Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 115 gości
S T A R T arrow PUBLICYŚCI arrow Dakowski arrow LED: Sto tysięcy godzin - czy trzy godziny... Oszołom. Co robić??
Monday 06 April 2020 12:06:54.29.
migawki
 

Trzeźwi bądźcie i czuwajcie, bo przeciwnik wasz diabeł jak lew ryczący krąży, szukając, kogo by pożarł. Sprzeciwiajcie mu się mocni w Wierze, wiedząc, że to samo utrapienie spotyka braci waszych na świecie. A Bóg wszelkiej łaski, który wezwał was do swej wiecznej chwały w Chrystusie Jezusie, udoskonali, utwierdzi i ugruntuje utrapionych. 1P 1,5

===========
Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. List do Efezjan, 6 – 12,13
       Czy głupota jest grzechem?
==================
youtube czy gugle od Prima Aprilis uniemożliwiło mi komentowanie pod filmikami, nawet moimi. Proszę o kontakt każdego, kto potrafi to ominąć. 
 
W Y S Z U K I W A R K A
LED: Sto tysięcy godzin - czy trzy godziny... Oszołom. Co robić?? Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
04.01.2017.

LED: Sto tysięcy godzin - czy trzy godziny... Oszołom. Co robić??

 

Mirosław Dakowski

 

 [tekst chyba rozrywkowy??? Bo więcej o procedurach, niż o LED-ach.. Uzupełnienie do: Diody świecące LED. Sprawność. Czas pracy LED: ..."sto tysięcy godzin", czasem zaś poniżej 10 godz.  ]

 

         Twierdzili i promują wszędzie, że takie LED-y to świecą sto tysięcy godzin. W związku z tym zaczęto produkować całe, zintegrowane plafony, fantazyjne listwy, też lampy stojące – już bez możliwości wykręcenia zepsutego źródła światła i zastąpienia nowym. No bo, rzeczywiście – poco?? Przy stu tysiącach??

Kupiłem jednak z ostrożności lampkę LED wkręcaną na E-27. Na trzy zainstalowane - jedna „padła” już po trzech z kawałkiem godzinach świecenia. Światełko się zredukowało do jednej trzeciej pierwotnej jasności. Wziąłem więc schowany przezornie paragon – i do Castoramy, by reklamować. Już chciały mnie panie załatwić, gdy okazało się że z firmą TIROSS, tą felerną, buble wciskającą, oni nie współpracują. Poszedłem więc obok, do Oszołoma, czyli, oficjalnie Auchan-a.

Miła panienka poprosiła stanowczo, poza oczywiście paragonem, o „opakowanie”. Gdzież mi, po paru tygodniach „opakowanie” świecącej [ w założeniu] kulki? W drodze wyjątku zgodziła się procedować bez tary.  Po kilkunastu minutach klepania w klawisze, bezradności i poproszeniu pomocy miłych koleżanek, okazało się, że bez Szefowej dalej nie można. System się zawiesza. Po pół godzinie Szefowa jednak uruchomiła kulejący System – wzięła ode mnie adres, telefon, kod ulicy - i dały mi [bo już ich było trzy do czterech w porywach] do podpisania w trzech egzemplarzach formularze.  Na zwrot 5-ciu złotych...

- Kiedy formalności zostaną zatwierdzone, a zapewniam pana, że zostaną – powiadomimy pana telefonicznie, będzie pan mógł przyjechać po odbiór pieniędzy. Ogromna sala Oszołoma rozbrzmiała mym radosnym śmiechem. I jego echami. A może przyślecie mi te 5 złotych kurierem? – zaproponowałem. Już cztery panienki zaczęły debatować, jak to załatwić od ręki. Przysiadłem zmęczony skomplikowaną problematyką na eleganckiej, błyszczącej rurze nad podłogą, w zamyśle projektanta pewnie należy tam stawiać nogę. Po kwadransie miłe panie obudziły mnie klepaniem po ramieniu i wesołym pokrzykiwaniem.

 Po wypisaniu kolejnych papierów, oświadczeń i czegoś jeszcze - podpisałem Ostateczny Dokument.

Czy Panie nie widzą, że tak realizuje się Apokalipsa - Wielki Sklep, cztery pracownice i zmęczony klient - minęło 45 minut - i ledwo zbliżamy się do końca? Pogadaliśmy o naszych możliwościach działania wobec siły i bezprawia Firm, procedur i sieci sklepów.. [Szefowa: - Cóż ja mogę?? - Różaniec odmawiać, proszę pani! - Ależ żeby pan wiedział, ile się namodliłam. Inne też potwierdzają.].  No to dobrze, tak trzymać!! Z Panem Bogiem!

I zadowolony idę sobie, po paru krokach słyszę: Proszę pana, a pieniędzy pan nie wziął!! Ahaaaa. Dziękuję.. Dwie godziny z kawałkiem od wyjścia z domu minęły, jak z knuta trzasł.

W realu był ten absurd pchanego na siłę postępu bardziej śmieszny, ale tu jakoś mniej śmiesznie mi wyszło...

Zmieniony ( 04.01.2017. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.