Katar wstrzymał produkcję LNG po irańskich atakach dronowych. Europa stoi przed widmem kryzysu energetycznego
2/03/2026 zmianynaziemi/katar-wstrzymal-produkcje-lng-po-iranskich-atakach-dronowych
2 marca 2026 roku QatarEnergy ogłosiło natychmiastowe wstrzymanie produkcji skroplonego gazu ziemnego (LNG). Powodem są irańskie ataki dronowe na kluczowe instalacje przemysłowe w Ras Laffan i Mesaieed – dwóch największych centrach energetycznych Kataru. To bezpośrednia konsekwencja eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie, w który zaangażowane są Iran, Izrael i Stany Zjednoczone.
Katar to drugi największy eksporter LNG na świecie, zaraz po USA. Jego złoże North Field to największy znany rezerwuar gazu ziemnego na świecie, a terminal w Ras Laffan – największy obiekt eksportowy LNG na całej planecie. W 2025 roku Katar wysyłał ponad 80 milionów ton skroplonego gazu rocznie, głównie do Japonii, Korei Południowej i Chin. Wstrzymanie produkcji oznacza usunięcie z rynku około 20% globalnej podaży LNG. Skutki odczuł niemal natychmiast cały świat.
Irańskie drony uderzyły w katarską infrastrukturę energetyczną jako odwet za działania wojskowe USA i Izraela wobec Teheranu. Ministerstwo Obrony Kataru potwierdziło, że co najmniej 2 bezzałogowce pochodzące z Iranu zaatakowały terytorium kraju. Nie podano szczegółów dotyczących konkretnych obiektów, które zostały trafione w Ras Laffan, jednak skala zniszczeń lub samo ryzyko dalszych ataków wystarczyły, by QatarEnergy podjęło decyzję o prewencyjnym zamknięciu instalacji.
Katar nie jest jedynym poszkodowanym. Saudi Aramco zamknęło część jednostek rafinerii Ras Tanura po pożarze wywołanym przez drona. Pola naftowe i gazowe w irackim Kurdystanie oraz w Izraelu również zostały wyłączone z eksploatacji. Na domiar złego Iran wystosował ostrzeżenia wobec tankowców przepływających przez Cieśninę Ormuz – wąskie gardło, przez które przepływa 20% światowego eksportu LNG. Od początku regionalnego konfliktu, który wybuchł 28 lutego, żaden tankowiec LNG nie przeszedł przez Ormuz. Bliski Wschód wszedł w fazę energetycznego paraliżu.
Rynki zareagowały natychmiast i gwałtownie. Europejski benchmark cen gazu – indeks TTF na holenderskiej giełdzie – wystrzelił do 46,52 euro za megawatogodzinę, co oznacza wzrost o blisko 45-50% w stosunku do poprzednich notowań. W Wielkiej Brytanii kontrakty na kwiecień podskoczyły o 40,83 pensa, osiągając 119,40 pensa za term. Azjatycki rynek LNG, śledzony przez indeks S&P Global Japan-Korea-Marker, zanotował skok o prawie 39% – do 15,068 dolarów za milion BTU. Analitycy z Wood Mackenzie i ING ostrzegają, że jeśli przerwa w dostawach się przedłuży, europejskie ceny mogą wzrosnąć do 80-100 euro za MWh. To poziomy niewidziane od szczytowego okresu kryzysu energetycznego w 2022 roku.
Europa jest szczególnie narażona. Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę kontynent odciął się od gazu rurociągowego z Rosji, który wcześniej pokrywał 40% jego zapotrzebowania. Zastąpiono go importem LNG – głównie ze Stanów Zjednoczonych i właśnie z Kataru. Katarski gaz stanowi dziś 12-14% europejskiego importu LNG. Problem w tym, że europejskie magazyny gazu są zapełnione zaledwie w około 30% po wyjątkowo mroźnej zimie. Do tego dochodzą zakłócenia na Kanale Sueskim, które komplikują logistykę dostaw. Francja i Niemcy mogą stanąć przed widmem gwałtownego wyczerpania rezerw, jeśli sytuacja się nie ustabilizuje.
QatarEnergy ogłosiło siłę wyższą (force majeure) w swoich kontraktach, co zwalnia firmę z obowiązku realizacji dostaw i otwiera drogę do sporów prawnych z odbiorcami. Europejskie spółki energetyczne będą zmuszone szukać gazu na rynku spotowym – po cenach znacznie wyższych niż kontraktowe. Azja, do której trafia 82% katarskiego LNG, stoi przed podobnymi problemami w sektorze energetycznym i przemysłowym.
Paradoksalnie na kryzysie mogą skorzystać Stany Zjednoczone. Jako największy eksporter LNG na świecie, USA – a w szczególności firmy takie jak Cheniere Energy – mogą liczyć na gwałtowny wzrost popytu. Jednak nawet amerykańskie moce eksportowe mają swoje limity, a globalne łańcuchy dostaw są już mocno napięte.
Długość przerwy w katarskiej produkcji zależy od przebiegu konfliktu na Bliskim Wschodzie. Jeśli eskalacja będzie trwać, analitycy przewidują wzrost cen ropy naftowej w kierunku 100 dolarów za baryłkę. Firmy ubezpieczeniowe wycofują się z ubezpieczania tankowców w rejonie Zatoki Perskiej, co dodatkowo blokuje możliwości logistyczne.
Dla Europy ten kryzys to kolejny sygnał alarmowy. Przyspieszenie inwestycji w odnawialne źródła energii i wodór to kierunek słuszny, ale efekty tych działań widoczne będą dopiero za kilka lat. Tymczasem kontynent potrzebuje gazu tu i teraz. Niektórzy analitycy spekulują nawet o możliwości powrotu do rosyjskiego gazu rurociągowego – mimo obowiązujących sankcji. To scenariusz politycznie trudny do wyobrażenia, ale ekonomicznie coraz mniej abstrakcyjny.
Katarski kryzys pokazuje dobitnie, że bezpieczeństwo energetyczne to nie tylko kwestia dywersyfikacji dostawców. To przede wszystkim odporność na nieprzewidywalne wstrząsy geopolityczne – a tej Europie wciąż brakuje.
Źródła:
https://www.reuters.com/business/energy/saudi-aramco-shut…
https://www.gasworld.com/story/qatarenergy-stops-lng-prod…
https://www.argusmedia.com/en/news-and-insights/latest-ma…
https://www.khaleejtimes.com/world/gulf/qatarenergy-stops…