Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 132 gości
S T A R T arrow PUBLICYŚCI arrow a Michalkiewicz powiedział.. arrow Cały pogrzeb na nic?
Tuesday 27 October 2020 21:23:10.30.
migawki
 

30/31.10 Jasna Góra – comiesięczne Czuwanie Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę

Wielce Czcigodny Premierze i Ministrze „Zdrowia” ! Demonstranci pytali : „Premierze, czy istnieje sranie bezobjawowe?” . A po karetkach policji skakał wasz prowok - zdjęcia mogę dostarczyć.

Uchwalili bezczelnie „Bezkarność konowała+” pod szydliwą nazwą „Dobry Samarytanin”. Polacy karnie noszą maseczki nawet na pustej ulicy. Tymczasem liczba stwierdzonych zakażeń rośnie. Okazuje się, że maskowanie nie działa, ale tego rząd nie przyzna za nic w świecie. Dlatego trzeba wskazać „wroga ludu”, który niweczy wysiłek całego narodu.

Co chcą nam powiedzieć celebryci, okraszający informację o złapaniu kowida: "dbajcie o siebie, noście maseczki"? Że sami zaniedbali i nie nosili, czy że ich samych to dbanie i noszenie przed niczym nie uchroniło?

A fekalia Trzaskowskiego systematycznie, po cichu dalej ubogacają Wisłę.

 
W Y S Z U K I W A R K A
Cały pogrzeb na nic? Drukuj Email
Wpisał: Stanisław Michalkiewicz   
06.02.2010.

Cały pogrzeb na nic?

 Stanisław Michalkiewicz

„Nasz Dziennik” 6 lutego 2010 http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=1222

            W proroczej książce Jerzego Orwella „Rok 1984” jedną z czołowych instytucji ówczesnego państwa, obok oczywiście Ministerstwa Miłości, oferującego najwymyślniejsze rodzaje tortur i udręczeń, jest też Ministerstwo Prawdy. Ministerstwo Prawdy zajmuje się korygowaniem historii wstecz, to znaczy – takim przedstawianiem minionych wydarzeń, jakie akurat z jakichś względów pasuje Wielkiemu Bratu. W tym celu Ministerstwo Prawdy sporządza nowe egzemplarze starych numerów gazet, retuszuje stare zdjęcia i filmy, usuwając z nich osoby niewygodne, a umieszczając te, co potrzeba – i tak dalej. Pracuje nad tym zespół pierwszorzędnych fachowców, oczywiście pod nadzorem jeszcze wybitniejszych fachowców z Ministerstwa Miłości, no i oczywiście – samego Wielkiego Brata. Orwell inspirował się poczynaniami sowieckich instytucji propagandowych, ale to były dopiero parva principia, czyli skromne początki. Mimo bowiem triumfalnego zadeklarowania upadku totalitaryzmu coraz więcej poszlak wskazuje na to, że panowanie Wielkiego Brata ze swoim Ministerstwem Miłości i Ministerstwem Prawdy jest dopiero przed nami. Nie musi w tym być zresztą nic demonicznego; w jednym z opowiadań Lema planetę terroryzuje drobny urzędniczyna w zarękawkach, tytułowany Kalkulatorem.

            Pomijam już coraz bardziej oczywistą fasadowość demokracji politycznej, która jeszcze w latach 60-tych ubiegłego wieku zwiędła w konfrontacji z lodowatym podmuchem globalnej strategii nuklearnej z jej nieubłaganymi konsekwencjami dla polityki wewnętrznej, przede wszystkim w postaci gwałtownego wzrostu politycznej roli tajnych służb. Przestały one być „służbami”, a stały się głównymi organizatorami życia państwowego, rodzajem kolektywnego „Wielkiego Brata”. Ale utrzymanie demokratycznej fasady podtrzymuje niewolników państwa w dobrym samopoczuciu, zwłaszcza co do tak zwanej „godności”, co ułatwia wymuszenie uległości bez uciekania się do terroru. W rezultacie do dzierżenia zewnętrznych znamion władzy, w charakterze Umiłowanych Przywódców wysuwani są tuzinkowi figuranci, a to wymaga otoczenia ich tak zwaną „legendą” Do tego właśnie służą dzisiaj Ministerstwa Prawdy, już bez żadnego skrępowania uprawiające „politykę historyczną”.

            Legendy mogą być oczywiście i pozytywne i negatywne. Na przykład Ministerstwo Prawdy organizacji przemysłu holokaustu od pewnego czasu forsuje czarną legendę Jego Świątobliwości Piusa XII, że to niby nie zrobił „wszystkiego” gwoli zahamowania masakry Żydów w Europie. Co konkretnie miałby zrobić – tego Ministerstwo Prawdy nie wyjaśnia, ale to przecież nieważne, bo ta czarna legenda ma służyć uzasadnieniu zatwierdzonej do wierzenia tezy, że odpowiedzialni za tę masakrę są chrześcijanie, a konkretnie - znienawidzony Kościół katolicki. Ostentacja i natarczywość, z jaką pogląd ten jest forsowany, zirytowała nawet JE biskupa Tadeusza Pieronka, co spowodowało niesłychaną konsternację w Salonie. Ale to jeszcze nic w porównaniu z filmem, jaki 1 lutego wyemitowała państwowa telewizja o generale Jaruzelskim, z którego wynika czarno na białym, że był on lokajczukiem moskiewskich okupantów. Tymczasem Ministerstwo Prawdy od 1981 roku kreuje generała Jaruzelskiego na Zbawcę Narodu Polskiego. Ale generał Jaruzelski nie jest bynajmniej Zbawcą jedynym.

            Za drugiego Zbawcę Narodu Polskiego uchodzi red. Adam Michnik. Nic więc dziwnego, że kiedy jeden Zbawca dogadał się z drugim Zbawcą w Magdalence, ten wydał najwyższy rozkaz, żeby się od generała „odpieprzyć” i to nawet - za „antysemickie czystki” w wojsku i państwie. Pokazuje to, że Hermann Goering nie był odosobniony mówiąc, że to on decyduje kto jest Żydem. Red. Michnik na identycznej zasadzie decyduje, kto jest antysemitą, a od kogo należy się „odpieprzyć”. Reakcja ze strony SLD dowodzi, że emisja tego filmu przez państwową telewizję jest niewątpliwie wypadkiem przy pracy, spowodowanym niedociągnięciami na odcinku koordynacji, ale w tej sytuacji tylko patrzeć, jak wszystko zostanie dopięte na ostatni guzik, łącznie z zamykaniem „stron niedozwolonych” w internecie. I słusznie – bo w przeciwnym razie zaraz jakaś Schwein mogłaby przypomnieć sobie np. list, w którym pan prezydent Lech Kaczyński wyraża „radość” z reaktywowania w Polsce Loży Zakonu Synów Przymierza – i cały pogrzeb na nic.

Stanisław Michalkiewicz

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza z cyklu „Ścieżka obok drogi” ukazuje się w „Naszym Dzienniku” w każdy piątek.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.