Niezbędność odrodzenia polskiej edukacji
Każdy człowiek jest cząstką ludzkości, ale świadomość tego jest na tyle nikła, że nie powoduje zahamowania wojen i nienawiści. Każdy z nas jest także cząstką społeczeństwa, narodu, rodziny i rozmaitych organizacji, partii, czy stowarzyszeń.
Naród jako spoiwo jednostek od wieków pełni istotne znaczenie. Rodzimy się i jesteśmy kształtowani w duchu określonej kultury narodowej. Nie należy tego interpretować jako nacjonalizmu. W tym procesie kształtowania świadomości narodowej w duchu braterstwa z innymi narodami istotną rolę pełnią nauczyciele.
Niestety, status nauczycieli w społeczeństwie nie ma u nas dostatecznie wysokiej rangi. Problem jest nader poważny, ponieważ nauczyciele mają przemożny wpływ na kształtowanie świadomości jednostek. W XXI wieku tę rolę pełnią, niestety, w znaczenie większym stopniu media. Tak się dzieje, bowiem siła oddziaływania kultury obrazkowej jest potężniejsza od słowa.
Od stanu świadomości jednostek zależy ukształtowanie świata, w którym żyjemy. To świadomość na przykład prawodawców determinuje treść wydawanych przepisów prawnych, a one rozstrzygają sposób gospodarowania, edukację, konkretyzację praw człowieka, czy organizację lecznictwa.
Jest oczywiste, że człowiek nie ma wpływu na sposób funkcjonowania świata przyrody. Jesteśmy zdolni jedynie naruszać harmonię tego świata w którym żyjemy. Natomiast świat kultury jest stwarzany przez kolejne pokolenia, które pojawiają się na planecie Ziemia. Człowiek – a nie rynek – decyduje o zmianach epok społeczno-gospodarczych. Przejście od niewolnictwa poprzez feudalizm, kapitalizm, socjalizm do neokapitalizmu jest dziełem decyzji tych, którzy mają władzę. Człowiek – a nie rynek – decyduje o przewadze w państwie bądź wyłączności określonej formy własności: prywatnej, spółdzielczej, państwowej.
Sprawą fundamentalną jest więc szerokość horyzontów myślowych, stan świadomości tych, którzy decydują o rozstrzygnięciach społecznych, politycznych, gospodarczych, kulturowych. Innymi słowy, istotne znaczenie ma edukacja. W ostatnich dziesiątkach lat nastąpił, niestety, upadek edukacji spowodowany zmianami w strukturze uniwersytetów i zmianami treści nauczanych przedmiotów. Rozliczne przejawy negatywne przejawy to na przykład wprowadzenie punktów, egzaminy oparte o testy, wprowadzenie stanowiska profesora uniwersytetu, likwidacja stopnia profesor nadzwyczajny, wprowadzenie licencjatów. likwidacja asystentów, wprowadzenie studiów doktoranckich, czy limitu wieku profesorów. Pamiętam moich wspaniałych Mistrzów, którzy w czasach dawnej Polski wykładali mając więcej niż osiemdziesiąt lat i kierowali katedrą. Relacja profesor – doktorant zastępuje dawnej relacji profesor – asystent. Przypomnę, że w latach 1918 – 39 przyczyniła się do zespolenia Polaków żyjących przez dziesiątki lat w trzech zborach.
Ponadto nasza mikromania narodowa – znakomicie wyrażona przez Juliusza Słowackiego – sprawia, że wpatrzeni jesteśmy od pokoleń w Zachód, a obecnie zamerykanizowaliśmy się. Polscy uczeni, ich cenne i wciąż aktualne teorie są zapomniane, nie wykładane. Wróćmy do tradycji, do polskiego dorobku, co ma szczególne znaczenie w dziedzinie psychologii i pedagogiki, a także psychoterapii. Obecnie przybliża się teorie zaczerpnięte z obcej kultury, co jest wyrazem mikromanii. Nasze osiągnięcia stają się zapomniane.
Obecna edukacja zinstytucjonalizowana nie pomaga w rozwoju wrażliwości, w rozbudzaniu wyobraźni, którą niszczy kultura obrazkowa oraz nie sprzyja rozwijaniu sfery uczuć. A czyniły to w Polsce międzywojennej szkoły Ziemianek, a także Uniwersytety Ludowe, które funkcjonowały jeszcze w Polsce Ludowej. Kształci się obecnie specjalistów wąskich dziedzin. Zanika warstwa polskiej inteligencji, która odznaczała się szerokimi horyzontami myślowymi. Tworzymy odduchowiony, zmaterializowany świat, w którym przestały oddziaływać ideały.
Należałoby też pilnie przywrócić nauczanie filozofii i etyki na wydziałach z których zostały obecnie wyrugowane jako przedmioty obowiązkowe. Edukacja – szczególnie w dobie internetu – powinna nie tylko przekazywać wiedzę, ale także pomagać w kształtowaniu charakteru, czego domagali się polscy uczeni. Profesor Irena Wojnar słusznie podkreślała znaczenie sztuki – co jest dziś zapomniane – w rozwoju wrażliwości i uczuciowości. Przywrócenie nauki jaką jest higiena psychiczna przyczyniłoby się do właściwego pojmowania zdrowia psychicznego. Jej twórcą jest Kazimierz Dąbrowski.
Teorie polskich uczonych są zapomniane, nie wykładane mimo ich aktualności. W rezultacie obecna edukacja nie pomaga w rozwoju wrażliwości, nie rozbudza wyobraźni, nie przyczynia się do podniesienia na wyższy poziom sfery uczuć. Sugeruje się, by dążyć do niższych wartości, czyli dóbr materialnych. Odrodzenie znaczenia teorii profesorów Kazimierza Dąbrowskiego i Juliana Aleksandrowicza przyczyniłoby się do przezwyciężenia błędnego poglądu wskazującego dobra materialne jako cel i sens wysiłków człowieka. Przypomnę, że polscy filozofowie w czasach zaborów byli zaniepokojeni zmaterializowaniem Zachodu. Mieli poczucie misji, by odrodzić duchowo społeczeństwa zachodnio-europejskich krajów. Dziś nasze zmaterializowanie zapewne przerasta ówczesną sytuację w tych państwach.

Filozofia została w ostatnich dwóch dziesiątkach lat wyrugowana z nauczania akademickiego jako przedmiot obowiązkowy. Na przykład na Wydziałach Prawa również etyka i filozofia prawa mają obecnie status przedmiotów do wyboru. Podobnie jest z kształceniem lekarzy. Julian Aleksandrowicz, profesor medycyny i filozof, pisał w drugiej połowie XX wieku, że medycyna odcięta od korzeni filozoficznych – usycha.
Deklaruje się powszechnie, że najwyższą wartością jest człowiek i jego zdrowie. A człowiek jest jednością psychofizyczną, więc uczeni tej miary co profesor Irena Wojnar i wspomniany profesor Julian Aleksandrowicz słusznie domagali się, by w leczeniu pomocne i zalecane było oddziaływanie sztuki i literatury pięknej. Było to faktem w Klinice Hematologicznej Juliana Aleksandrowicza w Krakowie. Chory jest bowiem nie określony organ, lecz człowiek. Warto przywrócić przekształcone przez Juliana Aleksandrowicza porzekadło: W zdrowym duchu – zdrowe ciało. Wymieniony profesor był jednym z pierwszych uczonych głoszących holizm, a więc teorię jedności wszechrzeczy. Niepokojący go kolonizatorski stosunek do świata przyrody pogłębił się. Pogląd tego uczonego, że pokój jest tym dla ludzkości, co zdrowie dla pojedynczego człowieka, powinien być obecny w procesach edukacyjnych. Uczony ten wskazywał też siłę leczniczą nadziei.
Zahamowanie niszczenia świata przyrody oraz poprawianie świata przez nas stwarzanego jest zależne od stanu świadomości jednostek, a tę kształtuje w dużej mierze edukacja. Człowiek myślący w XXI wieku jest równie potrzebny, co człowiek czujący i wyobraźnią wykraczający poza teraźniejszość. Wróćmy do tradycji. Niezbędne jest nie tylko przekazywanie wiedzy, ale także edukacja, która będzie pomagać w rozwoju uczuć, wyobraźni i wrażliwości. Uczucia są wszechobecne w psychice. Nie ma stanów wolnych od obecności uczuć. Niezbędne jest też wyrabianie poczucia, że jest się cząstką nie tylko rodziny, społeczeństwa, narodu, ale także ludzkości. Zmniejszyłaby się dzięki temu agresja i być może odrodziłyby się ruchy pacyfistyczne.
Edukacja ma istotne znaczenie, bowiem ci, którzy dziś chodzą do szkoły, jutru w parlamencie będę uchwalać prawa przesądzające rozwiązania gospodarcze, społeczne, polityczne w państwie. Niebezpieczny jest kształtowany nowy typ inteligenta pozbawiony dawnej wszechstronności, zamknięty w obszarze wąskiej specjalności, o niklej wrażliwości i uczuciowości. Zagrożeniem jest pogląd, że edukacja ma dostosowywać się do potrzeb rynku jako rzekomo obiektywnie działającej siły.
Należałoby odrodzić naukę higienę psychiczną. Jej twórca Kazimierz Dąbrowski szerzył tę wiedzę w latach siedemdziesiątych między innymi w kwartalniku „Zdrowie psychiczne” wydawanym przez PAN. Szczególne znaczenie ma zapomniana dziś książka zbiorowa wydana pod jego redakcją „Zdrowie psychiczne”. Profesor skupiał wokół siebie nie tylko uczonych tej miary co Kazimierz Pospiszyl, Bruno Hołyst, czy Lew Starowicz, ale także twórców sztuki tej miary, co Jerzy Grotowski, czy Józef Szajna, który pełnił m.in. funkcję prezesa Polskiego Oddziału Stowarzyszenia Kultury Europejskiej z siedzibą w Wenecji.
Higiena psychiczna kwestionuje utożsamianie zdrowia z dobrostanem fizycznym, umysłowym, społecznym. Także odległa jest od utożsamiania go ze zdolnością do działań efektywnych. Wyrazem zdrowia nie jest także harmonijne współżycie z otoczeniem, ani równowaga psychiczna. Przedstawiciele tej nauki również podważają pogląd zgodnie z którym sprawne, praktyczne funkcjonowanie w świecie miałoby być wyrazem zdrowia psychicznego. Na gruncie tej nauki ostro jest krytykowany pogląd uznający przystosowanie do otoczenia jako wyraz zdrowia psychicznego. Odważny i cenny jest pogląd, iż talent i empatia znaczą więcej w dziedzinie psychoterapii niż dyplomy.

Zdrowie psychiczne pojmują przedstawiciele tej nauki jako zdolność do rozwoju w kierunku ideałów jednostkowych i grupowych. Wykazują jałowość życia nasyconego dążeniem do wartości niższych. Nastąpiła dzięki tej nauce zmiana stosunku do psychonerwic. Uznano je za przejaw przyspieszonego rozwoju psychicznego a nie chorobę. Sformułowana została psychoterapia przez rozwój. Zostało wyjaśnione, że stany psychonerwicowe są udziałem jednostek wyjątkowo wrażliwych i rozwiniętych uczuciowo. Życie człowieka, a więc i jego zdrowie jest wskazywane jako wartość fundamentalna. Płynie stąd nakaz troski o światowy pokój, o działania w tym kierunku. Natomiast czynnikiem chorobotwórczym jest uznawanie zdobywania dóbr materialnych za cel istnienia.
Zarówno ujęcie zdrowia psychicznego, jak i całość poglądów Juliana Aleksandrowicza – wybitnego przedstawiciela tej nauki -ma znaczenie zarówno teoretyczne, jak i praktyczne. Wskazywał, że dążenie do ideałów umacnia zdrowie, ponieważ umacnia poczucie sensu własnego życia. Zalecał odkrywanie pasji w sobie oraz żarliwość w jej urzeczywistnianiu. Służy zdrowiu wspólne z innymi podejmowanie czynów mających na celu budowanie świata na miarę ludzkich tęsknot. Zwracał uwagę na to, że działania są ugruntowane w światopoglądzie, a o jego wyborze decydują przemyślenia, przeżycia, właściwości psychofizyczne jednostki, a w tym odwaga, by nie ulegać naciskom tego, co przeciętne. Niemałą też rolę w wyborze światopoglądu pełni środowisko i kultura w obszarze której się wzrasta, a także obserwacje i własne doświadczenia. Uczony ten byłby ostrym krytykiem funkcjonującego dziś poglądu, że należy się uczyć dla potrzeb rynku.
Nasza wada narodowa – mogilnictwo, czyli docenianie wybitnych Polaków dopiero, gdy zakończą życie, zawiodła wobec Kazimierza Dąbrowskiego. Nadal bowiem jego teoria dezyntegracji pozytywnej nie jest wykładana i brakuje poradni stosujących metodą psychoterapii nakreślonej przez tego uczonego. Ten niedoceniony profesor medycyny i filozofii wykładał swoje poglądy na uniwersytetach w Kanadzie, ponieważ nie miał takiej możliwości w Polce.
Dokonał przewrotu w sposobie rozumienia zdrowia psychicznego. Wykazał, że nerwice i psychonerwice są wyrazem przyspieszonego rozwoju psychicznego. Przewrotem jest także wprowadzone przez niego pojęcie pozytywnego nieprzystosowania do środowiska. Twierdził, że poczynaniami człowieka kierują w większym stopniu uczucia niż racje rozumowe. Wyjaśniał, że człowiek zdrowy psychiczne charakteryzuje się tendencją do wewnętrznego rozwoju. Podążając tą drogą przekraczamy fazy biologiczne. Człowiek nie musi być zdeterminowany fazami biologicznymi jak dojrzewanie, przekwitanie, kalendarzowa starość. Zdrowy psychicznie człowiek odznacza się skrystalizowanym ideałem indywidualnym i społecznym. Dążenie ku nim – a nie do zysku, czy sukcesu – to jedyna właściwa droga.
Fundamentalne znaczenie ma pojęcie pozytywnego nieprzystosowania do świata sformułowane przez Kazimierza Dąbrowskiego. Naruszył tym samym utrwalony od pokoleń i funkcjonujący w pedagogice oraz resocjalizacji pogląd o konieczności procesów przystosowawczych. Wyjaśniał, że bunt w stosunku do obiegowych wartości i obyczajów pozwala kształtować cechy indywidualne i odnaleźć własną drogę. Kazimierz Dąbrowski twierdzi, że negatywne nieprzystosowanie wyraża się jedynie w postaci alkoholizmu, narkomanii i lekomanii oraz drogi przestępstw.
Zgodnie z poglądami funkcjonującymi w obszarze higieny psychicznej wynika, że uniezależniając się od środowiska osiągamy własną autentyczność. Słuszne jest wskazanie, że należy nie przystosowywać się do tego, co budzi niezadowolenie lecz do tego, co być powinno w ocenie danego człowieka. Tworząc pojęcie pozytywnego nieprzystosowania do świata, Kazimierz Dąbrowski naruszył utrwalony od pokoleń pogląd o konieczności procesów przystosowawczych. Pozytywny sens ma bunt w stosunku do wielu obiegowych wartości. Poglądy większości nie są nosicielem jedynie słusznego poglądu. Wielka liczba osób wyrażająca jakiś pogląd nie jest dowodem jego prawdziwości.
Pozytywne nieprzystosowanie jest wyrazem wolności wewnętrznej człowieka. Nie ma modelu człowieczeństwa, który z konieczności powinniśmy powielać w naszym życiu.
Szczególne znaczenie poglądów Kazimierza Dąbrowskiego wyrasta zwłaszcza w naszym stuleciu. Zaznaczają się bowiem silne tendencje przystosowawcze. Ponadto sukces, bogacenie się, czyli niższe wartości oddziałują z wielką siłą poprzez kulturę obrazkową, czyli kulturę mediów. Człowiek pozytywnie nieprzystosowany jest tym, czym sam siebie uczyni. A więc osiąga autentyczność w znaczeniu zgodności z własnym ja.
Edukacja całożyciowa, obecnie postulowana, nabrałaby głębszego sensu poprzez nasycenie jej poglądami polskich uczonych. Przedstawiłam tu jedynie skrótowo wybrane przykłady zaczerpnięte z polskiej tradycji, którą pilnie należałoby odrodzić.
Prof. Maria Szyszkowska Myśl Polska, nr 15-16 (12-19.04.2026)