Czarne dziury w finansach państwa. Konsolidują się…

[Przypominam memoriał do Prezydenta Polski sprzed 20-tu lat. (A teraz, lipiec 2022, to już 31 lat. I NIC .. )

Ponure jest, jak ta sprawa jest ciągle aktualna MD]

Czarne dziury w finansach państwa

Memoriał przesłany Prezydentowi RP poprzez Kancelarię Prezydenta na początku maja 1991 r.

Mirosław Dakowski    8 maja 1991

I. Streszczenie

Kontrole wykazały, że korzystając z nieprecyzyjnych przepisów oraz paraliżu organów ścigania przestępstw rabowano w ostatnich latach Polskę na setki milionów dolarów (SD). Natomiast oceny i podejrzenia uzasadnione cząstkowymi dokumentami wskazują na ogólną sumę straconych przez Skarb Państwa walorów rzędu dziesiątków miliardów USD.

Nawet gdyby te szacunki były o rząd wielkości zawyżone, konieczne i opłacalne jest nadzwyczajne zbadanie węzła tych spraw przez służby takie jak prokuratura, policja, UOP, NIK, Izba Skarbowa; w dodatku muszę być one obdarzone specjalnymi pełnomocnictwami.

Jedyną osobą mogącą zadekretować takie badanie jest Prezydent Rzeczypospolitej. Sprawa ta nie może być przedmiotem gry przedwyborczej, gdyż – jeśli nasze oceny są słuszne – sposób rozwiązania tej sprawy może zdeterminować los Polski na wiele pokoleń.

II. Stan faktyczny

W sposób dyskretny, lecz bardzo powolny prowadzone są kontrole (NIK) i śledztwo (UOP) w sprawie pieniędzy jak się wydaje „znikających” w FOZZ i przy okazji jego likwidacji. Sumy poszukiwane w tej aferze są co najmniej rzędu setek milionów USD. Jak wykazała analiza dokumentów uzyskanych z Banku Handlowego (BH SA) i z Ministerstwa Finansów (MF), oraz jak potwierdziły rozmowy z wysokimi urzędnikami tych i zbliżonych organów:

– kolejne roczne bilanse BH SA się nie zamykają, badania poprawności bilansów BH SA nie prowadzi organ rządu RP (dotyczy to przecież Skarbu Pań­stwa), lecz firma zagraniczna (Peat Marwick), nie udostępniająca kontrolerom NIK swoich dokumen­tów,

– jak dotąd niemożliwe było odnalezienie przez NIK kompletnej Księgi długów i zobowiązań Polski. długi Skarbu Państwa wyłączone zostały w BH i SA na „konta pozabilansowe” w kwietniu 1990 r., nie istnieje zabezpieczenie ani kontrola Państwa nad depozytami (wiele mld USD) złożonymi przez społeczeństwo w PKO SA, NBP i BH SA,

– sprawozdawczość finansowa Państwa i Banków ro­biona jest przy użyciu tak skomplikowanych i nie­jednoznacznych metod i używa ona dobrze zdefi­niowanych pojęć (np. rezerwy, obrót gotówkowy) tak nieprecyzyjnie, że umożliwia to powstawanie i powiększanie luk, przez które może wypływać majątek Państwa. W wielu przypadkach już udo­kumentowano takie wypływy.

        Z tego, że osoby zaplątane w drobniejsze „wycieki” czy „nieformalności” (rzędu setek milionów USD), jak pani Janina Chim czy pan Grzegorz Żemek, chodzą na wolności (kwiecień 1991 r. przyp. red.) i nie zeznają w większych sprawach, wynikają dwa wnioski:

l) siły, które „za nimi stoją” są potężne,

2) poczucie, że sprawy te mogą determinować los Pol­ski na bardzo długo, jest w kręgach rządzących nikłe.

III. Ugruntowane podejrzenia

Opiszemy wybrane, sposoby sprzeniewierzania dewizowego majątku Państwa. Szerzej przeanalizowano je w dokumentach udostępnionych Kancelarii Prezydenta i Senatowi.

Nie rozwijam tu spraw tzw. „rabunku wewnętrznego„: spółek nomenklaturowych, wykupu przez nie i przez podstawionych „kapitalistów zachodnich” majątku po radykalnie zaniżonych cenach itp. Zajmuję się jedynie sprawami dewizowymi.

I) Wymuszenie (przez kogo naprawdę?) stałego kursu dolara spowodowało znaczny napływ kapitału spekulacyjnego z Zachodu. Według oszacowań wysokich urzędników z NBP napływ ten mógł wynieść parę miliardów USD. Dotyczy to, jak się wydaje, również pieniędzy zagarniętych uprzednio przez krajowych neokapitalistów. Prosta zamiana na złotówki i potrzymanie ich w banku przez rok daje „dochód” w USD ok. 80%. W ostatnich trzech miesiącach zauważono odpływ tych pieniędzy rzędu 800 mln USD, co wskazywałoby na obawę kręgów przestępczych, że „sposób” szybko się skończy.

2) Przy dużej obecnie ilości pośredników droga od producenta do kupca zagranicznego jest długa. Stałe zapisywanie w księgowości zakupionych towarów „w koszty” i sumowanie tych samych kosztów u kolejnych pośredników powoduje:

– sztuczne zwiększenie (statystyczne) dochodu narodowego, 

– ukrycie różnicy między niską ceną wytworzenia związaną z niskim kosztem robocizny, a wysoką ceną sprzedaży eksportowej. Tę olbrzymią różnicę zagarniają spółki powstałe wokół fabryk a dalej Centrale Handlu Zagranicznego i ich spółki.

3) Sprzeczne z prawem polskim i z prawem międzynarodowym jest tajne wykupywanie długów Polski na rynku wtórnym i to jak wskazują dokumenty, za pośrednictwem niekontrolowanych malwersantów takich jak: Janina Chim, Grzegorz Żemek czy firma Torończyka, który wg dostarczonej przez niego dokumentacji otrzymał ok. 174,5 mln USD, a problem polega na zlokalizowaniu p. T., który stale podróżuje po Europie i USA (ze sprawozdania likwidatora FOZZ J. Dzierżyńskiego) .

4) Omawiana ostatnio publicznie ucieczka dolarów na wschód, szacowana na parę miliardów USD, jest też częścią „sposobów” omówionych szerzej w dokumentach i w tabeli. (Tabeli nie załączamy, jej część – wraz z tym tekstem – opublikował Głos z lipca-sierpnia 1991 ­- przyp. red.).

Możliwości takie stwarza wspomniany już brak spójnej księgowości Rzeczypospolitej, sztuczne (celowe?) skomplikowanie przeliczeń, rozliczeń i wskaźników – oraz dotychczasowa bezkarność winnych.

Ta ostatnia stworzyła już poczucie bezsilności i beznadziei u osób z urzędu odpowiedzialnych za sytuację.

Sprecyzujmy (przy ciągłym zastrzeżeniu, że omawiane są mocno ugruntowane podejrzenia, a nie dowody przestępstw), co powinno być celem zadekretowanego przez Prezydenta RP dochodzenia:

A. Środki zapobiegawcze:

l) Szybkie przerwanie znikania dowodów przes­tępstw. Mówię tu nie tylko o nielegalnym wykupywaniu długów, ale też o innych sposobach korzystania z panuj~cego bałaganu.

2) Natychmiastowe odsunięcie od decyzji osób podejrzanych o współdziałanie lub tolerowanie aktu­alnego stanu, szczególnie nieprecyzyjnych, dziurawych przepisów:

B. Odpowiedź na następujące pytania:

l) Czy jest – a jeżeli jest, to gdzie – jedna, pełna i aktualna Księga długów i finansowych zobowiązań Państwa? Ile naprawdę wynoszą nasze (RP) zobowiązania? (z uwzględnieniem afery FOZZ, Universal itp).

2) Czy przyjęto od rządu p. Rakowskiego pełną, jednoznacznie opisaną Księgę finansowych zobowiązań PRL-u? Ile one wynosiły?

3) Jak to się dzieje, że przy wstrzymaniu spłat w 1981 r. (Klub Londyński) i w 1984 r (Klub Paryski) oraz przy ogólnie dodatnim bilansie w handlu zagranicznym (tak twierdzą w BH i NBP) dług PRL-u i RP wzrósł z 27 mld USA w 1984 r. do ok. 50-ciu mld USA w końcu 1990 r. W.g. różnych źródeł z MF i BH dług wynosiłby na koniec -1990 r. 49 mld USD, ale przy braku Księgi jest to wielkość bardzo niepewna.

IV. Strona „polityczna”

O aktualnym stanie kontroli (NIK i UOP) i o uzasadnionych dokumentami podejrzeniach powiado­mione zostały: Kancelaria i Gabinet Prezydenta, Senat, Komitet Obywatelski, rząd, Episkopat, post-solidar­nościowe partie polityczne (m.in. środowiska ROAD-u i PC); Sprawa znana już jest wpływowym osobistościom polskim na Zachodzie. Interesuje się nią partia X p. Tymińskiego. Sporo wiedzą środowiska finansjery zachodniej. W najbliższym czasie należy się spodziewać przecieków do prasy krajowej, które zapewne wypaczą sprawę i podadzą ją w sosie sensacji. A oficjalnie w Polsce panuje zażenowane milczenie: „nie ma sprawy”. Osobistości RP, które zapoznały się z częścią dokumentów i z hipotezami, jak dotąd nie pomogły w szybkim wyjaśnieniu wątpliwości. Najczęściej wyrażają swą bezsilność lub robią tajemnicze aluzje, że odpowiednie czynniki sprawę przejmą w swe ręce”, lecz . . . . nawet nie żądają reszty dokumentów. Tymczasem atmosfera w omawianych instytucjach finansowych wskazuje, że NIKT ich nie niepokoi. Przypuszczalnie sprawa ta przerasta swą wagą (lub potencjalnym niebezpieczeństwem) poszczególne osoby we władzach Polski. Może też stanowić pokusę wykorzystania jej w kampanii wyborczej.

W rzeczywistości jednak ew. implikacje tej sprawy maję znaczenie ponad-partyjne, gdyż skutki niekontro­lowanego wycieku finansów Państwa mogą określić, a ściślej: ograniczyć los Polski na stulecia.

     – „Partyjne” rozgrywanie sprawy świadczy więc o krótkowzroczności;

    – na chowanie jej do szufladek „poufności” czy „tajności” jest już za późno;

– hamowanie sprawy mogłoby świadczyć o chęci jej zatuszowania (ew. zniszczenia dowodów) czy może co najmniej o niechęci do jej spokojnego a rzetelnego wyjaśnienia.

Powiedzmy jasno: ewentualne szantaże czy pomówienia spłyną bez szkody po osobie, która będzie miała odwagę przeciąć i wyciąć te wrzody. A jeśli nawet większych wrzodów nie ma, uspokojenie obaw też warte jest wysiłku.

Konieczne jest więc szybkie poznanie aktualnej sytuacji, poznanie mechanizmów ew. rabunku, zatkanie dziur w Skarbie Państwa, oraz (jest to najczęściej jeszcze możliwe) odzyskanie sum, które już wyciekły.

            Posadzenie za kraty wykonawców tych przestępstw jest więc, wbrew opinii osób obecnie decydujących o kontrolach, sprawą drugorzędną. Pamiętajmy, że samo unieszkodliwienie wykonawców nie wpłynie znacząco na zmniejszenie strat. Kupienie następnych pomocników nie jest trudne. Szybkie aresztowanie miałoby jednak wagę sygnału: „Przerwijcie ten proceder, już się wydało”. Istotne jest jednak z r o z u m i e n i e   i przecięcie systemowego źródła strat. Ta afera daje do tego doskonałą okazję.

            Prezydent stanie się nie tylko bohaterem narodo­wym, ale bohaterem wszystkich narodów wyzwalających się z komunizmu. Bo pamiętajmy, że jeśli taki plan przedzierzgnięcia byłych komunistów w neo-kapitalistów powiedzie się bezkarnie w Polsce, zostanie powtórzony przez nomenklatury pozostałych krajów Imperium.

            Powtórzę jeszcze raz, że dla nas stawką może być los Polski na wiele pokoleń, a praworządne rozwiązanie tych spraw ważne jest dla wszystkich narodów Obozu.

———-

List Jerzego Przystawy do Ojca Konrada Hejmo

Berlin, 25 maja 1991

Przewielebny i Drogi Ojcze!

Przesyłam do dyspozycji Ojca niezwykły materiał, jaki dzięki zaangażowaniu przejętych sprawą osób udało nam się zgromadzić. Są to głównie materiały z NIK, ale także z innych zainteresowanych instytucji, które dają podstawę, aby Sądzić, że kraj nasz jest systematycznie ograbiany i skala tej grabieży przekracza wszelkie

spodziewania. Z naszych oszacowań wynika, że kwoty,

o które tu chodzi Są rzędu dziesiątków miliardów dolarów. Z załączonych notatek służbowych inspektora NIK Michała Falzmanna wolno wyciągnąć wniosek, że kraj nasz znajduje się w rękach zorganizowanej mafii finansowej, rezultatem działania której jest systema­tyczny wypływ ogromnych kwot dewizowych, które są następnie lokowane na prywatnych, a może również i nie tylko prywatnych kontach. Znamienna jest bowiem informacja jaką znajdujemy w tajnym załączniku (w notatkach są to strony oznaczone przeze mnie 140 do138), że stricte nielegalną – z punktu widzenia prawa międzynarodowego i zawartych umów – operacją wykupu przez FOZZ polskich długów zajmują się najbardziej renomowane firmy na Wall Street, jak Shearson-Lehman-Hutton Inc., albo Dillon Read International Finance Inc, której prezesem był Nichlas Brady, powołany przez Busha na stanowisko Sekretarza Skarbu USA! Można więc zasadnie pytać kto tu kogo oszukuje i na czyją korzyść?

Z załączonych materiałów wynika jasno, że w finansach państwa panuje zamierzony chaos, który…

            [Nie kontynuuję, to tylko dla ilustracji, jak bardzo nie wiedzieliśmy o przerośnięciu tak polskich władz, jak i Watykanu, przez agenturę. Hejnał, Dominik, agent wielu wywiadów… I przez takiego usiłowaliśmy dotrzeć do Ojca św…   Pfuj  MD]

Żadnej kariery Morawiecki nie zrobi, zostanie Marcinkiewiczem

Matka Kurka https://www.kontrowersje.net/zadnej-kariery-morawiecki-nie-zrobi-zostanie-marcinkiewiczem/

Jest dokładnie tak, jak pisałem! Morawiecki „patriotycznie” wyszedł przed szereg i oświadczył, że nie będzie importu paliw z Rosji.

W pustosłowiu naszpikowanym wzniosłymi przymiotnikami nie było cienia racjonalnego działania i żadnych informacji na temat deficytów i tym samym gigantycznych kłopotów, w jakie wpadną polskie rodziny i polski przemysł.

Potrzeba chwili i propagandowa kalkulacja nastawiona na populistyczne zbieranie oklasków na balkonach, przesądziła o największym kryzysie energetycznym od czasów prawdziwej wojny. Obojętnie w jaki sposób ta dziura zostanie załatana, o ile w ogóle tak się stanie, pewne jest, że już nas to kosztuje minimum 11 miliardów złotych i co więcej ten wydatek na dopłaty do węgla w żaden sposób nie rozwiązuje problemu. Przeciwnie to jest kolejny sygnał dla dostawców i to z całego świata, że Polska nie ma wyjścia i kupi niemal każdy węgiel za każdą cenę.

Posypały się też pierwsze dymisje w dość groteskowej formule, bo oto „zasłużony i wybitny” Piotr Naimski za zasługi musiał się pożegnać ze stanowiskiem pełnomocnika Rządu do spraw Strategicznej Infrastruktury Energetycznej. Jego zastępcą został zupełnie nieznany Mateusz Berger i z tej okazji najczęstsze tytuły, jakie się pojawiły w mediach to: „Kim jest następca Naimskiego”.

O czym to świadczy? Przede wszystkim o tym, że nikt z nazwiskiem nie chciał się do tej stajni Augiasza zbliżać, co zresztą stało się normą, wcześnie tygodniami poszukiwano ministra finansów i daje głowę, że może 5% Polaków wie, jak się nazywa nowa pani minister, przy okazji dodam, że sam należę do tych 95%.

Z grubsza aktywność polityczna Mateusza Morawieckiego wygląda tak, że najpierw robi sobie kosztowny PR, potem wpędza Polskę w poważne albo gigantyczne problemy, na końcu wyciąga z naszych portfeli poważne albo gigantyczne pieniądze i rozpaczliwie szuka nowego ministra, który się na tej ruinie osiedli. Często porównuje się ten „styl” uprawiania polityki do towarzysza Gierka, ale to jest kompletnie absurdalne porównanie. Owszem, Gierek zadłużył Polskę i uprawiał wyjątkowo toporną propagandę, ale mimo wszystko za jego czasów powstały kopalnie i huty, wybudowano legendarne miliony mieszkań, a Polska produkowała samochody, nie samochodziki napędzane bateryjkami.

Poza przekopem mierzei i jakimiś mrzonkami o elektrycznej „Izerze”, Morawiecki pozostawia po sobie zgliszcza, które trzeba będzie porządkować przez lata. Były szef Morawieckiego prowadził identyczną politykę i gdy już się wszystko waliło musiał się ewakuować do Brukseli. Mówi się, że Morawieckiemu marzy się identyczna kariera i wzorem Tuska chce objąć jakieś europejskie, czy nawet światowe stanowisko. Marzyć może, ale szanse ma na to praktycznie żadne. Tusk latami biegał wokół europejskich polityków i podawał im płaszcze, Morawiecki w Europie w zasadzie robi to samo, ale na wewnętrzne potrzeby pyskował „patriotycznie” i tym samym przekreślił swoją karierę. Nie ma też mowy, aby polityk z takim bagażem i zmęczonym wizerunkiem, miał jakiekolwiek szanse na wygranie wyborów prezydenckich. Jedyna perspektywa kariery politycznej, jaka się realnie rysuje przed Morawieckim, to objęcie schedy po Kaczyńskim. Niejeden Czytelnik pewnie się uśmiał w tym miejscu i poniekąd słusznie, chociaż rzecz wymaga szerszego wyjaśnienia.

Wskazałem na jedyną realną perspektywę, ale nie twierdzę, że to jest perspektywa osiągalna dla Morawieckiego. Gdyby nie poparcie samego Kaczyńskiego, to Morawiecki dawno byłby w innym miejscu niż jest. W PiS nie ma wielu polityków, którzy podzielają entuzjazm Kaczyńskiego i wspierają jego najnowszą, jak zawsze fatalną, decyzję kadrową. Dopóki prezesem PiS jest „niezastąpiony prezes” Morawiecki może się utrzymać w obiegu politycznym, ale jak to się wszystko posypie nie o szefowaniu PiS, tylko o kierunku ucieczki trzeba będzie myśleć. Mieliśmy w Polsce kilka takich błyskotliwych karier politycznych zakończonych w taki sam sposób i to po każdej stronie sceny politycznej. Kto dziś pamięta takie nazwiska, jak Olejniczak, który miał być „drugim Kwaśniewskim”, czy Krzaklewski aspirujący do nowej „legendy Solidarności”. Jakoś tam w pamięci zapadł Kazimierz Marcinkiewicz i taka samą karierę wróżę Morawieckiemu.

Srebrników nie będzie. Merdanie językiem przez PiS nie wystarczy. Kolejny sukces rządu.

Targowica z PiS w ocenie unijnych faszystów jest wyraźnie gorsza od totalnej targowicy i należy ją zmienić na lepszą. Nic nie pomogły kuluarowe tłumaczenia, że PiS musi robić taką minę do tej gry z powodu swoich “wymagających wyborców”.

Polska nie otrzyma pieniędzy z KPO dopóki odsunięci dyscyplinarnie sędziowie nie zostaną przywróceni do orzekania – powiedziała szefowa KE, Ursula von der Leyen, której wybór okazał się długo zapowiadanym sukcesem rządu.

Oznacza to, że dostęp do unijnego koryta jest zablokowany i nie wiadomo jak to się skończy.

Jest tutaj pewien element zaskoczenia – tak słowa przewodniczącej KE skomentował dr Sebastian Gajewski, prawnik i nauczyciel akademicki, wprowadzając pewien nastrój tajemnicy podczas dyskusji w “Radio Szczecin“.

Na razie zarząd Morawieckiego wzorowo realizuje lockdown energetyczny i ma zamiar wywiązać się z zobowiązań całkowitej likwidacji polskiego górnictwa. Czy to wystarczy? Wydaje się, że nie.

Na koniec, aby podnieść na duchu przysłowiowych idiotów przypomnijmy raz jeszcze sukces “rządu PiS”

Covid zmniejsza mózg – przykład – Prof. Gut. A wariantów są tysiące. W wirusowym uniesieniu… objawy oczywiste!

https://nczas.com/2022/07/28/covid-zmniejsza-mozg-a-wariantow-sa-tysiace-prof-gut-w-wirusowym-uniesieniu/

Prof. Włodzimierz Gut twierdzi, że covid powoduje… zmniejszenie mózgu. Ponadto wskazuje, że wariantów modnego wirusa są już tysiące.

Prof. Włodzimierz Gut/Fot. PAP

Prof. Gut, pytany w rozmowie z Polską Agencją Prasową, dlaczego przy najnowszym wariancie covid nie występują takie objawy jak utrata smaku czy węchu podkreślił, że przy wielu zakażeniach objawy, które są w początkowym okresie dość częste, zmieniają się w późniejszym etapie adaptacji wirusa.

Nie przywiązywałbym wielkiej wagi do samego wariantu, bo tych wariantów w tej chwili są już tysiące – zaznaczył.

Zdaniem prof. Guta wirus jest ten sam, bo ma ten sam receptor i tę samą drogę wnikania, czyli atakuje te same komórki.

Są to komórki przede wszystkim układu naczyniowego, dlatego są bardzo zróżnicowane objawy – wyjaśnił.

To my, naszą odpornością, naszym zachowaniem oraz eliminacją tego, co wykrywamy nadajemy w pewien sposób okresy dominacji poszczególnych wariantów. Niektóre pojawiały się lokalnie i znikały, inne na skutek niekonsekwentnych działań rozprzestrzeniały się na cały obszar – mówił.

W kwestii powikłań profesor przyznał, że COVID-19 potrafi zaatakować przede wszystkim naczynia w mózgu i to będzie powodowało pewne zmiany.

Na przykład zaobserwowano, jako późne powikłanie po COVID-19, zmniejszenie ogólne mózgów – i to dotyczy sporej liczby osób– podał.

Pytany o szczepienia przeciwko koronawirusowi odpowiedział, że szczepienia przygotowują na zakażenie, ale nie chronią przed samym zakażeniem ani przebyciem choroby.Przed zakażeniem chronią wszystkie działania uniemożliwiające przejście z osobnika do osobnika – dodał.

Aktualna ruchliwość społeczna, która odpowiada liczbie kontaktów międzyludzkich, jest wyższa, niż była przed wystąpieniem w ogóle covida. To jest zrozumiałe, bo ludzie są zmęczeni izolacją – mówił.

Powinniśmy nauczyć się reagować w sposób racjonalny na to, co nas otacza. Dużo nam do tego brakuje – stwierdził.

Profesor pytany o wprowadzenie obostrzeń wyjaśnił, że „obostrzenia są działaniami zewnętrznymi i mają całkiem inne cele, niż nasze własne bezpieczeństwo”.

Wprowadza się je po to, aby nie doszło do załamania określonych struktur. A nasze bezpieczeństwo jest naszą sprawą, każdy powinien dbać o siebie – podkreślił.

Podsumował, że „aktualna sytuacja nie zagraża systemowi służby zdrowia”.

CIA ujawniła: Bohater Ukraińców i morderca Polaków, Stefan Bandera, był nazistowskim agentem o pseudonimie Consul II.

[ Szerzej o nim i m.inn. pracy agenturalnej dla Niemców w wikipedii: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stepan_Bandera md]

Elektroniczna biblioteka CIA, opublikowała kilkadziesiąt odtajnionych dokumentów (293 strony dokumentów) dotyczących Stefana Bandery, lidera Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.

Dokumenty pojawiły się w elektronicznej formie 10 lat temu, jednak zostały ujawnione dopiero niedawno. W dokumentach CIA Stefan Bandera nazywany jest faszystą, hitlerowcem, niemieckim szpiegiem, podkreślana jest  także jego odpowiedzialność za zbrodnie dokonane przez UPA z polecenia kierownictwa partyjnego OUN.

W dokumentach potwierdza się działalność szpiegowska na rzecz III Rzeszy pod pseudonimem operacyjnym Consul II . Jednocześnie z dokumentów wynika, że po wojnie Bandera został współpracownikiem CIA.

W jednym dokumencie, sprawozdawca CIA nie bez wyrazów pogardy relacjonuje, stosunki panujące w OUN, opisując brutalne walki wewnętrzne ścierających się frakcji. Po zakończonych czystkach i przechwyceniu władzy w OUN, sprawozdawca CIA określił Banderę jako faworyta hitlerowskich władz na Ukrainie. Poniżej jeden z ujawnionych dokumentów. Stefan Bandera nazwany w nim jest zawodowym szpiegiem Hitlera o pseudonimie Consul II

Dla CIA było jasne, że Bandera był Niemcom potrzebny na Ukrainie jako narzędzie represji wobec mniejszości etnicznych. Zaznaczono także, że w tej kwestii był zupełnie bezużyteczny w centralnej i wschodniej Ukrainie gdzie był zupełnie nieznany.

Jeszcze gorzej opisane jest w tym samym dokumencie, odrodzone pod kierownictwem Bandery „państwo”, które nazwane tam zostało jako „mongrel state” „skundlonym państwem”. Podkreśla się, że 5 tygodni istnienia tej efemerydy, charakteryzowało się wysokim poziomem okrucieństwa i bezprawia. Autor raportu stwierdził nawet, że element prawa i legalności obecny w najgorszych nawet totalitaryzmach był kompletnie nieobecny w „państwie” Bandery.

Autor wspomina też, że w ciągu 5 tyg istnienia „mongrel state” ludzie Bandery zdążyli zamordować 15.000 Żydów, 3000 Ukraińców i kilka tysięcy Polaków. Na zakończenie raportu autor stwierdza, że apologeci „jednodniowych wakacji” jak określił krótkie istnienie samostijnej Ukrainy, polegają na ułomności ludzkiej pamięci,  przedstawiając ten epizod jako heroiczny i bohaterski fragment historii Ukrainy.

Zdaniem autora powinno być dokładnie na odwrót. Zwłaszcza ruch dążący do utworzenia w przyszłości wolnej Ukrainy, powinni wymazać ze swojej historii ten „haniebny hitlerowski, faszystowski epizod, który przyniósł tylko wstyd, hańbę i cierpienie”. 

Poniżej link do omawianego dokumentu.

file:///tmp/mozilla_md0/BANDERA,%20STEFAN_0018.pdf

A tu link do elektronicznego archiwum CIA gdzie można przeglądać inne dokumenty CIA o Banderze.  

https://www.cia.gov/library/readingroom/search/site/bandera%20consul%202

 Źródło: 

http://tojuzbylo.pl/wiadomosc/cia-odtajnila-setki-stron-dokumentow-dotyczacych-s…

Zarządzanie strachem: A to wizją wirusa, a to zmianami klimatycznymi, a to wojną i wizją głodu.

Nasze wolności pod kołami HISTORII… https://www.kontrowersje.net/nasze-wolnosci-pod-kolami-historii/

https://www.kontrowersje.net/wp-content/uploads/2022/03/dead-end.jpg

Już nawet polityczni daltoniści wiedzą, że wczorajszy zielony jest nowym retro  brunatno czerwonym, który ma dla nas rozkwitnąć kompletną szczęśliwą szarością.

Trwa dobrze zorganizowane zarządzanie strachem, a to wizją wirusa, a to zmianami klimatycznymi, a to wojną i wizją głodu.

Każdy z tych widowiskowo wypuszczonych z globalistycznej stajni koni Apokalipsy ma za zadanie tratować naszą wolność i nasze obywatelskie prawa. Każdy z nich przyniesie nam ubytek i szkody, a stajennym wymierny sukces, do dalszych eskapad i analiz ich think tanków, obliczających jak najszybciej nas odrzeć z konstytucyjnych i naturalnych praw… 

Cóż, pieniądze same w sobie nie mogą być końcowym celem, (mogą je przecież sobie dodrukować) jest nim kontrola żywostanu. Tylko w ten sposób banksterzy aspirujący do pozycji globalistycznej elity mogą osiągnąć i  zabezpieczyć swoją supremacyjną pozycję.

Dyrektoriat NWO do swojej dyspozycji ma organizacje międzynarodowe, korporacje, koncerny medialne, koncerny farmaceutyczne, religijne hierarchie, biurokracje rządów państw narodowych, wojska i policje tajne i jawne, a wszystko to dla nas, abyśmy nic nie posiadali i byli wreszcie szczęśliwi!

Polacy po dekadach komunizmu chcieli przywitać się z wolnością i republikańską demokracją, ale okazało się, że do programu wdarł się “na bank” błąd i to było jednak pożegnanie. Pożegnaliśmy bezsilną staruszkę demokrację, bo kto dziś w świecie migoczących tęczowych światełek ma czas i cierpliwość na roztropność. A nasi zadbani przez międzynarodowych fryzjerów politycy pokochali pierwszą miłością oznajmiony im Stan Nadzwyczajny i z hollywoodzkim talentem i zacięciem wyświetlają nam zapierające dech wyścigi koni Apokalipsy. Zbawcy Matki Ziemi tymczasem skupili swoje wysiłki na rolnikach z Holandii próbując zastosować odwrotnego Pol Pota, czyli rolników przegonić do miast. To gra wstępna i jeśli im wyjdzie to chłopaki z Davos zaaplikują to w całej Unii i będą chcieli spowodować prawdziwy kryzys żywnościowy w całej Europie… 

Pomyliliśmy stoły, ten okrągły okazał się stołem z bankietu rewolucyjnych oligarchów z zachodu, zmyliły nas spadające z niego okruchy. Nawet w ongiś chwalebnym niebiańskim Kościele nadziei i wiary pozostało niewiele, wchodzi wiara w zieloną przyszłość i w zielone. Pan Bóg podobno na wakacjach i jeśli będziemy uparci to piekło możemy mieć teraz. Podobno pojawili się Jego upudrowani pięknosłowiem i natchnieni duchem apostołowie z Davos. W dodatku mamy zająć się tylko pokutą za grzechy ojców i nasze, za rasizm, homofobię, nacjonalizm, zanieczyszczenia, republikanizm, religię, ojczyznę, małżeństwo, wiarę, nadzieję i inne okropności chrześcijańskiej cywilizacji zagrażające szczęściu globalitikusa, człowieka nadchodzącej świetlanej przyszłości. 

Polacy ze względu na swoje trudne doświadczenia historyczne mają wielkie szanse, aby rozpoznać nadchodzące niebezpieczeństwo i odrzucić represyjne plany Berlina i uważnie patrzeć swoim posłom i politykom na ręce, nawet tym o barwach patriotycznych. Wszak oni są pod ogromną presją aby reprezentować brukselskie elity, a nie wolę i interesy swoich wyborców. Jeśli Polacy zaufają Berlinowi i Brukseli to skażą swój kraj na nieistnienie, a swoje dzieci i wnuki na “nowoczesne” niewolnictwo. Z drugiej strony to dobrze, że przy sterze rządów jest akurat formacja uchodząca za patriotyczną od której można głośno domagać się obrony polskiej tradycji i państwa. O wiele gorzej byłoby z entuzjastami lewicy i cosmochciwcami, dla których polskość to przecież nienormalność, tradycje i kultura ojczysta to ciemnogród, ludźmi bez wartości obdarzonymi bankowym powonieniem, gotowym sprzedać Polską za byle co.

Mamy kłopoty z ogrzaniem własnej populacji, ulegamy narastającej czyszczącej nasze kieszenie inflacji, ale rząd każe nam „walczyć ze zmianami klimatu”. Więcej ludzi umiera na świecie od niskich, niż od wysokich temperatur, ale propaganda tego nie mówi i straszy globalnym ociepleniem. Media bawią się w tej piaskownicy nie dostrzegając dominującego wpływu słońca na nasz ziemski klimat. Przecież Ziemia była w swojej długiej historii nawet kulą lodową z odrobiną rodzajów życia wokół równika. 

Na zachodzie możesz wyrazić troskę o nacjonalizm, dbałość o granice, ale na Ukrainie. Kiedy powiesz to samo o swoich narodowych poglądach, czy o granicy w USA, zostaniesz przez sprzedajnych pismaków medialnych wyzwany od faszystów, nazistów, rasistów i homofobów. Powoli z mroków aparatu represji wyłania się egzekutor i najgroźniejszy współczesny złośliwy wirus. To rozrastająca się międzynarodowa biurokracja sponsorowana przez długie i hojne dla niej łapy NWO. Zmieniono ważne hasło na: “Biurokracje wszystkich krajów łączcie się!”

Podobnie na odcinku europejskim niemiecki kanclerz Scholtz dąży do wzmocnienia władzy centralnej w Unii, chcąc pozbawić poszczególne kraje prawa weta. Biurokraci poszczególnych krajów mają więcej do zyskania wypełniając polecenia płynące z ośrodków międzynarodowych niż reprezentując interesy wyborców i nawet polityków w swoich krajach.  Istnieje zasadne podejrzenie, że aby utrzymać ciepłe posadki sprzedadzą swoich braci, ich prawa i wolności  bezwzględnym globalistom.

—————————-

Na amerykańskim podwórku, same wyboje. Wylansowany przez ośrodki komunistyczne schorowany, pompowany medycznie, skorumpowany Joe Biden z trudnością przezwycięża zwykłe w jego wieku zmęczenie i rzekome kłopoty z demencją, aby w miarę poprawnie czytać to co prawdziwy ośrodek władzy (ludzie Obamy) napisze mu na teleprompter. Kilka dni temu biedny Biden wyznał, że ma raka i Covid , pod dwóch szczepieniach i dwóch boosterach. Wątpliwym jest aby dotrwał do końca kadencji, dlatego jego stan niesprawności jest dobrą okazją dla zespołu zmieniającego Amerykę według zasad płynących z Davos. 

Biden już od pierwszego  dnia swojej prezydencji rozpoczął wojnę z kapitalizmem i klasą średnią w Ameryce. Jeszcze w czasie kampanii wyborczej obiecał swoim lewakom rozwalenie amerykańskiego sektora energetycznego i jak widać facet nie próżnuje! Zaczął od niszczenia amerykańskiej samowystarczalności w dziedzinie energii blokując przemysł wydobywczy węgla, ropy i gazu. To nie podpuszczony w swoim rewizjonizmie Putin spowodował dzisiejsze problemy z energią, ten plan od kilkunastu miesięcy jest realizowany w/g wskazówek z Davos, może nawet inwazja Ukrainy (z jej konsekwencjami) wpisana jest w ten plan. Jak program zielonych reform oceniają Amerykanie? Otóż wśród najważniejszych dla nich zagrożeń po rosnącej inflacji i stopach procentowych, po podwojonej cenie benzyny i artykułów spożywczych, tak medialnie pompowane globalne ocieplenie uplasowało się na szarym końcu z 1%!

Kruchy Biden w odniesieniu do przemian w gospodarce mówi o transition (przemiana, przejście), w jego wieku i z jego dolegliwościami  można to zrozumieć, że raczej myśli o życiu wiecznym, a nie o energii z wiatraków. Rośnie oprocentowanie pożyczek, ceny benzyny, rachunki za żywność. Inflacja poszybowała już oficjalnie do 9,1% (najwyższa od 40 lat), w ostatnich sondażach jego stopień aprobaty spada (The Rasmussen Reports) do 37%, przy 61% dezaprobaty. Tylko 14% Amerykanów uważa, że sprawy idą w dobrym kierunku, aż 85% jest przeciwnego zdania (w tym 92% republikanów i 78% demokratów). Sondaż z Quinnipiac University podaje, że 71% wyborców nie chce aby Biden ubiegał się o reelekcję (w tym aż 54% demokratów). Wielką niespodzianką jest ogromny spadek poparcia dla Bidena wśród rosnącej w liczby populacji latynoskiej, tylko 19% z nich popiera Joe Bidena. Jak tak dalej pójdzie (oby nie!) to może zostać pierwszym prezydentem, któremu stopień inflacji przerośnie stopień poparcia wśród wyborców…

Pew Research Center analizuje spadający poziom zaufania dla prezydenta Joe Bidena na świecie, który w stosunku rocznym spadł o 15 punktów. Największy spadek zanotowano we Włoszech (spadek o 30 punktów), w Grecji o 26 punktów, w Hiszpanii o 25 punktów, we Francji o 21 punktów, w Holandii o 19 punktów, a w Korei Płd. z jakiegoś powodu zaufanie do Bidena podskoczyło o 3 punkty!

Powoli narasta bunt wolnych ludzi w reakcji na idiotyczne sekciarskie zapędy globalistów z Davos gdziekolwiek zdołali zabłysnąć swoimi zielonymi pomysłami. Tak więc na początek Sri Lanka (Cejlon), Ghana, Holandia gdzie oszukani ludzie wychodzą na ulice protestując przeciwko własnej biurokracji i własnym elitom sprzedanym elitom z Davos. Potrzeba nowej wiosny ludów, aby przeciwstawić się zwariowanym lewackim utopistom z Davos.

Wschodząca gwiazda republikańskiego konserwatyzmu gubernator Florydy Ron Desantis przemawiając na wiecu w Tampie życzył Bidenowi szybkiego powrotu do zdrowia, jednocześnie dodając, że życzy  Ameryce szybkiego wyzdrowienia od Bidena. Biedny Joe, miejmy nadzieję, że wyzdrowieje w przeciwnym razie będziemy mieli jeszcze większy dramat o nazwie Kamala Harris, a wtedy biada Ameryce! 

Jacek K. Matysiak  Kalifornia, 2022/07/26

Nowiny kanikularne

Stanisław Michalkiewicz http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5220 27 lipca 2022

Gdyby nie kryzys energetyczny, w związku z którym okazało się, że nasz nieszczęśliwy kraj, który na węglu siedzi, nie ma zapasów węgla, to wszystko byłoby w jak najlepszym porządku.

Bo za to na Ukrainę w czerwcu przybyła z Ameryki cudowna broń, dzięki której Ukraina tym razem już na pewno odniesie ostateczne zwycięstwo, a potem założy z Polską unię o nazwie „Ukropolin” – bo tak się chyba będzie nazywała ta Rzeczpospolita Trojga Narodów – dzięki której ukraińskie długi wojenne zostaną spłacone w mig, a z tego, co zostanie, zrealizowane będą roszczenia, przewidziane w ustawie nr 447. W zamian za to wreszcie zrealizuje się odwieczne marzenie o Polsce od morza do morza – co prawda w sposób trochę podobny, do realizacji konstytucyjnych postulatów Klubu Posłów Żydowskich w czasie dyskutowania konstytucji „marcowej”.

Jak pamiętamy, domagali się oni, by zwarte skupiska ludności żydowskiej w miastach i miasteczkach, miały charakter eksterytorialny. To nie przeszło i konstytucja „marcowa” z 1921 roku utrzymała unitarny charakter państwa – aż dopiero Niemcy w czasie okupacji wyszli temu oczekiwaniu naprzeciw – niestety po swojemu – ale getta rzeczywiście nie podlegały władzom polskim, tylko bezpośrednio Niemcom, więc miały status quasi-eksterytorialny.

Ale nie ma rzeczy doskonałych, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy nie ma co grymasić, tylko zadowolić się tym, co dają. Nawet Komisji Europejskiej po rozpoczęciu remontu gazociągu Nord Stream 1 zmiękła rura i skasowała sankcje w sprawie tranzytu do obwodu królewieckiego przez Litwę, a nawet zadeklarowała, że tak naprawdę, to żadnych sankcji nie było.

Jak widzimy, wszystko zmierza ku lepszemu, a w tej sytuacji nic nie powinno mącić nam pogodnego, kanikularnego nastroju – jak to w sezonie ogórkowym, kiedy nawet niezależne media rzucają się na każdą nowinę, jaką da się w tym stanie letniej nirwany wycisnąć.

I tak na przykład w głównych wydaniach dzienników, zarówno w telewizji rządowej, jak i w stacjach nierządnych, roztrząsana była sprawa transferu pana Roberta Lewandowskiego z jednej drużyny piłkarskiej do drugiej. Pewnym usprawiedliwieniem skupiania przez niezależne media głównego nurtu zainteresowania na tej sprawie jest okoliczność, że transferowi towarzyszą duże pieniądze, a te zawsze ekscytują ludzi, zwłaszcza takich, którzy ich nie mają.

Ale w przypadku innych sensacji tło finansowe raczej nie występuje. Na przykład portal internetowy „Onet” od tygodnia rajcuje swoich czytelników napięciami między panem Fabijańskim, a osobą zwaną „Rafalalą”. Ta osoba legitymuje się dokumentami wystawionymi na nazwisko: „Nina Kukawska”, ale starsi ludzie powiadają, że kiedyś była zwyczajnym „Rafałem” i nawet – w odróżnieniu od osoby legitymującej się dokumentami wystawionymi na nazwisko „Anna Grodzka” – nie przechwala się, że w Bangkoku wyharatała sobie męskie klejnoty. Wieść gminna głosi nawet, że niczego ta osoba sobie nie wyharatała – co wyjaśnia przyczyny częstych awantur z jej udziałem, na przykład – z kierowniczką jednego z butików odzieżowych w galerii ”Klif”, która „zahaczyła” o osobę wychodzącą z damskiej toalety. Osoba ta zwróciła się do niej w następujących słowach: „Kurwa, czy mam ci zajebać?” i podobno jeszcze w innych. Wskazywałoby to, iż w organizmie tej osoby testosteron, o którym tak przejmująco śpiewała pani Katarzyna Szczot, używająca pretensjonalnego pseudonimu „Kayah”, aż się gotuje.

Warto przypomnieć, że testosteron decyduje o płci męskiej, podczas gdy w przypadku dziewczynek jego nadmierna obecność prowadzi do obojnactwa rzekomego żeńskiego. To by rzucało snop światła na rozmaite „transpłciowości”, które wydają się po prostu rodzajem kalectwa, spowodowanego nieprawidłowym poziomem hormonów w organizmie. Lekarze może by te przypadłości leczyli, ale nie mają na to odwagi w obliczu ofensywy psychologów i „aktywistów” politycznej poprawności, którzy pewnych przypadłości zabraniają leczyć. Jeśli chodzi o „aktywistów”, to wykonują oni zadanie pomnażania szeregów proletariatu zastępczego, podczas gdy psychologowie mają swoje widoki.

Ilustruje to anegdotka o psychiatrze, psychologu i ich pacjencie. Otóż ten pacjent bez powodu moczył się w nocy. Psychiatra próbował go z tego wyleczyć, ale bez powodzenia. Zniechęcony pacjent poszedł do psychologa. I stało się, że psychiatra spotkał się z tym psychologiem i od słowa do słowa zgadali się o tym pacjencie. – I jak ci z nim idzie – zapytał psychologa psychiatra – a on na to: znakomicie. – To co, nie moczy się już w nocy? – Moczy się, a jakże – ale teraz jest z tego dumny.

Okazuje się, że w dzisiejszych czasach można być dumnym dosłownie ze wszystkiego, toteż nie będziemy już dociekali, w jaki właściwie sposób pan Fabijański romansował z osobą nazywaną „Rafalala”.

Jednym z powodów dla którego warto w takich sprawach zachować powściągliwość, jest pozew, jaki przeciwko koledze Rafałowi Ziemkiewiczowi wytoczył przed niezawisły sąd Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Poszło o to, że kolega Ziemkiewicz dał wyraz wątpliwościom, czy atak nożownika na „nieheteronormatywnego” (to takie słowa teraz są!) mężczyznę w śródmieściu Warszawy był aby na pewno autentyczny, czy też chodziło o wykreowanie incydentu, by potem eksploatować go i medialnie i prawnie.

Ten Ośrodek założony został przez pana Rafała Gawła, który dostał wyrok za oszustwa i wyłudzenia, po czym zwiał do Norwegii, gdzie załatwił sobie azyl. Toteż teraz „sygnaliści” Ośrodka są już ostrożniejsi i kombinują inaczej; niczego na własną rękę nie wyłudzają, tylko zawsze próbują za pośrednictwem niezawisłego sądu. Ale żeby mieć z czym do niezawisłego sądu przyjść, to muszą się uwijać i wykrywać możliwie najwięcej rasistów i ksenofobów, których można by potem szlamować z pieniędzy w tak zwanym „majestacie prawa”. Ale skąd dzisiaj wziąć autentycznego rasistę, albo ksenofoba? To nie jest sprawa łatwa, więc jeśli trafi się posucha, to trzeba ruszyć głową i tyłkiem i zwyczajnie sprokurować incydent, który potem rozdmucha na przykład „Gazeta Wyborcza”, albo w ostateczności – „OKO-Press” – i już można iść do niezawisłego sądu po szmalec. Kolega Ziemkiewicz buńczucznie twierdzi, że się tym pozwem nie przejmuje, bo – jak go zapewnił mecenas – jego oskarżyciele nie mają na nic dowodów.

Ale od kiedy to niezawisłemu sądowi potrzebne są jakieś dowody? Toteż na miejscu kol. Ziemkiewicza nie byłbym taki pewny, zwłaszcza, gdyby sprawa trafiła w szpony sędziego nierządnego. Ten wziąłby pod uwagę, że kol. Ziemkiewicz współpracuje z telewizją „Republika” i to by mu wystarczyło, żeby przysolić pozwanemu na przykład 150 tysięcy złotych plus koszty. Mecenas tego Kol. Ziemkiewiczowie nie powie, bo niby dlaczego miałby go zniechęcać – najwyżej po wszystkim zakomunikuje mu: wygrał pan sprawę, trzeba tylko zapłacić i odsiedzieć.

Krzysztof Bosak: Co za poziom ZIDIOCENIA w tej Izbie! Kłamiecie! O węglu i inflacji. 3 minuty.

Krzysztof Bosak: Co za poziom ZIDIOCENIA w tej Izbie! Kłamiecie! O węglu i inflacji.

trzy minuty

Nie dla lockdownu! nie dla szczepionek z aborcji ! – zadzwoń do Premiera Mateusza Morawieckiego.

– zadzwoń do Premiera Mateusza Morawieckiego.

Rząd rozkręca kolejną falę Paniki wokół pandemii – zadzwoń do Premiera Mateusza Morawieckiego, powiedz Mu, co o tym myślisz i czego żądasz

zadzwoń teraz
22 250 01 15 WEWN. 0

zadzwoń teraz
22 694 60 00 WEWN. 1

Przestańcie straszyć Polaków!


Gdy Polacy cieszą się wakacjami, a większość krajów zniosło wszelkie obostrzenia, przymus testowania i kwarantanny przyjazdowe, Minister Zdrowia w środku lata rozpoczął kampanię procovidową. Adam Niedzielski planuje kolejną falę zakażeń i namawia do przyjęcia czwartej dawki szczepionki.

Polacy wciąż są naciskani i przymuszani, by szczepili się preparatami, które korzystają z owoców zbrodni aborcji. Wszystkie szczepionki na Covid-19 były opracowywane, testowane i/lub produkowane przy użyciu linii komórkowych z tkanek pobranych z zabijanych dzieci.

Ostatnie 2 lata pokazały, że Polacy nie mogą być pewni niczego, dlatego widmo nałożenia ponownych obostrzeń i ograniczeń na społeczeństwo jest wciąż realne. Społeczeństwo ma dość siania propagandy strachu.

Pokłosiem polityki lockdownowej jest największy od lat kryzys gospodarczy, upadek przedsiębiorstw i nadchodząca recesja. Przedsiębiorcy mają dość niszczenia ich firm i obciążania polskiej gospodarki kolejnymi kosztami związanymi z kampaniami szczepionkowymi.

zadzwoń do premiera i Powiedz mu, że żądasz:

1. Niewprowadzania żadnych ograniczeń życia społecznego ani lockdownu.

2. Niewznawiania akcji przymusowego testowania i szczepień preparatami z abortowanych dzieci (szczepionki na Covid-19 firm Pfizer i Moderna są oparte na technologii mRNA, która była opracowywana i testowana na liniach komórkowych z aborcji, preparaty firm Astra Zeneca i Johnson&Johnson – są na tych liniach produkowane bezpośrednio).

3. Niewydawania publicznych pieniędzy na preparaty skażone zbrodnią na dzieciach.

4. Wycofania przymusu szczepień dla jakichkolwiek grup zawodowych.

5. Zdymisjonowania Ministra Zdrowia Adama Niedzielskiego, który stał się propagatorem szczepionek korzystających ze zbrodni aborcji.

Zadzwoń teraz
22 250 01 15 wewn. 0

Zadzwoń teraz
22 694 60 00 wewn. 1

(telefony czynne w dni robocze przez całą dobę)

Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu wyrównał do uczelni Bangladeszu!

Józef Wieczorek

Szerokim echem w przestrzeni publicznej odbiła się ostatnio polityka równościowa i antydyskryminacyjna na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, będąca dziełem rektorki prof. Bogumiły Kaniewskiej, wspieranej przez senat tej uczelni.

 W wyniku tej polityki kilku profesorów UAM już zostało poddanych dyskryminacji na drodze do wyrównania poziomu i osiągnięcia należytego stosunku do orientacji seksualnej. W tegorocznym rankingu „Perspektyw” polskich uczelni UAM został wysoko uplasowany (na 4. miejscu) i rektorka UAM z dumą oświadczyła: „Jesteśmy uniwersytetem europejskim i badawczym. Naszą mocną stroną zawsze była znakomita kadra naukowa. (…) Ten wynik z jednej strony nas cieszy, z drugiej daje impuls do dalszych starań”. Podkreśla się, że wysokie miejsca w rankingu „Perspektyw” dodają prestiżu uczelniom i więcej jest chętnych, aby na nich studiować.

Wieloletnie działania na rzecz równości w domenie akademickiej znajdują też odzwierciedlenie w rankingach światowych i w tegorocznym QS World University Rankings 2023. Wynik wywołał euforię rektorów ze względu na wysokie – jak zaznaczano w mediach – miejsca polskich uczelni. Europejski uniwersytet poznański wyrównał do poziomu uniwersytetów azjatyckiego Bangladeszu (miejsca: 801–1000 – Adam Mickiewicz University, Bangladesh University of Engineering and Technology, University of Dhaka, Bangladesh).

No cóż, niewiele polskich uczelni taki poziom osiąga (mniej niż 10 proc.), więc takie miejsca cieszą rektorów i w konsekwencji nie widać impulsu do starań, aby dorównać najlepszym uczelniom. Ciekawe, ilu potencjalnych polskich studentów sprawdza zasadność entuzjazmu rektorów i rzetelność informacji medialnych przed podjęciem decyzji wyboru uczelni. Wielu nawet na to nie wpadnie. Mimo korzystania z internetu, większości zapewne to nie interesuje, bo przecież chodzi im tylko o dyplom. A jak się rzeczywistego stanu rzeczy nie ujawnia, to i pochwalić się można, na jakiej to podobno znakomitej (według polskich kryteriów) uczelni się studiowało.

„PiS się wyżywi, a ty?” Czy „PiS zdąży uciec?”. A to Polska nad przepaścią…

Andrzej Szlęzak https://www.prokapitalizm.pl/czy-pis-zdazy-uciec-polska-nad-przepascia/

Wydawałoby się, że jeśli państwo tak, jak Polska w przypadku zaangażowania w wojnę na Ukrainie, ponosi porażki zarówno w skali geopolitycznej, jak i w wymiarze wewnętrznym, to naturalnym jest skorygowanie takiej fatalnej polityki. Niestety nic z tych rzeczy! Rząd PiS-u przy milczącym wsparciu PO, PSL i Lewicy brnie dalej

======================

Pochłania mnie walka z patologiami życia publicznego w skali lokalnej. Trochę to przypomina bicie głową w mur z napisem „PiS – kradniemy i co nam zrobicie?” Na moje szczęście albo nieszczęście zdaje się, że łeb mam twardy, więc to bicie nie uszkadza mózgu. Co więcej, obok stoi ściana ze świeżo namalowanym hasłem „PiS się wyżywi, a ty?”, a na następnej zaczynają malować kolejne hasło. Ono jeszcze nie skończone, ale sądzę, że ostatecznie będzie brzmiało „PiS zdąży uciec, a ty?”.

Zrobiłem sobie krótką przerwę w walenie w mur pisowskiego złodziejstwa w województwie podkarpackim i dla odmiany przywalę kilka razy w mur z jeszcze niedokończonym napisem o tym, że PiS zdąży uciec. Co prawda nie jestem pewien przed kim PiS zdąży uciec. Czy będzie to gniew Polaków sponiewieranych problemami życia codziennego, czy może perspektywa zawalenia się obecnej formy polskiej państwowości pod wpływem sytuacji międzynarodowej. Na to z kolei wpływ będzie miał nie tylko PiS, ale inne ugrupowania polityczne mniej lub bardziej wspierające politykę PiS-u względem wojny na Ukrainie.
Spieszę wyjaśnić, co mam na myśli.

Otóż w mojej ocenie agresja Rosji na Ukrainę nie spowodowała międzynarodowej izolacji Rosji na co bardzo liczyły największe ugrupowania polityczne w Polsce. Również nazywanie Włodzimierza Putina zbrodniarzem nie spowodowało jego izolacji. Nie wiem czy wojna na Ukrainie tylko przyspieszyła czy też wygenerowała globalny podział sił. Po jednej stronie są USA i inne państwa anglosaskie oraz Europa i to ta bardziej środkowa niż zachodnia, czyli ta bardziej uzależniona od Anglosasów oraz Japonia. Po drugiej stronie znajdują się Rosja, duża część Azji z Chinami, Iranem i być może Indiami. Generalnie są to państwa o potencjale globalnym, których przywódcom nie w głowie izolowanie Rosji i nazywanie Putina zbrodniarzem.

Ten podział jest porażką polityki USA [i również Polski]. Wynika z tego, że nie udało się złamać Rosji gospodarczo i widoków na to póki co nie ma. Co więcej, Polska, której różnym elitom politycznym szczególnie zależało i zależy na gospodarczym zniszczeniu Rosji, sama pogrąża się w kryzysie gospodarczym, którego skala za kilka miesięcy może okazać się większa niż to z czym boryka się Rosja. Na przykład nie sądzę, żeby Rosjanie zimą mieli takie problemy z ogrzaniem domów, jakie zapowiadają się w Polsce.

Druga porażka polityki rządu PiS-u, to zachowanie najsilniejszych państw w Unii Europejskiej. Niemcy, Francja i Włochy są przeciwne nakładaniu kolejnych sankcji na Rosję i po cichu robią wiele, żeby rozwodnić te już nałożone. W miarę pogłębiania się problemów z pozyskaniem surowców energetycznych stanowisko tych państw wobec Rosji będzie coraz łagodniejsze. Można to podsumować trawestując hasło sprzed wybuchu drugiej wojny światowej o umieraniu za Gdańsk, że w Niemczech nikt nie będzie marznął za Kijów. Polska ze swą nienawiścią do Rosji staje się coraz bardziej osamotniona wśród dużych państw Unii Europejskiej.

I trzecia porażka Polski, to potwierdzenie się polityki USA wobec wojny na Ukrainie, czyli Amerykanom chodzi o jak najdłuższe wykrwawianie Rosji, a nie o w miarę szybkie zwycięstwo Ukrainy nawet przyjmując, że jest to pojęcie wieloznaczne. Na dobrą sprawę jest to już wojna coraz bardziej anglosasko – rosyjska niż ukraińsko – rosyjska. Przecież bez anglosaskich dostaw uzbrojenia i innych materiałów niezbędnych do prowadzenia wojny, Ukraina już poniosłaby klęskę. Zatem trzeba podkreślić, że takie prowadzenie wojny narzucone przez Amerykanów wykrwawia Ukrainę i Rosję, ale także Polskę.

Polskę na własne życzenie, żeby nie powiedzieć, że z głupoty.

Wydawałoby się, że jeśli państwo tak, jak Polska w przypadku zaangażowania w wojnę na Ukrainie, ponosi porażki zarówno w skali geopolitycznej, jak i w wymiarze wewnętrznym, to naturalnym jest skorygowanie takiej fatalnej polityki. Niestety nic z tych rzeczy! Rząd PiS-u przy milczącym wsparciu PO, PSL i Lewicy brnie dalej. Paradoksem przy tym jest, że wymienione wyżej partie opozycyjne ostro krytykują PiS za politykę gospodarczą, jakby nie wiedząc, że jest ona w dużej mierze efektem zaangażowania w wojnę na Ukrainie.

Najważniejszą konkluzją z powyższych faktów jest to, że polityka największych ugrupowań politycznych w Polsce jest zafiksowana na niszczenie Rosji. Politycy tych ugrupowań albo nie rozumieją, albo nie dopuszczają do siebie myśli, że prędzej doprowadzą w ten sposób do zniszczenia obecnej formy polskiej państwowości niż w poważny sposób zaszkodzą Rosji. Im się wydaje, że Polska jest jak skorpion, którego jad co najmniej poważnie osłabi ukąszoną ofiarę. Tymczasem prawda jest taka, że Polska ze swoim obecnym potencjałem jest jak komar, którego ukąszenie tylko rozdrażnia ofiarę i przeważnie kończy się to zmiażdżeniem komara nawet jeśli do czasu trzepnięcia napije się krwi ofiary.

Z kolei problem takich, jak ja, czyli będących w Polsce w mniejszości, polega na tym, że nie mamy sił i środków, żeby choć znaczącej części Polaków wytłumaczyć, iż polityka pisowskiego rządu i wspierającej go de facto części opozycji, prędzej doprowadzi do upadku Polski niż do wyniszczenia Rosji. Co prawda nie spodziewam się rosyjskich żołnierzy siedzących na schodach pomnika katastrofy smoleńskiej na Placu Piłsudskiego w Warszawie, ale Rosja, żeby dopaść Polskę, może mieć inne sposoby niż bezpośrednia agresja. Z tego względu uważam za sensowne bicie głową w mur na którym już niedługo może pojawić się napis „PiS zdąży uciec, a ty?”

Bełkot pełen sprzeczności w TVP: „Deficyt cukru wynika z zachowań konsumentów”.[Emeryci złośliwie wykupują?]

km, mnie 26.07.2022 https://www.tvp.info/61489623/dlaczego-brakuje-cukru-ekonomista-wyjasnia

Deficyt cukru w znacznym stopniu wynika z zachowań konsumentów – powiedział ekonomista banku Credit Agricole Jakub Olipra. Dodał, że efektem wzmożonego popytu i większych kosztów produkcji będą kolejne podwyżki.

Według eksperta „żaden system logistyczny nie jest w stanie obsłużyć konsumentów, którzy wykupują cukier w ilościach hurtowych”. Wyjaśnia on, że sklepy analizują strukturę i ilości zakupów, dostosowując do nich zapasy.
– Jednak utrzymanie dużych zapasów jest dla nich kosztem, a często nie jest to możliwe ze względów braku odpowiedniej powierzchni – zaznaczył.
Olipra uważa, że to, co dzieje się w marketach, zwłaszcza sieciowych, obsługujących znacznie więcej klientów niż np. małe lokalne sklepy, przypomina to, co działo się na stacjach benzynowych na początku wojny w Ukrainie.
– Owszem, przejściowo wystąpiły braki paliwa na niektórych stacjach, ale to nie znaczyło, że paliwo się skończyło. Po kilku dniach sytuacja unormowała się. I tak będzie również w przypadku cukru – powiedział.

[Deficyt Coca Coli w Wenezueli. Dotkliwe braki cukru na rynku wewnętrznym zmusiły miejscową filię koncernu do wstrzymania produkcji tego słodzonego…]

Cukru nie zabraknie, ale nadal będzie drożał

Zaznaczył, że Polska jest trzecim największym producentem cukru w Europie i w magazynach jest go więcej niż Polacy potrzebują.
– Naprawdę, nie bałbym się o dostępność cukru na rynku krajowym – wskazał.
Dodał, że efektem obserwowanego obecnie wzmożono popytu będzie wzrost cen, „bo w warunkach, gdy konsumenci za wszelką cenę chcą kupić cukier, sklepy mają dowolną rękę, by ją podnosić” – powiedział.
Przypomniał, że ceny cukru wzrosły w ciągu roku o 40 proc. m.in. ze względu na drożejące nawozy, środki ochrony roślin, paliwa czy koszty pracy. Dodał, że wzrost cen ropy naftowej przyczynił się do zwiększenia popytu na biopaliwa, które wytwarza się m.in. z buraków cukrowych.
Jego zdaniem cukier będzie nadal drożał, ze względu na czynniki inflacyjne, które mają bardzo szeroki zakres. Zauważył, że choć ceny cukru rosną na całym świecie, w Polsce dodatkowym czynnikiem są właśnie zachowania konsumenckie.

Kryzys na polskim rynku cukru zaczął się od likwidacji trzech ogromnych cukrowni: Łapy, Brześć Kujawski, Lublin. Bo UE nakazało…

Adam Białous https://pch24.pl/kryzys-na-polskim-rynku-cukru-zaczal-sie-od-likwidacji-trzech-ogromnych-cukrowni/

Obecny deficyt cukru w Polsce i związana z tym jego horrendalnie wysoka cena produktu jest w dużej mierze wynikiem likwidacji trzech bardzo dużych polskich cukrowni (Łapy, Brześć Kujawski, Lublin) do czego doszło w roku 2008. Stało się to wskutek decyzji ówczesnego rządu (koalicji PO-PSL), którą pozwolono Krajowej Spółce Cukrowej zlikwidować te trzy ogromne cukrownie. W całej Polsce produkcja cukru zmniejszyła się wtedy o ponad 360 tysięcy ton. Ten błąd coraz mocniej odbija się niezdrową „czkawką” na polskim rynku spożywczym.

Jak wielkie straty polskiemu rynkowi cukru, i nie tylko jemu, przyniosły decyzje ówczesnego rządu najlepiej widać na przykładzie likwidacji Cukrowni Łapy (woj. podlaskie), która w ostatnim roku swojej działalności miała drugi wynik w kraju, czyli była zakładem czołowym. Polski rynek wskutek  likwidacji tej cukrowni stracił około 60 tysięcy ton cukru rocznie, a krajowy areał uprawy buraka cukrowego zmniejszył się aż o 20 procent. Już wówczas Polska z dużego eksportera cukru stała się jego importerem.

W grudniu 2007 roku, pomimo protestów pracowników Cukrowni Łapy, plantatorów, podlaskich samorządowców i parlamentarzystów, Krajowa Spółka Cukrowa, powołując się na wydany przez UE nakaz ograniczenia produkcji cukru, przyjęła plan restrukturyzacji i m.in. zdecydowała się zlikwidować łapski rejon plantacyjny. Decyzja ta oznaczała w praktyce zaprzestanie produkcji cukru w Łapach oraz agonię tego nowoczesnego zakładu. Produkcja w łapskich zakładach stanęła ostatecznie w roku 2008. Maszyny wywieziono, zostały puste hale.   Ówczesny rząd obiecywał, zgodnie z obecną i dziś zieloną ideologią, że zamiast produkcji cukru w cukrowni będzie się wytwarzać na dużą skalę biopaliwa i ekologiczną energię, więc nikt nie straci. Teraz wiadomo już, że było to zwykłe mydlenie oczu. Nic takiego w Łapach nie powstało.

Likwidacja Cukrowni Łapy do dziś jest oceniania przez mieszkańców województwa podlaskiego, jako decyzja szkodliwa i niezrozumiała. Szczególnie mocnej krytyce podlega w związku z obecnie panującym deficytem cukru na polskim rynku. Upadek Cukrowni Łapy przyniósł cały szereg szkód (podobnie było w przypadku likwidacji cukrowni w Brześciu Kujawskim i Lublinie). Bardzo dotkliwe są szkody społeczne. Dla niewielkiego miasta, jakim są Łapy, zwolnienia pracowników cukrowni, to do tej pory dramat. Po likwidacji jednego z największych zakładów, w Łapach drastycznie zwiększył się poziom bezrobocia. Pracę w cukrowni straciło ponad 250 jej pracowników etatowych  i 300 sezonowych. Wiele rodzin wpędziło to w biedę. Zubożeniu uległo również wiele rodzin rolniczych, bowiem  dochody z upraw buraka utraciło około 2 tysięcy plantatorów.

Do tego zamknięcie cukrowni pociągnęło za sobą duże straty finansowe osób trudniących się transportem buraków. Kiedy Krajowa Spółka Cukrowa zdecydowała się zlikwidować rejon plantacyjny w północno-wschodniej Polsce, co doprowadziło do zaprzestania produkcji cukru w łapskim zakładzie, zupełnie nie wzięła pod uwagę, że ta decyzja uderzy również w rolników. Podlascy hodowcy krów zostali pozbawieni doskonałej paszy, jaką są wysłodki. Likwidacja łapskiej cukrowni pociągnęła za sobą również wyrzucenie w błoto ogromnych publicznych pieniędzy. W ostatnich latach działalności, w ten zakład zainwestowano około 30 mln złotych. Ta inwestycja sprawiła, iż cukrownia w Łapach była jedną z najbardziej wydajnych i nowoczesnych w Polsce.

Likwidacja polskich cukrowi, podobnie jak likwidacja polskich kopalni, odbija się dziś nieprzyjemną czkawką. Podobnie też nie da się uruchomić produkcji z dnia na dzień. Reaktywacja cukrowni trwałaby kilka lat. Do tego koszty wznowienia produkcji byłby ogromne. Do ponownego uruchomienia cukrowni Łapy przymierzano się już dwukrotnie. Pierwszy raz w roku 2011, kiedy to miał miejsce pierwszy poważny kryzys na rynku cukru. Później w roku 2016. Ówczesny podlaski poseł PSL Mieczysław Baszko, wnioskował o wznowieni produkcji cukru w Łapach do rządu PiS. Koszty rozpoczęcia wznowienia procesu przywracania produkcji w cukrowni Łapy oszacował w roku 2016 na 100 mln złotych. Zaś całkowity proces, który miałby przywrócić cukrowni jej dawne moce produkcyjne miał jego zdaniem kosztować budżet państwa około 500 mln. 

Ostatecznie rząd nie znalazł takiej sumy na reaktywację cukrowni Łapy. W roku 2018 Krajowa Spółka Cukrowa postanowiła zlikwidować ostatnie ślady po cukrowni i postawić tam zupełnie inny obiekt. Budowle cukrowni zostały zrównane z ziemią, a w listopadzie roku 2021 oddano już do użytku nowy terminal spedycyjny, którego silosy stanęły w miejscu hali produkcyjnej dawnej cukrowni Łapy. Jego budowa kosztowała 9 mln złotych. Można tam przechowywać około 50 tysięcy ton cukru. Wszystko ładnie, tylko jest „mały” problem – skąd wziąć ten cukier? 

Krajowa Grupa Spożywcza (w której weszła m.in. Krajowa Spółka Cukrowa) posiada dziś zaledwie 40 procent udziału w polskim rynku cukru. 60 procent cukru w Polsce produkują cukrownie sprzedane (jako nie rentowne) „za grosze” dla Niemców, podczas tzw. przemian demokratycznych. Obecnie nasi zachodni sąsiedzi też mają problemy z cukrem, więc ich cukrownie w Polsce wysyłają swoją produkcję do Niemiec.

Jakże dziś byłby potrzebne te trzy wspaniałe polskie cukrownie, które w roku 2008 zlikwidowano (Łapy, Brześć Kujawski, Lublin). Czy zawsze Polak musi być mądry po szkodzie?

Przygotowania do ostatecznego zwycięstwa

Stanisław Michalkiewicz http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5218

„Goniec” (Toronto)  •  24 lipca 2022

Rosja, która na Ukrainie wojuje z całym NATO, już ledwie zipie i tylko patrzeć, jak poniesie sromotną klęskę. Takim obrotem sprawy tłumaczę sobie czystkę w ukraińskiej bezpiece i prokuraturze. Jak wiadomo, prezydent Zełeński „odsunął” nie tylko szefa Służby Bezpieki Ukrainy, ale również szefów z kilku obwodów. „Odsunął” także panią Irinę Wieniediktową, która piastowała urząd prokuratora generalnego. Po raz pierwszy usłyszeliśmy o niej, kiedy w sieci pojawiło się nagranie, jak to bohaterscy żołnierze ochotniczego pułku „Azow”, będącego rodzajem prywatnej armii żydowskiego oligarchy Igora Kołomojskiego, maltretują, torturują i rozstrzeliwują rosyjskich jeńców.

Wzbudziło to zainteresowanie nawet w Kongresie Stanów Zjednoczonych, a w tej sytuacji nie było rady; trzeba było odkryć rosyjską zbrodnię wojenną w Buczy i podsunąć ją pod nos skonsternowanemu światu, żeby zapomniał o scenach z udziałem bohaterskiego pułku „Azow”. Wprawdzie początkowo ukraińskie władze obiecywały, że rząd sprawę nagrań potraktuje „bardzo poważnie”, ale potem okazało się, że to wszystko zainscenizowali Rosjanie, w związku z czym pani Irina już żadnego „śledztwa” nie musiała w tej sprawie wszczynać.

Skoro wszystko zakończyło się wtedy wesołym oberkiem, to skąd obecna czystka w bezpiece i prokuraturze?

Myślę, że jej przyczyną jest zbliżające się nieubłaganie ostateczne zwycięstwo. Jak wiadomo, klęska jest sierotą, podczas gdy sukces, zwłaszcza w postaci ostatecznego zwycięstwa, ma wielu ojców. Zatem prezydent Zełeński musiałby dzielić się sławą zwycięzcy z jakimiś bezpieczniakami i panią Iriną. A po co miałby się dzielić, skoro może się nie dzielić? Dzięki rewolucyjnej czujności okazało się tedy, że na Ukrainie aż roi się od „zdrajców i kolaborantów”, którzy sypią piasek w szprychy rozpędzonego parowozu dziejów. Skoro tak, to nieuchronnie musi pojawić się pytanie, kto za to odpowiada. No i się pojawiło, a w odpowiedzi prezydent Zełeński nieubłaganym palcem wskazał winowajców. Myślę, że to dopiero początek, bo w miarę jak ostateczne zwycięstwo będzie się przybliżało szybkimi krokami, liczba „zdrajców i kolaborantów” będzie się zwiększała w tempie stachanowskim, aż w końcu okaże się, że jedynym sprawiedliwym w Sodomie i Gomorze był prezydent Zełeński i jego przyjaciele z kabaretu.

Widocznie Ukraińcy też czują pismo nosem, bo chociaż ostateczne zwycięstwo zbliża się wielkimi krokami, to jednocześnie polscy wolontariusze alarmują, że do naszego i tak już przecież wystarczająco nieszczęśliwego kraju, napływa coraz więcej uchodźców z Ukrainy. Nie ma w tym nic dziwnego; skoro już wiadomo, że na Ukrainie aż się roi od „zdrajców i kolaborantów”, to na wszelki wypadek trzeba się stamtąd zawczasu oddalić na bezpieczną odległość, bo w przeciwnym razie trzeba będzie udowadniać, że nie jest się wielbłądem, a wiadomo, że takie zadanie bywa z reguły niewykonalne, zwłaszcza gdy ze stolicy przyjdą odpowiednie rozkazy.

Tymczasem w Polsce nikt uchodźców nie ośmieli się przepytywać, czy przypadkiem nie byli „zdrajcami”, albo „kolaborantami”, więc nie ma się co namyślać, tylko zwiewać z Ukrainy jak najdalej.

Obecnie w naszym nieszczęśliwym kraju zapanowała podobna sytuacja. Czystki wprawdzie jeszcze nie ma, bo ostateczne zwycięstwo zostało zaplanowane dopiero na przyszłoroczne wybory parlamentarne, ale w czeluściach obozu „dobrej zmiany” rozpoczęły się przygotowania do wyznaczenia winowajcy. Bo wprawdzie jest dobrze, a będzie jeszcze dobrzej, ale właśnie Wielce Czcigodny poseł Janusz Kowalski, piaskujący w rządzie „dobrej zmiany” stanowisko sekretarza stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych kierowanym przez pana ministra Jacka Sasina, opublikował wyliczenie, z którego wynika, że w Polsce w zimie zabraknie gazu. Ponieważ tajemnicą Poliszynela jest napięcie, jakie utrzymuje się między premierem Morawieckim, a ministrami Ziobrą i Sasinem, aż nawet sam Naczelnik Państwa musiał nawoływać do opamiętania, wyliczenie posła Kowalskiego może być sygnałem, że panu Mateuszowi Morawieckiemu już złocą rogi, jako przeznaczonemu na zaszlachtowanie najpóźniej na wiosnę przyszłego roku.

Bo pan premier Morawiecki nadaje się do tej roli, jak mało kto. Jak pamiętamy, został premierem gwoli „ocieplenia” stosunków Polski z Unią Europejską. Po prawie pięciu latach jego rządów, stosunki Polski z UE są gorsze, niż kiedykolwiek, a poza tym pan premier Morawiecki popodpisywał rozmaite cyrografy i podjął decyzje, w następstwie których Polska stoi w obliczu kryzysu energetycznego.

Podczas jednego ze spotkań, jakie pan premier odbywa ze specjalnie zaproszonymi obywatelami, któryś zadał mu pytanie, czy przypadkiem Polska nie kupuje aby ruskiego gazu. Pan premier spontanicznie odpowiedział, że kupujemy gaz „na giełdzie”, co zostało zrozumiane, że gaz po staremu jest ruski, tylko Polska teraz kupuje go przez pośredników.

Z węglem jest jeszcze gorzej, bo wskutek „dekarbonizacji” oraz wstrzymania importu rosyjskiego węgla, z którego korzystały przede wszystkim gospodarstwa domowe i spółdzielnie mieszkaniowe, okazało się, że w składach węglowych niemalże nie ma żadnych zapasów. W tej sytuacji pan premier zachęca obywateli do „ocieplania” domów, a inni ministrowie udzielają zbawiennych rad, żeby mniej jeść – i tak dalej. To trochę podobne do spostrzeżenia Jerzego Urbana z początku stanu wojennego, że „rząd się wyżywi”, więc widać, że ciągłość jest większa, niż nam się wydaje.

Tymczasem pan Marian Banaś, prezes Najwyższej Izby Kontroli, którego Naczelnik Państwa z zagadkowych przyczyn chciał wysadzić w powietrze, właśnie złożył zawiadomienie do prokuratury w sprawie zakupu respiratorów. Jak pamiętamy, pan minister Szumowski, który dzisiaj, zgodnie z zaleceniem greckiego filozofa hedonisty Epikura, „żyje w ukryciu”, kupił w imieniu rządu te respiratory od pewnego handlarza bronią, co oczywiście kieruje naszą uwagę w stronę starych kiejkutów, no bo kogóż innego? Toteż bez zdziwienia przyjęliśmy informację, że sprzedawca owych respiratorów właśnie taktownie umarł i już nic żadnemu prokuratorowi nie powie. Wyobrażam sobie, z jaką ulgą musiał przyjąć tę wiadomość pan Szumowski, podobnie jak stare kiejkuty, które dzięki temu będą mogły spokojnie korzystać z wyprowadzonego w nieznanym kierunku szmalcu, tak, jak w przypadku „Amber Gold”.

Tymczasem rząd na wrzesień właśnie zaplanował nową falę epidemii, tym razem spowodowaną przez mutację koronawirusa nazwaną „Centaurem”. Najwyraźniej jednak urzędnicy resortu zdrowia wyciągnęli wnioski z poprzednich, niezbyt fortunnych doświadczeń, więc wprawdzie ogłaszają, że ten cały „Centaur” jest jeszcze bardziej zaraźliwy, niż poprzednie mutacje, ale za to znacznie od nich łagodniejszy, więc jak tylko się zaszczepimy, żeby rozładować nagromadzone w rządowych magazynach krocie „dawek”, to będziemy musieli nauczyć się z nim żyć, a kto wie – może nawet się zaprzyjaźnić. I słusznie – skoro musimy przyjaźnić się z uchodźcami, to dlaczego nie z „Centaurem”?

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Czy idioci czytają Tokarczuk? Tak, toć to ikona antykultury…

Kategoria: Archiwum, Polecane, Ważne

CzarnaLimuzyna https://www.ekspedyt.org/2022/07/25/czy-idioci-czytaja-tokarczuk/

,

H.B., Wiedźmy (1510)

Ikona antykultury, Tokarczuk stwierdziła niedawno, że „literatura nie jest dla idiotów”.

Nigdy nie oczekiwałam, że wszyscy mają czytać i że moje książki mają iść pod strzechy. Wcale nie chcę, żeby szły pod strzechy. Literatura nie jest dla idiotów.

Abstrahując od tego co ma na myśli Tokarczuk odważnie łącząc literaturę z książkami przez siebie napisanymi, zacznijmy od przypomnienia kim jest przysłowiowy idiota ἰδιώτης. W starożytnej Grecji była to osoba nie zajmująca się sprawami natury publicznej, politycznej, zamknięta w swoim świecie. Brak tego rodzaju aktywności był kojarzony z rodzajem upośledzenia, niemożności intelektualnej. Grzegorz Braun określił prezydenta Dudę mianem: idioty w starożytnym rozumieniu tego słowa. Być może miał na myśli jego sposób pojmowania polityki oraz związany z tym brak pozytywnego zaangażowania. Od siebie mogę dodać, że dziś prawie każdy polityk sprawia wrażenie idioty. W wielu przypadkach są to jedynie pozory, ale to oddzielny temat.

W wieku XX pojawili się idioci pożyteczni. Termin ten oznaczał osoby i środowiska sympatyzujące z ZSRR i jego polityką, ludzi podatnych na komunistyczną propagandę. Słowo idiota oznacza również w potocznym rozumieniu ignoranta, nieuka, wtórnego analfabetę łykającego propagandową papkę.

Czy Tokarczuk jest idiotką?

W kontekście powyższego opisu, biorąc pod uwagę wypowiedzi noblistki o Polakach typu: “Robiliśmy rzeczy straszne jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów” wielu skłania się do opinii, że Tokarczuk jest pospolitą idiotką zwaną pożyteczną czyli osobą będącą pod wpływem antypolskiej propagandy.

“…Twierdzenie, które niekiedy zaczyna pojawiać się w naszej debacie historycznej, głoszące że „Polska nie miała co prawdzie w swojej historii zjawiska niewolnictwa, ale miała zjawisko pańszczyzny i poddaństwa chłopów” uważam za wyjątkowo chybione i szkodliwe, gdyż zrównuje ono ze są dwa zupełnie różne od siebie zjawiska historyczne, co w poważnej nauce nigdy nie powinno mieć miejsca”. /Czy polscy chłopi byli „niewolnikami wyzyskiwanymi przez szlachtę?”/

Należy też wyraźnie podkreślić, że handlem porywaną ludnością na terenie Polski zajmowali się żydzi oraz muzułmanie (Tatarzy i Turcy).

Tokarczuk: moi krajanie nie są idiotami

Tokarczuk określiła również kto według niej nie jest idiotą, który m.in. „mieszka pod strzechą i nic nie wie”

Żeby czytać książki trzeba mieć jakąś kompetencję, trzeba mieć pewną wrażliwość, pewne rozeznanie w kulturze.(…)

Więc piszę swoje książki dla ludzi inteligentnych, którzy myślą, którzy czują, którzy mają jakąś wrażliwość. Uważam, że moi czytelnicy są do mnie podobni, piszę jakby do swoich krajanów.

Kultura czy antykultura?

Nie wiem jakie rozeznanie ma Tokarczuk w kulturze, ale obawiam się, że bardzo podobne do rozeznania w polityce i polskiej historii. Postrzegam ją prędzej jako osobę osadzoną w antykulturze. Antykultura to nurt czerpiący inspirację z postmodernizmu i ideologii neomarskistowskiej. Dobitnie o tym świadczy zdjęcie uśmiechniętej Tokarczuk na tle krzyża przerobionego na swastykę. Pomijam milczeniem ideologiczny bełkot rzekomo uzasadniający taką deformację. Sama Tokarczuk nie kryje się z poglądami osoby o innej orientacji moralnej, oderwanej od korzeni cywilizacji łacińskiej.

Dyskusja wśród sympatyków Tokarczuk

Wielu “krajanów” Tokarczuk tworzących wiodący nurt antykultury podzieliło się w opiniach na temat inkryminowanej wypowiedzi. Cześć stwierdziła, że jest to “klasizm”. Inni, że wcale nie. Do dyskusji włączyli się sympatycy noblistki na Twitterze. Na początek wybrałem jeden z tychże głosów z powodu niewyczuwalnego, dla niektórych, smaku dodanej do tej beczki łyżki dziegciu:

Przydałby się taki coaching, oj przydał, nie tylko dla dobra Narodu, ale też Olgi Tokarczuk – poszerzy się grono ludzi godnych jej ksiąg, grono jej krajan, więcej osób będzie mogło osiągnąć to, do czego wszyscy powinniśmy dążyć – do stania się podobnymi do naszej noblistki

Do tego dorzucę tzw. pełen odlot, który zaliczył niejaki pan Szubartowicz szeroko znany wśród  “nie idiotów”, nazywający wypowiedź Tokarczuk “neutralną”, a opinie o niej “egzaltowaną histerią”

Ta egzaltowana histeria, która rozlewa się po zupełnie neutralnej wypowiedzi Olgi Tokarczuk, jest znakiem czasów. Grupki oderwanych od rzeczywistości, infantylnych strażników moralności usiłują terroryzować wszystkich karykaturalną poprawnością polityczną. Nowy purytanizm u bram.

Inny rodzaj odlotu zaprezentowała Gazeta Wyborcza pisząc:

Noblistkę zaatakowały głównie osoby z roczników 80. i 90. wychowane na amerykańskiej popkulturze i anglosaskim modelu, w którym kultura jest rozrywką. Tymczasem Olga Tokarczuk wychowała się na oświeceniowym przekonaniu, że pęd do wiedzy daje szczęście.

W tym momencie zbliżyliśmy się do momentu odpowiedzi na tytułowe pytanie.  Swego czasu książki Tokarczuk próbował czytać Stanisław Lem. O swojej nieudanej próbie powiedział tak:

Tokarczuk do tego stopnia obraziła mój rozum, że chciałem napisać polemikę, ale uznałem, że gra jest nie warta świeczki, bo musiałbym jej książkę doczytać do końca.

Książki Tokarczuk nie zawędrowały więc pod “strzechę” wybitnego pisarza Stanisława Lema, a także pod “strzechę” wybitnego znawcy antykultury, Krzysztofa Karonia, który swego czasu spuentował “noblowską hucpę” w sposób następujący:

Nie widzę najmniejszego powodu, aby być dumnym z tego, że Olga Tokarczuk należąca do formacji barbarzyńskiej otrzymała nagrodę. Barbarzyńcy przejęli komitet noblowski i rozdają nagrody. Banda degeneratów przyznała nagrodę osobie, która spełniała ich warunki. (…) Kłamstwa pani Tokarczuk powinny być przedmiotem prawa karnego.

Polskie szpitale „Тільки для українців”

Polskie szpitale „Тільки для українців”? – Konrad Rękas

Sama tylko opieka medyczna, w tym szpitalna, dla obywateli Ukrainy przesiedlonych do Polski – miała w 2022 r. kosztować budżet państwa ponad miliard zł. Miała, bo już dziś wiadomo, że kwota ta zostanie zwielokrotniona, także w związku z faktem, że na naszym terytorium leczeni są i poddawani rehabilitacji ranni w walkach ukraińscy żołnierze i bojówkarze zbrojnych batalionów banderowskich. Spodziewając się zwiększenia ich liczby – zwłaszcza w województwach przygranicznych opróżniane są pośpiesznie z polskich pacjentów w szczególności oddziały chirurgii i ortopedii. Choć ministerstwo zdrowia zaprzecza istnieniu wydzielonych łóżek tylko dla Ukraińców – nasi informatorzy potwierdzają, że obowiązują zakazy przyjmowania Polaków, nawet na terminowe zabiegi, jeśli mieliby zostać położeni na miejscach czekających na przesiedleńców bądź rannych. W całym kraju nawet ok. 12.000 łóżek miałoby zostać wyłączonych jako „Тільки для українців”.

Co najmniej 50 miliardów złotych

Teoretycznie takie sprawy powinna regulować ustawy z dnia 12 marca 2022 r. o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa (Dz. U. z 2022 r. poz. 583, z późn. zm.). Faktycznie jednak szczegóły, w tym samą wysokość świadczeń, przeniesiono do umowy między ministrem zdrowia, a Narodowym Funduszem Zdrowia, zatem manipulować kwotami można już w praktyce poza bezpośrednią kontrolą i wiedzą Sejmu.

Sama ustawa zresztą, jak to w państwie PiS-u – napisana jest brudno, chaotycznie, niespójnie i z licznymi furtkami, oczywiście służącymi ułatwieniom w wyprowadzaniu pieniędzy budżetowych przez fundusze celowe, w tym przypadku na rzecz ludności ukraińskiej w Polsce.

To dlatego właśnie nie zgadzają się i wciąż zmieniane są kwoty, co do których udaje się uzyskiwać niechętne potwierdzenia rozdysponowania na rzecz przesiedleńców. I tak do wspomnianego 1 miliarda na ochronę zdrowia (już nieomal wydanego, choć miał starczyć na rok) doliczyć należy bezpośrednie zasiłki, dalej zaś księgowane osobno świadczenia z PFRON i Funduszu Solidarnościowego. Ile łącznie i ile trzeba będzie jeszcze dołożyć – nikt oczywiście przyznać nie chce, jednak podawana na początku wojny wstępna kalkulacja ok 24 miliardów zł już musiała zostać podwojona, ze względu na znacznie większy niż pierwotnie podawano napływ przesiedleńców.

Na dziś mowa więc co najmniej o 50 miliardach – i o konieczności dofinansowania samej opieki zdrowotnej „Тільки для українців” kwotą co najmniej kolejnych 3 miliardów zł.

Tajemnice wojskowe państwa niewojującego

Powtórzmy, to wszystko są wydatki formalnie cywilne, bez wliczania w to miliardów pomocy wojskowej i prezentów w postaci sprzętu i uzbrojenia oraz służby polskich „ochotników”.  

Ile wydaje się na leczenie samych rannych, w tym m.in. na opiekę psychologiczną i rehabilitację nazistów z AZOWA, wciąż pewnie w traumie po poddaniu się ich kolegów z Mariupola – to już tajemnica wojskowa! Tajemnicą wojskową, choć przecież Polska nie jest z nikim w stanie wojny próbuje się cenzurować informacje o przyjeżdżających do nas transportach z rannymi.  Tak było kilka dni temu z wyciemnionym pociągiem, którym dostarczono m.in. do lubelskiego SPSK-4 32 ukraińskich żołnierzy i bojówkarzy.

Moją ciotkę po amputacji nogi na siłę wyrzucili z oddziału naczyniowego do domu w piątej dobie. Osobę tak słabą, że nie była w stanie samodzielnie poprawić sobie ułożenia głowy. Z krwawiącą raną pooperacyjną, wypis w dobę po przetaczaniu krwi ratującej jej życie. To w temacie leczenia Polaków – komentowała w jednej z dyskusji przerażona lublinianka jednak takich historii próżno szukać w lokalnych mediach. Pod względem kolportowania kłamstw i manipulacji w niczym nie ustępują one tym ogólnokrajowym, te zaś działają pod dyktando kłamców rządowych.

Lista ukraińskich kłamstw III RP

32 rannych żołnierzy ukraińskich przyjechało do Polski specjalnym pociągiem sanitarnym. To pierwszy taki transport, a ranni żołnierze zostali umieszczeni w trzech szpitalach: w Łodzi, w Warszawie i w Lublinie” – powiedział w Radiu Zet szef kancelarii premiera, minister Michał Dworczyk.

Pierwszy? Doprawdy? To pierwsi nie byli ci leczeni w Polsce ukraińscy żołnierze, o których na łamach Wall Street Journal już 6. marca informował rzecznik rządu, Piotr Müller? A może tych kilkudziesięciu, którymi 15. kwietnia chwalił się we Lwowie sam premier Mateusz Morawiecki, zapowiadając miejsca nawet dla 10.000 rannych? A co z tą grupą z maja, z Ostrowa Wielkopolskiego, pan minister ich przeoczył?

Kłamią. Kłamią bezczelnie i bez przerw!

Każdy kolejny transport ma być pierwszy, każde wyrzucenie Polaków z łóżek zupełnie wyjątkowe i nadzwyczajne, a tymczasem planowali to od dawna. „Od wielu tygodni przygotowywaliśmy się do zapewnienia pomocy naszym sąsiadom z Ukrainy. Każdemu przybywającemu do naszego kraju musimy zapewnić bezproblemowy, bieżący dostęp do opieki medycznej, w tym również do hospitalizacji” – powiedział już 25. LUTEGO rzecznik ministerstwa zdrowia, Wojciech Andrusiewicz (prywatnie przesympatyczny).  Na wiele tygodni przed rosyjskim atakiem szykowali łóżka dla ukraińskich żołnierzy i przesiedleńców?! I nadal śmią twierdzić, że III RP nie była zaangażowana w ukraińsko-NATOwskie plany wojny przeciw Rosji? Naprawdę mają Polaków za takich idiotów, którzy nie pamiętają propagandy sprzed miesiąca i nie umieją jej porównać z tą obecną?

Ha, widać nie pamiętamy i nie umiemy dodawać miliardów. Tych miliardów, których brakuje na leczenie Polaków.

Konrad Rękas

Za: Konserwatyzm.pl (24 lipca 2022) | https://konserwatyzm.pl/rekas-polskie-szpitale-%D1%82%D1%96%D0%BB%D1%8C%D0%BA%D0%B8-%D0%B4%D0%BB%D1%8F-%D1%83%D0%BA%D1%80%D0%B0%D1%97%D0%BD%D1%86%D1%96%D0%B2/

Wesprzyj naszą działalność

Brak węgla w Polsce: Węgiel z Bogdanki będzie płynął na Ukrainę dalej…

Brak węgla w Polsce: Węgiel z Bogdanki będzie płynął na Ukrainę dalej, jeśli wojna nie przeszkodzi

Wojciech Jakóbik 28 marca 2022, https://biznesalert.pl/wegiel-z-bogdanki-bedzie-plynal-na-ukraine-dalej-jesli-wojna-nie-przeszkodzi/

Polski węgiel z Kopalni Bogdanka płynie szerokim strumieniem na Ukrainę doświadczoną atakiem Rosji i ma płynąć nadal, jeśli infrastruktura pozwoli pomimo działań wojennych.

– Mieliśmy zaplanowany eksport węgla na Ukrainę przez cały rok, ale przez działania wojenne i niebezpieczeństwo przerwy szlaków dostawy podjęliśmy decyzję o przyspieszeniu dostaw do odbiorców w zachodniej i środkowej części tego kraju tak, żeby nie zaburzyć dostaw do odbiorców w Polsce – powiedział Artur Wasil, prezes Lubelski Węgiel Bogdanka, spółki z Grupy Enea zarządzającej Kopalnią Bogdanka.

W 2021 roku wyeksportowaliśmy na Ukrainę blisko 0,5 mln ton węgla. W 2022 roku też planujemy wyeksportować około pół miliona ton węgla. Czas dostaw z uwagi na działania wojenne został skrócony i będzie najprawdopodobniej, jeżeli nie dojdzie do uszkodzenia infrastruktury, zrealizowany w pierwszym półroczu tego roku – zapowiedział Wasil podczas konferencji poświęconej wynikom Enei.

===================

mail: A w drugą stronę – nasi przyjaciele [i Obrońcy] już szykują worki na nasionka wierzby i topoli, z których będziemy mogli sobie wyhodować sadzonki na przyszły chrust.

Prof. Mirosław Dakowski | Lewe i prawe skrzydło PTASZYSKA KŁAMSTWA SMOLEŃSKIEGO. Przypomnienie; inaczej… 33 minuty

Prof. Mirosław Dakowski | Lewe i prawe skrzydło PTASZYSKA KŁAMSTWA SMOLEŃSKIEGO. Przypomnienie…

33 minuty

=====================

Поступил вопрос в радио Ереван:

Dlaczego Dakowski czasem umieszcza swoje filmiki, a niezwykle rzadko cudze. Odpowiedź: Wiem, co chce powiedzieć i co mówię, a jeśli się pomylę, to mogę to sprostować; i biorę za to co powiedziałem odpowiedzialność. Tymczasem wypowiedzi innych nie mogę sprostować czy komentować, a odpowiedzialności brać nie chcę.

Już opłaca się opalanie zbożem [ogrzewanie], panie premierze… Polacy nabici w soc-butelkę.

Polacy nabici w butelkę. Ludzie będą palić zbożem lub podrabianym pelletem.

Katarzyna Bartman https://www.money.pl/gospodarka/polacy-nabici-w-butelke-ludzie-beda-palic-zbozem-lub-podrabianym-pelletem-6792451602815872a.html

Rząd zajął się pomocą tym, którzy mają piece węglowe w domach, bo jak twierdzi, jest ich w kraju najwięcej i są najbiedniejsi. Ci, którzy zrezygnowali z „kopciuchów” i przeszli na piece do ogrzewania domów na inne paliwa, muszą poczekać, licząc, że też coś dostaną, albo szukać okazji cenowych na rynku. Tymczasem, jak informuje policja, coraz więcej „indywidualnych importerów” pelletu z Ukrainy i Białorusi zgłasza się do nich jako poszkodowani. Sytuacja na rynku surowców jest tak trudna, że nie brakuje też oszustów.

Polacy nie tylko szukają tańszego węgla na rynku (cena za tonę waha się obecnie pomiędzy 2,5 tys. zł a 3 tys. zł, ale i tak jest on trudny do zdobycia), ale też pelletu, którym ogrzewa się co najmniej 400 tys. gospodarstw domowych i bardzo wiele obiektów samorządowych.

Pellet drzewny zniknął z rynku już w chwili wybuchu wojny w Ukrainie – został wykupiony, magazyny całkowicie opróżniono z zapasów. Polscy producenci pelletu produkują go głównie na eksport do Europy Zachodniej, gdzie dostają za wysokogatunkowy pellet drzewny dużo wyższe stawki niż w Polsce (ok. 80 proc. produkcji jest wywożona z kraju).

Nasz rynek był do czasu agresji Rosji na Ukrainę zaopatrywany pelletem z Białorusi i w mniejszym stopniu z Ukrainy. Teraz zagranicznego pelletu brakuje właśnie z powodu sytuacji u naszych wschodnich sąsiadów. Ceny od zimy wzrosły dwukrotnie. Za tonę certyfikowanego pelletu drzewnego trzeba zapłacić obecnie od 2,2 do 2,7 tys. zł. Nie jest on również dostępny od ręki. Czasami trzeba czekać na dostawę ok. miesiąc.

Łowcy okazji i prywatny import

Wiele osób próbuje więc szukać „okazji”, których w związku z trudną sytuacją na rynku nie brakuje. Nie zawsze takie zakupy kończą się happy endem. W sieci jest wiele ogłoszeń, w których oferowany jest pellet za połowę rynkowej stawki, a nawet za mniej.

Na internetowej giełdzie paliw wiszą kuszące ogłoszenia zarówno od zagranicznych producentów pelletu, jak i polskich pośredników.

Jeden z pośredników z Podlasia oferuje np. pellet już po 1200 zł za tonę. Po pellet trzeba jednak pojechać na granicę. Dowóz jest zapewniony tylko do granicy polsko- białoruskiej (obowiązują sankcje gospodarcze). Jest jeszcze coś, pellet ten jest z łusek słonecznika, nie nadaje się do kotłów indywidualnych, które nie są przystosowane do takiego surowca. Łuska słonecznikowa jest głównie wykorzystywana w elektroenergetyce.

Inny z kolei oferent twierdzi, że jest producentem pelletu z Ukrainy. Oferuje ten rodzaj opału już za 120 euro za tonę (ok. 570 zł), ale trzeba po niego pojechać na Ukrainę i kupić co najmniej 2 tony, a następnie zapłacić cło.

Na policję zaczynają zgłaszać ofiary pelletowych okazji cenowych. Niedawno bankier.pl opisywał przypadek mieszkańca powiatu ryckiego (lubelskie), który kupił pellet z Ukrainy w internecie, gdyż był oferowany po bardzo atrakcyjnej cenie. 41-latek zapłacił za 24 tony 30 tys. zł z góry (1250 zł za tonę). Po wykonaniu przelewu na konto internetowego „dostawcy” ten rozpłynął się we mgle.

Jak podaje st. asp. Agnieszka Marchlak z Komendy Powiatowej Policji w Rykach to nie pierwsze takie zgłoszenie w ostatnim czasie dotyczące oszustów oferujących tani opał. Ofiar jest w całej Polsce dużo więcej.

Europejska Rady ds. Pelletu (EPC) alarmuje, że pellet w całej Europie jest coraz częściej fałszowany. W internecie można znaleźć czarną listę producentów pelletu, którzy dopuścili się różnych nadużyć i fałszerstw.

Pozbyliśmy się kopciuchów, zostaliśmy na lodzie

Nie tylko łowcy cenowych okazji są nabijani w butelkę. Zdaniem prezesa Polskiej Rady Pelletu Adama Sarnaszka, wszyscy, którzy za namową rządu zrezygnowali z opalania w piecach węglem i przeszli na bardziej ekologiczne kotły pelletowe, czują się teraz przez rząd poszkodowani.

Przy przyznawaniu nowego, jednorazowego dodatku opałowego w kwocie 3 tys. zł zostali oni pominięci. Nie tylko to jest problemem. Pellet ma stawkę 23 proc. VAT – najwyższy w Europie. Prezes Sarnaszek podkreśla, że w większości państw Unii jest on obłożony 8. proc. stawką VAT.

– Moi starsi rodzice mieli piec węglowy, ale rząd zachęcał do przejścia na bardziej ekologiczne paliwo, więc kupili piec na pellet i teraz tego żałują, bo „truciciele węglowi” mają się od nich dużo lepiej. Oni zaś zostali z niczym – mówi pan Paweł, były urzędnik resortu środowiska z Warszawy.

Dodaje, że nie rozumie tej argumentacji przedstawicieli PiS, że dopłaty są tylko do węgla, bo tym paliwem opalają najbiedniejsi. – Moi rodzice również nie są zamożnymi ludźmi. Dlaczego zostali pominięci? Nie rozumiem tego – mówi wprost.

Minister środowiska Anna Moskwa podkreśliła, że rząd wspiera tych, którzy opalają węglem, gdyż jest ich w kraju po prostu najwięcej. Węglem – według danych resortu środowiska – domy opala aż ponad 40 proc. gospodarstw.

Na Lubelszczyźnie już palą chrustem

Argumenty rządu nie przemawiają również do prof. Piotra Gradziuka z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa, Zakładu Modelowania Biznesowego Polskiej Akademii Nauk, wybitnego eksperta od biomasy. Uważa on, że pomijanie tych, którzy przeszli z węgla na inne, bardziej ekologiczne paliwa, jest niezrozumiałe i nie ma – jak na razie – racjonalnego wytłumaczenia.

W Grabowcu (lubelskie) do ogrzewania większości obiektów użyteczności publicznej używana jest słoma z pobliskich pól.

Z kolei w Nowej Dębie (podkarpackie) samorząd zainwestował w kocioł, w którym spalane lokalnie pozyskiwane odpady drzewne chrust. Dzięki wykorzystaniu tych lokalnych zasobów koszty ogrzewania należą do najniższych w Polsce.

Zdaniem prof. Gradziuka z powodu drożyzny w części kotłów do pelletu, po niewielkich przeróbkach, będzie spalane ziarno zbóż, jeżeli jego cena oscylować będzie w granicach 1 tys. do 1, 4 tys. zł za tonę – (np. w takiej cenie można nabyć teraz w niektórych regionach kraju owies albo jęczmień ozimy – red.).

Prof. Gradziuk wskazał na rozporządzenie Ministra Gospodarki z 23 lutego 2010 r. (Dz.U. Nr 34 poz. 182), w którym zmieniono definicję biomasy, tak by ziarno zbóż, które nie spełnia norm jakościowych, mogło być wykorzystane na cele energetyczne w elektroenergetyce.

Zbożami można palić w indywidualnych kotłach pelletowych, ten rodzaj opału jest tak samo energetyczny, jak pellet drzewny.

Minister Anna Moskwa nie wspomniała słowem o pomocy dla tych, którzy przeszli z węgla na inne paliwa opałowe. Zapytaliśmy więc biuro prasowe Ministerstwa Środowiska (MŚ), czy rząd planuje wesprzeć również tych, którzy ogrzewają domy pelletem, gazem lub innymi surowcami?

W odpowiedzi na nasze pytanie rzecznik prasowy resortu Aleksander Brzóska poinformował nas, że został powołany międzyresortowy zespół, który pracuje nad kompleksowym rozwiązaniem dotyczącym energii cieplnej dla odbiorców indywidualnych.

Nie potrafi jednak powiedzieć, kogo to wsparcie rządu obejmie i jakie będą zasady tej pomocy.

Minister Zdrowia znowu zaczyna straszyć restrykcjami i wracającą „pandemią”! I szczepionkami [zrobionymi] z dzieci!!

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Jak to dobrze, że otworzył Pan tego maila!

Bo sprawa jest niezwykle ważna, a czas szczególny… Wiele osób ma wolne i po prostu nie będzie mogło zareagować.

Proszę wyobrazić sobie, że właśnie teraz, w gorącym lipcu, gdy Polacy udali się na upragnione wakacyjne wyjazdy… Minister Zdrowia znowu zaczyna straszyć restrykcjami i wracającą „pandemią”! Nie do wiary, prawda? Ja też początkowo nie mogłam w to uwierzyć. Z nieba leje się żar, a Adam Niedzielski zupełnie serio zaczyna opowiadać o zwiększonej zachorowalności na koronawirusa, tego samego, o którym kilka tygodni temu mówił, że powinien być traktowany jak zwykła infekcja i nie ma podstaw, aby z jego powodu wprowadzać nadzwyczajne środki ostrożności.

I znów się pozmieniało! Minister już przepowiada, kiedy będą kolejne zachorowania (środek sierpnia). A może po prostu planuje wtedy podkręcić statystyki…????

Wraz z alarmującymi informacjami z rządu wraca znowu ten sam motyw: SZCZEPIENIA. Rozpoczyna się nowa odsłona stręczenia Polakom szczepionek produkowanych na liniach płodowych.

Jak dobrze Pan wie, wszystkie podawane w Polsce szczepionki na Covid czerpią z aborcji. Aby opracować i testować (Pfizer, Moderna) lub wprost produkować (Astra Zeneca, Johnson&Johnson) każdy z preparatów, użyto linii płodowych wyprowadzonych wprost od zabitych dzieci. Linie te są w obiegu od wielu lat, lecz starzeją się, zatem tworzy się popyt na kolejne linie. Dochodzi do kolejnych aborcji na potrzeby przemysłu farmaceutycznego. 

Aby preparaty były zdatne do użytku, trzeba było pobierać tkanki z dzieci żywcem i bez żadnego znieczulenia – w krótkim momencie pomiędzy wyjęciem dzieciątka z macicy a jego śmiercią. Aż trudno wyobrazić sobie, jak ogromny ból musiał odczuwać mały człowiek wyrwany z bezpiecznego łona mamy i poddany okrutnej procedurze usunięcia narządów żywcem… Teraz szczepionki powstałe dzięki liniom płodowym mamy wszyscy uznać za zdobycz cywilizacji i masowo je stosować. Straszenie kolejną falą koronawirusa jest niczym innym jak tworzeniem popytu na preparaty skażone gigantyczną zbrodnią.

#ZatrzymajAborcję

Szanowny Panie!

Przemysł aborcyjny jest powiązany z niektórymi gałęziami przemysłu farmaceutycznego i na tej podstawie próbuje się oswajać ludzi z tezą, że aborcja nie zawsze przynosi samo zło. Promotorzy zabijania dzieci bardzo chcą, abyśmy przyznali, że czasem z zabicia niewinnego dziecka wypływa dobro. Dlatego rozpętywanie strachu wokół konkretnego wirusa, kreowanie statystyk zachorowań i wmawianie opinii publicznej, że jedynym ratunkiem są szczepionki skażone aborcją – jest świetną okazją, aby relatywizować zbrodnię. W świadomości przeciętnego człowieka może wówczas pojawić się myślenie, że nie wszystkie aborcje są tak samo złe, w zależności od celu, do jakiego wykorzysta się ciała zamordowanych dzieci. To utylitarne myślenie o życiu człowieka pomaga ruchowi aborcyjnemu w osiąganiu jego celów – akceptacji aborcji (przynajmniej niektórych) i zarabianiu na nich wielkich pieniędzy.

Dlatego z przerażeniem obserwuję, jak polski rząd ponownie rozpoczyna kampanię strachu, kreowanie popytu i wmuszanie ludziom preparatów, które czerpią ze zbrodni aborcji.

STOP!

Potrzeba masowego sprzeciwu, aby znowu nie wprowadzono restrykcjilockdownu i nachalnej akwizycji szczepionek na Covid!

Szanowny Panie!

Chciałabym, aby w najbliższym czasie jak najwięcej osób zadzwoniło do Kancelarii Premiera i przekazało Mateuszowi Morawieckiemu, że nie chce:

– żadnych restrykcji ani lockdownów, żadnych testów, a przede wszystkim żadnych szczepionek z abortowanych dzieci,

– wydawania pieniędzy podatników na preparaty skażone zbrodnią aborcji ani na ich namolną promocję.

Ponadto pora na dymisję Adama Niedzielskiego i mianowanie Ministrem Zdrowia kogoś, kto nie będzie ulegał lobby aborcyjnemu.

Nie ma wątpliwości, że obecne sygnały płynące z rządu to zapowiedź kolejnego lockdownu i wszystkiego złego, co się z nim wiąże. Jeśli teraz nie uda się zahamować decyzji o nowych restrykcjach, spirala covidowego szaleństwa zacznie znowu się nakręcać. Być może w kolejnym roku szkolnym dzieci znowu nie pójdą do szkół. Być może znowu doświadczymy zamknięcia placówek ochrony zdrowia. Czy chcemy znowu zamknięcia branż gospodarki i szantażu, że jeśli nie weźmiemy skażonych aborcją szczepionek, to branże te nie będą mogły się otworzyć…?

Czy chcemy selekcji wiernych w kościołachNalotów Policji na świątynie, gdzie zgromadziło się zbyt wielu wiernych? Zakazu spotkań powyżej określonych przez władzę limitów?

Są wakacje. Mimo to nie zwalniamy tempa i wiemy, że właśnie TERAZ potrzeba pilnego i efektywnego działania. Uruchomiliśmy stronę internetową www.telefondopremiera.pl. Znajdują się na niej numery telefonów do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oraz krótka zachęta, aby zadzwonić i przekazać Mateuszowi Morawieckiemu, że nie ma zgody na rozkręcanie kolejnej fali restrykcji i promocji szczepień na Covid-19.

To bardzo ważne, aby jak najwięcej osób trafiło na stronę i zdecydowało się zadzwonić i powiedzieć premierowi, czego od niego oczekuje. Aby akcja się powiodła, chciałabym uruchomić Centrum Kontaktu, aby dotrzeć do osób, które mogą się w nią zaangażować. Bardzo mi zależy na dotarciu do jak największej liczby osób, bo w sezonie urlopowym trudniej o społeczną mobilizację. Dlatego użycie Centrum Kontaktu jest niezbędne.

Koszt jego działania w przeciągu jednego tygodnia to 4500 złotych. Bardzo Pana proszę o wsparcie finansowe, abyśmy mogli rozpocząć akcję. Chciałabym, aby była kontynuowana przez co najmniej 2 tygodnie, czyli koszt wyniesie 9 000 złotych.

Powiem to wprost: czasu jest bardzo mało. Niebezpieczne ruchy wokół wymuszania szczepień są już wyraźne. Szybka reakcja obywatelska jest bardzo potrzebna. Dlatego zależy mi, aby ruszyć z akcją jak najszybciej, najlepiej zaraz po weekendzie. Czy mogę liczyć na Pańską pomoc  ?Wiele osób jest na wakacjach i nie wie, co się dzieje, więc tym bardziej kieruję moją prośbę właśnie do Pana!

35, 70, 150 złotych lub inna wybrana przez Pana kwota  umożliwi szybkie zadziałanie, aby ludzie zaczęli jak najszybciej dzwonić do Mateusza Morawieckiego. Wpłat można dokonać na konto widoczne w stopce niniejszego maila.

Szanowny Panie!

Cierpienie dzieci, które zostały poddane aborcji i usunięciu tkanek, by wyprodukować szczepionki, to nie jest abstrakcja. Te dzieci to nasi bliźni, najsłabsi, niemogący się bronić, ginący na ołtarzu wielkiego biznesu i ogromnych pieniędzy. Protestujmy przeciw nieludzkiej polityce kreowania popytu i wymuszania szczepień preparatami, które powstały przy użyciu ciał tych niewinnych maleństw…

Serdecznie Pana pozdrawiam!