Krótka historia ewolucji

Krótka historia ewolucji

Date: 9 luglio 2026Author: Uczta Baltazara babylonianempire/krotka-historia-ewolucji

Tekst dedykowany wszystkim tym, których ktoś nazwał „nostalgikami zupy pierwotnej”.

Po długich dyskusjach z zwolennikami darwinizmu uznano, że teoria ewolucji pozostaje całkowicie słuszna i zasługuje na pełen szacunek każdego inteligentnego umysłu.

Oto krótkie jej podsumowanie, na podstawie tego, co udało się zrozumieć:

Pierwsze cząsteczki istniały po prostu dlatego, że tam były, zgodnie ze znaną zasadą antropiczną (gdyby ich nie było, nie wiedziałbyś o tym, ale skoro o tym wiesz, to znaczy, że istniały). Stworzenie pierwszego białka poprzez trafne ułożenie precyzyjnej sekwencji 238 aminokwasów we właściwej kolejności było, jak przyznano, pewnym szczęśliwym zbiegiem okoliczności; ale od tego momentu do powstania pierwszych form życia jednokomórkowego wystarczyła zaledwie chwila.

Wiadomo bowiem, że w takich warunkach – gdzie wszędzie pełno błyskawic, grzmotów i magmy – wystarczy, że kazeina przejdzie obok rodopsyny, a od razu powstaje ameba. Aby przejść do rozmnażania płciowego, wystarczyło, że ameba spojrzała w lustro, spodobała się sobie i postanowiła zaprosić się tego wieczoru na kolację. DNA powstało przez przypadek, w niedzielne popołudnie, podczas zderzenia dwóch autokarów wiozących zasady nukleotydowe, które wracały z nostalgicznej wycieczki do pierwotnego stawu. Wszystkie adeniny zderzyły się z tyminami, a guaniny z cytozynami. Biedne zwłoczki były tak splątane ze sobą, że inspektorzy RNA (Road National Assistance) zrezygnowali z ich rozdzielania. Sfotografowali całość w dwóch egzemplarzach i wysłali do centrali.

Od owego dnia, wraz z DNA kontrolującym ewolucję, wszystko zaczęło przebiegać we właściwym tempie. W końcu do pojawienia się Busha brakowało jedynie trzystu milionów lat i nie było już więcej czasu do stracenia na przypadkowe próby.

Przez jakiś czas wszystko szło dobrze, a „przypadkowe mutacje” za każdym razem dawały dokładnie to, czego potrzeba było aby ewoluować, ale po pewnym czasie, w obawie, że może się nie udać, DNA zdecydowało się na wielokrotny rzut kostką, który na szczęście zakończył się sukcesem: za jednym zamachem pojawiło się dwadzieścia różnych rodzajów glonów, konik morski, trzy rekiny, szesnaście sardynek, ryba młot i wspaniała tybetańska puma.

Na pytanie rekina, który zapytał ją: „Przepraszam, ale czym ty właściwie jesteś?”, puma odparła zirytowana: „Pilnuj twojego nosa, nie widzisz, że jestem skokiem kwantowym?”.

Wieść rozeszła się szybko po Ziemi, a od tamtej chwili przyspieszenie stało się nieodwracalne (znane jako słynne przyspieszenie kambryjskie). Wszyscy zaczęli walczyć o przetrwanie gatunku, wykorzystując mrożące krew w żyłach mutacje genetyczne. Krokodyle, które ryzykowały wszystko, by stać się hipopotamami (czyż dla stworzeń wodnych nie jest ogromną zaletą widok z góry?), krępe osły i muły, które prosiły, by kładziono im jedzenie na najwyższych półkach, by wydłużyć szyję i stać się wspaniałymi żyrafami. Wiewiórki, zmęczone upadkami na ziemię za każdym razem, gdy skakały z gałęzi na gałąź, wykształcały nowe tkanki pod pachami i stawały się nietoperzami.

Kiedy potem ryba-młot zamieniła się w żabę, przemiana nastąpiła tak szybko, że nikt tego nie zauważył, a zanim reszta zdążyła wyskoczyć z wody (w niektórych przypadkach mutacje można wywołać samodzielnie, nawet trzysta naraz – wystarczy wypełnić odpowiedni formularz), ta już stała się dinozaurem.

„O kurczę” – powiedziała sardynka, która w międzyczasie zamieniała się w orła cesarskiego – „ten tam, ależ on szybko ewoluuje!».

Dinozaur, oszołomiony swoją popularnością, podjął wówczas próbę niespotykanego dotąd skoku kwantowego i postanowił od razu zostać księgowym w IBM: utknął jednak w połowie drogi i stał się nędznym Africanus Affarensis (autor łączy i parodiuje https://en.wikipedia.org/wiki/Australopithecus_africanus https://en.wikipedia.org/wiki/Australopithecus_afarensis, tworząc coś w rodzaju “Afrykańczyka Byznesmena” (affare – interesy)), podczas gdy jego gatunek nagle wyginął (niektóre osobniki znaleziono z jedzeniem w żołądku jeszcze niestrawionym)

W każdym bądź razie od Affarensis’a do Leonarda da Vinci droga była krótka, i oto mamy wyjaśnienie ewolucji gatunków.

INFO: uogocomune.net/scienza-e-tecnologia/breve-storia-dell-evoluzione-reloaded