Czy ludzie boją się fajerwerków?
konserwatyzm.pl/rekas-czy-ludzie-boja-sie-fajerwerkow/
Trudno oczekiwać, by pokolenie, które nie panuje nad własnymi emocjami – wyszkoliło psy, żeby nie bały się fajerwerków…
Pokolenie niestabilności
Dekady indoktrynacji „Kontrolowanie emocji jest złe! Masz prawo wyrazić, ba, wykrzyczeć siebie! Płacz, krzycz, to ty jesteś światem, przeżywaj emocje, mów o nich, opisuj, rób im zdjęcia, filmuj i upubliczniaj!” stworzyło kolejne pokolenie niemal całkowicie już niezdolne do funkcjonowania w społeczeństwie, edukacji i pracy. Dawnym psychologom wydawało się, że to podświadomość i przeżyte traumy odpowiadają za problemy psychiczne i nerwowe, nadekspresja miała więc stać się uniwersalnym panaceum, tymczasem okazała się tylko dodatkowym katalizatorem. Nadwrażliwość, histeria, nerwice, zaburzenia tożsamości są dziś na pożytku dziennym, zaś typową odpowiedzią psychologii stała się… farmakologia. Niestabilność nieopanowana w porę w dzieciństwie, okresie rozwoju emocjonalnego, utrudnia dzisiejszym nastolatkom efektywną edukację i przystosowanie do życia zawodowego, podobnie jak dwudziesto- i trzydziestolatkom uniemożliwia założeń rodzin, spłodzenie i wychowanie dzieci – a nawet wychowanie zwierząt domowych.
Si bon, si bon…

Mamy więc do czynienia z nadpobudliwymi i niestabilnymi psami, zaprojektowanymi akurat do naszych niestabilnych i nadpobudliwych czasów. Nieprzypadkowo widać renesans hasła „ADHD” odnosi się zarówno do histeryzujących ludzi, jak i psów omdlewających od huku. Zresztą, nieprzypadkowo popularne są dziś zupełnie inne rasy psów niż 20 czy 30 lat temu. Wiele z nich stworzono całkiem niedawno, wyraźnie nie promując wzorca stabilności emocjonalnej. Jak świat światem jedne psy bały się wystrzałów, a o pozostałe biły się między sobą policja, straż graniczna i myśliwi. Z jamnikami, uchodzącymi dziś za wzorzec salonowości jeszcze mój dziadek chodził na borsuki, bo jako jedyne nie bały się wejść do rozgałęzionej nory i jeśli trzeba wygryźć z niej futrzaka. Do dziś wiele psów boi się odkurzaczy, ale postulat zakazania odkurzania chyba się jeszcze nie pojawił? Kiedy zaś jakiś pies nie poddawał się domowemu szkoleniu – to się z nim szło na tresurę, która dziś również jest passe, jako za bardzo kojarząca się z cyrkiem (jak wiadomo nic tak nie unieszczęśliwia psa jak rzucenie mu patyka…). W ogóle chyba mało kto salonowe psy szkoli, bo nie wydaje się to potrzebne, w przeciwieństwie np. do wizyt u psich psychologów.
Zakazy jako najwyższa forma wyzwolenia
To zresztą kolejny znak czasów. Mieszkając w mieście, wśród ludzi, z których część odpala fajerwerki i gdzie odbywają się ich pokazy – można:
1. Kupić psa, który boi się fajerwerków i żądać, by wszystkim zabroniono ich używania.
2. Kupić psa, który nie boi się fajerwerków lub starać w wyniku szkolenia przeciwdziałać ewentualnym nerwowym zachowaniom.
3. Przeprowadzić w miejsce, gdzie nie używa się fajerwerków, nie strzela, a samochody nie mają rur wydechowych mogących wydać stresujący dźwięk.
Jak Państwo myślicie, która bramka jest ostatnio szczególnie popularna? To coś jak przeprowadzanie się na wieś z żądaniem zakazaniu kombajnów i perfumowania obór…
Pokolenie rzekomo przesuwające granice wolności poza zakres dotychczasowych wyobrażeń – jednocześnie niezwykle skwapliwie nie tylko poddaje się wszelkim ograniczeniom i zakazom, ale wręcz się ich domaga i zawzięcie wspiera, np. wynoszonym do rangi cnoty delatorstwem.
Bo problemem współczesności nie są w istocie ani psy, ani fajerwerki, ale system, który indoktrynacją, zastępującą wychowanie, edukację i socjalizację – zmienia ludzi w kłębki emocji, przytulające równie skrzywdzone zwierzęta. To ludzie boją się fajerwerków, nie psy, bo nauczono ich strachu przed normalnym światem. Światem, który jednak wciąż jeszcze możemy przywrócić.
Konrad Rękas
Aniemowilem.pl