Minimum, optimum, maksimum

www.mtodd.pl


Minimum, optimum, maksimum 25/2026(779)



     U zarania dziejów człowiek, musiał się ruszać, żeby zdobyć pożywienie i znaleźć bezpieczne miejsce do przetrwania. Było to konieczne minimum do egzystencji. Później, kiedy te potrzeby zostały zaspokojone, wymyślił gimnastykę i sport, żeby mieć powód do „zatrudniania” mięśni. Taniec stał się kolejnym pretekstem do ruchu, nie tyle z konieczność, co dla przyjemności.
     Siedemdziesiąt lat temu Amerykanie tańczyli rock and rola (link poniżej), a my im zazdrościliśmy. W 1956 roku następowała w Polsce obiecująca „odwilż”, ale towarzysze radzieccy upierali się i narzucali nam swoje nieznośne czastuszki. Wiek dwudziesty stał się końcowym etapem możliwości optimum w wielu zakresach życia człowieka współczesnego.
     Wiek dwudziesty pierwszy zapoczątkował erę maksimum. Przyszły czasy, kiedy można wszystko, tylko nikt na nic nie ma już ochoty. Po co się męczyć? Nawet zamiast iść na spacer można mieć urządzenie poruszające mięśnie. Pojechać można wszędzie, ale po co? Żeby pstryknąć sobie fotkę? To też da się zrobić nie ruszając się z fotela. Nuda chaosu może i wyczerpuje, ale tak niezauważalnie. A czy maksymalnie? Osądźcie sami.


PS link: rock 1956  https://youtu.be/-eJOJhwgluE


Strój

‒Nie strój zdobi człowieka– stwierdziła Małgorzata.

‒A co? – spytał DUCH CZASU –czyżby tatuaże?

‒Właśnie,oraz kolczyk w nosie.

‒Dawniej kolczyki w nosie zakładano bydłu, ale nie dla ozdoby.

‒Racja. U człowieka pełni on rolę podwójną. Prócz ozdoby można delikwenta prowadzić jak na sznurku.

‒Bydło dosłownie, a człowieka w przenośni, jak rozumiem.
‒Częściej „człowieczynię”‒uzupełniła Małgorzata.