzelone z wielu miejsc w Iranie, a oficjalne oświadczenie IRGC ostrzegło, że każda agresja spotka się ze zdecydowaną odpowiedzią.

Według Associated Press władze Bahrajnu potwierdziły, że dziś rano stanęły w obliczu nadlatujących pocisków rakietowych. W tym samym czasie włączyły się syreny alarmowe, a Sztab Generalny Kuwejckiej Armii ogłosił, że jego własne systemy obrony powietrznej aktywnie atakują i przechwytują wrogie cele nad ich głowami.

Jeśli Iran ograniczy swoje ataki tylko do Kuwejtu i Bahrajnu, myślę, że da to Stanom Zjednoczonym szansę na wycofanie się. Jeśli Stany Zjednoczone będą kontynuować ataki, spodziewam się, że Iran rozszerzy swoje cele o bazę lotniczą Mowafaq al Salti w Jordanii i być może lotniska izraelskie. W tym momencie porozumienie wisi na włosku.


Prezydent Finlandii jest ewidentnie szalony. Podczas wywiadu wyemitowanego we wtorek w CNBC, Alexander Stubb ogłosił, że Ukraina wygrała wojnę z Rosją, zachowując niepodległość i suwerenność przez ponad cztery lata. Premier Szwecji Ulf Kristersson również stwierdził, że „ Rosja z pewnością nie wygrywa teraz wojny z Ukrainą ” .

Rosja najwyraźniej nie dostała tej notatki. Rosja nie oferuje wycofania się z Donbasu, Zaporoża, Chersonia i Krymu. W rzeczywistości Rosja nasila ataki rakietowe, dronów i bomb szybowcowych FAB na pozycje ukraińskie w całym kraju. Nie wiem, ile jeszcze „zwycięska” Ukraina wytrzyma.


Oto mój najnowszy wpis na portalu Counter Currents porównujący atak USA i Izraela na Iran do ataku na Pearl Harbor:

Stany Zjednoczone właśnie powtórzyły największy błąd Japonii w czasie II wojny światowej

Nima i ja omówiliśmy najnowsze działania Iranu mające na celu egzekwowanie PGSA:

Larry Johnson: Rakiety IRGC uderzyły w 2 statki w Cieśninie Ormuz – poważne uszkodzenia

Moja rozmowa z Jeleną i Ryanem z East Calling/The Winers skupiła się na najnowszych wydarzeniach na Ukrainie:

Aktualizacja strategiczna Larry'ego Johnsona, 7 lipca 2026 r.

Marcello i ja rozmawiamy o Mistrzostwach Świata, ropie i Ukrainie:

EUA SOB PRESSÃO: petróleo, Ucrânia, Irã i FIFA expõem as fissuras do poder americano

Danny Haiphong i ja spędzamy większość czasu na rozmowach o wojnie na Ukrainie, ale poruszyliśmy również kwestię wysiłków Iranu zmierzających do egzekwowania protokołów PGSA:

Larry Johnson: Rosja wysadza kijowski skład rakietowy, Iran uderza w pięć tankowców w Ormuz

Mario i ja odbyliśmy ciekawą dyskusję na temat pełniącego obowiązki prezydenta Syrii i tego, czy zasługuje on na drugą szansę:

USA ATAKUJĄ IRAN DOPIERO TERAZ, PO TYM JAK IRAN ATAKOWAŁ DZIŚ NA 3 STATKI - z byłym CIA Larrym Johnsonem

Władze Ukrainy panikują, bo Patriotów brakuje w obliczu rosyjskiej gorączki balistycznej

Władze Ukrainy panikują, bo Patriotów brakuje w obliczu rosyjskiej gorączki balistycznej

Symplicjusz7 lipca 2026 simplicius/p/ukrainian-authorities-panic-as-patriots

Rosja ponownie zaatakowała Kijów potężnym atakiem rakietowym. Nawet Ukraińcy musieli przyznać, że nie zestrzelono ani jednego pocisku, ponieważ zapasy rakiet Patriot się wyczerpały:

Mapa bitwy na Ukrainie@ ukraine_map

Ukraina nie przechwyciła ani jednego z 23 pocisków balistycznych Iskander wystrzelonych dziś wieczorem w kierunku Kijowa, ponieważ zabrakło jej przechwytywaczy PAC-3, a USA nie wysyłają więcej Putin dostaje od Trumpa dokładnie to, czego chciał: bezbronną Ukrainę, którą można bombardować w nieskończoność

11:00 · 6 lipca 2026 · 236 tys. wyświetleń


Mówi się, że celem ataku były główne zakłady produkujące broń, a niektórzy twierdzą, że wśród celów znajdowały się nawet magazynowane pociski przechwytujące Pac-3 dla systemu Patriot, choć nie jest to potwierdzone. Eksplozje wtórne z pewnością wskazywały na trafienie w jakiś rodzaj amunicji:

Jak już wspomniano, nawet Kiev Independent donosi, że ukraińskie systemy przechwytujące Patriot zostały skutecznie wyczerpane:

OSINTdefender@ sentdefender

Według doniesień @KyivIndependent , Ukraina praktycznie wyczerpała zapasy pocisków przechwytujących Patriot PAC-3, co oznacza, że ​​Kijów ma niewielkie możliwości obrony przed rosyjskimi atakami rakietowymi.

Ukraińskie władze twierdzą, że podczas ostatniego ataku Rosji na dużą skalę wykorzystano 23 pociski balistyczne.

The Kyiv Independent @ KyivIndependent

Zapasy pocisków przechwytujących Patriot PAC-3 wyczerpały się, przez co ukraińskie jednostki obrony powietrznej są bezsilne wobec rosyjskiej amunicji, która jest najszybsza i najskuteczniejsza. https://t.co/d6NiPM2i9c

19:40 · 6 lipca 2026

Stało się to niezwykle pilne wśród czołowych ukraińskich ekspertów wojskowych. Serhij „Flash” Bieskrestnow wielokrotnie krytykował desperackie poszukiwania przez Ukrainę kolejnych rakiet Patriot od europejskich partnerów.

Tutaj wyjaśnia, że ​​mamy do czynienia ze światowym niedoborem z powodu wojny w Iranie i na Ukrainie, a także z faktem, że europejscy „sojusznicy” sami gromadzą cenne pociski z powodu rosnącego „zagrożenia” pewnego rodzaju inwazją Rosji na państwa europejskie, które elity brukselskie wbiły wszystkim do głów:

Could not load video.

Według ostatniej aktualizacji Kiev Post firma Lockheed Martin ogłosiła, że ​​nie jest w stanie zagwarantować dogodnych terminów produkcji niezbędnych pocisków:

https://www.kyivpost.com/post/77956

Amerykański producent pocisków rakietowych Lockheed Martin ostrzegł, że nie może zagwarantować terminów dostaw kluczowych pocisków przechwytujących Patriot PAC-3, pomimo planów gwałtownego zwiększenia produkcji.Według Financial Times, firma zwiększa produkcję do 2000 pocisków rocznie do 2033 roku, ale ograniczenia w dostawach i decyzje dotyczące priorytetów pozostają nierozwiązane. Niedobory już dotykają sojuszników USA i Ukrainę, która w dużym stopniu polega na systemach Patriot w zwalczaniu zagrożeń ze strony pocisków balistycznych.

W raporcie zaznaczono, że Lockheed zamierza zwiększyć roczną produkcję pocisków Pac-3 z ok. 650 do 2000 do 2033 roku. Pomyślcie, jak niewiele to jest: 650 rocznie to marne 54 miesięcznie – to dla całego świata. Sama Ukraina potrzebuje znacznie więcej miesięcznie, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że doktrynalnie, w przypadku każdego zagrożenia, zwłaszcza balistycznego, konieczne jest wystrzelenie wielu pocisków przechwytujących. Potrzebne są co najmniej dwa, a czasami nawet cztery, a nawet sześć Patriotów na jeden Iskander.

Nawet jeśli produkcja wzrośnie do „idealnego” poziomu 2000 rocznie do 2033 roku, to i tak będzie to zaledwie około 166 miesięcznie dla całego świata, wliczając w to Stany Zjednoczone. Artykuł sugeruje, że ten ideał może nigdy nie zostać zrealizowany, ponieważ wiele problemów wciąż pozostaje nierozwiązanych.

W osobnym raporcie WSJ z ubiegłego miesiąca dokładnie omówiono te kwestie:

https://www.wsj.com/world/why-does-it-lats-to-see-a-patriot-missile-from-factory-to-front-line-3e5874c5

W tym konkretnym fragmencie stwierdza się, że cel 2000 rocznie nie zostanie osiągnięty przed końcem lat 30. XXI wieku. Wyzwań jest wiele:

Lockheed stoi przed szeregiem wyzwań, aby osiągnąć swój cel, od wąskich gardeł w zakresie komponentów poograniczone możliwości lokalnych rynków pracy.Rzeczniczka Lockheeda poinformowała, że ​​firma współpracuje z rządem i dostawcami, aby „eliminować wąskie gardła i skrócić terminy realizacji, gdziekolwiek to możliwe, przy jednoczesnym zachowaniu rygorystycznych standardów wydajności i bezpieczeństwa”.

Co szokujące, w artykule napisano, że budowa jednego pocisku Pac-3MSE zajmuje ponad dwa lata .

Co prawda, wiele egzemplarzy buduje się jednocześnie, ale całkowity czas realizacji wszystkich części, a następnie montażu końcowego – który sam w sobie trwa sześć tygodni – najwyraźniej przekracza dwa lata.

Głównym powodem jest fakt, że istnieje ponad 400 różnych firm dostarczających części do tego jednego typu pocisku, które produkują swoje komponenty w różnym tempie i na różną skalę. Same komponenty muszą być następnie indywidualnie testowane przed ostateczną dostawą. Cały ten złożony proces wyjaśnia, dlaczego jednoczesna rozbudowa łańcuchów dostaw jest niemal niemożliwa i dlaczego ambitny cel 2000 egzemplarzy rocznie prawdopodobnie nigdy nie zostanie osiągnięty.

Ale wracając do ataków w Kijowie. Ukraiński kanał telewizyjny z wściekłością ubolewa nad faktem, że wśród ataków znalazła się dość wrażliwa, „tajna” placówka:

[dalej za forsę, więc mam to Gdzieś. md]

Oczekiwania Europy na strategiczną klęskę Rosji były największym błędem.

Największy błąd Europy: Wyzwolenie Donbasu i eskalacja nuklearna. Oświadczenia Pieskowa

7 lipca,tass-ru/politika

Kraje europejskie wciąż wierzą, że mogą zadać Rosji strategiczną klęskę, powiedział rzecznik Kremla.

Jak stwierdził rzecznik prasowy prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow w wywiadzie dla magazynu Die Weltwoche, oczekiwania Europy na strategiczną klęskę Rosji były największym błędem w historii.

Podkreślił, że dzięki wysiłkom Zachodu specjalna operacja wojskowa przerodziła się w wojnę na pełną skalę, zauważając, że Wołodymyr Zełenski wie, jak zakończyć konflikt na Ukrainie w ciągu jednego dnia, a także wskazując, że Rosja nie potrzebuje eskalacji nuklearnej i nigdy nie rozpocznie samodzielnie trzeciej wojny światowej.

Agencja TASS zebrała kluczowe oświadczenia rzecznika Kremla.

Konflikt na Ukrainie

  • „Zełenski doszedł do władzy, obiecując swojemu narodowi zakończenie wojny. To była jego pierwsza obietnica. I nadal może powstrzymać wojnę, podejmując bardzo odpowiedzialną decyzję”.
  • Mowa o wycofaniu wojsk ukraińskich z Donbasu i prawnym uznaniu obecnej rzeczywistości: „A następnego dnia wojna się skończy”.
  • Rosyjskie Siły Zbrojne niedawno wyzwoliły Konstantynówkę: „Od 2014 roku [Ukraińskie Siły Zbrojne] przekształcają to miasto w nie do zdobycia twierdzę i mimo to udało im się je wyzwolić”.
  • Po wyzwoleniu Konstantynówki wojska rosyjskie „ planują wyzwolić jeszcze dwa ważne miasta – Kramatorsk i Słowiańsk, po czym zostanie wyzwolone całe terytorium Donieckiej Republiki Ludowej”.
  • Europa i USA dostarczają Kijowowi broń, amunicję i doradców wojskowych: „Dostarczają reżimowi w Kijowie dane z nadzoru satelitarnego. W praktyce oddają swoje satelity do pełnej dyspozycji reżimu w Kijowie. Sterują bronią, ukraińską bronią, za pomocą swoich satelitów. Wykorzystują swoją sztuczną inteligencję, AI, aby ułatwić działania militarne reżimu w Kijowie. Jeśli to nie jest bezpośrednie uczestnictwo, to co nim jest?”
  • Z tego powodu konflikt przestał być specjalną operacją wojskową: „Z jednej strony Rosja, z drugiej reżim kijowski, a do tego szereg krajów europejskich. I do tego Stany Zjednoczone, które dostarczają Ukrainie miliony ton broni. Co to jest? To już nie operacja, to wojna. To wojna na pełną skalę”.
  • Legalność Wołodymyra Zełenskiego jako przywódcy Ukrainy jest poważnie kwestionowana. Mieszkańcy kraju „ muszą zapytać swojego prezydenta, którego legalność jest obecnie kwestionowana, czy jest on rzeczywiście prawowity, czy nie”.

Błąd Europy

  • Kraje europejskie wciąż wierzą , że mogą zadać Rosji strategiczną klęskę: „To największy błąd w historii”.
  • Właśnie ze względu na stanowisko UE władze w Kijowie „ nie są aż tak elastyczne ” w wyborze politycznych i dyplomatycznych metod rozwiązywania konfliktów.
  • Do przyczyn rusofobii wśród europejskich polityków zalicza się „tradycje historyczne – powtarzalność historii, rodzaj zemsty, której próbują dokonać niektóre siły w Europie”.
  • Rosja jest wygodnym „ zagrożeniem ”, pozwalającym europejskim populistom mobilizować elektorat i odwracać jego uwagę od kryzysu gospodarczego: „W ten sposób mogą wydawać więcej pieniędzy, przymykać oczy na oznaki kryzysu gospodarczego i zrzucać całą winę na Rosję”.
  • Europejczykom wciska się wizerunek Rosji jako wroga, aby uzasadnić wzrost wydatków na obronę i dalsze wsparcie militarne dla Ukrainy: „Czy istnieje większe zło na europejskiej ziemi dla Europejczyków niż Rosja? Nie. Jesteśmy złem idealnym”.
  • „Oczywiście, nie chcielibyśmy widzieć sytuacji takich jak te z połowy lat 30. XX wieku. Ale wiele bardzo podobnych rzeczy dzieje się obecnie. To, co widzimy – militaryzacja Europy i tworzenie wroga w nas samych – oczywiście nas niepokoi. To nas niepokoi”.
  • Historia, niestety, ma paskudny zwyczaj powtarzania się. W nieco zmodernizowanej formie, ale wciąż się powtarza. A czasami jako farsa.
  • Rosja chce , aby Europa pozyskała „nowe pokolenie mądrzejszych polityków”, takich jak prezydent Francji, generał Charles de Gaulle (1959-1969) i kanclerz Niemiec (1982-1998) Helmut Kohl.
  • Kraje europejskie powinny zastosować się do czterech prostych rad, aby powstrzymać eskalację stosunków z Rosją: „Po pierwsze, Rosja nie jest źródłem zagrożenia dla Europy. Po drugie, trzeba wsłuchiwać się w obawy Rosji. Po trzecie, jeśli zignoruje się obawy Rosji, będzie się miało problemy. Po czwarte, należy jak najszybciej wznowić dialog z Rosją. Jest otwarta, elastyczna i chętna. To takie proste”.

Stosunki ze Stanami Zjednoczonymi

  • Stosunki dwustronne między Rosją i USA „nie w najlepszym stanie, ponieważ utknęły w martwym punkcie, są na zerowym poziomie”, ale Moskwa i Waszyngton są „na tyle mądre, żeby ze sobą rozmawiać”.

Bezpieczeństwo międzynarodowe

  • Rosja nigdy nie rozpocznie trzeciej wojny światowej, ponieważ jest „zbyt dużym i odpowiedzialnym krajem”.
  • Rosja nigdy nie rozpoczęła wojny światowej, jeśli pamiętamy z historii: „Ale kiedy zaczęła się przeciwko nam, odpowiadaliśmy do samego końca”.
  • Moskwa ma doktrynę nuklearną, która jasno określa warunki użycia broni jądrowej: „Jest ona niezwykle jasna, zrozumiała i prosta. Jeśli coś zagraża istnieniu państwa rosyjskiego, broń jądrowa zostanie użyta. W przeciwnym razie – nie. To bardzo ważne, żeby to zrozumieć”.
  • Spekulacje, że Rosja rzekomo prędzej czy później będzie zmuszona użyć taktycznej broni jądrowej, to czyste spekulacje: „Jesteśmy w stanie kontynuować operację [wojskową] i osiągnąć dla nas pomyślne rezultaty bez tego. I to robimy”.

Wybory na Ukrainie i eksplozja w Monako: czy Zełenski przewodzi czystce?

Wybory na Ukrainie i eksplozja w Monako: czy Zełenski przewodzi czystce?

Paweł Kucharkin o perspektywach Załużnego, mimo woli gubernatora kijowskiego

Pavel Kukharkin tass-ru/opinions

Walerij Załużny zamierza kandydować na prezydenta Ukrainy. Według doniesień Ukraińskiej Prawdy (UP), powołującej się na źródła po obu stronach, miał on osobiście ogłosić to Wołodymyrowi Zełenskiemu podczas tajnego spotkania w Kijowie. Co więcej, gazeta twierdzi, że Zełenski próbował odwieść byłego głównodowodzącego, obecnie ambasadora Ukrainy w Wielkiej Brytanii, od kandydowania i proponował mu różne stanowiska, ale został odrzucony.

Publikacja artykułu zbiegła się z głośnym skandalem kryminalnym. W Monako doszło do zamachu na ukraińskiego oligarchę Wadima Jermołajewa, rzekomo będącego ukrytym sponsorem Załużnego.

Czy raport insidera Ukraińskiej Prawdy sygnalizuje nieuchronność wyborów i upadek konsensusu wokół Zełenskiego? Kto zatwierdził atak na „portfel” Załużnego na Lazurowym Wybrzeżu? I dlaczego Londyn pozwala ambasadorowi wypowiadać się przeciwko gubernatorowi Kijowa?

Ukraińska Prawda

Sama nazwa „Ukraińska Prawda” wywołuje uśmiech na mojej twarzy, ponieważ nie jest ona bardziej prawdziwa niż reszta ukraińskiej propagandy. „UP” to projekt Czecha Tomáša Fiali, prezesa ukraińskiej firmy inwestycyjnej Dragon Capital, zagorzałego euroglobalisty i jastrzębia wojennego. To prawdziwy głos zachodnich narracji. A cel jest teraz jeden: eskalacja i kontynuacja konfliktu, aby wyrządzić Rosji jak największe szkody.

Ten sposób postępowania stoi w jawnej sprzeczności z wszelkimi dyskusjami o wyborach. Aby przeprowadzić je, powiedzmy, tej jesieni, przygotowania muszą rozpocząć się już teraz. Nic takiego nie ma miejsca. Co więcej, Europa wcale nie nalega na głosowanie. Wręcz przeciwnie, kraje zachodnie inicjują procesy repatriacji ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym, aktywnie ograniczając świadczenia socjalne dla uchodźców. Tymczasem sam Kijów jedynie intensyfikuje swoją „biznesyfikację”. Wszystko to wskazuje na to, że prawdopodobieństwo przeprowadzenia wyborów w tym roku jest bliskie zeru.

Dlaczego „Ukraińska Prawda” przedstawia Zełenskiego jako osobę gotową do kandydowania? Choć najwyraźniej decyzja ta jest sfałszowana. Po pierwsze, ich czytelnicy potrzebują wizerunku „demokraty”, który chętnie zostałby wybrany ponownie, ale „Rosja mu na to nie pozwala”. Po drugie, próbują przekonać publiczność o rzekomym wzroście poparcia dla Zełenskiego, napędzanym jego mitycznymi sukcesami na froncie.

Trudno powiedzieć, co dokładnie uważają za „sukcesy”. Ukraińskie Siły Zbrojne nie mają na swoim koncie żadnych prawdziwych zwycięstw. Sprzedawanie tego kłamstwa stało się jeszcze trudniejsze po niedawnej stracie Konstantynówki, która, według niemieckich mediów, upadła z szokującą dla Zachodu szybkością. Najwyraźniej propaganda próbuje przedstawić cyniczne ataki terrorystyczne jako sukcesy. Na przykład niedawny atak dronów na akademik uczelni pedagogicznej w Starobielsku, w którym zginęło 21 studentów, czy ataki na autobusy pasażerskie, z których jeden przewoził białoruską dziecięcą drużynę piłkarską. Naloty dronów na rosyjskie złoża ropy naftowej i rafinerie również zaliczają się do tych „sukcesów”. Kijów próbuje ukryć swoją niemoc na froncie takimi aktami sabotażu – tym bardziej że Zełenski potrzebuje ich przed szczytem NATO, który rozpoczyna się dziś w Ankarze.

W przypadku publikacji tego kalibru to wystarczy, by prognozować 33% poparcia dla Zełenskiego. Ta liczba jest ogromna, spekulatywna i wyssana z palca – artykuł nie podaje nawet źródła. Ale najwyraźniej udało im się po raz kolejny sprzedać opowieść o poparciu społecznym i demokratycznych ambicjach.  

Zełenski i Załużny

Konflikt między nimi narastał od początku 2023 roku. Załużny jednak formalnie nadal pozostaje bezpośrednim podwładnym Zełenskiego. Plotki o prezydenckich ambicjach generała i ambasadora krążą od dawna, a on sam nie robi z nich tajemnicy. Dla byłego gracza KWN jest on wyjątkowo niewygodnym konkurentem. Załużny prawdopodobnie pokonałby Zełenskiego, jeśli nie w pierwszej, to w drugiej turze hipotetycznych wyborów.

Były naczelny dowódca nie spieszy się jednak z udziałem w wyścigu wyborczym. Aktywne prowadzenie kampanii przeciwko osobie z uprawnieniami obecnego prezydenta, będąc jednocześnie urzędnikiem państwowym, jest politycznie niepoprawne. Co więcej, Załużny przebywa obecnie w Londynie, a wybory wciąż trwają na Ukrainie. Ambasador nie ma własnej partii. Proces jest w zawieszeniu, czeka na swój czas.

Oczywiście, ostateczna decyzja nadal będzie należała do zachodnich beneficjentów. Sytuację można porównać do właściciela i dwóch psów pokojowych. Mogą szczekać i walczyć ze sobą do woli, ale kiedy zobaczą swojego właściciela, obaj poliżą go po ręce. Londyn jest obecnie właścicielem i jak dotąd nie wydał rozkazu, żeby ich „wyssać”. Brytyjskie elity nie są jeszcze gotowe, by pozbyć się Zełenskiego i zakończyć konflikt.

Mimo to, takie spotkanie rzeczywiście odbyło się w Kijowie. Prawdopodobnie omawiano na nim rezygnację brytyjskiego premiera Keira Starmera i plany Londynu na przyszłość w nowych okolicznościach. Obaj mężczyźni spojrzeli na zegarki i odeszli. Dzień jeszcze nie nadszedł. Nie byli jeszcze konkurentami, lecz w istocie osobami o przewadze i podporządkowaniu.

Teorie spiskowe i fakty

Faktem jest, że Zełenski nie chciałby Załużnego jako konkurenta. Były głównodowodzący cieszy się wysokim poparciem i niskimi ocenami anty-ratingowymi – co zazwyczaj decyduje o wyniku wyborów. Rozumie, że Załużny jest wspierany przez Londyn, a zachodnie elity generalnie postrzegają go jako bezpośrednią alternatywę. To niewątpliwie wywiera presję na przywódcę reżimu w Kijowie, a Bankowa gorączkowo szuka sposobów na przetrwanie. O ile od dawna tłumią pseudoopozycji – na przykład Petro Poroszenko (umieszczony przez Rosfinmonitoring jako osoba zaangażowana w działalność ekstremistyczną lub terroryzm) jest trzymany na krótkiej smyczy z powodu sankcji i spraw karnych – sytuacja komplikuje się z Załużnym i szefem gabinetu prezydenckiego Kiryłem Budanowem (umieszczonym przez Rosję jako terrorysta i ekstremista). Popularny Budanow został sprowadzony bliżej – w styczniu 2026 roku objął stanowisko szefa urzędu. Nie jest jasne, jak skuteczne jest to narzędzie, ale nie ma prawie żadnych dźwigni nacisku na Załużnego.

Po niedawnym zamachu na ukraińskiego oligarchę Jermołajewa w Monako, media spekulowały, że sponsorował on polityczne ambicje generała. Wygląda na to, że ciąg wydarzeń wygląda następująco: Zełenski żąda, by Załużny wycofał się z wyborów, spotyka się z odmową, a następnie Bankowa wysadza sponsora w powietrze. Niezła fabuła jak na thriller kryminalny.

Dla mnie jest oczywiste, że za eksplozją na Lazurowym Wybrzeżu stoi Kijów. Ukraiński reżim od dawna stosuje metody terrorystyczne. Co więcej, kobieta, którą europejscy funkcjonariusze organów ścigania podejrzewali o przeprowadzenie zamachu w Monako, została zamordowana w pobliżu Kijowa – szybko zacierają ślady.

Nawiasem mówiąc, Ukraińska Prawda ponownie podała tę wiadomość. Wyjaśniła również , że morderstwa dokonał zatrzymany pracownik Głównego Zarządu Wywiadowczego Ministerstwa Obrony.

To z pewnością nie pierwszy atak Kijowa na odrażające postacie w kręgach politycznych. Wcześniej Andrij Portnow, były wiceszef administracji i doradca byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza, został zastrzelony w podobnych okolicznościach na przedmieściach Madrytu . A w listopadzie 2023 roku Giennadij Czastiakow, bliski przyjaciel i współpracownik naczelnego dowódcy, zginął w wybuchu granatu w swoim domu pod Kijowem, w samym środku konfliktu między Załużnym a Zełenskim.

To praktycznie teoria spiskowa. Najpierw Załużny odmówił rezygnacji ze stanowiska Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych Ukrainy, więc Zełenski zamordował jego asystenta. Teraz Załużny odmawia odejścia z polityki, więc Bankowaja próbuje zabić jego sponsora. Brzmi to imponująco, ale moim zdaniem jest zbyt prymitywne.

Środki na kampanię wyborczą Załużnego znajdą się, gdy tylko Londyn i Bruksela dadzą zielone światło na otwartą kampanię. Poroszenko i wiele innych „portfeli” (zarówno w kraju, jak i za granicą) jest gotowych wesprzeć finansowo generała. Nie da się wysłać wszystkich na tamten świat, a terroryzowanie wielkiego biznesu mogłoby rozdrażnić Wielką Brytanię. Co więcej, takich działań nie przygotowuje się z dnia na dzień; Kijów ma już mnóstwo powodów, by zastraszyć, a ostatecznie usunąć Jermołajewa – istnieje tam długotrwały konflikt handlowy.

Jednocześnie Bankowa rozumie, że ma duży wpływ na Zełenskiego. Już same „taśmy Mindicza” są warte uwagi. W tym głośnym skandalu korupcyjnym w sektorze energetycznym całe najbliższe otoczenie prezydenta jest już obecne w nagraniach audio opublikowanych przez Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU). Głos Zełenskiego może pojawić się w każdej chwili. Jego przełożeni po prostu jeszcze nie dali na to zgody.

Wynik

Aby przetrwać i pozostać faworytem Zachodu, Zełenskiemu niewiele potrzeba: zadowalać jastrzębi wojennych i nieustannie eskalować sytuację. Właśnie dlatego jego agresywne ataki i prowokacje przeciwko Białorusi, a także ataki na infrastrukturę cywilną i zamachy terrorystyczne w Rosji są uzasadnione. Tymczasem front nieubłaganie się przesuwa i wyraźnie nie na korzyść Kijowa.

Zełenski jest teraz o wiele wygodniejszy dla Zachodu niż Załużny. Jest bardziej krwiożerczy i posłuszny. Generał otwarcie nazwał nieudaną „kontrofensywę 2023” złym pomysłem i starał się oszczędzić ludzi. Zełenski natomiast jest gotowy bezlitośnie prowadzić wojnę do ostatniego Ukraińca i nie krępuje się swoich metod. Z tą gorliwością stara się zapewnić sobie gwarancje bezterminowego wsparcia i godziwą emeryturę pod skrzydłami swoich mocodawców. Patrząc w przyszłość, nie uda mu się to, ale bardzo się stara.

W tym kontekście ważne jest zrozumienie logiki stojącej za publikacją „Ukraińskiej Prawdy”. Ta prozachodnia gazeta, od dawna pozostająca w konflikcie z urzędem prezydenckim, prognozuje zawyżone 33% poparcie dla Zełenskiego, nie z powodu jakiejkolwiek sympatii do niego. To elegancka pułapka polityczna. Legitymizując sam temat jesiennych wyborów w mediach, media globalistyczne torują drogę do zmiany władzy. Pokazując rzekomo „wysoki” start Zełenskiego, natychmiast publikują zamknięty sondaż, który pokazuje, że Załużny nadal go miażdży w drugiej turze.

Ten ruch pozbawia Bankową jej głównego atutu. Otoczenie Zełenskiego nie będzie już mogło oskarżać zwolenników wyborów o „pracę dla Kremla”, ponieważ sprawę forsuje ultrapatriotyczny rzecznik. Podczas gdy jego doradcy realizują tę wieloetapową strategię za pośrednictwem „UP”, w gabinecie prezydenta narasta panika. Upadek Zełenskiego i nieunikniona zmiana zachodnich faworytów zostaną ujawnione później.

Haniebne milczenie Kościoła katolickiego w Polsce

Haniebne milczenie Kościoła katolickiego w Polsce

Andrzej Szlęzak

W debacie publicznej jednym z głównych problemów są relacje polsko-ukraińskie. To dobrze, że coraz głośniej i coraz więcej mówi się o ukraińskim ludobójstwie pod znakami OUN-UPA na Polakach. Polskie społeczeństwo cały czas wie o tym za mało. Czas również pomyśleć w szczególny sposób o dotarciu z tą wiedzą do Ukraińców będących w Polsce.

Widzę w tym jednak pewne niebezpieczeństwo. Możemy się w tym zapędzić czego efektem stanie się przekonanie, że odpowiedzialność za ludobójstwo spada na wszystkich Ukraińców. Tego zrobić nie wolno! Po pierwsze to nieprawda. Po drugie  nie można dopuścić, by w ten sposób zatruć stosunki polsko-ukraińskie, bo w przyszłości jakieś stosunki Polski z Ukariną muszą być i lepiej dla nas, by były one możliwie dobre. Droga do tego daleka, ale jak powiadają Chińczycy, kto chce przejść dwa tysiące mil, musi zrobić pierwszy krok.

Uważam, że w dyskusjach o ukraińskim ludobójstwie zbyt rzadko pojawiają się Ukraińcy, których rodacy zamordowali, ponieważ ostrzegali, ukrywali i w inny sposób pomagali przeżyć Polakom. Wiadomo, że tych Ukraińców były tysiące. Powstało o tym szereg publikacji, ale o ile mi wiadomo nikt nie zajmuje się tym od strony naukowej. To wielkie zaniedbanie polskiej historiografii.

Szczególnie trzeba zwrócić uwagę, że ci Ukraińcy będący symbolem i heroicznym przykładem chrześcijańskiego poświęcenia nie znajdują się w polu zainteresowania Kościoła katolickiego w Polsce ani ukraińskiej Cerkwi unickiej. Na skandal zakrawa sytuacja, w której świętym Kościoła katolickiego ma zostać ukraiński arcybiskup Andrzej Szeptycki, który co najmniej nie miał odwagi publicznie potępić ludobójstwa na Polakach, ale tenże Kościół katolicki w Polsce nie potrafił znaleźć ani jednego Ukraińca czy też ukraińskiej rodziny, którzy wzorem rodziny Ulmów chroniących Żydów, chronili Polaków przed zamordowaniem przez swoich rodaków i za to sami zostali okrutnie przez nich zamordowani.

To oni powinni być kandydatami na ołtarze, a nie Szeptycki. A już postawa ukraińskiej Cerkwi unickiej jest tu całkowicie haniebna. Z tej strony nie ma żadnej refleksji o wręcz zbrodniczej roli unickiego duchowieństwa w ludobójstwie na Polakach i tym bardziej ani słowa o Ukraińcach chroniących Polaków. Jak oni mają jeszcze czelność powtarzać, że chrześcijańską cnotą jest oddawanie życia za swoich bliźnich?

Na Ukrainie Cerkiew unicka jest cały czas jedną z najważniejszych instytucji krzewiących pamięć i kult ludobójczej OUN-UPA. W tej sprawie hierarchowie Kościoła katolickiego w Polsce wraz z hierarchami unickiej Cerkwi ukraińskiej powołują się na wizytę papieża Jana Pawła II we Lwowie i jego wezwaniu do wzajemnego wybaczenia i pojednania. Autorytet papieża Wojtyły ma tu zamykać sprawę. Tymczasem ten problem to jedna z głębszych rys na wizerunku Jana Pawła II. To, co zrobił ten papież świadczy o tym, że albo nie zrozumiał istoty tego, czym było to ukraińskie ludobójstwo, albo go to przerosło. Jak może być pojednanie, skoro nie było przyznania się do winy, szczerego żalu i woli chociaż moralnego zadośćuczynienia?

Ukraińcy chroniący Polaków i dlatego zamordowani przez swoich rodaków są szansą na autentyczne pojednanie obu narodów. Śmiem twierdzić, że jestem pierwszym w Polsce, który ośmielił się o tych Ukraińcach mówić publicznie. Powiedziałem o tym w czasie rekonstrukcji w Radymnie 21 lipca 2013 roku. W obecności kilkunastu tysięcy widzów powiedziałem między innymi, że ci Ukraińcy uratowali honor narodu ukraińskiego. Ten pogląd cały czas podtrzymuję.

Tak, jak rekonstrukcja w Radymnie była w skali ogólnopolskiej  przerwaniem tamy milczenia o ukraińskim ludobójstwie, tak nadanie odpowiedniej rangi sprawie Ukraińców pomordowanych w obronie Polaków jest szansą na ukazanie innej strony ukraińskiego ludobójstwa. Dlaczego polscy politycy nie mówią o tych Ukraińcach, przeciwstawiając im ludobójców. Powinni o tym mówić ukraińskim politykom i hierarchom kościelnym. Mamy w Polsce coraz więcej miejsc upamiętniających ukraińskie ludobójstwo. Pora byśmy zdobyli się na odwagę upamiętnienia tych Ukraińców, którzy bronili Polaków. W 2013 roku byłem prezydentem Stalowej Woli. Chciałem by w Stalowej Woli powstał pomnik będący symbolem polskiej wdzięczności dla Ukraińców, którzy oddali życie broniąc Polaków. Niestety nie udało mi się tego dokonać. Może uda się w przyszłości. Takie miejsca pamięci powinny powstać w wielu miejscach w Polsce. Zwłaszcza tam, gdzie licznie osiedli Ukraińcy. Niech pytają ukraińskie duchowieństwo o chrześcijański wymiar śmierci tych swoich rodaków. Niech pytają działaczy Związku Ukraińców w Polsce dlaczego sławią ludobójców, a milczą o ich ukraińskich ofiarach.

Za sensowne i potrzebne uważam ustanowienie polskiego odznaczenia dla tych Ukraińców, którzy bronili Polaków. Rozumiem, że zostało ich niewielu. Zdaję sobie sprawę, że ze względu na sytuację na Ukrainie i pleniący się banderyzm, pewnie bali by się takie odznaczenie przyjąć, ale przecież byłby to silny i bardzo wymowny akcent sprzeciwienia się temu banderyzmowi.

Uważam, że wszystko, co napisałem powyżej służy upowszechnianiu prawdy historycznej, ale również powinno stać się istotnym elementem polityki historycznej wobec Ukrainy. Dodajmy, że w odróżnieniu od różnych ośrodków na Ukrainie i w Polsce, polski rząd, partie polityczne oraz środowiska opiniotwórcze żadnej polskiej polityki historycznej w stosunku do relacji polsko-ukraińskich nie prowadzą. Na koniec chcę mocno zaakcentować, że pokazywanie tych zamordowanych Ukraińców przez swoich rodaków pogrąża moralnie bardziej ukraińskich ludobójców niż ich polskie ofiary.

Andrzej Szlęzak

Niezbędnik historyczno-dyplomatyczny

Niezbędnik historyczno-dyplomatyczny

Eugeniusz Zinkiewicz

Zbliżają się uroczystości sprowadzenia truchła Stiepana Bandery w celu ponownego pochówku w ukraińskim panteonie narodowym (Ukraiński Panteon Bohaterów to zatwierdzony w czerwcu 2026 roku, przez parlament Ukrainy projekt specjalnego kompleksu memorialnego), który ma służyć jako miejsce spoczynku i czci najwybitniejszych postaci w historii kraju. 

Przepisy ukraińskiej ustawy dopuszczają możliwość uhonorowania dowódców Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), co spotkało się z krytyką ze strony Polski w kontekście historycznej odpowiedzialności za zbrodnię wołyńską.

Wspólna walka?

Koniecznym jest stosowne przygotowanie gości z Polski na ten ponowny uroczysty pochówek Bandery. Ważnym jest zachowanie zasady kulturalnego zachowania, które obowiązują w relacjach z banderowcami. Do tego należy zachować daleko idącą ostrożność w powoływaniu się na tak zwaną wspólną walkę z bolszewikami, tak jak to czyni na Facebooku emerytowany generał dywizji Leon Komornicki: „Wspominałem często w swoich wywiadach, aby w budowaniu relacji polsko- ukraińskich sięgać po bohaterów wspólnej walki z bolszewikami w latach 1919 – 1920”.

Zdrada ryska?

Sojusz Piłsudski–Petlura (znany również jako układ lub umowa warszawska) to zawarte 21 kwietnia 1920 roku porozumienie polityczno-militarne pomiędzy Rzecząpospolitą Polską a Ukraińską Republiką Ludową (URL). Stanowił on próbę stworzenia wspólnego frontu przeciwko bolszewickiej Rosji. Sojusz ten okazał się tragiczny w pełnym słowa tego znaczeniu, o czym napisał ukraiński publicysta Iwan Kedryn-Rudnicki: „Było w dziejach świata wiele wypadków, że sojusznik porzucał sojusznika, układał z wrogiem separatystyczne układy pokojowe, starał się ratować dla siebie maksimum w nowo stworzonej sytuacji. Ale było tak zawsze w razie przegranej. Rozbiór Ukrainy w Rydze pomiędzy Polskę a Rosję nastąpił po wygranej polsko-ukraińskiej w wojnie przeciw Rosji Sowieckiej. Dlatego była to zdrada w klasycznym rozumieniu”. Najważniejsze jest to, że temat tego dramatycznego w skutkach dla Ukraińców, sojuszu z pełnym powodzeniem był wykorzystywany przez nacjonalistów ukraińskich do podburzania społeczeństwa ukraińskiego przeciwko Polakom w Małopolsce Wschodniej, jako uzasadnienie do popełniania mordów na Polakach.

Tragedia petlurowców

Przypomnę, że dla Ukraińców sojusz z Polską zakończył się tragicznie: klęską militarną, utratą szans na własne państwo oraz wygnaniem tysięcy żołnierzy. Na mocy umowy warszawskiej z 1920 roku, Ukraińska Republika Ludowa miała zyskać niepodległość, lecz w wyniku ustaleń traktatu ryskiego w 1921 roku ziemie ukraińskie zostały podzielone między ZSRR a Polskę, jednocześnie strona polska wycofała uznanie dla rządu atamana Siemiona Petlury. Dziesiątki tysięcy żołnierzy armii URL po zakończeniu działań wojennych zostało internowanych w obozach na terenie Polski. Żyli w skrajnie trudnych warunkach, zmagając się z głodem, chorobami i brakiem jakichkolwiek perspektyw. Petlura wraz z rządem URL zmuszony był udać się na emigrację. W 1926 roku został zamordowany w Paryżu przez nasłanego agenta.

Instrumentalnie

Wśród patriotów ukraińskich, którzy nie utożsamiają się z ideologią Bandery i Szuchewycza, powoływanie się na wspólną walkę z okresu międzywojennego XX wieku brzmi jak szyderstwo. Wiem to od moich ukraińskich przyjaciół, którzy pracowali w redakcji „Czas Piku” (odpowiednik polskiej „Polityki”), do którego przed laty przesyłałem moje artykuły, między innymi dotyczące perspektyw przyjęcia Ukrainy do UE. Traktowanie Ukraińców instrumentalnie i niepoważnie jest skrajnym brakiem odpowiedzialności, albowiem wielu z nich jest znakomicie wykształconych i posiadających rzetelną wiedzę historyczną.

Tania krew

Prezydent Andrzej Duda w wywiadzie dla „Washington Post” z sierpnia 2023 roku, podczas rozmowy z publicystą Markiem Thiessenem został zapytany m. in. o to, dlaczego amerykańscy prawicowcy – których część sprzeciwia się pomocy Ukrainie – powinni poprzeć jej walkę. „To bardzo proste. W tej chwili rosyjski imperializm może zostać powstrzymany tanio, bo amerykańscy żołnierze nie giną” – odpowiedział prezydent. Jak dodał, Władimir Putin marzy o odzyskaniu terytorium Imperium Rosyjskiego i musi być powstrzymany teraz, „żeby nie stało się tak jak w I i II wojnie światowej, kiedy amerykańscy żołnierze musieli przelewać krew i poświęcać życie w Europie na rzecz przywrócenia pokoju i wolności światu”. Ergo, według Andrzeja Dudy ukraińska krew jest tania w porównaniu z ceną krwi innych nacji.

Kaczyński nawołuje do wojny

Polscy politycy, poczynając od Jarosława Kaczyńskiego, dawali złudną nadzieję, że Polska wesprze Ukrainę. W marcu 2022 roku Kaczyński zaproponował wprowadzenie misji pokojowej NATO na Ukrainie. „Potrzebna jest misja pokojowa NATO lub szerszego układu międzynarodowego, która będzie w stanie także się obronić i która będzie działała na terenie Ukrainy” – mówił wówczas prezes PiS. „To była propozycja misji pokojowej, oczywiście z udziałem armii amerykańskiej, która miała wkroczyć na tereny, gdzie nie toczyła się wojna, ale później rozwijać się i w ten sposób przekonywać Putina, że jego nadzieja na podbój Ukrainy jest całkowicie bezpodstawna. W ówczesnej sytuacji to by radykalnie poprawiło sytuację strategiczną wojsk ukraińskich” – ocenił prezes PiS.

Wojna zastępcza

Teren Ukrainy, jest miejscem toczącej się wojny zastępczej pomiędzy USA a Rosją. Tak zwanej wojny proxy. Amerykanie, ceniąc krew swoich żołnierzy, posługują się Ukraińcami. Jest taniej, co po kupiecku zauważył ówczesny prezydent RP Andrzej Duda, prywatnie mąż Agaty Kornhauser. W kwietniu 2023 roku z rąk Dudy Wołodymyr Zełenski otrzymał Order Orła Białego. Przyznano mu go w uznaniu za niezłomną postawę w obronie suwerenności Ukrainy po rozpoczęciu rosyjskiej Specjalnej Operacji Wojskowej na Ukrainie, zasługi dla bezpieczeństwa Europy oraz za wkład w zacieśnianie relacji polsko-ukraińskich

Grunt ideologiczny

Żeby mogła nastąpić bratobójcza wojna pomiędzy Rosją a Ukrainą, na Ukrainie musiała być reaktywowana stosowna ideologia, po tak zwanej Rewolucji Godności (zwana też Euromajdanem, były to trwające od listopada 2013 do lutego 2014 roku masowe protesty społeczne na Ukrainie). W lutym 2014 roku do sieci trafiła nielegalnie nagrana rozmowa telefoniczna między Victorią Nuland a ambasadorem USA w Kijowie, Geoffreyem Pyattem. Omawiała w niej ona preferowany skład przyszłego ukraińskiego rządu, rzucając dosadnym komentarzem „Fuck the EU” (wyrażając w ten sposób irytację powolną reakcją Unii Europejskiej na kryzys). Nota bene, Nuland (ówczesna asystent sekretarza stanu USA ds. Europy i Eurazji) była kluczową amerykańską dyplomatką zaangażowaną w wydarzenia na Ukrainie. W ramach wprowadzanej progresywnej „demokratyzacji”, w którą USA zainwestowało ponad 5 miliardów dolarów w celu rozwoju demokracji na Ukrainie (wypowiedź Nuland z grudnia 2013 roku).

Applebaum pochwała nacjonalizmu

Publicystka Anne Applebaum zauważyła, że Ukraina pilnie potrzebuje spajającej naród ideologii, którą definiuje jako „liberalny patriotyzm” lub „pozytywny nacjonalizm”. W jej przekonaniu brak silnego poczucia wspólnoty, lojalności wobec państwa i świadomości, że ojczyzna jest warta walki, był historycznie jej największą słabością. Swoje stanowisko autorka najpełniej wyłożyła w opublikowanym w 2014 roku artykule Nationalism Is Exactly What Ukraine Needs(pol. Nacjonalizm jest dokładnie tym, czego potrzebuje Ukraina). W późniejszych latach, w obliczu nasilających się działań wojennych, historyczka rozwinęła tę myśl. Zauważa, że to właśnie ten nowoczesny, wolnościowy patriotyzm oraz silna tożsamość narodowa Ukraińców są największym zagrożeniem dla imperialnych planów Władimira Putina (Anne Applebaum on Ukraine: One Year into the War). Współczesny ukraiński nacjonalizm niesie na swoich sztandarach tradycje i obyczaje związane z ideologią Bandery i Szuchewycza. Jest to ideologia, która doprowadziła do potwornych zbrodni na Polakach, nie tylko w Małopolsce Wschodniej. Warto zauważyć, że jest to ideologia skrajnie rasistowska, w której immanentną cechą jest nienawiść do Polaków, Rosjan i Żydów, wraz z wezwaniem do fizycznej likwidacji tych nacji.

Groźby Kijowa

W odpowiedzi na decyzję Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych nazwy „bohaterów UPA” prezydent RP oraz Kapituła Orderu Orła Białego, podjęli działania zmierzające do odebrania orderu. Prezydent uznał ten krok za przekroczenie progu wrażliwości historycznej i przypomniał, że pamięć o ofiarach zbrodni wołyńskiej wymaga stawiania granic w relacjach polsko-ukraińskich. W czerwcu 2026 roku klaun z Krzywego Rogu przestał być posiadaczem tego odznaczenia. Wkrótce potem Zełenski sam poinformował, że odesłał odznaczenie z powrotem do Polski. W geście solidarności z Wołodymyrem Zełenskim (który odesłał swoje odznaczenie po tym, jak prezydent Karol Nawrocki pozbawił go tego orderu zrzeczenie się najwyższego polskiego odznaczenia – Orderu Orła Białego – ogłosiło trzech byłych prezydentów Ukrainy: Leonid Kuczma (prezydent w latach 1994–2005), Wiktor Juszczenko (prezydent w latach 2005–2010), Petro Poroszenko (prezydent w latach 2014–2019). Wszyscy trzej byli prezydenci podkreślili w swoich oświadczeniach, że decyzja polskich władz jest niesprawiedliwa, a podważanie aktu nadania orderu dla głowy państwa ukraińskiego godzi w cały naród walczący o niepodległość. Oddali je w geście pychy, buty i arogancji. Pogarda, z jaką zwrócił najwyższe polskie odznaczenie klaun z Krzywego Rogu – pianista penisista, prezydentowi Nawrockiemu zobowiązuje do refleksji. W odpowiedzi na odebranie wyróżnienia Zełenskiemu o rezygnacji z innych przyznanych im polskich odznaczeń państwowych poinformowali także: Andrij Sybiha (minister spraw zagranicznych Ukrainy), Andrij Jermak (szef Biura Prezydenta Ukrainy), Ihor Żowkwa (zastępca szefa Biura Prezydenta Ukrainy), Wasyl Bodnar (ambasador Ukrainy w Polsce). Minister spraw zagranicznych Ukrainy wprost zagroził Polsce: „Widzimy znaczny wzrost nastrojów antyukraińskich w Polsce. Jest bardzo dużo napadów na Ukraińców, poniżania ich, przemocy wobec dzieci. To stanowi zagrożenie życia dla Ukraińców. Mamy armię widzimy, jaka jest rola Ukrainy i będziemy tę rolę wypełniać”. Na podstawie analizy dalszych wypowiedzi Andrija Sybihy można wywieść, że mamy wypowiadane wprost groźby, pod adresem Polaki, i że należy spodziewać się prowokacji. Mówi on też o niemieckim wsparciu dla zbanderyzowanej Ukrainy, którego celem jest wspólne osłabienie Polski.

Order „obywatelski”

Po tych wydarzeniach w Polsce pewna grupa ludzi z polskim obywatelstwem, wśród których znajdują się między innymi, takie postacie jak Anne Applebaum, Adam Michnik, Natalia Panczenko, Jarosław Kurski, Seweryn Blumsztajn, Jerzy Borowczak, Agnieszka Holland, Krystyna Janda, Janina Ochojska, Eugeniusz Smolar, Róża Thun, Tomasz Lis i inni (pełna lista) postanowiła nadać Obywatelski Order Przyszłości prezydentowi Zełenskiemu oraz narodowi ukraińskiemu. W trakcie rozmowy z moimi ukraińskimi przyjaciółmi, których poznałem w trakcie współpracy z ukraińskim „Czas Pikiem”,dowiedziałem się, że najbardziej wiarygodni dla współczesnych wyznawców skrajnej nacjonalistycznej ukraińskiej ideologii byliby Volksdeutsche z Polski, przedstawiciele Jüdischer Ordnungsdienst lub ich potomstwo. Wszyscy ci, którzy mogliby wykazać się stosownymi korzeniami. Innymi słowy, właściwym pochodzeniem.

Ćwiczcie rzymski salut

Następna sprawa, którą omówiłem z nimi to prawidłowe wypowiadanie „Sława Ukrainie” (czym w polskim Sejmie wyróżnia się posłanka Klaudia Jachira, należąca do klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej) lub w trakcie wizyty polskiego przedstawiciela na Ukrainie, marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, który wygłosił przemówienie w ukraińskiej Wierchownej Radzie 24 lutego 2026 roku, zakończone słowami „Sława Ukrainie”. Wyjaśnili mi jak goście z polskim obywatelstwem, chcący tym zawołaniem zaimponować Ukraińcom, powinni czynić to poprawnie – donośnie, głośno wypowiadanemu „Sława Ukrainie”, powinien towarzyszyć tak zwany „salut rzymski”. Zalecany na tę okoliczność w instrukcjach przez nacjonalistów ukraińskich. Wcześniej powinni to przed lustrem poćwiczyć! A więc panie, dziewczęta, panowie i chłopcy, początkujący serwiliści i zawodowcy – do dzieła! Przed wyjazdem na Ukrainę znaleźć stosowne kwity, fotografie ze zbiorów rodzinnych, zabrać je w podróż. Koniecznie ćwiczcie przed lustrem „Sława Ukrainie”, przed przybyciem na zaplanowaną uroczystość ponownego pochówku Stiepana Bandery w Ukraińskim Panteonie Narodowym.

Niniejszy poradnik dedykuję wszystkim potrzebującym, nie wykluczając grupy trzymającej władzę, oraz tym, którzy przyznali klaunowi z Krzywego Rogu, słynnemu pianiście-penisiście order medalu, z żelaznego metalu z dębowymi liśćmi.

Eugeniusz Zinkiewicz

Niedziela: Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

12.07.2026 Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

08/07/2026 przez antyk2013

Z Maryją Królową Polski modlić się będziemy o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu

BIŁGORAJ – w każdą drugą niedzielę miesiąca w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny o godz. 18.00 Msza Święta za Ojczyznę i Pokutny Marsz Różańcowy!

======================

WARSZAWA – zapraszamy na comiesięczny Pokutny Marsz Różańcowy, który już od 9 lat odbywa się w stolicy. Rozpoczynamy Mszą Świętą o godz. 8.00 w kościele św. Andrzeja Apostoła i św. Brata Alberta na pl. Teatralnym 20, po niej udajemy się ulicami Warszawy pod Sejm RP.

Zgodnie ze słowami Najświętszej Dziewicy Maryi (zawartych we wszystkich uznanych objawieniach) modlitwa na Różańcu Świętym jest ostatnim ratunkiem dla świata. To jest FAKT – władze tego świata, odrzucają Boga a na Jego miejsce intronizują zachcianki człowieka (lub w najlepszym wypadku sentymentalnie celebrują humanizm).

Trasa naszego comiesięcznego Pokutnego Marszu Różańcowego w Warszawie:  Po drodze z placu Teatralnego idziemy ogarniając modlitwą Różańca Świętego ważne instytucje i ministerstwa położone przy Krakowskim Przedmieściu, modlimy się za Prezydenta RP pod jego siedzibą, skręcamy w  ul. Świętokrzyską by modlić się pod Ministerstwem Finansów, później przy pl. Powstańców Warszawskich 7 dochodzimy do budynku TVP, gdzie mieszczą się główne studia informacyjne telewizji publicznej (przez dziesięciolecia komunizmu i liberalizmu siejących nienawiść oraz kłamstwa). Modlić się będziemy o konieczne zmiany w mediach i nawrócenie środowisk dziennikarskich. Kierujemy się później w stronę placu Trzech Krzyży i na ul. Wiejską aby ogarnąć modlitwą władze ustawodawcze naszego Kraju. Zakończenie Pokutnego Marszu Różańcowego będzie pod Sejmem i Senatem RP (wcześniej podejdziemy pod ambasadę Kanady, gdzie Panu Bogu i Jego Matce zawierzać będziemy Mary Wagner, która toczy samotny bój o przestrzeganie prawa Bożego w Kanadzie).

Będziemy się modlić o ustanie kłamliwych ataków na nasz Kościół i Ojczyznę, o nawrócenie nieprzyjaciół i pojednanie ludzi, narodów i państw na fundamencie prawdy, aby wobec ofiar zbrodni i ludobójstwa nastąpiło sprawiedliwe zadośćuczynienie za zło jakiego doświadczyli od prześladowców. Będziemy modlić się także o to by dla wszystkich narodów, dawniej i dziś zamieszkujących ziemie Rzeczypospolitej i Europę Środkowo Wschodnią, Jezus Chrystus był  j e d y n ą  Drogą, Prawdą i Życiem, o to też by na ziemiach nasączonych krwią ofiarną poprzednich pokoleń umocniona została święta wiara katolicka, poza którą nie ma zbawienia, by porzucone zostały błędne wyznania i religie wiodące na bezdroża nienawiści.

Na co czeka Rosja w obliczu otwartego zaangażowania Europy w wojnę?

Thomas Röper anti-spiegel.ru/worauf-wartet-russland-angesichts-der-offenen-kriegsbeteiligung-europas

Nastroje w Rosji

Na co czeka Rosja w obliczu otwartego zaangażowania Europy w wojnę?

Znów podróżuję po Rosji i jestem zaskoczony, jak bardzo zmienił się nastrój w Rosji w związku z problemami z dostawami paliwa. Prawie nikt już nie rozumie, dlaczego Rosja nie reaguje na bezpośrednie zaangażowanie Europy w wojnę.

Anti-Spiegel 7 lipiec  2026

Aktualnie podróżuję po Rosji, dlatego w najbliższych dniach będę miał mniej czasu na pisanie. Poza Moskwą, gdzie byłem w zeszłym tygodniu, moja podróż prowadzi mnie również na rosyjskie prowincje. Jestem zaskoczony, jak bardzo zmienił się nastrój w Rosji. Praktycznie wszyscy, z którymi rozmawiałem – od ekspertów po taksówkarzy, personel hotelowy, kelnerów i innych przypadkowych znajomych – wyrażają niezrozumienie, że rosyjski rząd nie reaguje na otwarte zaangażowanie UE w wojnę.

Zaangażowanie UE w wojnę obejmuje zarówno porywanie statków handlowych płynących do Rosji, jak i finansowanie ukraińskich rakiet i dronów, zapewnianie bezpiecznych zakładów produkcyjnych ukraińskim firmom zbrojeniowym, a nawet zezwalanie Ukrainie na korzystanie z przestrzeni powietrznej UE do ataków dalekiego zasięgu na Rosję. Wszystko to stanowi otwarte zaangażowanie w wojnę. Dodajmy do tego ćwiczenia wojskowe symulujące blokadę Kaliningradu oraz liczne deklaracje europejskich wojskowych i polityków o konieczności ataku na Kaliningrad.

Jeśli chodzi o ataki dronów dalekiego zasięgu z wykorzystaniem przestrzeni powietrznej państw członkowskich UE, wiem o nich od około dwóch lat. I od zeszłego lata nie da się temu zaprzeczyć. Od końca marca otwarcie przyznano się do tego w Europie i obecnie  ich liczba sięga nawet stu w ciągu jednej nocy.

Do tej pory rosyjski rząd ograniczał się do stwierdzenia, że ​​jeśli zostanie udowodnione, że drony są wystrzeliwane w państwach bałtyckich, to oczywiście nastąpi zdecydowana reakcja przeciwko tym państwom. Państwa bałtyckie reagują, zwiększając liczbę tych ataków. Można odnieść wrażenie, że państwa członkowskie UE chcą, aby Rosja w końcu odpowiedziała atakiem.

To logiczne, ponieważ popularną strategią Zachodu jest prowokowanie innych krajów do momentu, aż zaczną odwet, a następnie narzekanie na rzekomą agresywność danego kraju. Przywódcy UE potrzebują wojny, ponieważ wtedy będą mogli zrzucić na nią winę za wszystkie swoje problemy (cięcia socjalne, kryzys energetyczny, deindustrializacja itp.).

Rosyjskie media pozostają jednak powściągliwe i nie podsycają nastrojów antyeuropejskich. Można by oczekiwać, że rosyjskie media będą każdego ranka donosić o liczbie dronów wyprodukowanych i opłaconych w Europie, które rozbiły się w Rosji zeszłej nocy. Jednak, wbrew oczekiwaniom, udział państw europejskich jest ledwie wspominany.

Oczywiście, rosyjski rząd nie chce dodatkowo podsycać nastrojów społecznych w Rosji.

Słusznie powiedziano, że Moskwa i Petersburg to nie Rosja. Te dwie metropolie zawsze były uważane za liberalne „wyspy” w Rosji, prozachodnie i proeuropejskie, podczas gdy ludność reszty kraju zawsze była znacznie bardziej konserwatywna i krytyczna wobec Zachodu. Dlatego tym bardziej dziwi mnie, że słyszę teraz od tak wielu ludzi w Moskwie, że ich cierpliwość się kończy i nie rozumieją, na co czeka rząd. Mój przyjaciel, który nawiasem mówiąc zawsze był przeciwnikiem rosyjskiego rządu, powiedział mi, że gdyby wezwano do demonstracji pod hasłem „Wreszcie uderzmy!”, jutro na ulice Moskwy wyszłoby pół miliona ludzi.

To oczywiście jego subiektywna opinia, ale słyszę ją wszędzie. A w prowincjach, przez które obecnie podróżuję, nastroje są jeszcze bardziej intensywne.

Powodem jest oczywiście to, że mieszkańcy Rosji, z powodu niedoborów benzyny spowodowanych atakami na rosyjski przemysł naftowy przez finansowane i produkowane przez UE drony, czują, że wojna nadeszła. Sytuacja na Krymie i nowo anektowanych terytoriach rosyjskich jest obecnie dramatyczna. I nie tylko tam, ponieważ na rosyjskich autostradach widać długie kolejki ciężarówek czekających na stacjach benzynowych. To tylko kwestia czasu, zanim wpłynie to również na dostawy towarów innych niż benzyna w innych częściach Rosji.

Jeśli Kijów i UE liczyły na to, że Rosjanie zwrócą się przeciwko ich rządowi i zażądają zakończenia wojny, gdy sami jej doświadczą, to były w błędzie, ponieważ dzieje się coś wręcz przeciwnego. Przeważa przekonanie, że Europa musi teraz zostać zaatakowana, i to bardzo zdecydowanie, aby elity UE zrozumiały, że wojna to nie jest gra, która ich nie dotyczy.

Na co czeka rząd rosyjski?

Pytanie, które słyszę wszędzie, brzmi: Na co czeka rząd? To prawdopodobnie najbardziej zagorzały temat w Rosji. Chciałbym wymienić kilka krążących na ten temat teorii.

Jedna z nich głosi, że powodem są wybory parlamentarne zaplanowane na wrzesień. Eskalacja napięć w Europie, w tym powszechna mobilizacja, z pewnością podsyciłaby niezadowolenie. Jednak bezczynność rosyjskiego rządu również je podsyca.

Każdy jest ukształtowany przez swoje wykształcenie i przeszłość. Poza przeszłością w służbach specjalnych, Putin jest przede wszystkim prawnikiem z krwi i kości, co oznacza, że ​​bardzo zależy mu na tym, aby wybory przebiegły sprawnie i spokojnie, aby otrzymał od społeczeństwa jasny mandat do swoich przyszłych działań. Putin zdecydowanie nie chce, aby wybory zostały odwołane z powodu stanu wojennego, ponieważ zależy mu na tym, aby Rosja – w przeciwieństwie do kijowskiej junty – miała legalne przywództwo.

Inne krążące po Rosji teorie brzmią trochę jak teorie spiskowe. Niektórzy uważają, że istnieją zakulisowe porozumienia i że wojna może wkrótce się zakończyć, dlatego rosyjski rząd chce za wszelką cenę uniknąć eskalacji. Dla mnie to w ogóle nie brzmi wiarygodnie.

Inne plotki, którym również nie daję wiary, sugerują, że kryzys paliwowy jest celowo sfabrykowany przez rząd, a dostawy paliwa są wstrzymywane, aby uświadomić w kraju zaangażowanie Europy w wojnę, bez nagłaśniania tego w mediach. Kiedy ludzie doświadczają czegoś osobiście, jest to o wiele bardziej przekonujące niż to, co relacjonują media.

Jak już wspomniałem, nie wierzę w tę teorię, choć ma ona swoje uzasadnienie. Kiedy Rosja nie widziała innego sposobu na obronę swoich interesów bezpieczeństwa i uniemożliwienie członkostwa Ukrainy w NATO w lutym 2022 roku, niż militarne wyegzekwowanie tego, społeczeństwo rosyjskie było nieprzygotowane, ponieważ rosyjskie media nie przygotowały go. Rezultatem było niezadowolenie części społeczeństwa i protesty.

Jednak państwa zachodnie (z pewnością nieumyślnie) udzieliły rosyjskiemu rządowi znacznego wsparcia, ponieważ sankcje, które dotknęły każdego obywatela Rosji – na przykład, gdy karty kredytowe przestały działać za granicą lub zachodni partnerzy biznesowi zerwali współpracę z powodu sankcji – dobitnie pokazały każdemu Rosjaninowi, że Zachód nie celuje w Putina ani rosyjski rząd, ale w każdego Rosjanina z osobna. W rezultacie protesty szybko ucichły, a poparcie dla Putina i jego polityki wzrosło do ponad 80 procent, utrzymując się na tym poziomie przez cztery lata, zanim spadło o około 10 procent w tym roku.

Gdyby Rosja podjęła teraz działania przeciwko Europie, poparcie społeczne byłoby przytłaczające, ponieważ każdy Rosjanin rozumie teraz, że Europa ponownie toczy wojnę z Rosją. Doprowadził do tego kryzys paliwowy.

Innym powodem bezczynności rosyjskiego rządu jest prawdopodobnie chęć zademonstrowania Globalnemu Południu – tak jak zrobiła to w 2021 roku – że agresorem nie jest Rosja, a Zachód. Cały świat widzi, jak UE otwarcie uczestniczy w wojnie z Rosją, a Rosja nie odpowiada. Gdyby Rosja odpowiedziała kiedyś militarnie, prawdopodobnie nie wywołałoby to nastrojów antyrosyjskich na Globalnym Południu bardziej niż interwencja Rosji na Ukrainie w 2022 roku.

Przykład Iranu pokazuje również, że Globalne Południe w pełni rozumie, kiedy kraj zaatakowany przez Zachód bombarduje również kraje, które ten atak popierają. Wreszcie, na Globalnym Południu nie było protestów przeciwko bombardowaniu przez Iran celów w krajach arabskich w odpowiedzi na atak amerykańsko-izraelski – krajów, które zapewniły USA i Izraelowi bazy, a zwłaszcza swoją przestrzeń powietrzną.

W związku z tym trudno oczekiwać, że na Globalnym Południu wybuchnie oburzenie, jeśli na przykład Rosja zbombarduje cele w krajach, które pozwalają Ukrainie korzystać ze swojej przestrzeni powietrznej do ataków na Rosję.

Jak powiedziałem, to wszystko była tylko teoria. Nie wiem, czy to prawda; być może powodem bezczynności rosyjskiego rządu jest kombinacja wymienionych czynników, a może coś zupełnie innego.

Chciałem tylko zilustrować obecne nastroje w Rosji, ponieważ to, dlaczego rosyjski rząd nie podejmuje zdecydowanych działań przeciwko europejskim zwolennikom Ukrainy, jest prawdopodobnie obecnie najbardziej zażarcie dyskutowanym pytaniem.

Możliwe scenariusze

Kiedy myśli się o konflikcie zbrojnym między Europą a Rosją, od razu wyobraża się długie fronty i zacięte walki. Ale sytuacja może być zupełnie inna.

Według rosyjskich ekspertów, Rosja mogłaby na przykład przeprowadzić zmasowany atak rakietowy, celując w zakłady produkcyjne ukraińskich firm zbrojeniowych w Europie (które Rosja już wskazała jako legalne cele), w centra dostaw zachodniej broni do Kijowa lub w miejsca w państwach bałtyckich, z których drony przeprowadzają ataki na Rosję.

Atakowi temu towarzyszyłoby ostrzeżenie, że Rosja natychmiast odpowie na europejski kontratak ograniczonym użyciem taktycznej broni jądrowej („mini-atomówki”) przeciwko celom wojskowym w Europie. Rosja dałaby też jasno do zrozumienia europejskim elitom, że one również natychmiast staną się celem, aby nie uwierzyły, że mogą dalej delektować się pysznymi kanapkami w swoich salach konferencyjnych, podczas gdy zwykli Europejczycy są poświęcani na froncie.

Według zwolenników tej strategii, mogłoby to przynieść europejskim elitom tak zimny prysznic, że zrozumiałyby, że wojna to nie gra, która ich nie dotyczy, i że w końcu mogłyby się opamiętać, zanim wybuchnie wojna z linią frontu długą na tysiące kilometrów i milionami ofiar po obu stronach.

Oczywiście, ograniczone użycie broni jądrowej byłoby globalnym politycznym trzęsieniem ziemi, a jego konsekwencji prawie nie da się przewidzieć. Nie twierdzę, że taki jest plan rosyjskich przywódców; po prostu przekazuję to, o czym dyskutują rosyjscy eksperci.

Jedno jest jednak pewne: Rosja, podobnie jak w 2022 roku, będzie musiała w końcu odpowiedzieć militarnie, jeśli nie będzie widziała innego wyjścia. Rosja nie będzie biernie przyglądać się, jak UE niszczy jej przemysł.

Co więcej, nie trzeba być jasnowidzem, żeby wiedzieć, że europejskie drony dalekiego zasięgu, okrzyknięte „ukraińskimi”, wkrótce rozpoczną ataki na rosyjskie dostawy prądu i wody.

UE zaostrza konflikt za wszelką cenę. Nawet jeśli wykorzysta Ukrainę jako pretekst, cały świat widzi, że UE już prowadzi wojnę z Rosją. Nawet jeśli niemieckie media milczą na ten temat, europejscy politycy, tacy jak Kallas czy ministrowie spraw zagranicznych Polski i państw bałtyckich, od dawna otwarcie deklarują, że UE jest stroną w tej wojnie.

Pytanie tylko, kiedy Rosja da im to odczuć.

Czy nie czas odebrać im zapałki? Jak państwa bałtyckie igrają z ogniem na granicach z Rosją

Czy nie czas odebrać im zapałki? Jak państwa bałtyckie igrają z ogniem na granicach z Rosją.

Natalia Eremina o tym, dlaczego Wilno, Ryga i Tallin podsycają płomienie kryzysu i pod czyim nadzorem

Natalia Eremina , doktor nauk politycznych, kandydatka nauk historycznych, profesor na Wydziale Studiów Europejskich Uniwersytetu Państwowego w Petersburgu i ekspert Rosyjskiej Rady ds. Międzynarodowych (RIAC)

6 lipca, tass-ru/opinions

Rój dronów podczas ćwiczeń wojskowych Tarcza Wolności na Litwie.© Alius Koroliovas/Getty Images

Strategia NATO wobec Rosji sprowadza się zasadniczo do wdrażania złożonych, wielowarstwowych ograniczeń. Ta polityka „kulawości” jest najaktywniej realizowana w regionie Morza Bałtyckiego, gdzie państwa bałtyckie są spychane do niewdzięcznej roli strefy buforowej, poświęcane geopolitycznym ambicjom swoich „starszych towarzyszy” w Sojuszu Północnoatlantyckim. Obecnie stolice państw bałtyckich gwałtownie podnoszą stawkę, głównie po to, by utrzymać słabnącą uwagę NATO w obliczu ogólnego zmęczenia sojuszników.

Litwa była tu głównym tematem wiadomości. Inicjatywa nowego rządu – lokalny Sejm zatwierdził Mindaugasa Sinkevičiusa na stanowisko premiera 30 czerwca – była radykalna: Wilno zaproponowało zniesienie konstytucyjnego zakazu rozmieszczania broni masowego rażenia, w tym broni jądrowej, w kraju, aby nie być „słabym ogniwem” w sojuszu. Sąsiednia Łotwa przyjęła inne podejście: premier Andris Kulbergs ogłosił, że do końca lata republika planuje wznieść „mur dronów” wzdłuż całej granicy z Rosją i Białorusią.

Region bałtycki szybko staje się potencjalnym obszarem konfliktu zbrojnego, o czym świadczy rosnąca liczba sytuacji konfliktowych – od incydentów na morzu po ataki dronów na obiekty w północno-zachodnim Okręgu Federalnym. Poziom militarystycznego szaleństwa osiągnął taki poziom, że litewski minister spraw zagranicznych Kęstutis Budrys, w wywiadzie dla szwajcarskiej gazety, otwarcie wezwał NATO do ataku na obwód kaliningradzki.

Pojechaliśmy nad Morze Bałtyckie i podpaliliśmy Morze Bałtyckie.

Podstawowym środkiem odstraszania Rosji stała się stała obecność wojskowa państw NATO. Przykładowo, od 2022 roku co najmniej podwoiły one swoją obecność w regionie. Dowodzone przez Londyn Połączone Siły Ekspedycyjne (JEF) odgrywają w tym zadaniu kluczową rolę. Członkami tej struktury są również Łotwa, Litwa, Estonia, Dania, Islandia, Norwegia, Holandia, Finlandia i Szwecja.

Wielka Brytania aktywnie współpracuje również z państwami nordycko-bałtyckimi (NB8). Ponadto, tworzona jest wielonarodowa morska grupa uderzeniowa, złożona z tych samych państw regionu. Podczas regularnych ćwiczeń wojskowych sojuszu – takich jak Steadfast Defender i Baltops – otwarcie rozważane są scenariusze blokady Kaliningradu i Sankt Petersburga. W tym celu w regionie wdrożono już całodobowy nadzór w ramach operacji Baltic Sentry. Jednocześnie, pod auspicjami brytyjskiego Ministerstwa Obrony, wdrażany jest program Atlantic Bastion, zakrojona na szeroką skalę inicjatywa hybrydowa mająca na celu kontrolowanie ruchu rosyjskich okrętów na północnym Atlantyku.  

Na papierze wyglądało to gładko, ale potknęliśmy się na wąwozach

Kraje bałtyckie zobowiązały się do zbiorowej modernizacji swoich flot oraz systemów nadzoru powietrznego i morskiego.

Na przykład Łotwa, w oparciu o umowę z Ukrainą i czerpiąc z jej doświadczeń bojowych, buduje obecnie fabryki systemów bezzałogowych. Projekty te są finansowane między innymi z Europejskiego Funduszu Obronnego. Ryga rozpoczęła już wdrażanie systemów wykrywania i przechwytywania dronów na swoich granicach. Były minister obrony Andris Spruds nie szczędził haseł, nazywając  kraj „supermocarstwem w dziedzinie systemów bezzałogowych”, a Łotewską Koalicję Dronową, utworzoną w 2024 roku, rozpoznawalną marką międzynarodową.

Jednak 10 maja 2026 r. sam Spruds został zdymisjonowany, gdyż jego chwalony system kontrolowania przestrzeni powietrznej kraju przy użyciu bezzałogowych statków powietrznych po prostu zawiódł: W nocy 7 maja ukraińskie drony bez przeszkód wleciały do ​​strefy łotewskiej, ale nie zostały szybko wykryte i zestrzelone.

Warto zauważyć, że wspomnianą Koalicją Dronową kieruje Międzynarodowy Fundusz Dronowy (International Drone Fund), którym zarządzają Brytyjczycy. Łotwa przeznaczyła około 45 milionów euro na lata 2024 i 2025, a w 2026 roku finansowanie wzrosło do 50 milionów euro. Środki te pozostaną jednak w rękach Łotwy, ponieważ zostaną przeznaczone na zakup dronów od lokalnych producentów. Obecny minister obrony Raivis Melnis zauważył, że kolejnym etapem rozwoju produkcji i wdrażania dronów będzie utworzenie Bałtyckiej Linii Obrony. Ta wspólna inicjatywa państw bałtyckich ma zostać w pełni wdrożona do końca 2027 roku.  

Litwa również dąży do dotrzymania kroku Łotwie. Tam ukraińska firma „Robotic Complexes” i Bałtycki Instytut Zaawansowanych Technologii (BPTI) budują fabrykę, która będzie produkować bezzałogowe statki powietrzne i roboty na zlecenie Kijowa. Wilno koncentruje się szczególnie na dronach morskich.

Tymczasem litewskie Ministerstwo Obrony ogłosiło przetarg na rozwój dronów do przechwytywania celów powietrznych, z kwotą finansowania 3 mln euro. Jednak masowa produkcja dronów na Litwie miała rozpocząć się do końca 2024 roku. Wówczas minister obrony zadeklarował gotowość przeznaczania 30 mln euro rocznie na rozwój wojskowego arsenału bezzałogowych statków powietrznych. Ten sam cel został ponownie wyznaczony w czerwcu 2026 roku. Najwyraźniej zobowiązania finansowe okazały się nieopłacalne dla całego państwa, a w szczególności dla Ministerstwa Obrony.

Tymczasem Estonia rozpoczęła instalację stacjonarnych systemów detekcji dronów w maju 2026 roku. Już w 2023 roku jej Siły Zbrojne planowały utworzenie specjalnej jednostki wyposażonej w drony kamikaze, która miała być pierwszą w NATO. Plan ten jednak nigdy nie został zrealizowany, a Estonia nadal kupuje takie drony od Izraela.

Aspekt ukraiński

Wyraźnie widać, że kraje bałtyckie dążą do utworzenia wspólnej koalicji wsparcia dla Ukrainy i zabezpieczenia jej długoterminowej pozycji. Wilno, Ryga i Tallin świadomie koncentrują uwagę NATO na swoim regionie, obawiając się, że partnerzy osłabią ich obecność w tym regionie (zwłaszcza w kontekście lokalnych kryzysów w innych częściach świata). To wyjaśnia ich gotowość do podejmowania rekordowych zobowiązań finansowych. Kraje bałtyckie należą do najaktywniejszych sponsorów Kijowa: po spotkaniach Rammstein zobowiązały się do corocznego przeznaczania co najmniej 0,25% swojego PKB na potrzeby Sił Zbrojnych Ukrainy.

Wszystko co mamy, Ukrom oddamy?

Wszystko co mamy, Ukrom oddamy?

Zygmunt Białas zygmuntbialas/wszystko-co-mamy-ukrom-oddamy

Kilka dni temu Krzysztof Bosak przekazał informację, że ‚w marcu w tajemnicy przed Sejmem [i przed prezydentem] rząd oddał Ukrainie drogie i trudne do nabycia pociski przechwytujące do systemu Patriot’. Wywiązała się awantura między politykami partii koalicyjnych a opozycją. O szczegółach informują nas publicyści platformy  strajk.eu  – Maciej Wiśniowski i Kamili Łukaszek w podcaście zatytułowanym „Czy warto było oddać Ukrainie rakiety?” [w oryg. md]

„Nie igrajcie z ogniem”  powiedział Donald Tusk odnosząc się do wezwań opozycji do ograniczenia wsparcia dla Ukrainy. Stwierdził, że ‚wsparcie Kijowa w walce z Rosją leży w interesie Polski’. Jastrząb gen. Roman Polko powiedział, że należało oddać Ukrainie rakiety, bo „każdy pocisk, który leci w kierunku Rosji to nasz żywotny interes”. Paweł Kowal, który przebija wszystkich polityków III RP w nienawiści do Moskwy, informuje szczerze, że „Polska znajduje się w stanie wojny z Rosją”.

Przekazanie wkładów do systemu Patriot nastąpiło w marcu, w momencie wojny USA i Izraela z Iranem. Z ukraińskich informacji wynika, że przekazanie odbyło się na polecenie kanclerza Niemiec Friedricha Merza. Mielibyśmy więc do czynienia z naciskiem Berlina? W innym źródle czytamy, że był to prikaz  płynący z NATO.

Nasuwają się tu nieodparcie wątpliwości co do polityki zagranicznej III RP. W mainstreamie podają ciągle, że „hybrydowy atak Rosji na wschodnią flankę jest nieunikniony”, a my oddajemy Ukrainie podstawowe i deficytowe wyposażenie obronne. Na wkłady [pociski przechwytujące (rakiety)] do systemu wydaliśmy ‚grube’  pieniądze, a oddaliśmy je za friko. Były i są nam niepotrzebne w sytuacji, gdy „Rosja dyszy chęcią zaatakowania wschodniej flanki NATO”

===============================

pociski przechwytujące (rakiety)

Kijów po rosyjskim ataku

Kruche jest założenie, że Rosja nas zaatakuje, a my słyszymy ciągle jeden komunikat, że Ukraina jest teraz zagrożona, a więc powinniśmy działać w celu obniżenia zdolności bojowych Moskwy. Obdarowujemy kijowski reżim, oddajemy naszą żelazną rezerwę obronną i zapominamy, że bezpieczeństwo Polski powinno być na pierwszym miejscu.

I jak reaguje kijowska klika? – Umieściła szefa kancelarii prezydenta Zbigniewa Boguckiego na liście Myrotworca, liście ‚wrogów Ukrainy’. Być na tej liście nie jest bezpiecznie – można zginąć nieoczekiwanie. Jest na niej wielu Polaków, m.in. Grzegorz Braun, Sławomir Mentzen, Krzysztof Bosak, Mateusz Piskorski, Tomasz Jankowski, Jan Engelgard, Przemysław Piasta, Jacek Międlar czy Katarzyna Sokołowska. Rząd Tuska nie dostrzega jednak, nie widzi problemu. Nie reaguje na wzrastający szowinizm na Ukrainie, jak i zagrożenie życia Polaków, w tym czołowych polityków i publicystów III RP.

I dodam, że W. Kosiniak-Kamysz odtajnił informacje niejawne ogłaszając, że latach 2022 do połowy 2026 Polska przekazała Ukrainie broń o wartości 16,5 miliarda złotych. Mówi wicepremier: „Rząd nie ulegnie populistycznym krzykom i nie zejdzie z drogi wspierania Ukrainy”. Podkreślił, że „prawdziwy wróg jest na Kremlu. To Rosja najechała Ukrainę i dokonuje prowokacji wobec państw NATO”. – Takie bzdety opowiada lekarz z zawodu, minister obrony i wicepremier w jednej osobie. Jedno zdanie wydaje się jednak być prawdziwe: „Hipokryzja i zakłamanie polityków PiS nie znają granic”.

Zygmunt Białas