Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 81 gości
S T A R T arrow Kultura i okolice arrow Historia - odkłamywanie arrow Zamilczeć - czy ujawnić?
Thursday 09 July 2020 19:05:24.29.
migawki

 Pielgrzymka 2020. Piesza Międzynarodowa Pielgrzymka Tradycji Katolickiej Warszawa-Jasna Góra

Proszę o gorące modlitwy o zdrowie ks. prof. Stanisława KOCZWARY.

12.07.20 Warszawa  Msza Święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę 

Dotarła do mnie informacja, że niektórzy tradycyjni katolicy mają zamiar celowo unieważnić swoje karty do głosowania. Prosimy nie róbcie tego!

Zwycięstwo Trzaskowskiego to zwycięstwo zła w jawnej postaci. To promocja LGBT, "małżeństwa" homoseksualne, a w dalszej perspektywie adopcja dzieci przez te pary. Czy tego chcecie?

 
W Y S Z U K I W A R K A
Zamilczeć - czy ujawnić? Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
27.02.2012.

Zamilczeć - czy ujawnić?

 

Sprawy na tyle drażliwe, że „lepiej o nich zamilczeć” ?

 

         Niedawno przekonywał mnie przyjaciel, że „podłożyłem się” przez umieszczenie na mej stronie artykułu o pederastii Lenina z jego wspólnikami w zbrodni, bolszewizmie i komunizmie. Argumentował, że na pewno to wymyślili sami zboczeńcy – i jest to „woda na ich młyn”, bo podnosi, zapewne sztucznie, ich „rangę”.

         Przemyślałem to.

Uznałem jednak, że choć po stu latach, należy nam się prawda o „legendarnym Wodzu Rewolucji”, jak go jeszcze teraz nazywają zwolennicy. Jeśli artykuły o pederastii byłyby skłamane, a w szczególności książka i dokumenty w nich cytowane byłyby fałszywe - to obowiązkiem historyków byłoby szybkie ich sprostowanie. Tak się jednak nie dzieje.

         Po drugie: Historycy idei i niektórzy pisarze rosyjscy są przekonani (np. Władimir Wołkow, a z francuska Volkoff ) por. Wiara a wiedza - a CzK i Lenin czyli http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=1471&Itemid=46  , że gang Lenina to nie tylko zbrodniarze, ale zorganizowani sataniści. Ponieważ jednak sataniści „muszą” czynić zbrodnie i świństwa również w dziedzinie seksualności, to odkrycie i ujawnienie ich zboczeń dobrze wpisuje się w całokształt ich działań. Sprawę należy więc koniecznie poddać pod ocenę historyków.

 

Od dziesięciu chyba lat szeptem rozważana jest w Kościele w Polsce sprawa, kto był (jest??) wieloletnim (podobno dziesiątki lat!) agentem w Watykanie o wdzięcznej ksywie PROROK. Wydawał najtajniejsze sekrety „służbom” sowieckim, a to GRU, a to Stasi. Przez jego donosy ginęli w kazamatach KGB i GRU najlepsi, ideowi bojownicy Kościoła.

Oczywiście nie wie o tym płk. Kotowski, który kogoś przez lata w Watykanie prowadził - ale „tego to na pewno nie..”. Nawet mnie, pchełkę, goniła niedawno policja z żądania Kotowskiego (podać dokładne daty, z dokładnością do sekundy, sic!!) , kiedy pojawił się na mej stronie wpis o PROROK-u i Kotowskim). A ja po prostu skopiowałem artykuły na ten temat red. Gmyza i ks. Isakowicza. Niewinny Kotowski ich więc goni teraz po niezależnych sądach.

         Historycy zajmujący się sprawą PROROKa i znający archiwa szepcą tajemniczo, że „to nazwisko zaczyna się na drugą lub czwartą literę alfabetu. Z polskich prałatów te kryteria spełniają tylko: ks. Bolonek (obecnie arcybiskup) i ks. Dziwisz (obecnie kardynał). Jakie siły blokują ujawnienie autentycznych dokumentów? Można się domyślać, że służbom chodzi o to, by jeszcze przez jakiś czas trzymać delikwenta „na krótkiej smyczy”. Potem, gdy przestanie być użyteczny, i tak wydadzą go na pożarcie.

         Ale - jaką ulgą będzie dla tego drugiego - i dla Polaków, gdy to nazwisko wreszcie będzie ujawnione, a sprawa udokumentowana i zakończona.

         A badacze mówią: „Sławek, opisz to, ja się boję”.

 

         O przygodzie pewnego prałata, zwanego pieszczotliwie „Narcy-biskupem”, w klubie pederastów w Pradze czeskiej (bójka o wybranka  - i niespodziany pobyt na policyjnym „dołku”) powszechnie szeptało się przed dziesiątkiem lat. Seminarzyści mówili: „Nasza droga  Józia”. Ujawnienie sprawy wtedy - pozbawiło by Polaków wielu namaszczonych i napuszonych utworów, na pewno i wielu zgorszeń. Ale przeważył pogląd „ciiicho... dla dobra Kościoła...”.

         A jeszcze w Kościele: Męskie, zdecydowane odsunięcie od eksponowanych stanowisk (biskupi!) osób splamionych donosicielstwem do Informacji czy UB- SB uchroniłoby nas, katolików i Polaków, od wielu nieszczęść, który przeżywamy w ostatnim dwudziestoleciu. Pamiętam ogromne wzburzenie ministra Macierewicza, gdy po obaleniu rządu Olszewskiego publicznie zadałem mu pytanie, czy prymas Glemp, a może ktoś jeszcze w episkopacie, otrzymał informacje o agenturze w Kościele, szczególnie w episkopacie. Odpowiedział, że tego nie wolno, że byłoby to jak wybuch bomby atomowej. Był przy tej rozmowie (w Krakowie) premier Olszewski i parę osób z ich najbliższego otoczenia.

         Dotyczy to też ukrywania pedofilskich orgii Znanego Artysty i jego bliskich - ku frustracji oficerów policji mających, jak twierdzą, jednoznaczne dowody. Ale - Autorytetów nie wolno ruszać...

Podobnie, jak w przypadku Krollopa z Poznania, nawet rodzice gorszonych i marnowanych dzieciaków protestują przeciw „insynuacjom”.

Tam sąd się ośmielił. Tu – nie.

Tak wtedy, jak i teraz- takie zatajanie oceniam jako szkodliwe, a może nie które z nich nawet jako zbrodnicze.

 

Ostatnio co jakiś czas przebija się przez pajęczynę strachu, lizusostwa i tchórzostwa opowieść o „wysoko w PIS uplasowanym krecie”. Z mocnymi argumentami. Co ktoś  poinformowany a zrozpaczony wypuści na ten temat kolejną, nową informację, rozlega się zgorszone „ciiicho... dla dobra Polski.. - to z poduszczenia Urbana”.

         Jak oczyściłaby się t. zw. „scena polityczna”, gdyby to wyjaśniono.

A oto wypowiedz pani dr Fedyszak-Radziejowskiej.

"Po bardzo wnikliwym i wielokrotnym obejrzeniu filmu (z 2001 roku) jestem przekonana, że nie pozostawiono J. Kaczyńskiego samemu sobie. Sądzę, że miał i nadal ma w swoim otoczeniu dobrze schowanego kreta, do którego ma pełne zaufanie"."
        
Konwulsje w mediach związane ze Zbrodnią Smoleńską są liczne, a zamykanie oczu na oczywistości  - stałe. Wspomnę tu jedynie o blokowaniu przez patriotycznych polityków prób niezależnych ekshumacji dowodów zalutowanych przez sowietów w trumnach. A fakt ujawnienia - bardzo po czasie - przez Jarosława Kaczyńskiego, że przy powtórnym otwarciu trumny Brata zauważył tam jakąś nogę w kawałku generalskiego munduru z lampasem? Sądząc z rozmiarów - najpewniej była to noga generała Kwiatkowskiego. Jakie musiały być naciski na Jarosława Kaczyńskiego, by tego faktu nie ujawnić NATYCHMIAST -  nie potrafię sobie nawet wyobrazić. A rozpaczliwy krzyk córki Wassermanna o wynikach ekshumacji: „Nigdy się tego nie dowiecie!”  ?

Fakt, że te sprawy, razem z setkami podobnych w sprawie smoleńskiej zostały zatuszowane i przemilczane, nie znajduje racjonalnego wytłumaczenia. Taki TERROR? Czy coś gorszego ?

 

         Pod dywan! Sza!!

 

Czy długo jeszcze makabryczno-komiczne szczegóły z Ostatniego Wypadku Geremka będą szeptane, oglądane czy czytane ukradkiem? Bo co do oporów jasnogrodu wobec ujawnienia jego agenturalnej przeszłości -  jest to bardziej zrozumiałe; za duże byłyby konsekwencje dla nurtów, w których Jego wielbienie jest obowiązkiem. A te nurty dzierżą u nas ster, również mediów.

Trójkąty seksualne, czy może gwiazdy lub rozgwiazdy np. Kołakowskiego z jego znajomymi nie interesowałyby nikogo poważnego, gdyby nie chodziło o osobę publiczną, o której jej czciciele mówią, że „wyznacza standardy moralne”. Dowodził na przykład, że można być konserwatywno-liberalnym socjalistą.

Nie powinna nas obchodzić przeszłość emerytowanej burdel-mamy. Pod warunkiem, że nie jest powoływana przez opinię oświeconych na przeoryszę w zakonie kontemplacyjnym, a później - beatyfikowana.

Jednym z bardziej przewrotnych haseł post-modernistów jest slogan „Drogowskaz nie biegnie w kierunku, który wskazuje”.

A wrzeszczący i plujący (tak śliną, jak inwektywami) staruszek, bezczelnie nazywający się i tytułowany ”profesorem”? W przyzwoitym towarzystwie nie ośmielono by się go czcić jako „przyzwoitego”.

 

Rozumiem, że „strona Postępu” czyli jasnogród, muszą se stworzyć i pielęgnować bożyszcza czy autorytety. Ale dlaczego ludzie uczciwi, zwykli ludzie, Polacy wzdrygają się i nie chcą na przykład nawet czytać donosów Mazowieckiego na umęczonego Biskupa Kaczmarka, lub panegiryków Szymborskiej na cześć Stalina?

ciiicho... nie wypadaa..”

 

         O ileż organizm Narodu będzie zdrowszy i silniejszy, gdy takie wrzody zostaną wycięte, a rany oczyszczone i zabliźnione!

         Poznać prawdy - ...” nie wypada..” , a robić świństwa i zbrodnie - wypada? Czy na ukrywaniu prawdy może wyrosnąć Dobro?

 

Zmieniony ( 28.02.2012. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.