Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 91 gości
S T A R T arrow O POLSKĘ arrow Katyń II - część trzecia arrow Bóg Panem czasu i historii
Thursday 25 February 2021 20:00:35.32.
migawki

Różaniec za Ojczyznę przy grobie błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki

W środę 24-go, piątek 26-go i sobotę 27-go Suche Dni Wielkiego Postu.

Nie podają statystyki zgonów na covid osób, które już zaszczepiono i nabrały rzekomej odporności.

  W styczniu otworzono na tej stronie [czy przeczytano do końca i ze zrozumieniem?] dwa miliony 84 tysiące artykułów. Kolejny rekord. Propagujcie więc, proszę, szczeg. wśród znajomych przestraszonych i tracących nadzieję. Powinna im pomóc. Żebyśmy w lutym wyrównali tę liczbę, a będzie o 10% dni mniej...

  My obecnie zachowujemy się często jak w ariergardzie pobitej armii, a to Awangarda Zwycięstwa, kiedy nastąpi ten przełom - zależy od nas.

                                                                                                     Ja mam zamiar się zaszczepić. Ale tylko przez telefon. Tak, jak mnie leczą, tak będę się szczepił
 
W Y S Z U K I W A R K A
Bóg Panem czasu i historii Drukuj Email
Wpisał: ks. Stanisław Małkowski   
17.05.2010.

Bóg Panem czasu i historii

Z ks. Stanisławem Małkowskim, niezłomnym kapelanem antykomunistycznej opozycji i przyjacielem ks. Jerzego Popiełuszki, na temat znaczenia narodowych doświadczeń i planów Opatrzności, rozmawia Sławomir Skiba.

 

Czy Pan Bóg ingeruje w historię?

            - Oczywiście, że ingeruje w historię - On jest Panem czasu i historii. Stale daje nam znaki, jed­nym z nich jest krzyż, największym zaś Eucha­rystia. Dostajemy też znaki związane z czasem, w którym żyjemy. Opatrzność daje nam również sygnały zapowiadające czasy, które dopiero nadej­dą. Takie dała nam przecież Matka Boża w swoich objawieniach w Fatimie, a wcześniej między inny­mi w Lourdes i La Salette.

            Niektórzy, nierzadko również duchowni, po ostatnich tragicznych wydarzeniach, próbowali przekonywać nas, że nie powinniśmy próbować ich interpretować w kategoriach znaku, przesłania Bożego, a tym bardziej napomnienia.

            - Przeciwnie, po­winniśmy tak inter­pretować te wyda­rzenia po to, żeby wszystko właści­wie zrozumieć- aby pojąć, jak z tego zła Pan Bóg ma władzę wy­prowadzić jeszcze większe dobro.

            Jak więc w tym świetle możemy zinterpreto­wać to, czego byliśmy niedawno świadkami?

            - Kiedy giną ludzie, z którymi wiązaliśmy nadzieje co do naszej przyszłości, a my widzi­my, że skwapliwe korzystają z tego ludzie pro­wadzący grę polityczną na szkodę naszego naro­du, możemy tylko odwołać się do Boga. Widzę dwie formy takiego zwrócenia się do Opatrzności, zgodne z tym, czego sam Pan Bóg od nas ocze­kuje. Wyraził to szczególnie poprzez Matkę Naj­świętszą w Fatimie oraz Służebnicę Bożą Rozalię Celakównę.

            Myślę tu o dwóch aktach, z których jeden trze­ba spełnić w Polsce, a drugi w Kościele Powszech­nym. W Polsce do wypełnienia mamy oczekiwaną przez Pana Jezusa Jego intronizację na Króla Pol­ski. Trzeba znaleźć przywódców zarówno ducho­wych, jak i politycznych, którzy wystąpiliby z taką inicjatywą.

            Druga sprawa to poświęcenie Rosji Niepokala­nemu Sercu Najświętszej Maryi Panny przez Ojca Świętego Benedykta XVI w jedności z biskupami Kościoła Powszechnego na całym świecie, zgod­nie z wolą Matki Bożej Fatimskiej, która od ta­kiego aktu ofiarowania uzależniła nawrócenie Ro­sji. To, że ofiarowanie narodów, bez wymienienia Rosji, dokonało się dwadzieścia sześć lat temu za sprawą sługi Bożego Jana Pawła II, wcale nie ozna­cza, że nie należy takiego ofiarowania ponowić. Tym bardziej, że my, Polacy, przez wszystkie wy­darzenia z naszej historii i ostatnich tygodni, je­steśmy za Rosję i jej nawrócenie w jakiś szczególny sposób odpowiedzialni i upoważnieni do skiero­wania takiej prośby do Ojca Świętego.

            Za sprawę bardzo pilną w Polsce uważam zwró­cenie się do biskupów, żeby zechcieli sformułować program intronizacji Chrystusa jako Króla Polski, a zarazem przezwyciężyć zamęt, jaki w tej spra­wie panuje. To, co Pan Jezus przekazał Rozalii Celakównie nie jest przecież powtórzeniem czy dopełnieniem objawień św. Małgorzaty Ma­rii Alacoque. Czym innym jest bowiem od­danie się Sercu Bożemu, a czym innym jest uznanie władzy Jezusa Chrystusa we wszystkich dziedzinach naszego życia, zgodnie z encyklikami papieskimi, zwłaszcza Piusa XI i Piusa XII.

            Chodzi o potwierdzenie władzy Chrystusa jako Króla Wszechświata, bo co do tego, że On jest Królem, nie ma przecież cienia wątpliwości. Jednak Pan Jezus, szanując naszą wolność, chce, aby Jego władza została przez ludzi uznana dobro­wolnie. W tym wypadku chodzi o jej potwierdze­nie w skali narodu i państwa - Polski, która ma dać przykład innym narodom.

            Ostatnie wydarzenia w sposób szczególny po­kazały wartość i znaczenie dwóch aspektów mi­łości, tak we współczesnym świecie zwalczanych: miłości Boga i Ojczyzny.

            - Niesamowitym znakiem, tego co się stało, jest choćby sama data, wydarzyło się to wszak w wi­gilię Święta Bożego Miłosierdzia. Pan Jezus po­wiedział św. siostrze Faustynie: Polskę szczególnie umiłowałem i jeżeli posłuszna będzie mojej woli, z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na moje powtórne przyjście. A posłuszeństwo Jego woli ma się dokonać przez intronizację Jezusa Chrystusa na Króla Polski.

            Raz jeszcze podkreślam, że chodzi tu o pod­danie wszystkich dziedzin życia władzy Tego, kto nas kocha i za nas oddał na krzyżu swoje życie. Kiedy poddani jesteśmy władzy tych, którzy nas nienawidzą, którzy nam szkodzą duchowo i ma­terialnie, wówczas, zgodnie ze słowami hymnu Benedictus - Wybaw nas Panie spod władzy tych, którzy nas nienawidzą, żeby się spod tej władzy wydostać, trzeba się odwołać do władzy Tego, któ­ry nas kocha.

            Czy sądzi Ksiądz, że Polska ma szansę na udział w oczekiwanym triumfie Niepokalanego Serca Maryi?

            - To nie ja tak sądzę, tak sądzą Pan Jezus i Mat­ka Najświętsza. Kiedyś Pan Jezus zwrócił się do św. Małgorzaty Marii Alacoque, wiążąc swoje obietnice z Francją i królem Ludwikiem XIV, te­raz zaś wiąże swoje zbawienne zamiary z Polską. Dotyczą one życia wiecznego, ale również życia ziemskiego, w duchu budowania cywilizacji mi­łości i życia. Bo ważne jest nie tylko to, że mamy sami dążyć do zbawienia, ale też to, abyśmy tu, na ziemi, stwarzali sprzyjające temu warunki.

            Wielu pytało w ostatnim czasie, dlaczego nasz naród jest tak doświadczany przez Opatrzność?

            - Bo jest bardzo kochany i wezwany do wiel­kich spraw w skali Europy, a może i świata. Prze­cież widzimy, że grozi nam nowy totalitaryzm socjalistyczny w postaci pogańskiego Związku Socjalistycznych Republik Europejskich i pogań­skiego globalizmu w skali całego świata. Nie wy­starczy walczyć o odsunięcie od władzy w Pol­sce agentury (oby tak się stało), ale trzeba się też odwołać do władzy Tego, który może wszystko. W każdym znaku, który daje nam Pan Bóg, za­wiera się nadzieja i obietnica daru nieskończone­go Bożego Miłosierdzia.

            Niektórzy politycy, a czasem i duchowni, po­wtarzali w mediach, żebyśmy teraz budowali jakąś bliżej nieokreśloną jedność bez sporów i kłótni. Czy to naprawdę winno być owocem takiej tragedii?

            - To niedorzeczność - jedność moralno-poli­tyczna w stylu Gierka albo Front Jedności Narodu w stylu Gomułki czy Bieruta. Owszem, komuniści chcieli stworzyć i stworzyli system monopartyjny i pozory jedności. Teraz niestety zanosi się na powtórkę, czyli moralno-polityczne zjednoczenie pod hasłem: Przestańcie się wreszcie kłócić.

            Tymczasem trzeba rozróżnić, że czym innym są kłótnie między ludźmi dobrymi, którzy po­winni współdziałać w dobrym i nie ulegać miło­ści własnej, a czym innym sprzeciw wobec zła. To nie jest kłótnia. Słyszę z ust niektórych duchow­nych oświadczenia, że najgorsze w Polsce są kłót­nie polityków. W takim razie i Pan Jezus się kłó­cił, sprzeciwiając się postawie ludzi złych. Prorocy również sprzeciwiali się złu, niekiedy używając ostrych sformułowań.

            W kazaniu pewnego kapłana dotyczącego wy­pędzenia przez Pana Jezusa przekupniów ze świą­tyni usłyszałem, że w tej scenie Pan Jezus się... zdenerwował. Przypomniała mi się treść broszury anty-chrześcijańskiej Bertranda Russela, wielkiego miłośnika Stalina, w której wysuwał różne argu­menty przeciwko chrześcijaństwu. Jednym z nich był zarzut, że Pan Jezus nie szanował przyrody, ponieważ przeklął drzewo figowe, które wskutek tego uschło. Drugi zaś, który dobrze zapamięta­łem to, że Pan Jezus kłócił się z faryzeuszami i ob­rażał tych dobrze wychowanych, wykształconych i kulturalnych ludzi. To czysty absurd, w który wpadają dzisiaj nawet duchowni. Czy mamy prze­stać sprzeciwiać się złu? Czy nie mamy być zna­kiem sprzeciwu wobec zła?

Dziękuję za rozmowę.

„Polonia Christiana” MAJ-czerwiec 2010

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.