Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 15 gości
S T A R T arrow JOW-młot na partyjniactwo arrow pozory legalności arrow My, Naród, czy mamy cokolwiek do powiedzenia?
Saturday 23 January 2021 03:15:40.31.
migawki
 

24.01.2021 Bielsko Biała – 83 comiesięczny Pokutny Marsz Różańcowy i Msza święta w rycie klasycznym za Ojczyznę

My obecnie zachowujemy się często jak w ariergardzie pobitej armii, a przecież to Awangarda Zwycięstwa, kiedy nastąpi ten przełom - zależy od nas.

To całe aj-waj o szczepieniach celebrytów celowe: By ludziki poczuły zazdrość i zaczęły się pchać do szczepień.

Ja mam zamiar się zaszczepić. Ale tylko przez telefon. Tak, jak mnie leczą, tak będę się szczepił.

Yes! Yes! Yes! Polska ma pierwszą kobietę GMO! POLSKA WIELKI PROJEKT rozpoczęty!  

Była "pomroczność jasna", teraz jest "dobrowolność obowiązkowa"

Skuteczność penicyliny nie została udowodniona w kontrolowanych badaniach klinicznych, lecz w praktycznym jej stosowaniu w leczeniu rannych żołnierzy podczas II wojny światowej.

 
W Y S Z U K I W A R K A
My, Naród, czy mamy cokolwiek do powiedzenia? Drukuj Email
Wpisał: Jerzy Przystawa   
12.08.2011.

My, Naród, czy mamy cokolwiek do powiedzenia?

 

Kim jesteśmy i kto nie chce JOW ?

 

Patetyczna sytuacja. Badania opinii publicznej od lat niezmiennie wykazują, że większość Polaków chciałaby wybierać posłów właśnie w taki prosty, naturalny sposób, jak to robią Brytyjczycy, Amerykanie, Kanadyjczycy, a nawet ludzie zamieszkujący największą demokrację świata, jaką są Indie. Największa, i rządząca partia, zebrała podpisy prawie miliona obywateli pod wnioskiem o referendum w tej sprawie. Premier Rządu RP zapewnił nas już wiele razy, że nie spocznie dopóki nie wprowadzi JOW w wyborach do Sejmu. Prezydent RP, z wysokości swego Urzędu, zapewnia nas, że zawsze był i nadal jest zwolennikiem takiego rozwiązania. Ale nie zarządzi referendum w tej sprawie, bo, okazuje się, nawet gdyby wszyscy Polacy w tym referendum opowiedzieli się za JOW, to i tak nic to nie zmieni, bo konieczna jest jakaś większość polityczna, której wciąż nie ma i długo nie będzie.

 

Jerzy Przystawa

 

Prezydent Rzeczypospolitej, w ramach nowej polityki otwartości i wychodzenia naprzeciw postulatom obywatelskim, zaprosił nas do stawiania mu pytań w najważniejszych sprawach państwowych i obywatelskich, a on będzie odpowiadał, w pierwszej kolejności na te pytania, za którymi opowie się największa liczba internautów. Program nazywa się Twoje pytanie do prezydenta. W piątek, 5 sierpnia 2011, prezydent odpowiadał.

 

Tak się ułożyło, że największą popularność zyskało pytanie zadane przez p. Jana Sadowskiego:

 

Panie Prezydencie, w swojej kampanii wyborczej obiecywał Pan wprowadzenie jednomandatowych okręgów w wyborach do Sejmu RP. Razem z Senatem, bez otrzymywania zgody Sejmu, ma Pan prawo rozpisać referendum w tej sprawie. Czy doprowadzi Pan do tego?

 

A prezydent na to:

 

Byłem i jestem zwolennikiem jednomandatowych okręgów wyborczych. Dlatego z satysfakcją wspierałem wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Senatu oraz w wyborach do rady miejskiej. Zamierzam już po wyborach zgłosić propozycję zmian w ordynacji w wyborach samorządowych wszystkich szczebli tak, aby wybierać radnych w jednomandatowych okręgach wyborczych. Musimy jednak pamiętać, że w przypadku zmiany zasad w wyborach do Sejmu konieczna jest nowelizacja Konstytucji. Zmiana Konstytucji nie może nastąpić wyłącznie przez referendum. Referendum może tylko zatwierdzić wcześniej uchwalone zmiany w Konstytucji. Celem pozostaje więc budowanie porozumienia, budowanie większości wokół tego pomysłu. Zbieranie politycznego poparcia dla idei jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu wymaga konsekwencji, czasu, a czasami uporu. Liczę, że część partii politycznych, które na razie są zdecydowanie nieprzychylne dla tego pomysłu, właśnie w wyborach do Senatu, w czasie tych najbliższych wyborów i w wyborach do rad gmin, przekona się, że są istotne zalety tego rozwiązania: jednomandatowych okręgów wyborczych.

 

Patetyczna sytuacja. Badania opinii publicznej od lat niezmiennie wykazują, że większość Polaków chciałaby wybierać posłów właśnie w taki prosty, naturalny sposób, jak to robią Brytyjczycy, Amerykanie, Kanadyjczycy, a nawet ludzie zamieszkujący największą demokrację świata, jaką są Indie. Największa, i rządząca partia, zebrała podpisy prawie miliona obywateli pod wnioskiem o referendum w tej sprawie. Premier Rządu RP zapewnił nas już wiele razy, że nie spocznie dopóki nie wprowadzi JOW w wyborach do Sejmu. Prezydent RP, z wysokości swego Urzędu, zapewnia nas, że zawsze był i nadal jest zwolennikiem takiego rozwiązania. Ale nie zarządzi referendum w tej sprawie, bo, okazuje się, nawet gdyby wszyscy Polacy w tym referendum opowiedzieli się za JOW, to i tak nic to nie zmieni, bo konieczna jest jakaś większość polityczna, której wciąż nie ma i długo nie będzie.

 

Któż więc jest tą większością polityczną, która ma za nic życzenia premiera, prezydenta, a nawet woli Narodu Polskiego wyrażonej w referendum? Czy tą tajemniczą większością jest profesor Piotr Winczorek razem z profesorem Kazimierzem Działochą? Niedawno politolog z UJ, dr Jarosław Flis, napisał w artykule, że o tym co oznacza słowo proporcjonalne decyduje w Polsce profesor Winczorek. A może to niedobry Jarosław Kaczyński, który, w odróżnieniu od naszego prezydenta i premiera, zawsze wypowiadał się przeciwko JOW? Profesor Działocha już od dawna na emeryturze, ale może ktoś zna profesora Winczorka? Może dałoby się go jakoś nakłonić, żeby zmienił zdanie i przychylił się do tego, czego chce prezydent z premierem i jeszcze ogół Polaków? W końcu, o co mu może chodzić? Do Sejmu, bez powodzenia, kandydował jeszcze w roku 1989, ale teraz już chyba nie, więc co mu mogą przeszkadzać jednomandatowe okręgi wyborcze?

 

Ale jest postęp. W 1997 roku, kiedy Zgromadzenie Narodowe uchwalało obecną Konstytucję, jeden tylko poseł wrocławski dr Wojciech Błasiak, domagał się usunięcia zapisu o proporcjonalności wyborów do Sejmu. Wysokie Izby odpowiedziały na to szyderstwem, tupaniem i buczeniem. Takie horrendum nie mieściło się bowiem wówczas w głowach naszej światłej elity. Dzisiaj o JOW walczą jak lwy sam Premier i sam Prezydent Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. I z uporem, konsekwentnie – jak nas zapewnia prezydent Bronisław Komorowski – budują pożądaną większość polityczną.

 

A my, biedni obywatele Rzeczypospolitej, My, Naród, o którym grzmiał w Sali Kongresu Stanów Zjednoczonych Lech Wałęsa, czy mamy cokolwiek w tej sprawie do powiedzenia?

 

I to jest pytanie, które stoi przed nami wszystkimi: kim jesteśmy i dokąd idziemy?

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.