Kto i w jakim celu propaguje pogańskie zwyczaje, np. Halloween?

Kto i w jakim celu propaguje pogańskie zwyczaje Halloween?

Izabela BRODACKA

Halloween jest pogańskim zwyczajem przeniesionym do kultury anglosaskiej z celtyckiego czczenia zmór, upiorów i innych złych duchów. Estetyka tych obyczajów jest ohydna. Uczestnicy tych dziwnych zabaw przebierają się za upiory, nietoperze i straszydła. Imitują rozkład ludzkiego ciała, malując i charakteryzując twarze w blizny i krwawe rany. Organizatorzy zachęcają dzieci, czasem bardzo małe, kilkuletnie, do odwiedzania okolicznych domów w makabrycznych przebraniach i proszenia o słodycze, strasząc zemstą za odmowę. „Cukierek, albo psikus”- mówią.

Dlaczego więc ta wątpliwej jakości zabawa jest propagowana także w Polsce? Otóż jest to przejaw aktywności ludzi, dla których wszystko co alternatywne i obce dla naszej kultury, tradycji, katolickiej religii i polskich obyczajów jest cenne.

Dlaczego? Dlatego, że wierzą w to, że ta alternatywa, zresztą nieważne jaka, oby obca, osłabia polską tradycyjną tożsamość, której szczerze i całym sercem nienawidzą. Bo sami są z innej kultury. Najczęściej z tej, którą przywieziono na radzieckich tankach. Oczywiście nigdy się do takich motywacji nie przyznają. Twierdzą, że to takie zabawne, światowe, rozwijające wyobraźnię i nowoczesne. Halloween, Chanuka, wiara w gusła i talizmany, w czerwone sznureczki chroniące przed urokiem oraz wszelkie pogańskie obyczaje są przecież takie cool.

A tak naprawdę chodzi o zmarginalizowanie dnia po Halloween, pierwszego listopada, Święta Wszystkich Świętych i przypadającego jeden dzień po nim Święta Dnia Zadusznego. Ludzie z tej grupy nazywają Dzień Wszystkich Świętych, Świętem Zmarłych. Nie wiedzą, albo nie chcą wiedzieć, że nie ma w naszym kościele takiego święta jak Święto Zmarłych.

Wykorzystując pomysł Stanisława Lema, który w powieści ‘Solaris” nazwał człowieka nierozumnego, bezmyślnego i bezwolnego, a niebezpiecznego bo służącego zniewoleniu, „dobrowolnym upowszechniaczem porządku absolutnego”, ja nazywam tych popularyzatorów bezwartościowych, a szkodliwych obyczajów Dobrowolnymi Upowszechniaczami Propozycji Alternatywnych. Skrót proszę sobie odtworzyć.

Są oni najbardziej aktywni w środowiskach ważnych i wrażych, odpowiedzialnych za wychowanie, czyli w szkołach. Ci sami nauczyciele, którzy w proteście przeciw poprzedniej władzy, która zresztą, paradoksalnie, najlepiej o nich dbała dając poważne podwyżki, zrobili z siebie bydło przebierając się swego czasu za krowy, organizują również Halloween. W jednej z podwarszawskich szkół, na plakacie informującym o tej „zabawie” napisali, że uczniowie, którzy się przebiorą i będą gotowi zrobić z siebie straszydła, nie będą w tym dniu pytani.

Nikomu nie przyszło do głowy, że taki szantaż jest niezgodny z prawem oświatowym i jest głęboko antywychowawczy. No, ale czy możemy cokolwiek wymagać od nauczycielek organizujących wcześniej czarne piątki i biorących udział w strajkach kobiet z hasłami ośmiu gwiazdek? Te same panie wymagające od swoich uczniów stosowania przyzwoitego, literackiego języka, nawoływały do jeb…. PIS-u. Innym środowiskiem grupy Dobrowolnych Upowszechniaczy Propozycji Alternatywnych są media. Tam jest również pełno tych „nowoczesnych” zwolenników światowych obyczajów.

Pogańskie praktyki Halloween są groźne, niebezpieczne i godzące w rozwój życia duchowego dzieci jeszcze z innego ważnego powodu. Bardzo destrukcyjnie trywializują majestat śmierci. W kulturze katolickiej, zresztą nie tylko w niej, także w wielu innych kulturach, śmierć jest nieodłącznie związana z pewnego rodzaju tabu. Zmarłych otacza się pamięcią, szacunkiem i modlitwą. Miejsca pochówku naszych zmarłych estetycznie oznaczamy nagrobkami i pomnikami. Kładziemy na nie z szacunkiem kwiaty i zapalamy znicze. Małpowanie, udawanie nieboszczyków, kpina ze zmarłych, zabawy z pogrzebów i inne obrzydliwe wygłupy są obce naszym wartościom i naszej kulturze.

Dla przybliżenia sobie i zrozumienia tego fenomenu polecam znakomitą książkę Janusza Szewczaka pod tytułem: „ Piękno zdeptane, kult brzydoty”. Dodam coś od siebie. Otóż brzydota była eksponowana w dziełach tak zwanych wyklętych czy przeklętych poetów (poètes maudits). Poètes maudits według Verlaine’a to: Tristan Tristan CorbièreArthur RimbaudStéphane MallarméMarceline Desbordes-ValmoreVilliers de l’Isle-Adam i Pauvre Lelian (anagram imienia i nazwiska Paula Verlaine’a). Ta lista podlegała licznym zmianom lecz nie czas tu i miejsce na szkolne rozprawki. Poeci wyklęci słynęli z odrzucania norm społecznych i gorszącego trybu życia. Moim zdaniem świadomy turpizm ich utworów miał jednak przede wszystkim wskazywać tragiczne antynomie ludzkiej egzystencji. Wbrew pozorom nie było to nasładzanie się ( rusycyzm celowy) czyli rozkoszowanie się ohydą charakterystyczne dla współczesnego turpizmu i dla tradycji wschodniej.

W Polsce nie dzieliliśmy się ze zmarłym alkoholem ulewając część kieliszka na jego grób i zawsze szanowaliśmy wszelkie groby, nawet groby wrogów. Powiedzonka: „ zatańczę na twoim grobie” lub: „ urwę ci łeb i dam dzieciom do zabawy” nawet w literaturze niższego lotu przypisuje się wyłącznie gangsterom i to najczęściej zza wschodniej granicy.

Ciekawym przykładem tego o czym piszę są losy pomniczka niemieckich ofiar I Wojny Światowej. Otóż pomniczek ten przetrwał schowany za krzakami we wsi Matyty. Pokazał mi ten pomnik w najgłębszej tajemnicy jeden z jego sąsiadów należący do ludności napływowej ze wschodu lecz rdzennie polskiej osiedlanej tu przez komunistów. Komuniści konsekwentnie niszczyli ślady niemieckie na tych ziemiach. Niszczyli groby, wysadzali pałace. Taki los spotkał podobno pałac w sąsiednim Pomielinie ( Pomehlen) – przysiółku wsi Wieprz. „ Cóż te dzieciaki były winne, że je wysłano na wojnę i zabito”- powiedział sąsiad. Zabici mieli najczęściej po 16, 17 lat. Sąsiedzi pomnika ze wsi Matyty rozumieli to czego nie chcą rozumieć nasi celebryci. Zmarłym należy się po prostu szacunek.

A może brzydota i brak kultury są po prostu celowo wdrukowywane przez nasze media w społeczeństwo.?