Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 96 gości
S T A R T arrow Kultura i okolice arrow Kozak arrow RUDY, już nie pancerny...
Thursday 21 January 2021 15:56:21.31.
migawki
 

My obecnie zachowujemy się często jak w ariergardzie pobitej armii, a przecież to Awangarda Zwycięstwa, kiedy nastąpi ten przełom - zależy od nas.

To całe aj-waj o szczepieniach celebrytów celowe: By ludziki poczuły zazdrość i zaczęły się pchać do szczepień.

Ja mam zamiar się zaszczepić. Ale tylko przez telefon. Tak, jak mnie leczą, tak będę się szczepił.

Yes! Yes! Yes! Polska ma pierwszą kobietę GMO! POLSKA WIELKI PROJEKT rozpoczęty!  

Była "pomroczność jasna", teraz jest "dobrowolność obowiązkowa"

Skuteczność penicyliny nie została udowodniona w kontrolowanych badaniach klinicznych, lecz w praktycznym jej stosowaniu w leczeniu rannych żołnierzy podczas II wojny światowej.

 
W Y S Z U K I W A R K A
RUDY, już nie pancerny... Drukuj Email
Wpisał: Sławomir M. Kozak   
13.01.2021.

 

 

RUDY, już nie pancerny…


Sławomir M. Kozak


Na łamach niezmiernie poczytnego portalu Bibuła pojawił się ostatnio artykuł przedrukowany z magazynu Najwyższy Czas, zatytułowany „Najważniejsze dni prezydentury Trumpa – czy odtajni wszystkie dokumenty?”.

Autor powołuje się na słowa adwokata Donalda Trump’a i byłego burmistrza Nowego Jorku Rudolpha Giuliani’ego, który mówił, że „prezydent powinien odtajnić wszelkie dokumenty”, ale z dalszej wypowiedzi wynika, iż „chodzi o informacje dotyczące tzw. deep state i korupcji”.

W komentarzu Bibuły przytomnie zauważono, że „nie chodzi tutaj o sugerowane przez Giulianiego ‘wątki rosyjskie’ (…) chodzi o coś znacznie ważniejszego: O ujawnienie utajnionych dokumentów dotyczących zabójstwa prezydenta Kennedy’ego, o tajne akta dotyczące wydarzeń 9-11, a nawet o dokumenty dotyczące Pearl Harbor.”

Dalej czytamy „(…) Ale Trump tego nie zrobi. Dlaczego? Uważamy, że jeśli chodzi o najważniejsze wydarzenia ostatnich kilkudziesięciu lat zbyt wiele wątków dotyczy lobby żydowskiego, a to jest słaby punkt Trumpa, można powiedzieć – słabość personalna (…)”1.

Zainteresowanych odsyłam do strony „Bibuły”, warto przeczytać całość.

Parę zdań chciałbym poświęcić pomysłodawcy owego odtajnienia, żeby ostudzić niektóre nadzieje, wiązane z jego spóźnioną refleksją.

Kiedy Giuliani pojawił się w Polsce po raz pierwszy, był październik roku 2006. Byłemu burmistrzowi zrobiono reklamę bohatera Nowego Jorku, szczególnie w kontekście jego osobistego zaangażowania w charakterze burmistrza Nowego Jorku, który oczyścił to miasto z przestępców. W jednym z artykułów przeczytać mogliśmy, że „1 stycznia Rudolph Giuliani został burmistrzem, w tym samym roku liczba zabójstw spadła o około 20% w stosunku do roku 1993 – z 1946 do 1561. (…) W 2001 – ostatnim roku jego rządów w mieście miały miejsce jedynie 642 morderstwa2”.

To prawda, bo 11 września tamtego roku kilka tysięcy osób nie zginęło formalnie w żadnym morderstwie, a w do dziś niewyjaśnionych wypadkach samolotów, które dosłownie spadły na Nowy Jork. Burmistrz tego miasta nie zawiódł nowojorczyków i według cytowanej tu w linku gazety, stał się „bohaterem” demonstrującym, „że jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu”. Tygodnik Time, na który zawsze można liczyć w takich sytuacjach, przyznał mu tytuł Człowieka Roku 2001! Gorąco polecam przestudiowanie wszystkich ich rocznicowych okładek! Ważny wkład w rozeznanie historii i polityki.

Będąc kolejny raz w Polsce, w roku 2014, „zawitał na V Kongres Regionów w Świdnicy, gdzie zdradził włodarzom polskich gmin i powiatów przepis na sukces.”3 Znowu chwalono go za sprawną akcję ratunkową po zamachach na World Trade Center.

Muszę w tym miejscu przypomnieć urywek mojej książki, w której pisałem 12 lat temu:

Kiedy we wrześniu 2001 roku upadały kolosy architektoniczne świata, na oczach milionów wyrastały kolosy nowe. Kreowane przez media na bohaterów – ikony amerykańskiej polityki. Za wszelką cenę niektórzy starali się zrobić, przy okazji tej tragedii, dodatkowy interes i zbić kapitał polityczny. Cóż za cyniczna przewrotność i obłuda. Wśród nich, prym wiódł niejaki Rudolph Giuliani, ówczesny burmistrz Nowego Jorku, którego okrzyknięto naczelnym bohaterem Ameryki. Pokazywany setki razy, na niezliczonych fotografiach i w migawkach telewizyjnych był wszędzie tam, gdzie półmrok tragedii rozświetlały błyski fleszów. Podstawowe zaplecze dla nowego, medialnego gwiazdora stanowili strażacy, policjanci i wolontariusze odgruzowujący teren Ground Zero. Z uwielbieniem fotografował się w ich otoczeniu, pozując na obrońcę swojego kraju. Jego wysiłek fizyczny był zrozumiały, bo jak pisałem w poprzedniej książce, lobby żydowskie namaściło go na kolejnego prezydenta USA. Było niemal pewne, że z takim poparciem wygra wybory w cuglach. Jednak życie lubi płatać figle, a wyborcy nie składają się tylko z bezmyślnych telewidzów. Nad głową niemal pewnego kandydata na najwyższy urząd w państwie zaczęły zbierać się czarne chmury. Najpierw pojawiły się informacje, że w swoich rozlicznych wojażach po kraju korzystał z samolotów jednego z najbogatszych ludzi na świecie, żydowskiego magnata kasyn – Sheldona Adelsona. Ten żydowski miliarder, posiadający kasyna w Las Vegas, zajmuje szóste miejsce na liście najbogatszych ludzi świata, trzecie w USA. Wspiera wydatnie Partię Republikanów i przeznacza ogromne środki na wzmacnianie ruchu żydowskiego w Ameryce. Szkole Hebrew Academy w Las Vegas podarował 25 milionów USD, kolejne 20 milionów USD przeznaczył na edukacyjny (?) program Birthright Israel. Takie rzeczy są w USA czymś zrozumiałym, ale za przeloty w czasie kampanii prezydenckiej kandydaci mają obowiązek płacić z własnych funduszy. A Giuliani już czuł się prezydentem… Potem przyszły kolejne kłopoty. I to poważne. Wyniesieni po 9/11 na najwyższy piedestał strażacy, prawdziwi bohaterowie tych dni, zaczęli rozumieć, że zostali perfidnie wykorzystani, a ich poświęcenie okazało się odskocznią dla politycznych hochsztaplerów, takich jak Giuliani. Związek Zawodowy Strażaków (Association of Fire Fighters) wyprodukował film, w którym ukazuje prawdziwą twarz byłego burmistrza. Strażacy są przekonani, że wbrew obiegowej opinii, Giuliani nie tylko nie jest bohaterem, ale wręcz współsprawcą ich dramatów. Twierdzą, że z powodu jego zaniedbań, mieli na stanie niesprawne krótkofalówki, co uniemożliwiło wielu z nich we właściwym czasie, akcję odwrotu z budynków zarządzoną przez dowództwo. Zarzucili też Giulianiemu, że nie uświadomił 10 000 ludzi pracujących w rejonie Ground Zero, w tym wielu strażaków, o skażeniu powietrza. Na skutek tego, blisko 70 procent z nich zapadło na poważne choroby. Giuliani, odpierając zarzuty, mówił, że sam był na miejscu tragedii wielokrotnie. Jednak strażacy wyliczyli, że w odróżnieniu od nich, którzy spędzili tam po blisko 800 godzin, kandydat na prezydenta ma tych godzin na swym koncie niespełna 30. A i to, w charakterze przewodnika wycieczek zagranicznych. Giuliani zrozumiał, że ta kampania może zrujnować jego reputację do reszty i zrezygnował z walki o fotel w Białym Domu. Na pewno świeżo miał w pamięci porażkę kandydata z roku 2004, Johna Kerry’ego, który chełpił się w trakcie swojej kampanii, dokonaniami wojennymi w Wietnamie, a któremu dawni koledzy przypomnieli brak szczególnej odwagi na tym polu, co definitywnie pogrzebało jego marzenia o prezydenturze.”

Pisząc o jego decyzjach poprzedzających 9/11 odnotowałem:

8 czerwca 1999 roku burmistrz Nowego Jorku, Rudolph Giuliani otworzył w budynku WTC 7 siedzibę miejskiego Sztabu Antykryzysowego (Newsday, 12/09/2001). Budowa tego obiektu umiejscowionego na 23 piętrze pochłonęła 13 milionów USD. Zbudowano go w celu koordynacji wszelkich działań ratowniczych w razie nagłych wypadków, jak huragany, powodzie czy zamachy terrorystyczne. Pomieszczenia sztabu, o powierzchni 4650 metrów kwadratowych zostały wzmocnione odpornymi na kule i bomby ścianami. Posiadały oddzielne, niezależne źródło powietrza i zbiornik wody. Wyposażone były w łóżka, prysznice i trzy generatory zasilające. Przystosowane były dla 30 osób. Jedno z pomieszczeń wyposażone było w monitory i sprzęt łączności zapewniający prowadzenie koordynacji konferencyjnej z policją i strażą pożarną. Personel obsługi był w nim obecny 24 godziny na dobę, gotów do działań (CNN, 07/06/1999). Obiekt ten był często krytykowany, mówiono o nim pobłażliwie „bunkier Rudy’ego” (Time, 31/12/2001). Najbardziej kontrowersyjnym elementem budowli był postawiony w nim zbiornik z ponad 20 000 litrów paliwa. Przedstawiciele straży pożarnej wielokrotnie przestrzegali przed ogromnym ryzykiem dla budynku i okolic wynikającym z takiej ilości zgromadzonego tam łatwopalnego materiału. Wydaje się, że ów zbiornik mógł odegrać poważną rolę w katastrofie WTC 7 (New York Times, 20/12/2001). 11 września Sztab Kryzysowy nie pojawił się w owym centrum dowodzenia!

Wspominałem o tym bohaterze w książce „Operacja Dwie Wieże”, pisząc o wieżowcach World Trade Center:

Budynki były stare i nadawały się do renowacji lub wręcz rozbiórki. Koszt pozbycia się azbestu i innych materiałów niebezpiecznych opiewał na kwotę 200 milionów dolarów natomiast szacunkowa cena rozbiórki wahała się w okolicy 15 miliardów. Same rusztowania wyceniono na 2,4 miliarda (!) dolarów. Miasto miało wielki problem. A konkretnie - burmistrz Nowego Jorku - Rudolph Giuliani. Warto w tym miejscu nadmienić, że wysłał on całą pozostałą po katastrofie stal z budynków WTC do Chin i Indii. Odbyło się to w tak wielkim pośpiechu, że nie zostawiono nawet próbek materiałów dla potrzeb dochodzenia. Jak donosiła gazeta Beijing Youth Daily, firma Baosteel z Szanghaju, największa na tamtejszym rynku, kupiła 50 000 ton stali z terenu „Ground Zero” po 120 $ za tonę. Dziennikarze gazety twierdzili, że część resztek zostanie przetopiona na pamiątki po 9/11. Czy można przyjąć, że Rudolph Giuliani będący w przeszłości Prokuratorem Generalnym USA nie zdawał sobie sprawy z wagi próbek stopionej stali dla ewentualnego wykrycia przyczyn katastrofy?”

W roku 2016, który uważam za ważny dla tego, jak Polska przygotowywała się do „wielkiego resetu”, który dopiero miał nadejść (patrz – „Covidowe Jeże”, rozdz. Nowy Światowy nieRząd), Giuliani ponownie pojawił się w Polsce. Wszystkie media odnotowały, że spotkał się z prezesem PiS. Nieliczne poinformowały, że Giuliani odwiedził Warszawę „z okazji rocznicy powstania działającej m.in. w Polsce kancelarii prawnej Greenberg Traurig”4. Firma otwarcie mówi o sobie, że „dzięki ponad 25-letniemu doświadczeniu w przeprowadzaniu największych i najistotniejszych transakcji i sporów, zdobyliśmy silną pozycję i przewagę nad innymi kancelariami prawnymi w Polsce”5. W folderze reklamowym twierdzi, że ma doświadczenie „w zakresie doradztwa na rzecz podmiotów działających w wielu sektorach, w tym między innymi bankowości i finansów, energetyki, górnictwa, technologii, mediów i telekomunikacji, przemysłu medycznego i ochrony zdrowia, nieruchomości, lotnictwa i produkcji. Do klientów kancelarii należą wiodące polskie i międzynarodowe instytucje i przedsiębiorstwa”. Notowana jest w pierwszej dwudziestce firm prawniczych na świecie. W Polsce, poza zainteresowanymi, zapewne niewiele osób w ogóle o niej słyszało. A wystarczy przyjrzeć się niektórym nagłówkom gazet, by dowiedzieć się, że doradzała takim wybitnie polskim klientom, jak OTB Ventures6, People Can Fly7, HB Reavis Poland8, czy funduszowi Abris CEE Mid-Market9, który w listopadzie 2020 roku zawarł „z podmiotem należącym do LifeHealthcare Group przedwstępną umowę dotyczącą nabycia 100% akcji Scanmed SA. Ta ostatnia firma oferowała wówczas pełnoprofilową opiekę medyczną i działała w 42 lokalizacjach na terenie Polski10.

Jednak, w maju roku 2018, Greenberg Traurig rozstała się z Giulianim po jego kontrowersyjnej wypowiedzi dotyczącej dopuszczalności opłacania adwersarzy swych klientów, podobnie jak miało to ponoć miejsce w przypadku sporu Donalda Trumpa z amerykańską aktorką pornograficzną Stormy Daniels, która przypomniała prezydentowi właśnie w 2018 roku o tym, że mieli mieć ze sobą 12 lat wcześniej bliskie relacje, a zapomniała o tym po otrzymaniu 130 000 USD. Tak to się plecie w biznesu świecie. Umęczy się człowiek na gruzach Manhattanu, nalata do Świdnicy, na Nowogrodzką, a wszystko się rypnie przez byłą striptizerkę.

Sławomir M. Kozak

Od dzisiaj w sprzedaży papierowe wydanie książki „Covidowe Jeże”, którą można kupić tutaj.

Zmieniony ( 13.01.2021. )
 
następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.