W PiS „żydy” walczą z „chamami”,
ale i tak o wyniku zdecyduje Tom Rose
Autor: Ewaryst Fedorowicz, 10 stycznia 2026
Wprawdzie Prezes zdementował pomówienia, że w PiS wojna na całego, ale (parafrazując klasyka) „co szkodzi zdementować?” i wbrew zdjęciu grupowemu, walka wre, tyle, że (chwilowo), nie przed kamerami.
Tak było od zawsze, a precyzyjniej, odkąd Polska została okupowana jawnie przez mafie komunistyczne.
A w mafii (także komunistycznej) jak w każdej innej, są konkurujące ze sobą gangi.
O co konkurujące ?
Jadąc Pawlakiem, „o kolejność dziobania”, co w języku Ciemnego Ludu oznacza rabowania.
Kogo? Polaków, oczywiście.
Tzw. względy historyczne, zadecydowały o tym, że komunistyczne gangi chętnie formowały się wg kryterium narodowościowego, co oczywiście jest pewnym uproszczeniem, ale wciąż wystarczająco precyzyjnym:
cienka kreska czy gruba kreska – to zawsze jednak kreska.
Oczywiście tytułowe „żydy” i „chamy” są określeniem nadanym tym straszliwym ferajnom przez okupowanych Polaków, bo one, ferajny, same siebie zwykły nazywać zdecydowanie bardzie elegancko:
na przykład „Puławianie” i „Natolińczycy”, ale równie dobrze mogłyby to być tak ładne nazwy, jak „manikiurzyści” i „dentyści” albo „ortopedzi” (tak sobie skojarzyłem sposoby wydobywania przez nich zeznań od pojmanych Polaków)
***
Wróćmy do czasów dzisiejszych i ze zdumieniem mogą Czytelnicy zauważyć, że w Roku Prezesowskim 2026 nic się w tej materii nie zmieniło.
Wprawdzie gangi przyjęły pseudonimy kamuflujące identyfikację obu ferajn, ale wszak taka jest natura pseudonimów: kamuflująca.
Mamy więc „maślarzy” i „harcerzy” (to ostatnie akurat jest wyrazem zupełnej bezczelności, bo choć oba gangi prześcigają się w deprecjonowaniu wszystkiego, co polskie i szlachetne, to żeby gang przyjął nazwę „harcerze”, jest już bezczelnością, jak wspomniałem, zupełną).
Są też w obrocie inne pseudonimy, co nie zmienia faktu, że w PiS wzięły się za łby żydy i chamy.
„Żydy” mają na czele Mateusza Morawieckiego, co jest wyborem trafnym, jako że nawet własne dzieci do żydowskiej szkoły posłał, wychodząc ze słusznego założenia, że lepsza maca niż opłatek.
„Chamy” – no cóż, jak to chamy: postawiły na Sasina, którego też ostatnio Publiczności przypomniałem, jak się ubrał w garniturek przefarbowany na kolor endecki.
W tym między-gangowym mordobiciu, górą będą rzecz jasna żydy, bo to nie z Sasinem gaworzył sobie w kanale Zero sam nad-prezydent i nad-premier Tom Rose, a z Morawieckim.
A Kaczyński?
A Kaczyński, to może teraz tylko wykonać polecenie udawania dementa, co może być rozwiązaniem mniej lub więcej wiarygodnym, ale za to przyjemniejszym, niż użycie przez Ambasadę Opiekuńczą perswazji.
Że Tom Rose to nie jest żaden dyktator, bo zbyt miło się uśmiecha, jak na dyktatora?
I jeśli już, to dyktator mody?
Który wprowadził na dzień dobry zwyczaj (obowiązek?) chodzenia po domu w czapce?
W gościnie – też, co w polskiej, prowincjonalnej tradycji, jest oczywistym znakiem braku dobrych manier?
Phi! Na szczęście, w tradycji Magdalenkowej jest tzw. moralnym obowiązkiem.
Ale furda czapki: Tom Rose ujął mnie, gdy zobaczyłem na półce koszulę sygnowaną jego imieniem i nazwiskiem, którą niezwłocznie kupiłem.
Będzie jak znalazł, gdyby spróbowali mnie nie wpuścić do USA, jak nie przymierzając, jakiegoś Wiecha.

https://ewaryst-fedorowicz.szkolanawigatorow.pl/po-co-polakom-polska-szkoa