Nie tylko Collegium Tumanum. Na wrocławskiej „uczelni” można było zaliczyć semestr w godzinę

Nie tylko Collegium Humanum. Na wrocławskiej uczelni można było zaliczyć semestr w godzinę

22.02.2026 tysol/nie-tylko-collegium-humanum-na-wroclawskiej-uczelni-mozna-bylo-zaliczyc-semestr-w-godzine

Godzina wystarczyła, by przejść przez pół roku studiów podyplomowych. Tak – według relacji opisanej przez „Newsweek” – ma wyglądać nauka w Wyższej Szkole Kształcenia Zawodowego we Wrocławiu. Kontrola ministerstwa wykazała szereg nieprawidłowości.

Semestr zaliczony w 60 minut

Tygodnik „Newsweek” opisuje przypadek mężczyzny, który zapisał się na studia podyplomowe z zarządzania kapitałem ludzkim w Wyższej Szkole Kształcenia Zawodowego we Wrocławiu.

Formalności miały zająć kilka minut – opłata czesnego wyniosła 430 zł, a wpisowe 499 zł. Po zaksięgowaniu płatności student otrzymał dostęp do panelu z materiałami dydaktycznymi.

Z relacji wynika, że nie trzeba było odsłuchiwać wykładów ani szczegółowo analizować prezentacji. Wystarczyło oznaczyć materiały w systemie i podejść do testów cząstkowych.

Semestr studiów podyplomowych zaliczyliśmy w godzinę – powiedział „student”.

Testy można było powtarzać wielokrotnie – aż do uzyskania wymaganej liczby punktów. Wystarczyło siedem poprawnych odpowiedzi na dziesięć. Egzamin końcowy miał składać się z pytań, które wcześniej już się pojawiły.

System pogratulował ukończenia etapu i przypomniał o konieczności dostarczenia dyplomu studiów licencjackich. Jak opisano, mimo braku tego dokumentu student dotarł już do półmetka studiów – w ciągu jednej godziny.

Uczelnia i jej zaplecze

Według publikacji uczelnia została założona w 2001 r., początkowo działała jako Wyższa Szkoła Gospodarcza w Przemyślu. Pięć lat temu przeniosła siedzibę do Wrocławia. Mieści się w apartamentowcu Thespian przy ul. Powstańców Śląskich i wynajmuje tam kilka pomieszczeń.

Rektorem jest dr Henryk Fedewicz. Spółkę prowadzącą uczelnię – Kamena sp. z o.o. – współtworzą Adrian Mikołajczak i Maksym Grabarczyk. Z artykułu wynika, że osoby te są powiązane z siecią kilkunastu spółek, zarejestrowanych pod tym samym adresem.

„Druzgocący” raport ministerstwa

Uczelnię skontrolowali urzędnicy z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Jak opisano, raport miał być „druzgocący dla WSKZ”.

Wynikało z niego m.in., że uczelnia oferowała kierunki, których nie miała prawa prowadzić, a kandydatów wprowadzała w błąd niepełną lub mylącą ofertą edukacyjną – poinformował resort.

Kontrolerzy mieli również wskazać na brak dowodów potwierdzających prowadzenie zajęć stacjonarnych – harmonogramy zjazdów nie zgadzały się z fakturami za wynajem sal. Dokumentacja przebiegu studiów była niekompletna lub zawierała sprzeczne informacje.

Najwięcej nieprawidłowości – jak wynika z publikacji – dotyczyło organizacji studiów podyplomowych.