„Bezwstydne psy” Mistrza Gracjana.

[Wolałbym, by soboru nie nazywał Autor “sabatem”. Ale treść jest na tyle ważka, że publikuję. md]

„Bezwstydne psy” Mistrza Gracjana.

czyli hierarchiczna eliminacja kapłaństwa w Kościele katolickim.

Wprowadzając fałszerstwa doktrynalne na Soborze Watykańskim II twórcy zmian powoływali się na rzekome nowe odkrycia, na starożytność, pierwsze wieki chrześcijaństwa. Jednak studiując ten temat, czyniąc kolejny odwiert w głębię prawa kanonicznego i Świętej Tradycji odkrywamy kolejne pokłady współczesnych  fałszerstw. Jesteśmy pewni, że to fałszerstwa celowe, przeprowadzone cynicznie. Zastanawiamy się wciąż, co skrępowało urzędy kościelne, co zawiązało pyski psom, które miały szczekać by odstraszyć wilki. Co spowodowało, że zamiast na wrogów Kościoła, odwrócili się oni do wewnątrz Kościoła, i niszcząc wraz z fałszerzami, szczekają i szczerzą kły na kapłanów i wiernych, usiłujących zatrzymać kolejne fałszerstwa i demoralizacje, kolejne patologie i perwersje, wprowadzane do Kościoła co chwilę, wciąż coraz bardziej perwersyjnie i wciąż autoryzowane pierwszymi wiekami chrześcijaństwa.

Tym jest wyświęcanie diakonów świeckich, żonatych, i kobiety: zakonnice i nie tylko, na szafarki Najświętszego Sakramentu.

Tym samym arcybiskupi i biskupi sami eliminują kapłaństwo sakramentalne, lekceważąc świętość posługi kapłańskiej, poniżając święte tajemnice Kościoła, poniżając realną i świętą na ołtarzach Kościoła obecności żywego Ciała i Krwi Chrystusa. Sami w ten sposób uczą wiernych, że na ołtarzu nie ma niczego, co by nie mogło być dane wszystkim na bazie społecznego wyznaczenia funkcji. Nie ma tu mowy o powołaniu do sprawowania świętych tajemnic przez Boga, ale o wyznaczeniu do posługi przez lud albo kaprys biskupa, którego nie obowiązują starożytne kanony. Bowiem przy całej obłudnej i fałszywej narracji o „pierwszych wiekach chrześcijaństwa” niszczy się cały depozyt tych wieków, zarządzeń, praw pozostawionych przez Apostołów, Świętych Piotra i Pawła a tym samym przez samego Chrystusa.

Jeszcze nie tak dawno, tuż przed  niesławnym sabatem watykańskim II, który pozwolił na autoryzację rozbiórki Kościoła i zasłonił to pozorem praw kościelnych, w 1952 roku papież Pius XII wystosował na Międzynarodowe Sympozjum z okazji 800-lecia wydania Dekretu Gracjana  alokucję,w której stwierdził:

„(…) wydanie [Dekretu Gracjana] sporządzone przez Korektorów Rzymskich, włączone do obszernego zbioru stanowiącego Korpus Prawa Kanonicznego (Corpus Iuris Canonici), musi zostać zachowane.”

Dekret Gracjana został zaś usunięty i wycięty z ksiąg prawa kanonicznego, bowiem pierwsze tysiąclecie prawa kościelnego, ustaw kościelnych będące treścią Dekretu Gracjana, były nie do pogodzenia z tym, co postulował sabat watykański II. Na tenże sabat zwany soborem wprawdzie zaproszono katolickich uczonych i duchowieństwo, ale nie miało ono za wiele do powiedzenia. Zostali użyci do podstępnego przeprowadzenia rewolucji, którą ich obecność miała tylko przykryć, tylko nadać pozory prawowierności, aby heretycy zebrani w stowarzyszenia tajne i koterie, mający decydujący głos, działali w pozorach kościelnego przyzwolenia i prawa. I od tamtej pory każdą patologię kultu i doktryny wprowadza się pod pozorami pozwolenia Kościoła, bowiem niegodziwcy działają w szatach katolickiego duchowieństwa. I w taki bezprawny sposób ordynariusz lubelski wbrew całej Tradycji Kościoła, wbrew wszelkim prawowiernym przepisom kościelnym wprowadził do szafowania sakramentów kolejne zastępy uzurpatorów: świeckich żonatych mężczyzn i kobiet także zakonnych, za co powinien być strącony z urzędu.  

Kardynałowie, arcybiskupi i biskupi w Polsce działają dla karier tak, jakby Kościół miał się skończyć tylko na nich, byleby ich kariera szła do przodu, byle oni przypochlebili się tym, którzy w Kościele władzę przejęli i mają moc ich awansować. Że w ten sposób podważa się w ogóle sakramentalne kapłaństwo, jego istnienie nie interesuje ich w ogóle. Niszczą to, co sami mają, eliminują autorytet tego, z czego korzystają, uprawiają bezprawie, niszcząc własne urzędy i sakramentalny charakter i urząd kapłaństwa. To zadziwia najbardziej, że niszczą sami ten święty stan, który im w Kościele dał władzę i autorytet, wpływ na wiernych a także utrzymanie.

Lekiem gojącym ale i wyżerającym ogniem to bezprawie są słowa Dekretu Gracjana, znienawidzonego i wykreślonego z użycia, aby można było stworzyć hagadę o pierwszych wiekach chrześcijaństwa dla plebsu. Dziwi, że uczeni w Kościele nagle połknęli własny język. Dziw bierze, że się nie podusili, że ich nie zatchnęło śmiertelnie. Dziw, że się prze-specjalizowali, i z naukowców katolickich stali się karierowiczami postępującej zgnilizny, zabawy sakramentami, zabawy w Kościół, uprawiania hagady zamiast doktryny. Bóg ich rozliczy.

Dekret Gracjana mówi o nich:

„Item Augustinus.
Nemo quippe in ecclesia amplius nocet, quam qui peruerse agens nomen uel ordinem sanctitatis et sacerdotis habet. Delinquentem namque hunc nullus redarguere presumit, et in exemplum culpa uehementer extenditur, quoniam pro reuerentia ordinis peccator honoratur. Episcopus itaque, qui talium crimina non corrigit, magis dicendus est canis inpudicus quam episcopus.”

W naszym nieumiejętnym tłumaczeniu Mistrz Gracjan stwierdza za Św. Augustynem, że nikt nie czyni w Kościele więcej zła, niż ten, kto posiadając święcenia i godność kapłańską postępuje przewrotnie. Nikt bowiem nie ośmiela się karcić przestępcy a jego wina gwałtownie jest wyniesiona jako przykład, grzesznik zostaje uhonorowany za swoje grzechy. Biskupa więc, który nie poprawia tych zbrodni, należy nazwać raczej bezwstydnym psem, niż biskupem”. C II. Maxime ecclesiam ledit sub nomine sanctitatis delinquens, czyli: najbardziej szkodzi Kościołowi ten, kto popełnia grzechy pod pozorem świętości. (Distinctio LXXXIII, c. II. ).

Wyżej, w Distinctio LXXXIII c. I czytamy, że biskup, który wyrazi zgodę na cudzołóstwo kapłanów lub diakonów, albo na zbrodnię kazirodztwa na terenie swojej parafii, albo nie potępi jej w autorytecie swego urzędu, ma zostać zawieszony w pełnieniu obowiązków biskupa.

W Distinctio LXXXIV c. II Mistrz Gracjan obala fałszerstwo, którym posługuje się sabat watykański II, mówiąc o diakonach, że są oni powołani do służby Kościołowi, nie dla kapłaństwa. Owszem, są powołani do służby Ołtarzowi, sakramentom, a nie do służby komukolwiek i gdziekolwiek w Kościele. Sabat watykański przepoczwarzył diakonat jako służbę w Kościele oderwaną od ołtarza, a starożytne prawo kościelne mówi o diakonacie, jako świętej służbie sakramentów, ołtarza, która związana była charakterem sakramentalnym, dlatego tradycyjnie diakonat należał do wyższych święceń. Ta prawda została przez sabat watykański (SVII) zaciemniona i zakłamana, bowiem o diakonacie pisze się w dokumentach sabatowych, jako posłudze także świeckich (nie ma rozróżnienia czy kobiet czy mężczyzn), i postuluje, że godnością diakonatu można obdarzyć świeckich katechistów jako nagrodą  i wyróżnieniem za służbę Kościołowi. W związku z tym trzeba powierzać im „odprawianie nabożeństw” jak to formułuje sabat, o sakramentalnych kapłanach pisząc jednocześnie, że oni Mszy Świętej „przewodniczą”. Świeccy katechiści nabożeństwa odprawiają, a kapłani konsekrowani liturgii „przewodniczą” (sic!). A kapłańskie obowiązki w oparciu o decyzje bezwstydnych psów na urzędach arcybiskupich, biskupich i kardynalskich, mówiąc językiem Mistrza Gracjana, powierza się kobietom i żonatym mężczyznom, uzasadniając to „pierwszymi wiekami chrześcijaństwa”.

Kolejna w Polsce diecezja, lubelska,  masowo „wyświęciła” świeckich na rozdawaczy Komunii Świętej, wśród nich zakonnice, bowiem arcybiskup, czyli mówiąc Mistrzem Gracjanem, bezwstydny pies na urzędzie arcybiskupa lubelskiego, zabawia się po żydowsku świętą liturgią Kościoła i prawami kościelnymi. Oczywiście w glorii oszustwa i fałszerstwa hagady o „pierwszych wiekach chrześcijaństwa”.

Dlatego dokumenty świadczące o doktrynie i dyscyplinie pierwszych wieków chrześcijaństwa, by nie przeszkadzać w tym chanukowym zaćmieniu nauki kościelnej, miały zniknąć. Bowiem Gracjan mówi o tym prawdziwym kościelnym prawie  (Distinctio XXXIV causa III: Qui sacramentis diuinis deseruiunt continentiam in omnibus seruent):  że Kościół nakazuje wszystkim świętym biskupom, kapłanom Bożym i lewitom czyli diakonom, czyli wszystkim, którzy służą sakramentom we wszystkim zachować czystość, aby zachowali wszystko to, czego nauczali Apostołowie, i zachowała starożytność (sic!).

A że jest to cytat ze starożytnych synodów, soborów, przytacza Gracjan zgodę i potwierdzenie tego ustanowienia przez wszystkich obecnych na synodzie Kościoła biskupów, którzy stwierdzają: że dobre i miłe jest, aby wszyscy, którzy służą przy ołtarzu, zachowywali czystość.

W następnym causa Mistrz Gracjan przytacza prawo kościelne kolejne, potwierdzające nałożony także na diakonów kościelny zakaz współżycia z żonami, kanon mówiący, że mają zachować wstrzemięźliwość od żon jeśli pełnią jakiekolwiek funkcje kościelne, a jeśli tego nie uczynią, mają być pozbawieni urzędu. (D XXXIV c. IV)

W Distinctio LXXXI causa XIX Mistrz Gracjan przytacza kanony papieskie, mówiąc, że do sprawowania posługi przy ołtarzu w czasie nabożeństw niedzielnych wybierani są kapłani i diakoni, którzy zachowują wstrzemięźliwość. Jeśli jednak po przyjęciu święceń duchowny wtargnie do łoża własnej żony, nie wolno mu wchodzić na próg świątyni czyli do prezbiterium, ani dotykać naczyń, ani dotykać ołtarza, ani przyjmować ofiary od składających całopalenie, ani zbliżać się do części Ciała Pańskiego, ani go ofiarować, ani wykonywać pomniejszych obowiązków. Nie wolno mu nawet podawać wina i wody przy świętym ołtarzu. Wykonywać drobniejsze posługi może za przyzwoleniem starszego, czyli kapłana.

Co na to hagada modernistów o żonkosiach w posłudze diakonów? Nie ma to nic wspólnego z prawami pierwotnego Kościoła. Dzisiejsze sprzed tygodnia i wcześniejsze „błogosławieństwa” niekanoniczne świeckich mężczyzn i kobiet na roznosicielki Najświętszego Sakramentu mogą ściągnąć nieszczęścia na tych, którzy za namową bezwstydnego psa, mówiąc językiem Mistrza Gracjana, w szatach lubelskiego arcybiskupa, urągają świętości kapłaństwa. Mogą ściągnąć przekleństwo kościelne na świeckich, którzy za podpuszczeniem hierarchii uzurpują godności, które do nich nie należą. Pierwsze wieki chrześcijaństwa i jeszcze nawet dzisiejsze prawo kanoniczne za próbę wyświęcania kobiety do kapłaństwa przewiduje ekskomunikę. Diakonat to wyższe święcenia kapłańskie, do służby sakramentów, nie Kościołowi w ogólności. Nie jest to posługa zmieniania pampersów w domu księży kardynałów i biskupów, ani wykładów Ewangelii na charyzmatycznych wspólnotach, ani katechistów, tylko służba rzeczom ściśle najświętszym. Dlatego były to i są z Boskiego ustanowienia święcenia niezacieralne i niezastępowalne w Kościele.
Każdy kto je fałszuje a nosi piuskę, i purpurę, jest łajdakiem w szatach urzędnika kościelnego, mówiąc słowami Mistrza Gracjana, bezwstydnym psem na urzędzie kościelnym.

Wiemy za co moderniści i fałszerze kościelnych ustaw znienawidzili Mistrza Gracjana, chlubę Uniwersytetu Bolońskiego, o którym pisze Pius XII: „Dostojnemu Uniwersytetowi Bolońskiemu, który słusznie szczyci się zaliczaniem Gracjana do grona swych wybitnych uczonych i za honor poczytuje sobie celebrowanie – razem z wieloma znakomitymi znawcami prawa i prawa kanonicznego z całego świata – osiemsetlecia jego nieśmiertelnego Dekretu, składamy dziś nasze gratulacje i życzenia.”

Mamy dość bezwstydnych psów na urzędach! Wyrażamy stanowczy sprzeciw temu niszczeniu Kościoła, wystawianiu świętości prezbiteriów do zabawy lewakom, sodomitom, postępowcom, judaizantom, dupiastym i biuściastym uzurpatorkom, żonkosiom, którym się po ożenku zachciało być księżmi, którzy Kościoła nie kochają, ale im się śnią godności kościelne i korzyści materialne z rabowania datków katolików, których się upokarza i zmusza do znoszenia kolejnych patologii i perwersji, autoryzowanych przez pozory kościelnych ustaw.

Mamy tego dość. Precz z bezwstydnymi psami, chcemy katolickich biskupów rządzących Kościołem w autorytecie i urzędzie Świętych Piotra i Pawła czyli Tradycji Świętej. Chcemy w Kościele tradycyjnego spokoju, powszechności, powagi i świętości! Precz z fałszerstwami ustaw kościelnych! Precz z bezwstydnymi psami na urzędach! Chcemy katolickich biskupów! Nie zamieniajcie nam Kościoła w miejsce zabawy dla każdego lewaka, sodomity i feministki, bowiem ściągacie na Kościół przekleństwo samego Boga, który ustanawiał jako swoją własność fałszowane dziś sakramenty. Okłamujecie świeckich grając na ich pysze, demoralizujecie kobiety, zakonnice i ściągacie na siebie i na nas przekleństwo Świętych Apostołów Piotra i Pawła.

Dekret Gracjana MUSI WRÓCIĆ. Wówczas można będzie powiedzieć cokolwiek uczciwie o dyscyplinie i prawach pierwszych wieków Kościoła. 
Przed tym drżą kłamcy i fałszerze, szerzący kłamstwo „pierwszych wieków chrześcijaństwa” na potrzeby owoczesnej kościelnej patologii i perwersji, zabawy liturgią i religią, i przed tym drżą bezwstydne psy na kościelnych urzędach, trzymane na krótkiej smyczy światowej rewolucji i sług diabła.

A ponieważ wobec wrogów Kościoła milczą psy niewierne, warczą psy bezwstydne na wiernych katolików, kamienie wołają.