Nawrócenie Szczęśliwej
February 8, 2024 nondraco/szczesliwa
Pierwsza książka o Bakhicie (po arabsku Szczęśliwej) czyli siostrze Józefinie FdCC ukazała się już w roku 1931 (Storia meravigliosa), oprócz tego zachowała się własna relacja z roku 1910, spisana na polecenie zgromadzenia oraz kolejny życiorys spisany w roku 1929 przez siostrę Mariannę Turco.
Urodziła się około roku 1869 czyli tuż przed znamiennymi wydarzeniami – Soborem Watykańskim i okupacją Rzymu przez masońskie państwo włoskie oraz wojną prusko-francuską, w wyniku której ogłoszono oficjalnie II Rzeszę Niemiecką Bismarcka. Urodziła w dalekim Sudanie, w Darfurze w jednej z wiosek plemienia Daju. Miała trzech braci i trzy siostry, oprócz rodzeństwa, które wcześniej zmarło.
Po początkowym okresie radosnego dzieciństwa, pewnego razu porwano z wioski jej najstarszą, zamężną już siostrę. Wkrótce przyszła kolej na nią – gdy miała jakieś 9 lat została porwana z okolic wioski przez dwóch Arabów, którzy nadali jej imię Bakhita czyli Szczęśliwa.
Zebrano ją razem z innymi pochwyconymi ludźmi do miejscowości, gdzie był targ niewolników. Tam Bakhicie z drugim dzieckiem, gdy zdjęto im kajdany udało się uciec. Podczas przedzierania się nocą przez puszczę i pustynię słyszała ryk dzikich zwierząt, lecz, jak Bakhita zwierzyła się po latach siostrze Turco również świetlistą postać na niebie wskazującą im drogę. Wreszcie dziewczynki trafiły do chaty jakiegoś Araba, który, oceniwszy sytuację, nakarmił je, po czym zamknął w szopie i związał, zamierzając sprzedać handlarzowi niewolników. Gdy dołączono je do kolejnej karawany z niewolnikami, rozpoznała wśród nich kilku z poprzedniej grupy. Podczas trwającej prawie trzy tygodnie podróży Bakhita obserwowała okrucieństwo handlarza prowadzącego karawanę wobec niewolników, który katował jednego z mężczyzn. W końcu karawana dotarła do największego wówczas miasta w Sudanie – El Obeid, stolicy prowincji Kordofan. Tam Bakhita trafiła do, jak pisze w relacji, „arabskiego przywódcy”, jako służąca jego córek. Podczas pobytu została pobita pejczem przez syna właściciela tak ciężko, że odniesiono ją do łóżka, gdzie pozostała ponad miesiąc. Kilka miesięcy później została sprzedana nowemu panu – generałowi armii tureckiej. Turcy – panowie Egiptu od kilkuset lat panowali też w XIX w. nad całym Sudanem, choć coraz bardziej ulegali wpływom brytyjskim co powodowało napięcia z muzułmańskimi fundamentalistami. W roku 1871 niejaki Mahomet Ahmad rozpoczął na wyspie Aba na Białym Nilu gromadzenie swoich uczniów.
W nowym miejscu Bakhita była źle traktowana przez jego żonę i matkę, które nie miały zahamowań z biciem przy każdym błędzie przy posługiwaniu przy nich. Spędziła tam trzy lata na ciężkiej pracy – jak wspominała: „rany jakie otrzymywałam jednego dnia jeszcze się nie zagoiły, gdy następnego dnia zostawały dodane nowe i nie wiedziałam za co.” Pewnego dnia Bakhita nierozważnie zwierzyła się towarzyszce niedoli jak uciekła od pierwszego właściciela. Usłyszawszy jej słowa córka właściciela zakuła jej kostki w łańcuch zdjęty dopiero na wielkie mahometańskie święto. Innym razem, gdy była świadkiem kłótni właściciela z żoną, została okrutnie wychłostana przez jego żołnierzy, tak iż spędziła w łóżku, nie domagając kolejne miesiące.
Poddano również Bakhitę barbarzyńskiemu tatuowaniu poprzez liczne nacięcia jej piersi, brzucha i prawego ramienia a następnie posypanie ich solą. Jak później wspominała: „leżącą w kałuży krwi zaniesiono mnie do łóżka, gdzie pozostałam przez kolejne godziny nieprzytomna. Gdy odzyskałam świadomość ujrzałam obok mnie moje towarzyszki, które w porównaniu ze mną cierpiały straszliwie. Przez ponad miesiąc nasza trójka miała tam pozostać, na macie, bez szaty, którą można by osuszyć wodę stale wypływającą z naszych ran, które sól pozostawiła na wpół otwarte. Blizny są nadal ze mną. Mogę szczerze powiedzieć że nie umarłam dlatego że Pan cudownie przeznaczył mnie do lepszych rzeczy.” W późniejszych wspomnieniach Bakhita opisywała także jak jej właściciel postanowił lepiej zmienić kształt jej piersi, tarmosząc je brutalnie przez kilka dni z rzędu by uzyskały pożądany kształt. Mimo tego zachowała swoje dziewictwo – jak później powiedziała: „byłam pośrodku bagna, lecz nigdy nie stałam się brudna”.
Tymczasem w Sudanie rozpoczęły się wydarzenia, które doprowadziły do wielkich zmian w życiu Bakhity. 29 czerwca 1881 roku wspomniany już Mahomet Ahmad ogłosił się Mahdim (tym znanym Polakom z W pustyni i w puszczy Sienkiewicza) czyli mesjańskim mesjaszem islamskim, obwieszczając że zapowiada drugie przyjście Jezusa i ogłosił dżihad przeciw rządowi w Chartumie, który jego zdaniem zdradził religię Mahometa. Zgromadziwszy znaczne siły rozbił wysłane przeciw niemu oddziały egipskie. Na początku września 1882 zaatakował El Obeid i po początkowym niepowodzeniu obległ miasto, zajmując je w styczniu roku następnego i niszcząc. Dwa lata później, pod koniec stycznia 1885 zdobył nawet Chartum, jednak zmarł kilka miesięcy później. Dopiero w roku 1898 siłom angielskim udało się pokonać ostatecznie jego zwolenników w bitwie pod Omdurman.
Przed pierwszym atakiem Mahdiego na El Obeid tj. przed wrześniem roku 1882 generał turecki będący właścicielem Bakhity postanowił, przypuszczalnie w obliczu zagrożenia w Sudanie, wrócić do Turcji. Sprzedał większość niewolników, opuścił El Obeid i udał się do Chartumu, gdzie postanowił sprzedać resztę w tym Bakhitę. Nabył ją konsul masońskiego państwa włoskiego Kalisto Legnani. Jak wspomina Bakhita pozostała w Chartumie przy konsulu, który traktował ją dobrze jako pomocnicę służącej, około dwa lata. Napotykamy następnie istotne problemy z chronologią wydarzeń. Przypuszczalnie na początku roku 1884 (w marcu 1884 rozpoczęło się oblężenie Chartumu przez wojska Mahdiego, zaś od kwietnia miasto, w tym szlak komunikacyjny przez Nil było odcięte; ks. Giuseppe Vantini wspomina o obecności Legnaniego w Suakinie, do którego najdogodniejsza droga z Suakinu biegła w dół Nilu jako wicekonsula w lutym 1884) konsul został odwołany do Włoch (możliwe jest również że grupka przedostała się jakoś podczas oblężenia jednak relacja Bakhity nie wspomina o dodatkowych drastycznych okolicznościach w związku z wyjazdem z miasta, przy czym niektóre biografie np. A. Roche: Bakhita. Pearl of the Sudan podają, że Bakhita, wbrew jej relacji z 1910, wyjechała do Italii już w roku 1883 kiedy wyjechał tam w jakichś sprawach sam Legnani). Bakhita prosiła usilnie konsula by zabrał ją ze sobą i mimo wahań (także ze względu na koszty dodatkowej osoby) ostatecznie się zgodził. Jak wspominała w roku 1910: „nie wiem dlaczego, lecz kiedy usłyszałam nazwę Italii, o której pięknie i uroku nic nie wiedziałam, moje serce wypełniło najżarliwsze pragnienie by pojechać wraz z mym panem (…) Później zdałam sobie sprawę, że Bóg chciał by się tak stało. Nadal zachowałam smak radości jaką czułam w owym czasie.”
Z Chartumu przedostali się w karawanie na wielbłądach do oddalonego od Chartumu o 750 km portu w Suakinie (Bakhita wskazuje w swej relacji że „po kilku dniach”, gdy przy prędkości karawany ok. 40-50 km dziennie podróż mogła zabrać ponad dwa tygodnie), gdzie dotarły ich po miesiącu wieści, że cały majątek konsula w Chartumie zrabowali buntownicy, a następnie Morzem Czerwonym i Śródziemnym do Genui, gdzie pan konsul sprzedał Bakhitę swoim przyjaciołom z Mirano Veneto Michielim. Tam nasza bohaterka służyła jako niania dla ich córeczki. Po trzech latach Bakhita wróciła z właścicielką do Suakinu, gdzie jej mąż otworzył duży hotel. Po ok. 9 miesiącach, jak relacjonuje nasza bohaterka w roku 1910, kobieta wraz z córką i Bakhitą ponownie wróciły do Włoch (1887) sprzedać tam pozostały majątek.
W pięknej Italii tymczasem papież Leon XIII kontynuował po Piusie IX, pozbawionym siłą Patrimonium Sancti Petri, wraz z Rzymem, bycie „więźniem Watykanu”. Biskupem Mantui był Giuseppe Sarto, dawny proboszcz z Salzano, z którego pochodził pan Illuminato Checchini, miejscowy organista. którego syn, imiennik ks. Sarto, poślubił jego siostrzenicę Henrykę De Bei. Illuminato, wbrew swemu imieniu okazał się gorliwym katolikiem, występował też w swej działalności literackiej pod bardziej chrześcijańskim imieniem: Stefan Massarioto. W roku 1870, jeszcze zanim ks. Sarto przywdział biskupią purpurę w Mantui, przeprowadził się do Zianigo, gdzie mieszkała żona pana Michielli, w której zaczął pomagać w zarządzaniu majątkiem i gdzie wiosną 1885 spotkał Bakhitę.
W roku 1889, w ramach walki z postępem masonizacji życia w nowo utworzonym przez rewolucję państwie włoskim, przystąpił do utworzonej w roku 1874 organizacji katolickiej Opera dei Congressi, występującej m.in. przeciw rewolucyjnemu prawodawstwu oraz traktowaniu Następcy św. Piotra a także propagującej aktywną działalność katolicką w sferze publicznej. W roku 1889 Illuminato-Stefano rozpoczął działalność publicystyczną wśród chłopów regionu Veneto w formie popularnych „almanachów” a potem artykułów w tygodniku La vita del popolo, co spotkało się kilka lat później z przeciwdziałaniem masońskich kół rządzących we Włoszech. Zarzucano mu oprócz wstecznictwa i integryzmu antysemityzm (występował bowiem w swoich tekstach także przeciw lichwie i grupie najbardziej czerpiącej a niej korzyści a także sprzeciwiał się aktywnie wyborowi na burmistrza Mirano Żyda Paolo Errery) – oskarżenie, które pojawia się także i w dzisiejszych biografiach Bakhity, próbujących przedstawiać powinowatego papieża Piusa X jako „rodzaj anachronizmu, nieco kłopotliwego” (ten i następny cytat za -R. I. Zanini: Bakhita: Od Niewolnicy do Świętej). Biografie owe, pisane przez autorów o nowej, posoborowej świadomości ze zdumieniem przedstawiają owego ciemnogrodzkiego antysemitę jako tego który jednocześnie „przyjął czarnoskórą Bakhitę jak córkę w obliczu uprzedzeń i ciekawskiego podejścia będących drugą naturą epoki”, jakby w osobie i postępowaniu poczciwego pana Illuminato zachodziła jakakolwiek niespójność lub sprzeczność.
Od tego to „antysemickiego” polemisty Bakhita, pozostająca służącą Michielich, uzyskała pierwsze informacje na temat Chrystusa i chrześcijaństwa, on podarował jej mały srebrny Krucyfiks, on też – wbrew woli zsekularyzowanej rodziny Michielich (p. Michieli był „niepraktykującym” ochrzczonym katolikiem, pani Michieli była nominalnie wschodnią schizmatyczką) odmawiał z nią katolickie modlitwy. Jak wspominała potem sam moment darowania jej krzyżyka z wizerunkiem Chrystusa:
„Gdy dał mi krucyfiks, ucałował go z nabożeństwem, potem wyjaśnił że Jezus Chrystus, Syn Boży, umarł za mnie. Nie widziałam co to krucyfiks, lecz byłam poruszona przez tajemniczą siłę by go ukryć z obawy, że pani go zabierze. Nigdy wcześniej niczego nie ukrywałam, bo do niczego nie byłam przywiązana. Pamiętam że patrzyłam na niego w tajemnicy i czułam w środku coś czego nie potrafiłam wyjaśnić.”
Jak opisała pana Illuminato w roku 1910, cztery lata po jego odejściu do wieczności: „człowiek o złotym sercu i prawym sumieniu”. Wcześniej nazywała go „papą”, traktując jego dzieci niemal jak swe rodzeństwo, potem utrzymywała kontakt korespondencyjny z jego rodziną. To wnuczce Illuminato – Marii Pii (od Piusa X, który był jej wujecznym dziadkiem) podarowała na Pierwszą Komunię Świętą obrazek z dopiskiem: „pamiętaj z miłością o pierwszym pocałunku otrzymanym od Jezusa”.
Latem 1888 na spokojne życie Bakhity w Veneto z wizytami u Checchinich, gdzie poznawała Wiarę Katolicką padł cień zmiany Maria Turina Michieli sprzedała dom w Zianigo i postanowiła wrócić do Suakinu, gdzie nadal jej małżonek prowadził hotel. Na razie postanowiła zostawić swą małą córeczkę Mimminę w Italii pod opieką Bakhity. Checchini zaproponował by wynająć im stancję przy szkole prowadzonej przez zgromadzenie sióstr kanosjanek w Wenecji. Zgromadzenie owo powstało w roku 1808, w Weronie, jego założycielką była s. Magdalena z Canossy (stąd nazwa) i miało na celu katolickie wychowanie ubogich panien. Cztery lata później powstał dom zakonny w Wenecji. Pani Michieli wahała się czas dłuższy, lecz wreszcie się zgodziła, natomiast pan Illuminato poręczył w instytucie w Wenecji, że w razie gdyby były problemy z opłaceniem zakwaterowania Bakhity i małej Mimminy, osobiście pokryje koszty, wreszcie odwiózł je do Wenecji.
Jednakże, niecały rok później w 1889, po powrocie do Italii pani Michieli zażądała by Bakhita wyjechała razem z nią do Afryki. W tym czasie jednak Bakhita była już jednak na wyraźnej drodze do Kościoła Katolickiego. Zamieszkała w Instytucie Katechumenek pod opieką s. Marii Fabbretti, nawiedzała piękne kościoły miasta św. Marka, łącznie z czarną Madonną czczoną od wieków w miejscowej bazylice, otrzymywała pouczenie w Wierze i miała silną wolę przyjęcia Chrztu Św.
Oddajmy jednak głos jej samej: „Prawie 9 miesięcy później pani Turina przybyła by zgłosić swe prawa do mnie. Odmówiłam wyjazdu z nią, z powrotem do Afryki, albowiem jeszcze nie zostałam wyuczona dobrze do Chrztu. Pomyślałam również, że gdybym została już ochrzczona, nie mogłabym wyznawać mojej nowej religii i że dlatego lepiej było dla mnie zostać z siostrami. Pani wpadła we wściekłość, oskarżając mnie o niewdzięczność jeśli chodzi o to że ma wrócić beze mnie, po tym jak wiele dla mnie uczyniła. Jednak pozostałam wytrwała w moim postanowieniu. Podawała mi kolejne powody, lecz nie uginałam się przed żadnym a mimo to bolało mnie oglądanie jej tak zniesmaczonej mym zachowaniem, albowiem prawdziwie ją miłowałam. To Pan napełnił mnie taką stałością albowiem chciał uczynić mnie całą swą. O dobroci! Następnego dnia powróciła w towarzystwie innej niewiasty i próbowała ponownie nakłonić mnie do zmiany zdania najsurowszymi groźbami, jednak bez rezultatu. Odeszły bardzo rozdrażnione. Czcigodny przełożony instytutu o. Jakub de Conti Avogadro di Soranzo napisał do Jego Eminencji patriarchy [Wenecji] Dominika Agostiniego o tej sytuacji. Ten ostatni zwrócił się do królewskiego prokuratora generalnego, który odpowiedział, że ponieważ znajduję się we Włoszech, gdzie handel niewolnikami nie jest dozwolony, jestem faktycznie wolna. Pani Turina również udała się do królewskiego prokuratora generalnego, sądząc że wymoże na nim, iż się z nią zgodzi, lecz otrzymała tę samą odpowiedź. Trzeciego dnia powróciła do instytutu w towarzystwie tej samej niewiasty i swego szwagra, oficera. Inni również byli obecni, nawet Jego Eminencja patriarcha Dominik Agostini, przewodniczący Kongregacji Miłosierdzia, przełożony instytutu i kilka sióstr z katechumenatu. Pierwszy przemówił patriarcha. Rozpoczęła się długa dyskusja, która skończyła się na moją korzyść. Płacząc z gniewu i smutku, pani Turina zabrała swą dziewczynkę, która nie mogła znieść rozstania ze mną i która próbowała nakłonić mnie bym z nią poszła. Byłam tak przygnębiona, że nie mogłam wymówić ani słowa. Zostałam płacząc i wyszłam, szczęśliwa że się nie poddałam. Był 29 listopada roku 1889.”
9 stycznia Roku Pańskiego 1890 Bakhita w kościele przynależącym do instytutu przyjęła z rąk samego kardynała Agostiniego sakramenty Chrztu Św., Bierzmowania oraz Pierwszą Komunię. Był obecny także sam pan Checchini wraz z rodziną. Sama Bakhita opisała ten dzień następująco: „ukończywszy cykl pouczenia przyjęłam – z radością, którą mogą opisać jedynie aniołowie – Chrzest Święty. Przyjęłam imiona Józefina, Małgorzata i Fortunata – odpowiednik arabskiego Bakhita. Tego samego dnia otrzymałam Bierzmowanie i Komunię. Cóż za niezapomniany dzień!”
7 grudnia Roku Pańskiego 1893 Bakhita wstąpiła do nowicjatu w domu kanosjanek w Wenecji. Następnie przyjęła w Weronie obłóczyny, wreszcie tamże, 8 grudnia roku 1896 złożyła uroczyste śluby. I tym razem obecna była rodzina Illuminato Checchiniego. Siostra a potem matka Józefina rozpoczęła swe ciche życie zakonne, pełne wiernego, pokornego wypełniania małych czynności – obowiązków stanu zakonnego na chwałę Panu oraz modlitwy. W roku 1902 została skierowana do domu zakonnego w Schio, życie, gdzie przebywała aż do swej śmierci w roku 1947. W roku 1916, po przystąpieniu Włoch do Wielkiej Wojny dom ów został zamieniony w szpital polowy. Jak wspominała potem s. Genowefa De Battisti: „nie było rzadkim widokiem oglądanie oficerów i żołnierzy stojących wokół naszej małej brązowolicej matki a wszyscy chcieli wysłuchać jej opowieści. Bakhita, za zgodą matki przełożonej i z właściwą sobie prostotą, opisywała w swym niegramatycznym języku przygody i zdarzenia, które zawsze przypisywała dobremu Bogu, który prowadził ją ze szczególną miłością do tego by została Jego oblubienicą.” Podczas II wojny światowej, jej dawne rany i uszkodzenia na nogach z czasu niewoli (w tym uszkodzenia prawego uda) doprowadziły do trudności z poruszaniem się i musiała czasem używać wózka inwalidzkiego. Trapiły ją również problemy z płucami i sercem. Cierpliwie znosiła cierpienia mówiąc, że poddaje się skoro „jest to miłe Panu – to On jest tym, który kieruje”.
Po śmierci 8 lutego 1947 znaleziono na jej ciele 114 ran od wspomnianego wyżej bestialskiego „tatuażu” oraz wgłębienie na prawym udzie – skutek chłosty jaką cierpiała podczas swej niewoli.