Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 50 gości
S T A R T arrow PUBLICYŚCI arrow Aleksander Ścios arrow ZBRODNIA ZAŁOŻYCIELSKA III RP MUSI ZOSTAĆ WYJAŚNIONA. Teraz.
Saturday 16 December 2017 17:51:51.24.
migawki
W każdą trzecią niedzielę miesiąca, teraz 17-go grudnia.

POZNAŃ – początek o godz. 12.30 Msza Święta za Ojczyznę w Sanktuarium Bożego Ciała przy ul. Krakowskiej. Po Mszy Świętej Pokutny Marsz Różańcowy. Zakończenie u Ojców Franciszkanów w Sanktuarium Matki Boskiej w Cudy Wielmożnej na Wzgórzu Przemysła.

ZAMOŚĆ –  o godz. 17-tej – w Kościele Rektoralnym Świętej Katarzyny, ul. Kolegiacka 3. Msza Święta za Ojczyznę a po niej Pokutny Marsz Różańcowy ulicami Zamościa.

 
W Y S Z U K I W A R K A
ZBRODNIA ZAŁOŻYCIELSKA III RP MUSI ZOSTAĆ WYJAŚNIONA. Teraz. Drukuj Email
Wpisał: Aleksander Ścios   
02.04.2016.

ZBRODNIA ZAŁOŻYCIELSKA III RP MUSI ZOSTAĆ WYJAŚNIONA

 

Aleksander Ścios  1 kwietnia 2016 http://bezdekretu.blogspot.kr/2016/04/zbrodnia-zaozycielska-iii-rp-musi.html

 

 

Każdy, kto nosi w sobie pragnienie wolnej Polski, musi zrozumieć, że sprawa zabójstwa księdza Jerzego Popiełuszki nie jest „tematem historycznym” ani „kwestią polityczną”, lecz wciąż żywą, nieprzedawnioną rzeczywistością, która ukształtowała fundamenty III RP i nadal decyduje o naszej przyszłości.

 

Przez 30 lat, w oparciu o farsę tzw. procesu toruńskiego wmawiano Polakom, że winni tej zbrodni ponieśli już karę. Ówczesna władza stworzyła powtarzaną do dziś legendę o wyłącznej winie czterech funkcjonariuszy SB i na tym kłamstwie oparła koncepcję „historycznego kompromisu” katów z ofiarami. Legendę uwiarygodnili sami esbecy, do końca odgrywając swoje role. W niezmienionej formie, kłamstwo to narzucone siłą komunistycznej propagandy, zostało przyjęte i zaakceptowane w III RP, stając się fundamentem komunistycznej sukcesji.  Odtąd wszystkie środowiska uczestniczące w zmowie milczenia przyjęły na siebie rolę zakładników zbrodni oraz odpowiedzialność za ukrywanie prawdziwych sprawców i mocodawców. 

Depozyt ten do dziś daje gwarancję bezkarności komunistycznym oprawcom i stanowi „aksjologiczne spoiwo” łączące funkcjonariuszy bezpieki, ludzi Kościoła i „demokratycznej opozycji”.

Przypomnę, że Polacy i polski Kościół otrzymali szczególny nakaz od świętego Jana Pawła II. 27 listopada 1984 roku, nasz papież zobowiązał polski Kościół do wyjaśnienia prawdy o śmierci księdza Jerzego i w słowach - "Kościół nie może dopuścić, by zleceniodawcy zabójstwa księdza pozostali nieznani" – zawarł niespełniony do dziś testament.

Wszelkie próby zdemaskowania prawdziwych okoliczności zabójstwa, były i są skutecznie blokowane. To jedna z najistotniejszych wskazówek, z jak fundamentalną i żywą sprawą mamy do czynienia. W niewyjaśnionych okolicznościach ginęli świadkowie, innych zastraszano i nakłaniano do milczenia. Ludzi, którzy wykazali dość odwagi, by naruszyć tajemnicę tej zbrodni nazwano szaleńcami i fantastami. Odmówiono im prawa do zajmowania się tematem, przemilczano ich argumenty, szykanowano lub skazano na zapomnienie. Tak postąpiono z prokuratorem Andrzejem Witkowskim, tak również potraktowano księdza Stanisława Małkowskiego i Wojciecha Sumlińskiego.

Jeśli ktoś mówi dziś o potrzebie „dobrych zmian” i chce odbudowy autentycznej wspólnoty narodowej, musi też podjąć wyzwanie związane z tajemnicą zbrodni założycielskiej III RP. Tylko prawda o tym - kto naprawdę zabił księdza Jerzego, kim byli mocodawcy zbrodni i ludzie towarzyszący esbeckim porywaczom, może zburzyć fundament, na których wspiera się triumwirat morderców, tchórzy i donosicieli. Bez zrozumienia tego obowiązku, próżne są deklaracje patriotyzmu i wierności polskim ideałom, próżne epatowanie walką z patologiami tego państwa. Póki tryumfuje kłamstwo o zbrodni założycielskiej i trwa tchórzliwa zasłona milczenia – nie może być wolnej Polski.

Dlatego każdy, kto próbuje uciekać od tego obowiązku lub chciałby zamilczeć wołanie o prawdę – okłamuje siebie i innych i staje się zakładnikiem zbrodniczej intrygi.

Od wielu miesięcy jesteśmy świadkami wyjątkowo niegodziwej i ordynarnej mistyfikacji, której ofiarą ponownie staje się prawda o śmierci świętego Jerzego.

Do prezydenta Andrzeja Dudy skierowano co najmniej pięć petycji, których autorzy domagali się podjęcia sprawy zabójstwa Kapelana Solidarności i powierzenia śledztwa prokuratorowi Andrzejowi Witkowskiemu. Mam na myśli petycję Wojciecha Sumlińskiego, podpisaną przez kilkanaście tysięcy Polaków, apele księdza Stanisława Małkowskiego, Kornela Morawieckiego i środowiska kibiców oraz apel prof. dr hab. Stanisława Mikołajczaka, złożony w imieniu naukowców i pracowników uniwersyteckich zrzeszonych w Akademickich Klubach Obywatelskich im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W tym apelu znalazły się szczególnie ważne słowa – „Odzyskaliśmy niepodległość także dzięki ofierze Księdza Jerzego. Dlatego mamy obowiązek stać po stronie prawdy i dążyć do jej całkowitego ujawnienia”.

Pan prezydent III RP, który 5 maja ubiegłego roku, w trakcie swojej kampanii wyborczej składał wieniec na grobie świętego Jerzego i w dziesiątkach werbalnych deklaracji zapewniał Polaków o „wsłuchiwaniu się w ich głos” i „podjęciu misji służenia narodowi” – nie zechciał udzielić odpowiedzi na żadną z tych petycji. Przemilczał je i zignorował. Nie ma ani jednej wypowiedzi Andrzeja Dudy, w której wspomniałby o sprawie zabójstwa księdza Jerzego lub odniósł się do postulatu wznowienia śledztwa. Z odpowiedzi udzielanych telefonicznie przez urzędników Kancelarii Prezydenta wynikało, że petycje w tej sprawie były automatycznie przekierowane do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Takiej praktyki nie można nazwać inaczej, jak lekceważeniem głosu obywateli i ucieczką od odpowiedzialności.

Ksiądz Stanisław Małkowski, w wypowiedzi z 12 grudnia 2015 roku przypomniał:

Trzeba wyjaśnić motywy i sposób przeprowadzenia tej zbrodni, a także cele założone pierwotnie, jak i realizowane w wyniku pewnej zmiany, oferty złożonej przez Mazowieckiego i Geremka przedstawicielom władzy komunistycznej i PRL. Śledztwo w tej sprawie było prowadzone bardzo sumiennie przez prokuratora Andrzeja Witkowskiego i dwukrotnie było mu odbierane. Z końcem tego roku Andrzej Witkowski przechodzi w stan spoczynku. Trzeba to wstrzymać. Pytałem telefonicznie pana ministra Zbigniewa Ziobrę, czy jest możliwe przywrócenie do śledztwa prokuratora Witkowskiego i wstrzymanie jego przejścia na emeryturę. Powiedział, że będzie to możliwe dopiero w marcu, kiedy prokuratura będzie podporządkowana, miejmy nadzieję, ministerstwu sprawiedliwości. W tej chwili prokuratura z panem Seremetem na czele uczyni wszystko, aby nie doprowadzić do kontynuowania śledztwa w tej sprawie i wyjaśnienia prawdy.”

Od 4 marca 2016 Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości w rządzie PiS, jest również prokuratorem generalnym, któremu podlegają wszystkie prokuratury. To oznacza, że nie ma najmniejszych przeszkód formalnych, by obecny układ rządzący podjął śledztwo w sprawie zabójstwa księdza Jerzego, a jego prowadzenie powierzył prokuratorowi Witkowskiemu.  Trzeba wyraźnie podkreślić, że obecna władza nie już ma żadnych wymówek, zaś różni „objaśniacze intencji” PiS-u i pana prezydenta utracili swoje koronne argumenty.

W tej sytuacji, należy postawić pytanie - dlaczego nadal nic nie dzieje i nic nie wskazuje, by temat zbrodni założycielskiej miał być podjęty przez środowisko Prawa i Sprawiedliwości? Dlaczego w tak arcyważnej sprawie, od której wyjaśnienia zależy przyszłość wolnej Rzeczpospolitej panuje zmowa milczenia, niechęć i koniunkturalizm?

Za tym pytaniem pojawiają się następne – jak to możliwe, że „wolne media” i ludzie epatujący rewelacjami z esbeckich „szaf”, nie domagają się podjęcia sprawy stokroć ważniejszej? Dlaczego przemilcza się tchórzliwe zachowanie prezydenta Dudy i okazuje obojętność wobec tematu zbrodni założycielskiej? Jakież zasady lub normy etyczne pozwalają przedkładać troskę o „dobre imię” pana prezydenta, ponad wierność prawdzie i nakazom sumienia?

Czy w tak jednoznacznej sytuacji wolno uciekać od uczciwej oceny postaw polityków lub bronić zachowań, które żadną miarą nie zasługują na wsparcie i szacunek? 

Podzielam opinię prokuratora Witkowskiego, że nadal nie ma woli politycznej, by wyjaśnić sprawę mordu założycielskiego III RP. Z przerażeniem dostrzegam obojętność moich rodaków na sprawę, która swoim ciężarem przewyższa wszystkie afery i tajemnice tego państwa.

A jeśli nie ma takiej woli i nie ma odwagi podjęcia tematu – nie ma też szans na zerwanie z komunistyczną sukcesją i zbudowanie wolnego państwa. Nie ma możliwości pokonania układu, którego fundamentem była ta zbrodnia.

To zaś oznacza, że rząd, który nie wykazuje woli zmierzenia się z tajemnicą zabójstwa świętego Jerzego, nie znajdzie też sił do wyjaśnienia okoliczności zbrodni smoleńskiej.  Te sprawy łączy głęboka, nierozerwalna więź. Doświadczenie tragedii smoleńskiej stanowi bowiem kontynuację tamtego kłamstwa i tamtej wizji świata, które skazały na śmierć księdza Jerzego. Tak wówczas, tak i dziś, ta sama, antypolska nienawiść wyznaczyła drogę - do tamy we Włocławku i do smoleńskiej pułapki.

Kto lęka się naruszyć zbrodnicze układy sprzed trzech dekad, jakże mógłby osądzić dzisiejszych zdrajców i bandytów?

Można mocno zaciskać oczy i opowiadać sobie banialuki o „dobrej zmianie”, ale nie sposób uciec od prawdy, że to zaniechanie kładzie się głębokim cieniem na intencjach prezydenta Dudy i zamysłach partii Jarosława Kaczyńskiego. Nie da się go usprawiedliwić ani obronić żadną pokrętną sofistyką. Czy się to komu podoba czy nie - od tej chwili, całe odium za ukrywanie prawdy o zabójstwie świętego Jerzego, za tysiące matactw i niegodziwości związanych z tą sprawą, za szatański pakt zawarty nad grobem Kapłana, spada na polityków PiS i tych, którzy wtórują ich milczeniu.

Dzieje się tak dlatego, że mamy niepodważalne prawo wymagać od ludzi, z którymi Polacy wiązali nadzieję i którym powierzyli swój los i przyszłość kraju. Nikt o zdrowych zmysłach nie odważyłby się stawiać podobnych postulatów ludziom pokroju Tuska czy Komorowskiego. Nikt rozsądny nie pokładałby ufności w dobre intencje tchórzy lub zaprzańców. 

Dlatego wielka jest odpowiedzialność polityków Prawa i Sprawiedliwości – tym większa, im  bardziej chcieliby nas przekonać o swojej prawości, honorze i patriotyzmie. Miarą tych wartości musi być stosunek do zbrodni założycielskiej, próbą zaś – to, co uczynią z depozytem największej tajemnicy III RP.

 

Czytelnicy mojego bloga wiedzą, że niezwykle rzadko formułuję tu apele lub prośby.

Ze względu na pamięć o ofierze świętego Jerzego i znaczenie tej sprawy dla przyszłości naszej Ojczyzny, usilnie dziś proszę, by nie ustawać w żądaniu podjęcia śledztwa i powierzenia go prokuratorowi Andrzejowi Witkowskiemu. To jest obowiązek każdego z nas.

Póki żyją świadkowie tamtych wydarzeń i są ludzie gotowi dawać świadectwo prawdzie, póki jest prokurator zdolny udźwignąć ciężar tej tajemnicy – trzeba domagać się od prezydenta i rządu PiS wznowienia postępowania i objęcia go szczególną troską ministra sprawiedliwości.

Serdecznie proszę, by stawiać takie żądania każdemu politykowi Prawa i Sprawiedliwości, by apelować o wsparcie do „wolnych mediów” i dziennikarzy chlubiących się niezależnością. Nie wolno bać się głosów ludzi głupich i podłych, którzy w takich postulatach chcą widzieć „krytykę” partii rządzącej lub formę „ataku” na prezydenta.

 

Proszę nie zapominać o tej zbrodni i nie pozwolić, by zapomnieli o niej inni. Dziś jest czas, by podjąć wyzwanie i próbę dotarcia do prawdy.

Jeśli rządzący odrzucą nasze żądania i uciekną od obowiązku wyjaśnienia okoliczności zabójstwa księdza Jerzego – niech zostaną odrzuceni przez Polaków i skazani na infamię.

Osądzi ich Bóg, gdy staną przed Jego obliczem.

 

bezdekretu@gmail.com

Niektóre komentarze:

Wąż Wystygły1 kwietnia 2016 18:43

Panie Aleksandrze,

skoro jak widzimy wszelkie apele w tej sprawie wpadają w studnię bez dna i odpowiedzią jest głuche milczenie, to pora zdać sobie sprawę, że najwyraźniej zapadła decyzja, żeby nie ruszać tej sprawy. I podejrzewam, że autorem tej decyzji nie jest prezydent, ani rząd, tylko najpewniej prezes Jarosław Kaczyński. Szczerze wątpię, żeby w sprawach największej wagi prezydent Duda mógł podejmować nieskrępowane własne decyzje.

Od dawna się głowię, jaka też tajemnica może się kryć za morderstwem Księdza Jerzego, skoro do dziś (nawet gdy nie żyją dwaj główni macherzy) jej wyjaśnienie napotyka tak silny opór.

Mateusz Mati1 kwietnia 2016 19:35

Liczy się tylko interes polityczny. Jeżeli coś jest ważne dla Polski, ale sprzeczne z interesem partii to nie ma szans na realizację. Sprawa księdza Popiełuszki nikogo w Polsce nie interesuje i jej wyjaśnienie nie poprawi słupków popularności PiS, a może je tylko obniżyć poprzez jeszcze bardziej wzmożoną agresję opozycji. Uważam również, że sprawa Smoleńska nie zostanie wyjaśniona w tej kadencji. Za 4 lata PiS nam powie, że już są blisko, już zaraz wszystko zostanie wyjaśnione, ale potrzebujemy jeszcze jednej kadencji.

Aleksander Ścios1 kwietnia 2016 19:45  do: Wąż Wystygły,

W sprawie pytania - "jaka tajemnica może się kryć za morderstwem Księdza Jerzego, skoro do dziś (nawet gdy nie żyją dwaj główni macherzy) jej wyjaśnienie napotyka tak silny opór", można wskazać istotne wskazówki.
Jeśli nawet nie dotyczą one samych sprawców zabójstwa, to pozwalają zrozumieć, dlaczego tyle wpływowych osób i środowisk zabiega o wyciszenie tej sprawy.
Jedną z takich wskazówek może zawierać fragment listu Cz.Kiszczaka z 2003 roku, skierowanego do ówczesnego prezesa IPN. To ten list i interwencja szefa bezpieki sprawiły, że po raz drugi odebrano śledztwo prokuratorowi Witkowskiemu, który zamierzał postawić zarzuty "człowiekowi honoru". Kiszczak napisał m.in.
"W czasie procesu toruńskiego zobowiązaliśmy oskarżonych do zachowania tajemnicy służbowej i państwowej (jeżeli coś nie dotyczy sprawy zabójstwa i nie przeszkodzi w ich obronie, to nie mają prawa tego ujawniać). Chodziło zwłaszcza o to, żeby nie ujawniać agentury pośród księży oraz faktów kompromitujących niektórych duchownych. Wiedzieli o tym obrońcy, osobiście lojalnie poinformowałem także sekretarza Episkopatu Polski, abp. Bronisława Dąbrowskiego".

Nietrudno zauważyć, że list ten zawiera "delikatną sugestię" szefa bezpieki skierowaną pod adresem hierarchów. Jeśli przyjąć, że w przygotowaniach do zabójstwa uczestniczyli agenci ulokowani w strukturach kościelnych, a jeszcze więcej brało czynny udział w matactwach po zamordowaniu księdza Jerzego, staje się zrozumiałe, że ludzie ci (oraz grono ich towarzyszy) będą zabiegali o ukrycie prawdy.

W tej sytuacji, partia, która usilnie próbuje przypodobać się hierarchom, nie będzie walczyła o sprawę, w której obowiązuje zmowa milczenia. Ileż "wspaniałych" postaci i świetlistych "karier" złamałaby prawda o zabójstwie księdza Jerzego?
Jakich "nieodpowiednich" informacji dowiedzieliby się Polacy o ludziach, którym ufali i wierzyli?
Myślę, że lęk przed dotykaniem tej sprawy dobitnie wskazuje co najmniej na dwie rzeczy: prawdziwi sprawcy i mocodawcy tego mordu nadal posiadają silne wpływy, zaś ci, którzy pomagali zacierać ślady zbrodni należą do "elity" III RP.


Aleksander Ścios1 kwietnia 2016 20:08  do: Mateusz Mati,

Zapewne jest tak, jak Pan napisał. Dlatego ludziom wolnym proponuję racjonalną postawę.
Cóż nas obchodzi cudzy "interes partyjny", pomysły jakiegoś prezesa czy innego partyjnego "stratega", który za ciężkie pieniądze stroi się w szaty patrioty?
Jaką wartość ma wizerunkowy "pijar" polityka, który piastuje dziś stanowisko prezydenta?
Czemu miałbym brać pod uwagę życzenie jakiegoś biskupa, który przez lata "jednał" nas z Putinem i nigdy nie przeciwstawił się złu, jakie działo się w mojej Ojczyźnie?

Rzeczą Polaków jest dbać o dobro własnych rodzin i o dobro Polski. Jeśli ukrywanie prawdy o zbrodni założycielskiej dzieje się ze szkodą dla naszej przyszłości (a w to chyba nikt nie wątpi), mamy obowiązek nie zwracać żadnej uwagi na partyjne "interesy" i wołania koniunkturalistów. Pojawia tu ewidentny konflikt, z którego jest tylko jedno wyjście.
Mamy obowiązek zanegować partyjne (i inne) interesy i domagać się respektowania naszych aspiracji. I bynajmniej, nie z powodu jakichś demokratycznych mrzonek, ale z prostej przyczyny - to nasz, a nie ich interes jest zagrożony i nie oni, ale my poniesiemy konsekwencje dzisiejszych zaniechań.
Kto jeszcze tego nie zrozumiał i nadal bredzi o "strategii", "czekaniu" i "nadziei" - poświęca własne dobro, bezpieczeństwo swoich rodzin i dzieci na rzecz partyjnych

Agnieszka Moitrot1 kwietnia 2016 20:39

Panie Aleksandrze, chciałabym jeszcze coś dodać, ale Pana argumenty pokrywają się dokładnie z tym co myślę, więc powiem tylko, że powoli zaczynam być rozgoryczona, jako że też czekałam na uczciwe postawienie sprawy mordu na Bł. Księdzu Jerzym, także tu na tym blogu wspominałam o tym. Nie interesują mnie gry partyjne, prześcigiwanie się w tym, kto ma więcej sprytu i mocniej ogra przeciwnika, podczas kiedy najważniejsza sprawa tego 26lecia pozostaje owiana mrokiem tajemnicy i jakby duch zmowy unosi się nad nią.

Aleksander Ścios2 kwietnia 2016 11:16  do: Agnieszka Moitrot,

Jest raczej pewne, że obecny układ rządzący zamilczy sprawę zabójstwa księdza Jerzego. Zbyt jest niewygodna w relacjach z hierarchami.
Trzeba zatem podjąć próbę zmuszenia (to adekwatne słowo) polityków PiS i potraktować ją, jako ostatnią szansę.
Jeśli nie spełnią tych słusznych postulatów, nie mogą być naszymi reprezentantami.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.