List otwarty do rodziców epoki postmodernistycznej

Zawsze Wierni nr 2/2026 (243) czyli: piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul

ks. Jean-Pierre Boubée

List otwarty do rodziców epoki postmodernistycznej

W tym liście do Was, Drodzy Rodzice, pragnę skupić się nie tyle na ogólnych cechach okresu dojrzewania, ile na zjawiskach, które w procesie wychowania niepokoją Was najbardziej. Świat postmodernistyczny nieustannie doskonali wszelkiego rodzaju gadżety high-tech, co pociąga za sobą coraz bardziej wyrafinowane zagrożenia moralne, a także silne i nieprzewidywalne pokusy. Wywiera to wpływ na nas wszystkich, zwłaszcza jednak na Wasze dzieci.

Okres dojrzewania jest dla Was źródłem niepokoju, zadajecie sobie bowiem pytanie: „Jakie będą moje dzieci?”. Wielu rodziców obawia się tylko tego, co mogłoby zaszkodzić ich własnej reputacji czy też zagrozić sukcesom społecznym i finansowym ich potomstwa. Wy jednak, jako rodzice katoliccy, zastanawiacie się przede wszystkim, czy Wasze dzieci pozostaną wierne Bogu, gorliwe w Jego służbie i prawe moralnie. Najważniejsze dla Was jest to, czy pójdą do nieba czy do piekła.

W obecnych czasach jednak niepokój Wasz się nasila. Z jednej strony widzicie, że świat pogrąża się w coraz większym upadku, z drugiej strony wiecie, że – dzięki łasce Bożej – należycie do nielicznej, coraz bardziej marginalizowanej mniejszości. Jesteście tym, co Stary Testament nazywa „nieliczną resztką”. W sytuacji tej siłą Waszą jest integralna wiara katolicka i niezachwiane przylgnięcie do Kościoła, do naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Kto jest Waszym przeciwnikiem? Świat, który nie tylko trudno już nazwać chrześcijańskim, ale który stał się wręcz pogański – z jego publiczną apostazją, goniącym jedynie za przyjemnością materializmem, powszechną niemoralnością i coraz bardziej niebezpiecznymi oraz podstępnymi pokusami.

Jesteście świadomi, że toczycie walkę duchową, której konsekwencje dotyczą wszystkich sfer życia. Oznacza to, że walka ta wymaga z Waszej strony całkowitego poświęcenia. Wasze dorastające dzieci nie są jednak w stanie pojąć całego jej zakresu i całej jej powagi. Czy rozumieją potęgę sił zła? Czy pomimo pozornej „pobożności” nie wystawiają się lekkomyślnie na niebezpieczeństwo, co może grozić upadkiem przy pierwszej napotkanej zasadzce? Czasami okazują słuszną dumę z przynależności do „niewielkiej grupy tych, którzy pozostają niezłomni”, i demonstrują to poprzez pewne konkretne zachowania, wybory, modę i gusta. Jednak pewnego dnia zadadzą sobie pytania: czy walka, którą toczą, jest uzasadniona, czy się opłaci, a także jakie są szanse na zwycięstwo. Czy istnieje wystarczający powód, aby żyć w oderwaniu od świata? Ich pytania są poważne, uzasadnione i całkowicie słuszne. Musimy więc to przeanalizować.

Nieważne w tym miejscu, czy martwicie się o swoje dzieci, jesteście nimi rozczarowani, dumni z nich czy też zaskoczeni ich postawą. Czasami źródłem niepokoju jest sama różnica między Waszymi a ich temperamentami. W każdym z tych przypadków uzasadnione jest dokonanie bilansu i zadanie sobie następujących pytań:

Czy Wasze dzieci są inne – a może nawet gorsze – od dzieci z przeszłości?

Pod jakimi względami świat postmodernistyczny jest źródłem nowych problemów?

Jakie rozwiązania są dla Was obecnie dostępne?

Czy Wasze dzieci różnią się od dzieci z przeszłości?

Często usłyszeć można: „Moje dzieci są inne, niż ja byłem w ich wieku!”. Pisząc do rodziców swoich uczniów, ks. Pinaud2rozwija tę myśl: nie są one takimi, (1) jakimi my byliśmy w ich wieku; (2) jakimi chcielibyśmy, aby były; (3) jakimi chcielibyśmy, aby się stały, uczęszczając do naszych szkół i korzystając z formacji, jaką zapewniamy im w rodzinie.

W pierwszym przypadku rodzice mogą po prostu idealizować własną młodość. Ludzki umysł łatwo idealizuje przeszłość, szczególnie lata dzieciństwa. Z drugiej strony żaden okres nie jest identyczny z minionym – i pragnienia, aby dzieci mogły przeżyć swą młodość w takich samych jak my warunkach, są całkowicie daremne.

Czasami takie refleksje wyrażane przez innych rodziców mogą być skażone ewolucyjnym modernizmem, według którego natura ludzka nie jest już taka jak kiedyś. Wiemy jednak, że twierdzenie to jest fałszywe. Natura ludzka pozostaje zawsze taka sama. Zmianie – i to na gorsze – ulegają okoliczności, w jakich człowiek zmuszony jest żyć. Sukcesy naszych rodzin, kościołów, szkół i grup młodzieżowych pokazują jednak, że poważne zaangażowanie ze strony rodziny, Kościoła i społeczeństwa wystarcza, aby przynieść owoce łaski podobne do tych, które wydawali nasi przodkowie. Uważajcie, aby nie poddać się zniechęceniu pod pretekstem, że macie do czynienia z „inną” generacją (w odniesieniu do natury ludzkiej).

Jeśli chodzi o tych, którzy chcieliby, aby dzieci zachowywały się jak dorośli, zazwyczaj to wskutek niecierpliwości zapominają oni, ile lat cierpliwości oraz wysiłku potrzeba, żeby dziec­ko osiągnęło dojrzałość. Sporadyczne niewłaściwe zachowanie dzieci nie jest kryterium, według którego powinno się oceniać sposób wychowywania dzieci przez innych, ani też powodem do obawy przed oceną Waszego modelu wychowywania przez osoby postronne. Aby zwalczyć niecierpliwość w oczekiwaniu na „gotowy produkt”, musimy wyostrzyć naszą pamięć i nasz zmysł analityczny.

Nie powinniście jednak ignorować faktu, że w rozwoju dziec­ka lub młodego człowieka mogą wystąpić opóźnienia; istnieją też pewne braki oraz wady wynikające z ogólnych warunków życia rodzinnego w obecnym kontekście społecznym. Określam to ogólnie mianem „ducha czasów”.

Ostatni z podanych przez ks. Pinauda powodów rozgoryczenia rodziców dotyczy drugiego z podanych przed chwilą. Narzekania na kondycję kolejnych pokoleń nie są niczym nowym. Nowością jest natomiast rozpowszechniona zarówno w środowiskach politycznych, jak i kościelnych moda na radowanie się z „postępu” osiągniętego dzięki „wzbogacającym reformom” coraz „doskonalszego świata”, podczas gdy wszystkie dowody wskazują na coś przeciwnego.

Cechy Waszych dzieci

Jakie są cechy „młodości”? Generał Douglas MacArthur powiedział, że są nimi: „wyobraźnia, intensywność emocji, zwycięstwo odwagi nad nieśmiałością i zamiłowania do przygód nad zamiłowaniem do wygody”. Charakterystyka ta pozostaje wciąż aktualna. Wasze dzieci mają skłonność do zachwytu, podejmowania ryzyka i okazywania entuzjazmu. Są jak dziewicza ziemia, czekająca na każdego, kto zechce ją uprawiać. Wykazują te same cechy co my w ich wieku, a wcześniej nasi rodzice. Pod Waszym – i innych wychowawców – czułym kierownictwem mogą osiągnąć tyle samo, co ktokolwiek przed nimi. Brakuje im jedynie otoczenia dorosłych wierzących w to, co czyni człowieka naprawdę wielkim. Pozbawione takiego wzoru, mogą stać się „kanapowcami” lub wesołkowatymi krytykami, a także sprytnie wymigiwać się od wszelkiego wysiłku. Są to problemy, z którymi musi zmagać się każdy, kto zajmuje się wychowaniem.

Fascynujące jest jednak, że niektóre z tych negatywnych cech mogą stać się atutami w rękach doświadczonych pedagogów. Z dziecka, które odczuwa niewielki lęk przed autorytetami albo też nie okazuje go w ogóle (w wyniku utraty zmysłu szacunku), może wyrosnąć osoba odznaczająca się prostotą i przystępnością. Lenistwo, często będące konsekwencją szybkiego wzrostu fizycznego, może jedynie skrywać energię, którą wydobędą niektóre sporty zespołowe. W obu przypadkach widzimy, że nie należy wykluczać możliwości rozbudzenia tych cech i ukierunkowania ich na wyższe cele.

Nowe elementy osobowości Waszych dzieci

Prawdą jest jednak, że chłonne umysły Waszych dzieci podatne są na wszystko, co oferuje im otaczający je świat: nowinki techniczne, wyrafinowane formy rozrywki, pseudoartystyczne aberracje, technologie umożliwiające naukę bez wysiłku, a także powierzchowną kulturę.

Nie należcie do tych rodziców, którzy usiłują być bardziej „na czasie” niż ich dzieci. W imię „otwartości umysłu” bezkrytycznie akceptują oni wszystkie nowinki wpływające negatywnie na kształtowanie woli, a także rozwój zdolności intelektualnych. Często spotykamy też innych rodziców, którzy – przekonani, że wystarczająco ostrzegli swoje dzieci przed „zagrożeniami moralnymi” – w rozmowach z nimi unikają poruszania kwestii związanych z technologią, jakby sądzili, że nie niesie ona ze sobą żadnych niebezpieczeństw. Ta nieodpowiedzialność rodziców wprawia wielu naszych nauczycieli w zakłopotanie, a nawet w gniew. Ich obawy nie są bezpodstawne. Podążanie za najnowszymi trendami technologicznymi pociąga za sobą nieuchronnie ograniczenie zdolności do logicznego myślenia3, obniżenie poziomu odporności moralnej, oczywistą dekadencję artystyczną, ponadto zaś przyzwyczaja Was i Wasze dzieci do nowego typu stechnicyzowanego społeczeństwa liberalnego. Ale znam też lepszych rodziców, którzy wytrwale szukają rozwiązań i zastanawiają się, jak wykorzystać obecną sytuację dla dobra swych dzieci.

Nie ma tu miejsca na rozpoczynanie debaty w tej kwestii, jest to jednak kwestia niezwykle pilna. Z reguły rodzice i dzieci obawiają się, że nie nadążają za postępem technologicznym świata. Jedynym wyjątkiem są osoby, które muszą się mierzyć z tym problemem ze względu na naukę lub wykonywany zawód. Zawsze jednak musimy pamiętać o kosztach moralnych. Nie zamykajcie oczu na prawdę, że technologia stwarza okazje do niemoralności, a niemoralność stanowi pierwszy krok do lekceważenia autorytetu. Taka postawa w życiu społecznym prowadzi do braku szacunku dla rzeczy świętych (nawet wśród dzieci uczestniczących w starej Mszy i chodzących do naszych tradycyjnych szkół). Wielu młodych ludzi zachowuje się niestosownie względem przełożonych albo też manifestuje ignorancję i pogardę wobec przeszłości.

Być może wynika to częściowo z braku stanowczości ze strony rodziców. Często jestem świadkiem sytuacji, w których rodzice wyrażają obawy z powodu, że od ich dzieci zbyt wiele się wymaga. Równie często obserwuję opieszałość rodziców w konsekwentnym egzekwowaniu wymagań i stanowczości w stosowaniu kar. Przyzwyczaiłem się do tego, że rodzice przywiązują zbyt dużą wagę do tłumaczeń swych dzieci, zamiast udzielić wsparcia wychowawcom i nauczycielom. Często się zdarza, że pozwalają dziecku zrezygnować z jakiejś aktywności tylko dlatego, że wykazuje ono tak typową dla swojego wieku niechęć. Jeśli dodać do tego ciągłą krytykę papiestwa, episkopatu, państwa, księdza za niedzielne kazanie, dyrektora szkoły, wychowawcy obozowego i zasłużonej kary w postaci dłuższego pozostania [w szkole] w środowe popołudnie, można sobie wyobrazić, w co zamienia się umysł dziecka. Rezultatem jest pokolenie nieprzyzwyczajone do trudów życia, pewne swoich praw i patrzące na przełożonych z góry. Postępując w ten sposób, zaszczepiamy w naszym środowisku mentalność buntu i kontestacji, całkowicie zgodną z mentalnością rewolucyjną. Trudno się potem dziwić, że po osiągnięciu dorosłości osoby takie są niestałe w małżeństwie albo w życiu zakonnym.

Jakie nowe problemy wychowawcze stwarza świat postmodernistyczny?

Nie możemy unikać walki ani rezygnować ze współpracy w celu odniesienia zwycięstwa na polu bitwy, jakim jest dusza każdego dziecka. Krew naszego Zbawiciela nie została przelana na próżno. Kwestia ta musi zostać podniesiona do poziomu tajemnicy Odkupienia. Musimy analizować ją w świetle odkupieńczej Ofiary, wzoru wszelkiego sukcesu na świecie, przynajmniej w oczach samego Boga.

Jeśli marzycie o lepszym świecie, o powrocie Christianitas – opatrzność Boża umieściła Was i Waszą rodzinę w konkretnym miejscu i w konkretnym momencie historii ludzkości. Historia jest pisana przez Boga. Drogami, które pozostają Jego tajemnicą, realizuje On swój wielki plan miłości, aby dopełnić liczbę wybranych. Jeśli chcecie mieć udział w Jego mądrości, nie wolno Wam o tym planie zapominać.

Bóg pokazuje nam, że od samego początku [historii] toczy się walka między dwoma rodami potomków: między rodem Abla, wiernego aż do śmierci w składaniu pierwszych ofiar, a rodem Kaina, pożądającego doczesnych sukcesów i dóbr, prześladującego sprawiedliwego Abla. Historia ta była kontynuowana wraz z wyborem i oddzieleniem Abrahama (Rodz 12) w całkowicie bezbożnym świecie; wraz z późniejszym wyborem Izaaka, syna wolnej niewiasty, któremu przeciwstawia się Izmael, syn niewolnicy Hagar (Rodz 21). Święty Paweł komentuje ten epizod: „Ale jak wówczas ten, który się był narodził według ciała, prześladował tego, który według ducha, tak i teraz” (Gal 4, 29). Cały Stary Testament jest historią walki między dwoma rodami potomków na tym świecie, nawet w obrębie ludu wybranego.

Czytając zapowiadające przyszłość ustępy Pisma Świętego, możecie się przekonać, że ustanowienie królestwa Bożego pociągnie za sobą wojnę. Przeczytajcie Ewangelie, 2 List do Tesaloniczan i Apokalipsę. Zapowiadają one wydarzenia i próby, które przesieją wybranych jak pszenicę – i będą one kontynuacją tego monumentalnego konfliktu między dwoma obozami. W Piśmie Świętym znajdujemy zapowiedzi czasów, kiedy cały świat usłyszy o Chrystusie, a także odstępstw pod różnymi postaciami.

Postarajcie się zrozumieć w tym świetle swoje miejsce i powołanie w świecie postmodernistycznym. Po tym, jak chrześcijaństwo zdołało przeniknąć do Cesarstwa Rzymskiego, społeczeństwo średniowieczne było świadkiem kilku prób politycznej chrystianizacji. Wspomnijmy m.in. Karola Wielkiego, św. Henryka z Niemiec, św. Edwarda z Anglii, św. Grzegorza VII i św. Ludwika z Francji4. Nie oznacza to jednak, że na scenie nie pojawiali się barbarzyńcy, grzesznicy, awanturnicy czy hordy muzułmańskie. Późne średniowiecze jawi się jako punkt szczytowy, dopuszczony przez Boże miłosierdzie, nie wolno jednak zapominać, że także w tym okresie nie brakowało rozmaitych prób.

Od tego momentu rozpoczął się proces upadku, którego tempo wydaje się obecnie przyśpieszać. Byliśmy świadkami uwolnienia sił szatana w postaci wskrzeszonego pogańskiego humanizmu, protestantyzmu i jego bezbożnych wojen, filozofii oświecenia, rewolucji [anty]francuskiej, postępu sekularyzmu i rozpowszechnienia się ducha rewolucji, aż ostatecznie sam Kościół przyjął podczas II Soboru Watykańskiego ideę demokracji w sferze religijnej. Ten krótki zarys dziejów może sprawiać wrażenie pesymistycznego. Jesteście jednak ludźmi wiary. Znacie Ewangelię, Nowy Testament. „Tajemnica nieprawości” jest w nich jasno opisana. Posiadając właściwą dzieciom światłości jasność umysłu, jesteście w stanie rozpoznać znamię starożytnego wroga rodzaju ludzkiego, nieustanną walkę Synagogi z Kościołem.

Chociaż obecna sytuacja może nas przytłaczać, nigdy nie brakowało bohaterskich i odważnych ludzi gotowych do podjęcia walki. Historia zna wiele ożywianych wiarą heroicznych wysiłków, które powinny były umożliwić Kościołowi oraz społeczeństwu odrodzenie się pod sztandarem Chrystusa. Wymienię je tu, abstrahując od ich skutków: upadek łacińskich królestw krzyżowców, brak entuzjazmu dla kolonizacji Ameryki Północnej, wojna w Wandei, św. Pius X, powstanie Cristeros w Meksyku, gen. Boulanger, dr Salazar w Portugalii, García Moreno, Dollfuss w Austrii etc. Cóż za mieszanina pszenicy i kąkolu! Obecnie jesteśmy świadkami niezrozumiałego zwycięstwa kąkolu. Próbując to wyjaśnić, możemy oczywiście wskazywać na brak wiary, kary Boże, ludzkie słabości lub przypadek. Ale historia jest pisana przez miłosierdzie Boże pośród ubóstwa ludzkich cnót. Święty Augustyn pisał: „Zło istnieje po to, aby grzesznik mógł się nawrócić lub aby sprawiedliwi mogli zostać wypróbowani”. A Jezus Chrystus powiedział nam: „Wszystko to musi się stać”.

Bądźmy ostrożni: nie ma czegoś takiego jak fatalizm historii. Na historię trzeba patrzeć z perspektywy chrześcijańskiej.

Przyczyną wielkości Cesarstwa Rzymskiego nie były ani przypadek, ani fatalizm. Używam tych terminów w sensie, w którym przypadkowym nazywa się to, co dzieje się bez przyczyny albo też czego przyczyny nie mieszczą się w naszym pojmowaniu, fatalizmem zaś to, co dzieje się bez woli Boga czy ludzi, z racji konieczności tkwiącej w naturze rzeczy. Nie możemy bowiem wątpić, że to opatrzność Boża ustanawia ziemskie królestwa5.

W ramach tej konkretnej historii, naszej własnej historii, dokonuje się historia zbawienia naszego i naszych dzieci. Mamy obowiązek stać się świętymi, wiedząc, że niezależnie od czasów, w których przychodzi nam żyć, posiadamy niezbędne do tego środki: „wierny zaś jest Bóg, który nie dopuści kusić was ponad to, co możecie” (Kor 10, 13).

W jakim sensie obecne czasy są trudniejsze niż minione? Żyjąc w tym momencie historii Kościoła, powinniście po prostu współpracować przy zaprowadzaniu powszechnego panowania Chrystusa. W wielkiej bitwie toczącej się wokół Was i Waszych dzieci nikt nie może się ukryć. Jesteśmy niejako spowici przez wyniszczającą nasze organizmy – wrogą religii oraz porządkowi naturalnemu – chmurę radioaktywną.

Kiedy gniew Boży sprowadza na ludność straszną plagę zwaną epidemią, niektórzy zostają zarażeni i umierają, podczas gdy inni, nie będąc faktycznie zarażonymi, doświadczają jednak jej skutków w postaci mniej lub bardziej złego samopoczucia.

Problemy Waszych dzieci w konfrontacji z Rewolucją

W kontekście historii ludzkości Wasze dzieci nie są takie same jak dzieci w przeszłości. Ich walki mają charakter bardziej gwałtowny, ponieważ żyją one bliżej końca świata, ponieważ książę ciemności otrzymał obecnie większą władzę. Dzisiejsze dzieci są inne, ponieważ apostazja przybiera obecnie atrakcyjną postać. Doktryny postmodernistyczne prezentują się pod płaszczykiem uczciwości intelektualnej. Waszym dzieciom nie grozi już wrzucenie na arenę, uwięzienie lub ukrzyżowanie, jednak bardziej od tego przerażająca jest apostazja, zagrażająca im wskutek:

– pozostania przy dziecięcej pobożności, niepodbudowanej solidną znajomością doktryny

– nawyku krytykowania tego, co zawsze uważane było za świętość

– domagania się swoich praw, przy równoczesnym ignorowaniu obowiązków

– powszechnego ducha buntu

– przedkładania rozrywki nad umiłowanie dobra

– poszukiwania rozbudzającej zmysłowość wygody

– niekontrolowanego pragnienia posiadania nowych, coraz bardziej innowacyjnych gadżetów technicznych

– wystawienia na sprzeczne z naturą sytuacje związane z małżeństwem i sprawiedliwością

– nieświadomego oswajania się z nieskromnością

– łatwego i niewiążącego się z ryzykiem wojeryzmu6 na ulicy i w dowolnym momencie w internecie

– stałego odwracania wartości7

– demaskulinizacji mężczyzn, maskulinizacji niewiast, mieszania ról właściwych każdej z płci oraz przypisywania dziecku nieprzysługujących mu praw

– powszechnej indoktrynacji fałszującej historię i odrzucającej prawo naturalne.

Nowa Rewolucja uwodzi. Zniechęca tych, którzy się jej sprzeciwiają, i często ich oszukuje. Czasami jej zasady rozpowszechniają nieświadomie nawet książęta Kościoła, mężowie stanu, ojcowie rodzin i nauczyciele.

Środki pozwalające uchronić nasze dzieci przed szkodliwym wpływem współczesnego świata

W obliczu tej monumentalnej wojny powinniśmy zwrócić się ku Ewangelii. Jesteśmy świadkami walki, która potrwa aż do końca czasów. Już Pan nasz Jezus Chrystus napiętnował jej inspiratorów – faryzeuszy. Oskarżył ich o zawłaszczenie prawdziwej religii dla ich własnych korzyści, o wykorzystywanie przeznaczenia człowieka dla ich egoistycznych celów. Sytuacja ta będzie trwała do momentu pojawienia się „człowieka nieprawości”, Antychrysta. Już sama tego świadomość jest łaską.

Mógłbym przedstawić kilka praktycznych zasad codziennego postępowania, przy pomocy których można by próbować naprawić to, co w istocie nienaprawialne, byłyby to jednak rady czysto ludzkie. Dlatego równie dobrze można udać się bezpośrednio do Źródła wszelkiej prawdy, które w swojej miłości nie mogło pozostawić „synów czasów ostatecznych”8bez odpowiednich środków. Te ewangeliczne środki należy stosować na długo przed okresem dojrzewania i nie wolno Wam zaniedbywać ich w okresie kluczowym dla formacji Waszych dzieci.

Kondycja duchowa „dzieci Tradycji” może pod wieloma względami napawać optymizmem. Plon powołań i pobożność młodych stanowią nagrodę dla niektórych rodziców. Zwyczaj częstych spowiedzi oraz Komunii wydaje się głęboko zakorzeniony. Jednak pomimo tego wszystkiego rozważania, które właśnie przedstawiliśmy, zachęcają nas do dokonania bilansu. W jakim stopniu zostaliście skażeni przez świat i jego błędy? Czy ewangeliczne środki zaradcze zajmują w życiu Waszym i Waszych dzieci wystarczająco poczesne miejsce?

Wstęp do remediów objawionych przez Boga

1) Niech Wasze dzieci żyją w kontakcie z rzeczywistością. Ograniczajcie ich kontakt ze światem wirtualnym, światem filmów, a także info-rozrywki.

[W przeciwnym razie intelekt naszej młodzieży] wystawiony będzie na pokusę uznania, że prawda nie jest bynajmniej – jak mówimy – czymś absolutnym, ponadczasowym i niezależnym od nas. Obecnie przekonuje się, że prawda nie ma charakteru absolutnego, ale tworzona jest przez nas samych. To my ją tworzymy, nadając jej raz taką, a innym razem inną postać. Pogląd ten jest źródłem wszelkich form sceptycyzmu i oczywiście ci, którzy są bardziej uzdolnieni intelektualnie, ulegną tej pokusie jako pierwsi9.

Zamiast rozrywki wirtualnej preferujcie proste formy spędzania wolnego czasu: czytanie opowieści, których akcja rozgrywa się w normalnym świecie, i proste gry zamiast gier komputerowych.

Rzeczywistość oznacza również uświadomienie sobie, że nic nie jest osiągane bez wysiłku, bez przezwyciężania trudności, bez nakładu energii, a niekiedy także kosztem rezygnacji z pewnego komfortu materialnego.

Jak pisał krótko po II wojnie światowej André Charlier, zwracając się do rodziców swoich uczniów:

Najbardziej uderza mnie to, jak mało męscy są ci młodzi mężczyźni. A dlaczego? Po prostu dlatego, że nigdy niczego od nich nie wymagaliście. Interesowało Was wyłącznie szczęście Waszych synów i uprzedzaliście każde ich życzenie. Od wczesnego dzieciństwa spełnialiście wszystkie ich zachcianki. Jak więc chcecie, żeby mieli pojęcie, z jednej strony, że życie jest trudne i że tylko trudne rzeczy mają jakąkolwiek wartość, z drugiej zaś, że za radości trzeba płacić i że im są one większe, tym wyższa jest ich cena? Zawsze wszystko im dawano, uważają nawet, że im się to należy, a ponieważ edukacja i nauka nie dają się same, traktują to jako pewnego rodzaju niesprawiedliwość. – I odnośnie do formowania charakteru dodawał: – Niepokoi mnie, a nawet przeraża, że cieszą się oni, ale już nie podziwiają. Cieszenie się bez podziwu jest wielkim grzechem10.

2) Poznajcie wroga. Wasz ograniczony świat posiada w tym względzie zarówno plusy, jak i minusy. Macie ogólną wiedzę na temat szczególnych cech, które są chlubą Waszego kraju lub Christianitas. Na przykład: rządy katolickich królów były lepsze od anarchii, jaką przyniosła republika; podręczniki do historii są pełne kłamstw i skażone ideologią socjalistyczną; pragniemy panowania Najświętszego Serca; władza pochodzi od Boga etc.

To tylko przykłady. Rzadko jednak poświęcacie czas na zdobycie gruntowniejszej wiedzy, a jeszcze rzadziej na czytanie, na nakłanianie do czytania Waszych dzieci, a także na omawianie z nimi istotnych spraw.

Prawdą jest, że w tym okresie swego życia nie są one skłonne do podzielania Waszych ideałów. Wolą szukać ich poza domem i wśród swoich przyjaciół. Podjęliście decyzję o umożliwieniu im takich kontaktów, posyłając je do szkoły, pozwalając im należeć do organizacji skautowskich, katolickich grup młodzieżowych etc. Nie potrafią jednak posługiwać się jeszcze w pełni swym intelektem – i nierzadko miejsce wiedzy zajmują w ich życiu slogany. Z tego właśnie powodu jesteście czasami zaskoczeni, spotykając młodych ludzi, którzy są bardzo radykalni w głoszonych hasłach, a równocześnie potrafią zarazić się pierwszą usłyszaną nowoczesną ideą. W tej dziedzinie musimy uznać za nasz obowiązek wpajanie im wartościowych poglądów historycznych, politycznych, filozoficznych i religijnych.

3) Bądźcie czcicielami w duchu i w prawdzie. Pomimo otrzymania solidnego katolickiego wychowania każdy z nas zdaje sobie sprawę z pewnej słabości w konfrontacji z duchem postmodernizmu. Ostrzegał nas przed tym sam Zbawiciel, zastanawiając się, czy powracając przy końcu czasów, znajdzie jeszcze wiarę. Jest to ostrzeżenie niepokojące, ale Chrystus pozostawił nam również środki zaradcze. Przeczytajmy ponownie historię Samarytanki: „Ale nadchodzi godzina, i teraz jest, gdy prawdziwi czciciele będą czcili Ojca w duchu i w prawdzie” (J 4, 23).

Niekiedy nie docenia się wartości Mszy Świętej, czego konsekwencją jest niechęć do wyrzeczeń, jakich wymaga czasami uczestnictwo w niej. Udział we Mszy musi iść w parze ze zrozumieniem ducha ofiary, który jest jej nieodłączną częścią. To u stóp krzyża, podczas Mszy, kształtuje się i pojmowany jest duch katolicki.

Wystrzegajcie się krytykowanego przez ks. Emmanuela praktycznego naturalizmu, który często niestety obecny jest w wychowywaniu dzieci:

Naturalizm zmuszony jest tu uznać, że nie wszystko jest w porządku, woła więc do nas: moralność, moralność! Moralność jest konieczna! Potrzebujemy kodeksu moralnego! Słuchajmy więc tego, czego naucza o moralności naturalizm.

Bądźcie ostrożni! Jest to moralność niezależna, upodmiotowiona w jednostce! Znajduje ona swój sens w sobie samej i poszukuje pewnego rodzaju spójności w życiu ludzkim. Zasadniczo chodzi jednak o robienie albo nierobienie czegoś zgodnie z wolą jednostki w danych okolicznościach. Ksiądz Emmanuel kontynuuje:

Moralność rzeczywiście nakłada obowiązki. Czym jednak jest obowiązek, jeśli nie zależnością? W rzeczywistości jesteśmy zależni od Boga, naszego Stwórcy; od naszych rodziców, którzy są, po Bogu i wraz z Bogiem, sprawcami naszego istnienia; jesteśmy zależni od całej ludzkości, której stanowimy część. Stąd tradycyjny podział na nasze obowiązki wobec Boga, wobec bliźniego i wobec samych siebie.

Posłuchajcie, co pisze bp Bossuet:

Święcimy imię Boga, pragniemy nadejścia Jego królestwa. Modlimy się jednak wówczas, gdy naglą nas nasze ludzkie potrzeby. Tak bardzo polecamy Bogu nasze drobne sprawy, że wysiłek podejmowany przez nas, aby zainteresować nimi Jego i wszystkich Jego świętych, sprawia, że przywiązujemy się do nich jeszcze bardziej.

Chrześcijanie, zapomnijcie o sobie! Czy Bóg, do którego się modlicie, jest bożkiem, z którym macie prawo robić, co chcecie? Czyż nie jest On prawdziwym Bogiem, który może z wami postępować tak, jak Mu się podoba? Wiem, że jest napisane, iż Bóg spełnia wolę tych, którzy się Go boją, ale oni muszą się Go prawdziwie bać i poddać Mu się całym sercem.

Ten naturalizm, ten brak głębokiej i radykalnej relacji z Bogiem, bardzo często wpływa również na nasze życie społeczne, polityczne, ekonomiczne i zawodowe.

4) Praktykujcie rady ewangeliczne. Celowo kończę tym punktem, ponieważ te cnoty zalecane są przez Chrystusa Pana właśnie jako środki szczególnie skuteczne dla żyjących w czasach ostatecznych. Szukając lekarstw na bolączki naszej epoki, bardzo często o tym zapominamy. Przeczytajcie ponownie Kazanie na górze (Mt 5–7). Tradycja Kościoła streszcza ducha tego nauczania w trzech ślubach zakonnych, które odpowiadają cnotom niezbędnym dla każdego katolika: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Oto prawdziwe lekarstwa na kryzys postmodernizmu.

Czystość jest dla katolika naturalnym przedmiotem czujności. Jest tak dlatego, że nosicie w sobie ową głęboką ranę, która skłania Was do zła, ale także dlatego, że boicie się skutków tej rany u Waszych dzieci. Jesteście zasmuceni, widząc, że będące jej konsekwencją pokusy są u nich tak samo silne jak w Waszym przypadku – i chcielibyście przekonać się o czymś przeciwnym. Wielu rodziców walczy z całych sił, gdy dostrzegają oczywiste grzechy swoich dzieci w kwestii ubioru. Jednak w innych dziedzinach możecie nie wywiązywać się ze swoich podstawowych obowiązków roztropności z powodu braku realizmu w kwestii korzystania z internetu, przechowywania w domu czasopism i katalogów, obecności telewizji, filmów i gier wideo, a także relacji między chłopcami a dziewczynkami, które uważacie za niewinne.

Ubóstwo. Musimy pilnie zastanowić się nad konsekwencjami zbyt łatwego dostępu naszej młodzieży do pieniędzy. Coraz częściej unika ona wszelkiej bezpłatnej pracy charytatywnej, ponieważ zawsze poszukuje sposobów na zarobienie kilku dolarów. A pieniądze te wydaje wyłącznie na rozrywkę i niepotrzebne gadżety. Co gorsza, nawet gdy rodzice doświadczają trudności finansowych, wielu dzieciom nie przychodzi do głowy (a rodzice tego nie wymagają), że zarobione przez nie pieniądze mogłyby pomóc rodzinie w zakupie niezbędnych artykułów. Niekiedy sami rodzice dają zły przykład, kupując na kredyt i nabywając bez potrzeby najnowocześniejsze urządzenia.

Zamiast pozwalać swym dzieciom gonić za rozrywką, własnym przykładem nakłaniajcie je do dojrzewania w pokoju będącym owocem podporządkowania Bożej mądrości. Relaks i szczęście nie są synonimami gromadzenia wyrafinowanych urządzeń. Duch ubóstwa musi doprowadzić Was i Wasze dzieci do ponownego odkrycia ludzkiej natury w jej różnorodności, cierpieniach i zmaganiach. Musicie zwiększyć zakres swojej dobroczynności, modlić się za wszystkich nieszczęśliwych, pragnąć ich nawrócenia i poświęcać się, aby pomagać innym.

Posłuszeństwo. Nie chodzi tu tylko o posłuszeństwo, jakiego wymagać należy od dzieci od ich najwcześniejszych lat, ale o coś głębszego. Mam na myśli ducha religijnego posłuszeństwa, który sprawia, że dziecko kocha ideę autorytetu i uznaje wolę Bożą w wydarzeniach, otrzymanych poleceniach, niepowodzeniach i zmianach stanu zdrowia czy zamożności, w trudnościach, na jakie napotyka we współczesnym środowisku, itd.

Dzieci muszą szanować wszelkie formy autorytetu i nigdy nie mogą poddawać ich zbyt drobiazgowej ocenie. Samodzielna decyzja o tym, czy dany autorytet należy zaakceptować, czy też odrzucić, jest czymś całkowicie sprzecznym z kondycją dziecka. Przeczytajcie ponownie, co mówią na ten temat Ewangelie i listy św. Pawła. Zrozumiecie wówczas, dlaczego tak wielu młodych ludzi nie chce zaakceptować woli Boga w swoim życiu.

Prowadząc walkę z duchem niezależności, unikajcie egalitaryzmu, który nie uznaje ani nie szanuje żadnego porządku hierarchicznego. Starajcie się, aby Wasze dzieci doceniały harmonię wynikającą z dążenia do dobra wspólnego. Nauczcie je kochać wieczne plany Boga.

Powyższe rozważania mogą się Wam wydawać surowe, są one jednak również krzepiące, opierają się bowiem nie na naszej ludzkiej wiedzy, ale na Objawieniu, które skupione jest całkowicie na naszym zbawieniu przez miłość Bożą. Dlatego też, jeśli chodzi o Wasz krąg rodzinny, chodzi nie tyle o radykalne nawrócenie, ile o ocenę Waszego postępowania. Jak pisał de Bonald, celem rodziny nie jest jedynie pomnażanie liczby ludzi, ale „uczynienie ich dobrymi, aby mogli być szczęśliwi”. Być może odczuwacie to samo co Lyautey, który w dzienniku prowadzonym w Saint-Cyr11 zanotował:

Cierpię, ponieważ ideały mojej duszy są tak wzniosłe, że rozumiem dobrze, jaki powinienem być, a równocześnie brakuje mi siły i determinacji, aby urzeczywistnić te ideały w moim życiu.

W odpowiedzi na to pozwolę sobie przytoczyć fragment książki André Charliera Lettres aux capitaines:

Uświadom sobie tę tajemniczą głębię, którą nosisz głęboko w sobie: jeśli odważysz się na nią spojrzeć, nigdy więcej nie będziesz usatysfakcjonowany. Wszystkie twoje sztuczne potrzeby opadną z ciebie niczym płaszcz, ty zaś staniesz się wolny, niepowstrzymany i gotowy do podjęcia najtrudniejszych wyzwań; być może zdasz sobie wówczas sprawę, że posiadasz prawdziwe bogactwa.

Macie całkowitą rację, opierając ideał swoich dzieci na autentycznym życiu duchowym, na pragnieniu wielkodusznej odpowiedzi na nieskończoną miłość Boga. Nie popadajcie w zniechęcenie wskutek swych ograniczeń; módlcie się raczej, aby Bóg uzupełnił to, czego Wam brakuje. Prosząc Go o te łaski, nie zapominajcie jednak, że macie obowiązek je wykorzystać. Jedynie wówczas będziecie mogli z czystym sercem powierzać swe dzieci opiece Waszej Niebieskiej Matki.

Przypisy

  1. tinyurl.com/List-do-rodzicow
  2. List do rodziców uczniów gimnazjum św. Michała Garicoïtsa w Domezain (Francja), w której ks. Nicolas Pinaud piastował stanowisko dyrektora.
  3. Zostało to udowodnione podczas przeprowadzonych ostatnimi czasy badań nad sferami mózgu odpowiedzialnymi za interakcje pomiędzy różnymi aktywnościami związanymi z obrazem, mową, rozumowaniem i odruchami. Ich wyniki znaleźć można z łatwością w publikacjach naukowych.
  4. Są to przykłady przywódców katolickich w porządku doczesnym.
  5. Por. św. Augustyn, Państwo Boże, rozdz. 1.
  6. wojeryzm – obserwowanie czynności seksualnych – przyp. red.
  7. Czyli przedstawiania dobra jako zła, a zła jako dobra – przyp. red.
  8. Czasy ostateczne rozpoczęły się wraz z głoszeniem Ewangelii, a zakończą się przyjściem Chrystusa w chwale.
  9. A. Charlier, The Formation of Character.
  10. List skierowany do rodziców przez byłego dyrektora École des Roches 22 października 1954 roku. W tym czasie był on dyrektorem Collège de Normandie.
  11. Prestiżowa akademia wojskowa, francuski odpowiednik amerykańskiej akademii West Point.