Obserwator Thurian z Taizé o deformie liturgicznej

Obserwator Thurian z Taize o deformie liturgicznej

Z portalu: Drzewo figowe

Posted on January 11, 2026

“Nowy porządek Mszy, bez względu na jego względne niedoskonałości związane z wpływem kolegialności i powszechności, jest przykładem tej owocnej troski o otwartą jedność, dynamiczną wierność i prawdziwą powszechność: jednym z jego owoców być może będzie to, iż niekatolickie wspólnoty będą mogły sprawować Świętą Wieczerzę przy tych samych modlitwach co Kościół Katolicki. Teologicznie jest to możliwe”

(Le nouvel ordre de la messe va dans un sens profondément oecuménique, La Croix, 30.05.1969)

I jeszcze ekspert Consilium L. Bouyer w swojej wydanej w roku 1968 książce: Eucharystia. Teologia i duchowość modlitwy eucharystycznej:

“Warto tu zauważyć, że w tym samym momencie co reforma liturgii eucharystycznej  podejmowana przez Kościół Katolicki, różne gałęzie Komunii Anglikańskiej, wiele kościołów luterańskich a nawet wiele kościołów protestanckich, które niemal całkowicie utraciły swe starożytne tradycje dokonują rewizji swoich własnych eucharystii. Owa zbieżność z odnową katolicką jest uderzająca… Zważywszy ten fakt, z pewnością uwaga szeregu anglikańskich i protestanckich obserwatorów, że nowe katolickie eucharystie mogą zacząć być używane nawet w wielu kościołach obecnie oddzielonych od Rzymu nie była jedynie powierzchownym entuzjazmem.

Oskar Cullmann zauważył wielokrotnie, że Biblia, której zgłębianie w XVI wieku oddzieliło katolików i protestantów, jest dziś przeciwnie tym co ich najbardziej zbliża. Ten sam powrót do źródła na sposób krytyczny, lecz w wierze, może wkrótce wytworzyć jeszcze bardziej nieoczekiwane zbliżenie w kwestii eucharystii.”

=============================


suplement: 1 czerwca 1972, tj. po wprowadzeniu Novi Ordinis ukazała się instrukcja Sekretariatu ds. Jedności Chrześcijan J. Willebrandsa dotycząca dopuszczania innowierców do komunii eucharystycznej; oto jej fragmenty:

“Wierni zgromadzeni przy ołtarzu składają ofiarę przez ręce kapłana działającego w imieniu Chrystusa i przedstawiają wspólnotę ludu Bożego zjednoczonego w wyznawaniu tej samej wiary. W ten sposób stanowią znak i rodzaj delegacji szerszego zgromadzenia. Sprawowanie Mszy jest samo w sobie wyznaniem wiary, w której cały Kościół uznaje i wyraża samego siebie. Jeśli rozważymy cudowne znaczenie modlitw eucharystycznych oraz bogactwa zawarte w innych częściach Mszy… a jeśli jednocześnie rozważymy, że liturgia słowa i liturgia eucharystyczna tworzą jeden akt kultu, widzimy tu uderzającą ilustrację zasady lex orandi – lex credendi. I tak Msza posiada siłę katechetyczną, którą podkreśliła niedawna odnowa liturgiczna…  Z samej swej natury celebracja Eucharystii oznacza pełnię wyznania wiary i pełnię komunii kościelnej. Zasada ta nie może być przykrywana i musi pozostać naszym przewodnikiem na tym polu.

Zasada ta nie zostanie przyćmiona jeśli dopuszczenie do komunii eucharystycznej zamyka się w poszczególnych przypadkach tych chrześcijan [innowierców], którzy posiadają wiarę w sakrament w zgodności z tą Kościoła, którzy doświadczają poważną duchową potrzebę eucharystycznego pokarmu, którzy przez dłuższy okres nie mogą korzystać z posługi ministra ich własnej wspólnoty i którzy dobrowolnie proszą o sakrament”

Taizé znowu w Polsce. Humanistyczne piękno pozorów, które zakrywa grzech rozłamu

Taizé znowu w Polsce. Humanistyczne piękno pozorów, które zakrywa grzech rozłamu

Paweł Chmielewski 31 grudnia 2025 pch24.pl/pawel-chmielewski-taize-znowu-w-polsce-humanistyczne-piekno-pozorow-ktore-zakrywa-grzech-rozlamu/

(fot. Wikipedia)

W 2026 roku w Łodzi odbędzie się Europejskie Spotkanie Młodych w Taizé. W przeszłości do takich spotkań dochodziło w naszym kraju już pięciokrotnie. Wspólnota z Taizé jest traktowana przez większość katolików dość bezkrytycznie. Ekumenizm z Taizé, choć w wymiarze czysto ludzkim – humanistycznym – budzi sympatię, od strony religijnej nie jest bynajmniej zjawiskiem neutralnym.

Trzeba uczciwie przyznać, że wspólnota Taizé wykonuje gigantyczną pracę. Problem jednak w tym, że nie jest to praca na rzecz Kościoła katolickiego, tylko niekatolickiego „pan-chrześcijańskiego” niby-kościoła, potępianego przez papieży.

Wspólnotę założył Roger Schütz, szwajcarski protestant, ordynowany w 1944 roku na pastora w Neuenburg. Schütz wywołał skandal w 2005 roku, kiedy podczas Mszy pogrzebowej św. Jana Pawła II przyjął Komunię świętą. Udzielił mu jej sam kard. Józef Ratzinger. Schütz miał wówczas prawie 89 lat. Szwajcarskie media podały wówczas, że Schütz nie przeszedł na katolicyzm, ale Komunię świętą przyjmuje już od lat, bo „od dziesięcioleci bierze udział w celebracji Eucharystii” w Taizé; miałby też „wielokrotnie” otrzymywać Komunię świętą w Watykanie za pontyfikatu św. Jana Pawła II.

Taka postawa ojca-założyciela Taizé wskazuje na fundamentalny problem całej tej wspólnoty: przynależność do Kościoła katolickiego jest postrzegana jako opcjonalna. To jakoby rzecz drugorzędna wobec posiadania wiary w Jezusa Chrystusa. Problem w tym, że sola fides jest zasadą protestantyzmu, a nie katolicyzmu. Wiara jest konieczna do zbawienia – ale to jeszcze nie wszystko. Świadome odrzucenie członkostwa w Kościele katolickim nie może być w żaden sposób akceptowalne. Schütz mógłby twierdzić, że swoją konwersją zraziłby wielu protestantów i w ten sposób postąpiłby nieekumenicznie. To jednak logika świeckiego makiawelizmu, nie Ewangelii. Cel nie uświęca środków – odmowa wstąpienia do Kościoła katolickiego nie może być usprawiedliwiona troską o rzekome zgorszenie protestanckich współbraci danego protestanta in spe konwertyty.

Można postawić tezę, że wspólnota w Taizé jest typowym wyrazicielem idei pan-chrześcijańskiej, którą wyraźnie jako zło (sic) potępił Pius XI w encyklice Mortalium animos z 1928 roku. Ktoś powie: ta encyklika nie ma już żadnego znaczenia, jest przedsoborowa, wyraża postawę sprzed «rewolucji ekumenicznej» Vaticanum II. Cóż, to prawda – Mortalium animos jest tekstem przedsoborowym i trzeba go czytać w odpowiednim kontekście. Warto jednak zastanowić się, dlaczego Ojciec Święty odrzucał ruch pan-chrześcijański. Otóż uważał, że ruch ten żyje fałszywym złudzeniem: że można budować jedność chrześcijan poza Rzymem, a co za tym idzie – poza prawdą. Moim zdaniem nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że to zastrzeżenie jest nadal aktualne: doskonałym przykładem jest właśnie Taizé. Dziś Taizé jest oczywiście tylko jednym z elementów tego pan-chrześcijańskiego ruchu, który rozwija się przede wszystkim w niezliczonych grupach charyzmatycznych, które całkowicie odrzucają podziały na katolików i protestantów.

Wspólnota Taizé wśród uśmiechów i pozornie pięknej retoryki o braterstwie i jedności podkopuje rzymski fundament Kościoła, a ten fundament założył sam Chrystus. Jego wolą jest, aby wszyscy zostali zebrani w jednym świętym, powszechnym i apostolskim Kościele – a nie by wymawiali Jego imię, pozostając w heretyckich wspólnotach.

Chrześcijanie modlą się o jedność. Jedność, która polega na przyzwyczajeniu się do podziału i udawaniu, że różnic nie ma, bo liczy się sola fides – to żadna jedność. To utrwalenie kłamstwa – to niegodziwość, pomimo ludzkiego ciepła i humanistycznego piękna, które zdaje się wylewać ze spotkań w duchu Taizé.

Paweł Chmielewski