Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 119 gości
S T A R T arrow PUBLICYŚCI arrow Marcin B. Brixen arrow Związek zawodowy złodziei
Monday 26 October 2020 13:57:07.30.
migawki
 

Uchwalili bezczelnie „Bezkarność konowała+” pod szydliwą nazwą „Dobry Samarytanin”.

Polacy karnie noszą maseczki nawet na pustej ulicy. Tymczasem liczba stwierdzonych zakażeń rośnie. Okazuje się, że maskowanie nie działa, ale tego rząd nie przyzna za nic w świecie. Dlatego trzeba wskazać „wroga ludu”, który niweczy wysiłek całego narodu.

Co chcą nam powiedzieć celebryci, okraszający informację o złapaniu kowida: "dbajcie o siebie, noście maseczki"? Że sami zaniedbali i nie nosili, czy że ich samych to dbanie i noszenie przed niczym nie uchroniło?

 
W Y S Z U K I W A R K A
Związek zawodowy złodziei Drukuj Email
Wpisał: Marcin B. Brixen   
12.01.2017.

Związek zawodowy złodziei

 

Marcin B. Brixen

Tata Łukaszka wszedł do bloku, przed windą czekał już jakiś facet. Tata Łukaszka nigdy go nie widział i poczuł się trochę nieswojo. Skarcił się zaraz w myślach za jakieś śmieszne przeczucia.

Wsiedli razem. Facet ulokował się w głębi kabiny, a tata Łukaszka stanął przy tablicy z przyciskami.
Winda ruszyła w górę.
Po paru sekundach tata poczuł coś dziwnego w kieszeni spodni. Odruchowo sięgnął ręką i złapał czyjąś rękę. Obrócił się kompletnie zaskoczony. Tuż za nim stał facet i sięgał mu do kieszeni spodni.
- Złodziej! - krzyknął tata Łukaszka.
- A fe - skrzywił się facet. - A może tylko niewinny zboczeniec? A pan zaraz: złodziej. Po czym pan to wnosi?
- Chciał mi pan coś ukraść!
- Za samo chcenie nie ma paragrafu.
- Jest! gdybym pana nie złapał, to by mi pan ukradł portfel!
- Gdyby babcia miała wąsy... - westchnął facet. - A może ja niczego nie wziąłem? Tylko dołożyłem?

Osłupiały tata Łukaszka sięgnął do kieszeni. Wyjął portfel i... wyjął jeszcze kartkę papieru.
- Ulotka? - wyjąkał.
- Ha! - zawołał zadowolony facet. - I co?
- Związek zawodowy złodziei??? - przeczytał tata Łukaszka. - A jednak złodziej!
- No złodziej, złodziej...
Winda się zatrzymała.
- Niech pan wysiada, ja jadę na ostatnie piętro - oznajmił facet. - Będę roznosił ulotki. Zapraszamy na spotkanie. Tam jest data i miejsce!

Tata Łukaszka wysiadł, a winda pojechała dalej.
Kiedy wszedł do mieszkania i opowiedział co mu się przydarzyło nikt z początku nie chciał mu uwierzyć.
- Żeby złodziejstwo było tak bezczelne! - irytował się dziadek Łukaszka.
- Ja tam idę - oświadczył niespodziewanie Łukaszek.
Wszyscy zaczęli krzyczeć że to skandal.
- Żaden skandal. Nikt nigdy nie wie jak wygląda złodziej. A tam się oni ujawnią. Wszyscy! Sami! dobrowolnie! Od razu człowiek będzie widział z kim ma do czynienia jak go spotka.
Po dłuższym namyśle Hiobowscy uznali, że koncepcja jest ciekawe i wszyscy pójdą.

Otwarte spotkanie związku zawodowego złodziei odbywało się w osiedlowym domu kultury. Na sali było dużo widzów.
- Witam państwa bardzo serdecznie - do mikrofonu podszedł przewodniczący związku. - Cieszę się, że tak wiele osób przyszło, bowiem mamy do przekazania wiele ważnych wiadomości. Otóż spada liczba kradzieży. Tak. To prawda. Zapewne to państwa cieszy. I to błąd. Bowiem jak państwo spojrzą na ten oto wykres widać wyraźnie. Że rośnie procentowy udział innego rodzaju zdarzeń. W tym morderstw.
Powiało grozą i śniegiem za oknem.
- W związku z tym rozpoczynamy akcję społeczną pod hasłem: "Więcej kradzieży, mniej morderstw!" Czy ktoś ma jakieś pytania?
- Ja - odezwał się jakiś pan. - Jestem kierownikiem tego domu kultury. Kiedy mi zapłacicie za wynajem sali?
- Jak to? - przewodniczący związku obejrzał się na swoich kolegów siedzących za stołem. - Nie zapłaciliście?
- Ja zebrałem fundusze - odezwał się pierwszy.
- Ja przekazałem wszystko Jankowi - odezwał się drugi.
- Janek - zmarszczył brwi przewodniczący.

Ale trzeci pan milczał. Za to odezwał się czwarty.
- Co wy nagle świętych udajecie?  Od tygodnia Janek znosi jakieś paragony! Ostatnio kupił sobie siedemnastego tableta.
- Janek! - huknął przewodniczący.
Janek drgnął i wybąkał, że może popełnił pewną niezręczność.
- Jaką niezręczność? - pierwszy pan był urażony. - Okradłeś nas! Ty złodzieju!
- Nie jestem złodziejem!
- Nie rozśmieszaj mnie!
- Nieprawda! Niczego nie ukradłem! Mam paragon!
Drugi pan zaproponował, żeby Janek wsadził sobie ten paragon w końcowy odcinek jelita grubego i się pobili.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.