Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 85 gości
S T A R T arrow Społeczeństwo arrow relacje z "wojny" i podziemia arrow Anna Walentynowicz, walka o mszę, rola ks. H. Jankowskiego (TW Delegata,(11063))
Thursday 14 November 2019 20:06:12.28.
migawki
Diabeł do Rybaka z Watykanu: Teraz już tylko pachamamy, bałwany łowić będziesz"
 
W Y S Z U K I W A R K A
Anna Walentynowicz, walka o mszę, rola ks. H. Jankowskiego (TW Delegata,(11063)) Drukuj Email
Wpisał: Tekst Sławomira Cenckiewicza   
02.08.2010.

Anna Walentynowicz, walka o mszę, rola ks. H. Jankowskiego (TW Delegata)
Fragmenty dobrego artykułu ze strony: http://www.ospn.opole.pl/?p=art&id=363

Tekst Sławomira Cenckiewicza
W jej obronie 14 sierpnia zastrajkowali robotnicy Stoczni Gdańskiej. Po uratowaniu strajku w dniu 16 sierpnia 1980 roku (Lech Wałęsa ogłosił jego zakończenie), Anna Walentynowicz podjęła się misji zaproszenia do stoczni kapłana, który następnego dnia, w niedzielę o godzinie 9.00, miałby odprawić Mszę św. dla strajkujących robotników. Było to niezwykle ważne dla zintegrowania strajkujących, ale też włączania w ich protest wszystkich mieszkańców Gdańska. Właśnie pod bramą stoczniową, w miejscu śmierci dwóch robotników w grudniu 1970 roku, miała zostać odprawiona Msza św., która w praktyczny sposób miała połączyć strajkujących z ludźmi zgromadzonymi pod stocznią. Brakowało kapłana. Jako że stocznia znajdowała się kanonicznie na terenie parafii św. Brygidy Szwedzkiej, to strajkujący poprosili o pomoc proboszcza Henryka Jankowskiego. Sprawa wydawała się czysto formalna, tym bardziej, że w sąsiedniej Gdyni (należącej do diecezji chełmińskiej), poproszony o odprawienie mszy św. na terenie Stoczni im. Komuny Paryskiej ks. Hilary Jastak z radością przyjął zaproszenie robotników. W Gdańsku było jednak inaczej. Rozmowy z ks. Jankowskim toczyły się w dwóch turach. Proboszcz parafii św. Brygidy przybył do stoczni krótko po 18.00 w sobotę 16 sierpnia. Na dziedzińcu przed budynkiem dyrekcji stoczni wyraził zadowolenie z zakończenia strajku i wezwał do rozejścia się do domów. Pytany przez Szczudłowskiego i Walentynowicz o możliwość odprawienia niedzielnej mszy św. tłumaczył, że obowiązuje administracyjny zakaz odprawiania nabożeństw w zakładach pracy, a ponadto nie zezwala na to również bp Lech Kaczmarek. Zadeklarował wprawdzie możliwość odprawienia mszy św. w zakładzie, ale jedynie po uprzednim uzyskaniu zgody od wojewody i ordynariusza.
Anna Walentynowicz nie wiedziała wówczas, że wokół mszy św. toczy się misterna gra komunistów i ich tajnych służb, w którą wciągnięto biskupa gdańskiego Lecha Kaczmarka. Nikt nie orientował się również, że ks. Henryk Jankowski utrzymuje konfidencjonalne kontakty z mjr. Ryszardem Berdysem z Wydziału IV KW MO w Gdańsku. Dziś wiemy, że jej rozmowa z proboszczem parafii św. Brygidy została zrelacjonowana Berdysowi, a ten z kolei poinformował o niej swoich przełożonych w Gdańsku i Warszawie. W swoim obszernym meldunku oficer SB, który przypisał ks. Jankowskiemu nr identyfikacyjny 11063, odsłonił kulisy całej sprawy: „do proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku ks. Henryka Jankowskiego (11063) zgłosili się przedstawiciele komitetu [strajkowego] z żądaniem, aby dnia 17 sierpnia 1980 r. odprawił na terenie stoczni nabożeństwo dla strajkujących. Ks. Jankowski nie zajął stanowiska, wyjaśniając, że sprawa ta wymaga decyzji ordynariusza bpa L. Kaczmarka. Stocznia znajduje się na terenie parafii. O rozmowie ze stoczniowcami (11063) poinformował bpa Kaczmarka, który polecił mu natychmiast przyjechać do Kurii. W rozmowie operacyjnej z (11063), ten podał, że ordynariusz otrzymał od wojewody gdańskiego zalecenia, aby odprawione zostały dla strajkujących nabożeństwa niedzielne w kościele, a w przypadku zaistnienia sytuacji przymusowej, nawet na terenie stoczni, z zastrzeżeniem jednak, aby został do tego wytypowany rozsądny i odpowiedzialny ksiądz świecki. Stosując się do tego zalecenia wojewody, [bp Kaczmarek] wyznaczył (11063) do załatwienia tych spraw. [bp Kaczmarek] polecił (11063), aby przy okazji swoich kontaktów ze strajkującymi apelował o spokój i rozwagę. (11063) do tego zobowiązał się. O 18.30 dnia 16 sierpnia 1980 r. (11063) przyjechał pod bramę nr 2 stoczni. Przedstawiciele komitetu bez żadnych wstępnych rozmów postawili przed nim żądanie odprawienia niedzielnego nabożeństwa pod tą bramą. Wybór tego miejsca strajkujący uzasadniali tym, że chcą, aby ich rodziny również mogły uczestniczyć w tym nabożeństwie. Ks. Jankowski (11063) stanął na stanowisku, że rodziny mogą iść do kościoła, oświadczając jednocześnie, że nabożeństwo może odprawić przed budynkiem dyrekcji, aby było ono dostępne również dla chorych przebywających w szpitalu stoczniowym. Komitet zaakceptował tę propozycję, prosząc go równocześnie, aby przemówił do zebranych stoczniowców. W swoim wystąpieniu (11063) zaapelował o spokój i rozwagę, nadmienił przy tym, że bp gdański pamięta o nich i przysyła go po to, aby odprawić nabożeństwo. Wypowiedzi te zostały przyjęte oklaskami. Po przemówieniu do (11063) podeszli przedstawiciele komitetów strajkowych Stoczni Północnej, Remontowej i Portu Północnego, domagając się, aby odwiedził ich zakłady pracy i również dla nich odprawił nabożeństwa. (11063) nie mając wyjścia, zgodził się na odwiedzenie tych zakładów. Pod presją (11063) ustalił godziny niedzielnych nabożeństw w tych zakładach. Po spotkaniach ze strajkującymi (11063) udał się do Kurii i zdał relację bp. Kaczmarkowi. [Bp Kaczmarek] po wysłuchaniu relacji skontaktował się z wojewodą, informując go o ustaleniach (11063), zaznaczając jednak przy tym, że żądania strajkujących były bardzo wygórowane i oddelegowany przez niego ksiądz miałby trudności w zaspokojeniu ich postulatów. Wojewoda oświadczył, że w aktualnej sytuacji rozwiązywania się komitetów strajkowych nie ma on potrzeby odprawienia nabożeństw na terenach stoczniowych. W związku z tym [bp Kaczmarek] polecił (11063) odwołanie ustalonych terminów nabożeństw i odprawienie wieczornej mszy dla strajkujących w kościele. O 21.00 ks. Jankowski (11063) udał się do wspomnianych stoczni i zakomunikował im decyzję. Ok. 23.00 przedstawiciele komitetów strajkowych interweniowali u I sekretarza KW PZPR w Gdańsku i następnie zostali skierowani do wojewody gdańskiego”.

Negocjacje Anny Walentynowicz zakończyły się późną nocą (około godziny 3.00). Następnie partyjny sekretarz, wojewoda i biskup gdański porozumieli się w sprawie mszy św., choć jeszcze z rana 17 sierpnia delegacja z Walentynowicz na czele kursowała między kurią, Urzędem Wojewódzkim a kościołem św. Brygidy, przełamując ostatnie przeszkody. Zauważyła wówczas, że wokół mszy św. pod bramą nr 2 toczy się jakaś gra. Była zdziwiona, że wczesną niedzielną porą bp Kaczmarek odwiedził wojewodę Kołodziejskiego. „Prosił czy dziękował? - zastanawiała się. - Przecież nie musiał, wszystko było już załatwione”. Walentynowicz nie wiedziała, że do ostatniej chwili bp Kaczmarek ustalał z komunistami zasady, na jakich msza św. będzie mogła zostać odprawiona. Razem z kolegami czuła jednak, że biskup gdański nie jest entuzjastą pomysłu strajkujących robotników. Pewnie dlatego od razu pojawiło się przekonanie, że bp Kaczmarek uległ władzom i SB, chociaż w rzeczywistości, podobnie jak prymas Polski i większość biskupów, obawiał się on konfrontacji i rozlewu krwi. „W wyniku przeprowadzonych konsultacji ustalono ostatecznie, że za wiedzą i zgodą bpa Kaczmarka Msza zostanie odprawiona dla wszystkich trzech stoczni o 9.00 dnia 17 sierpnia 1980 r. Mszę odprawi (11063) [ks. H. Jankowski], który został przygotowany do wygłoszenia kazania o treści pozytywnej. Msza zostanie odprawiona przy bramie nr 2 stoczni” - czytamy w meldunku operacyjnym SB. Tak też się stało. Punktualnie o godzinie 9.00 przy ołtarzu polowym na terenie Stoczni Gdańskiej im. Lenina proboszcz parafii św. Brygidy odprawił mszę św. Uczestniczyły w niej tysiące osób - strajkujący robotnicy oraz rzesza ludzi zgromadzona za bramą.

Strajkowa niedziela mocno utkwiła w pamięci Anny Walentynowicz. Najpierw wielkie wyzwolenie, a później znów strach i pytanie: co będzie dalej? Z jednej strony wyjątkowe, publiczne świadectwo wiary Polaków, spowiadający się i przystępujący do komunii św. robotnicy, poczucie wspólnoty, zjednoczenia i siły. „Płakałam, bo jeszcze nigdy nie przeżywałam tak głęboko radości z uczestniczenia w nabożeństwie; cieszyłam się za tych wszystkich, którzy powrócili do Boga; czułam ogromną ulgę, że udało się pokonać »tor przeszkód« i wymusić zgodę tych, co rządzą, na odprawienie Mszy świętej w stoczni” - wyzna później Walentynowicz.

Zmieniony ( 03.08.2010. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.