ŻUL czy KUL? Oto jest pytanie.

ŻUL czy KUL? Oto jest pytanie.

Zaskoczyła i ucieszyła naszą redakcję wieść, że kultywowanie talmudycznego kultu w imieniu uniwersytetu lubelskiego im. Jana Pawła II przez akademicką grupę judaizantów w końcu spotkało się z reakcją (późno bo późno ale zawsze coś), sprzeciwem i potępieniem od wielu pracowników naukowych i studentów. Ośmieszanie i podrywanie autorytetu uczelni przez oficjalne i nagłośnione medialnie praktykowanie pogańskich obrzędów sprawiło, że już od wielu lat nie nazywaliśmy lubelskiej uczelni KUL-em ale ŻUL-em. Spolegliwość wobec żydostwa ośmieszała i podrywała autorytet uczelni tradycyjnie nazywanej „katolicką”. Ale miało to bardzo poważne poza symbolicznymi konsekwencje: powodowało wyrzucanie pracowników naukowych za „antysemityzm”, cenzurowanie wolności naukowych badań i twierdzeń, dyskryminacja i likwidacja nauki broniącej doktryny, obyczajów, liturgii katolickiej, fałszerstwa i przemilczanie faktów historycznych, by wiedzę historyczną nagiąć do żydowskiej dominacji ideologicznej nad doktryną katolicką. Przykładem żydowskich szykan wobec polskiej nauki jest los ks. prof. Tadeusza Guza, wobec którego judaiści talmudyczni rozpętali kilka lat temu istne medialne piekło, mające go zdyskredytować, pozbawić dobrego imienia, zniszczyć naukowo. Żydostwo i towarzystwo fałszywych ekumenistów czyniło to politycznie i medialnie, oraz podporządkowanymi żydostwu mediami, gazetami, artykułami w internecie a także pozwami sądowymi. Trzeba wspomnieć o wyrzuceniu wiele lat temu z KUL-u dr. Stanisława Koczwary za „antysemityzm”, który za mówienie prawdy niejednokrotnie był prześladowany, a nagonka żydostwa spowodowała, że został usunięty z KUL-u i obecnie jest profesorem na wileńskiej uczelni, przez co Polska i Lublin straciły jedną z największych indywidualności nauk humanistycznych, wierzącego, odważnego kapłana i rzetelnego naukowca i profesora. Wiemy skądinąd, że nie są to jedyne ofiary poprawności politycznej, których zniszczyły, pozbawiły stanowisk na KUL-u środowiska judaizatorów.

Musiało to być bolesne dla osób, które KUL wybierały na swą uczelnię mając katolicką wiarę i na tyle wiedzy i uczciwości, że umiały rozpoznać żenujący upadek manifestujący się przez publiczne karanie i poniżanie katolików, Polaków, naukowców, przeprowadzane przez lubelskich, wysoko postawionych judaizatorów na stanowiskach, również uczelnianych i hierarchicznych. Akty te były przeprowadzane na życzenie bezczelnych talmudystów przez tchórzliwych urzędników uczelni, którzy najczęściej usprawiedliwiali się możliwością utraty dotacji rządowych i „dziwnych” dotacji organizacji i fundacji pozarządowych.

Poniżeniem Polaków było w minionym roku wyrzucenie wydawnictwa Capital przez rektora KUL-u z organizowanych na uczelni Targów Wydawców Katolickich, z powodu obecności na nich książki Ks. dr Stanisława Trzeciaka, zwanego przez Gazetę Wyborczą „czołowym antysemitą”. Opinię publiczną w Polsce zbulwersował fakt, że usunięto stoisko niewygodne dla judaizantów, choć nie przeczące historycznej i naukowej prawdzie. Czy to gazeta żydowska dla Polaków ma decydować o tym, co prezentuje Polak Polakowi i katolik katolikowi na „katolickim” uniwersytecie? Są to objawy zatrucia nauki polskiej gwałtem judaistycznym na polskim umyśle a palenie chanuki na uczelni jest tego manifestem i objawem.

Problem tkwi w tym, że wyrzekając się wiedzy, która katolikom od pierwszych dni Kościoła towarzyszyła a promując śmieszne i infantylne żydowskie obrzędy, będące obrazem żydowskiej dominacji politycznej i ideologicznej, uczelnia poniżała prawdziwą religię katolicką. Nie pozostawiała miejsca na pobożne i duchowe przeżycie adwentu ale mieszała je z talmudycznym brudem, herezją niszczącą jasność oczekiwania na Chrystusa, którego Żydzi odrzucili. Palenie chanuki w takim czasie jest wyrazem żydowskiej perfidii, która nakłada swoje obrzędy na katolicki kult, i wyrazem odstępstwa, zdrady wiary tych urzędników Kościoła i uczelni, którzy do tego dopuścili.

Ma to o wiele wyraźniejsze konsekwencje, niż symboliczny akt. Jest to podmienianiem kultury, obyczaju i nauki, to zmiana świadomości Polaków. Zniszczenie intelektualne polskiej myśli naukowej, żeby nie można było powoływać się na kulturę łacińską, żeby nie można było powoływać się na obiektywizm prawa naturalnego będącego podwaliną kultury łacińskiej, a którego absolutnie nie uznaje współczesny talmudyzm.

Nie zabijaj – prawo naturalne, pogwałcone przez segregację na ludzi-żydów, i gojów-zwierzęta w ludzkim ciele mające służyć żydom. Oto wkład żydowski z sprawy społeczne Polski. Tu wpisują się słowa Gizeli Jagielskiej, że jest żydówką i ateistką, więc będzie wykonywać aborcję (na gojach).

Przemysł farmaceutyczny bazujący na szczątkach abortowanych ludzi, z których tkanki i części ciała rozwozi się do laboratoriów i używa do produkcji kosmetyków. Czy to nie przypomina rytualnych mordów, po których krew ofiar zabitych w rytualny sposób zostawała w częściach rozwożona po miejscach zamieszkania żydów, albo suszona na proszek i rozdzielana pomiędzy wiele kahałów? Czy dodawanie tych śladowych ilości krwi chrześcijańskiej do żydowskiej macy nie przypomina jako żywo farmacji homeopatycznej? Niby bzdurna rzecz, ale wieki wypraktykowały a współczesna farmacja naukowo potwierdza, że to działa.

Dokonywanie aktów rytualnego zamęczania chrześcijańskiego chłopca z pozyskiwaniem jego krwi jako żywo tłumaczy głośne w ostatnich latach bestialskie pozyskiwanie adrenochromu przez wielkich tego świata, którzy krew tak pozyskaną traktują jak narkotyk.

Mamy więc zepsute nauki, bo najpierw musi być ideologia ekumenizmu, aby udawać, że to zażydzenie medycyny, kosmetologii, farmacji jest zgodne z zasadami cywilizacji łacińskiej. Czy dlatego Ks. dr Stanisław Trzeciak jest „czołowym antysemitą”, że ma wiedzę na temat prawdziwego oblicza judaizmu po odrzuceniu Chrystusa i pogardzeniu Jego Kościołem?

Jakie prawa ma synagoga do dyktowania katolikom, co mają myśleć, mówić i jak celebrować katolickie obrzędy? Niestety od Soboru Watykańskiego II żydzi i judaizanci zmieniają katolicką liturgię, wymazując każde wspomnienie historycznej walki na śmierć i życie pomiędzy Chrystusem a diabłem, między Kościołem a synagogą. A że diabeł pod własną postacią byłby zbyt oczywisty, katolików omamił ideologią ekumenizmu, który dyktuje katolikom co mają myśleć, jak się modlić i wpycha w praktyki sodomii, segregacji ludzi, eutanazji, aborcji, używania zamordowanych dzieci jako produktów dla nauk medycznych i kosmetologii. Palenie chanuki na uczelni katolickiej, która otwiera wydział medyczny, jest nie tylko symbolem, jest owocnym w przeklęte konsekwencje aktem zniszczenia polskiej nauki po zepsuciu polskiej, katolickiej duszy.

Osobiście nie mogliśmy wybaczyć KUL-owi który od lat zwiemy ŻUL-em z powodu oficjalnego przejęcia przez żydostwo, że wiele już lat niszczy uroczystość pierwszego Męczennika Św. Szczepana, zakatowanego za wiarę w Chrystusa przez Żydów, listami rektora KUL, które w zasadzie nie mają nic wspólnego z doktryną katolicką, a są propagandą ideologii i żebractwem o finansowe wsparcie od pogardzanego narodu gojów. Wiele już lat nie słyszeliśmy prawdziwej homilii ani kazania, które odnosiłoby się do realiów, do wydarzeń historycznych, które są prawdziwe i aktualne do dziś. Nie mogliśmy wybaczyć, że Adwent, ten przepiękny i święty okres liturgiczny przez takie spektakle, jak palenie chanuki na KUL-u był wybrudzony, zadymiony infantylnymi obrzędami talmudystów, które fałszowały i zaciemniały jasność wiary Chrystusowej. Nagromadzenie listów „pasterskich” w tym od Rektora KUL w okresie świątecznym skutecznie niszczy co roku świąteczne przeżycie narodzenia jedynego Zbawiciela ludzkości. Wracając do Św. Szczepana ukamienowanego przez Żydów, którego Kościół w Polsce już praktycznie nie wspomina, wychodzi na to, że nadmierne pompowanie pytania, kto zamordował Jezusa Chrystusa znajduje niepodważalną odpowiedź w fakcie śmierci św. Szczepana. To wydarzenie raz na zawsze likwiduje żydowskie, pseudonaukowe wątpliwości, dlatego też od lat nie mogło być komentowane w kościołach polskich.

Złość żydowska zamordowała Syna Bożego i Jego pierwszego Męczennika, św Szczepana.

Te i inne rzeczy sprawiły, że odezwaliśmy się w tej sprawie. W kontekście wielu agresywnych reakcji na chanukowe prowokacje na całym świecie (patrz chanuka w Sydney 2025) pragniemy ostrzec środowiska KUL-owskie, zanim zostanie zastosowana procedura infamii i persony non grata, o narastającym gniewie oszukanego i wykpionego narodu polskiego, który jakkolwiek jest bardzo powolny i potulny, ostatecznie może domagać się satysfakcji w sposób niezwiązany z kategoriami pokojowymi (patrz wielka zniżka dla kupujących taczki w Lublinie i okolicach). Nie moglibyśmy sobie wybaczyć, gdybyśmy nie ostrzegli, co zresztą czyniliśmy wcześniej. Dziś fałszywi historycy mówią o spalonych synagogach, ale zamilczają o zaginionych polskich i chrześcijańskich dzieciach, które poprzedzały płomienie zemsty. Żydzi umieją zrobić z tego biznes i sami prowokują takie zachowania perfidią i bezczelnością, ale nie zmienia to faktu, że był czas, kiedy mniej potulne narody od polskiego, wyganiały ich nie bez powodu ze swych granic (por: A quo primum ) i tak się należało. Czy bez tego trzymania ich w ryzach da się odnowić kulturę, powrócić do katolickiej liturgii, zachować nieskażoną wiarę, przywrócić katolickie obyczaje? Na pewno nikt o talmudycznej duchowości nie powinien pełnić żadnych urzędów, ani w Kościele, ani na uczelniach, ani jako medyk, ani farmaceuta, ani notariusz, ani prawnik, bo nie może mieć judaizant nic wspólnego z obiektywną prawdą i prawem naturalnym, które jest podstawą wszelkich innych praw.

Król Zygmunt Stary zakazuje żydom w Płocku handlu detalicznego.

Dlatego też w oczach gremium naszej redakcji ktokolwiek organizował, popierał i uczestniczył w obrzędach sekty żydowskiej na KUL-u zasługuje dozgonnie na uniwersytecką infamię bez prawa do rewokacji. (Czy za zdradę wiary dotyczy to także metropolity lubelskiego, bez którego wiedzy na ołtarzu katedralnym nie leżałby tałes zamian obrusa i nie byłoby palenia chanuki, zamiast przeżywania adwentu?) Zasługuje na ogłoszenie go personą non grata, nie tylko w oficjalnych strukturach Kościoła ale również w narodzie polskim w kraju i za granicą.

Sygnatariuszom Listu Otwartego, w którym sprzeciwiają się judaizacji KUL-u, i łączeniu celebracji adwentu z chanuką gratulujemy odwagi cywilnej, cnoty męstwa, cierpliwości i roztropności. Cieszymy się, że spod plugawego czerepu ŻUL-u wydostał się prawdziwy polski i katolicki głos, ratujący choć odrobinę honor lubelskiej, tradycyjnie polskiej i katolickiej uczelni.