Co zmienia Sztuczna Inteligencja?
Izabela BRODACKA
Na takie pytanie, postawione na najwyższym poziomie ogólności można odpowiedzieć: Zmienia wszystko. Ale to niewiele wyjaśnia. Czym jest AI, Artificial Intelligence, Sztuczna Inteligencja? Jest to zdolność komputerów, o gigantycznej pamięci, do naśladowania ludzkiego myślenia i kreatywności w tworzeniu odpowiedzi na zadane pytanie i polecenie. Wykorzystuje przy tym ona, na zasadzie logicznych algorytmów, wszelkie zasoby wiedzy zgromadzone na dany temat. Odpowiada w każdym języku, adekwatnie do języka zadanego pytania, czy postawienia problemu. AI potrafi w minutę odpowiedzieć na skomplikowane pytanie, albo wyemitować długi, skomplikowany i merytorycznie wartościowy tekst. Dla przykładu, w odpowiedzi na postawione zadanie, potrafi błyskawicznie napisać długą pracę, taką jak praca magisterska, czy doktorska.
W której dziedzinie życia Sztuczna Inteligencja powoduje największe zmiany? Wydaje się, że w edukacji. W całym cywilizowanym świecie prowadzona jest dyskusja na temat koniecznych zmian w systemie edukacji. W sposobie nauczania i uczenia. W obliczu galopującego upowszechnienia wiedzy generowanej przez Sztuczną Inteligencję konieczne są zmiany celów kształcenia, ukierunkowanie nauczania na twórcze, samodzielne myślenie, krytycyzm w przyswajaniu informacji i umiejętność dokonywania wartościowych selekcji treści. Niezbędne są również zmiany w przyjętych metodach nauczania i wyborze wartościowych treści.
Wiele krajów dokonuje reform swoich systemów edukacyjnych idących we wskazanych kierunkach. Liderem w tej dziedzinie jest Singapur. W związku z pojawieniem się AI zreformowano tam system edukacji, począwszy od szkoły podstawowej, aż do kształcenia uniwersyteckiego. Uznano, że tradycyjny system klasowo-lekcyjny i bazowanie na nauczaniu opartym na zapamiętywaniu treści, nie przystaje do wymagań i oczekiwań współczesnego świata. Singapurski system edukacji jest słusznie uznawany za jeden z najlepszych na świecie. Mają oni w tej dziedzinie znakomite doświadczenia i bogatą tradycję reformowania edukacji w oparciu o aktualne potrzeby rzeczywistości. Słynny, genialny przywódca Singapuru, premier Lee Kuan Yew, w 1965 roku, gdy ten kraj wybił się na niepodległość, zreformował system edukacji zwiększając nakłady na tę dziedzinę życia publicznego czterdzieści sześć razy i jednocześnie bardzo znacząco podnosząc pensję nauczycielskie, przy zasadniczym zwiększeniu wymagań formalnych stawianych tej grupie zawodowej. Na efekty tego poczynania nie trzeba było długo czekać. Singapur ma znakomite szkoły kształcące wybitnych specjalistów w wielu dziedzinach, a ich Uniwersytet Narodowy jest w rankingu szkół wyższych, ósmy na świecie.
A co dzieje się w naszym, polskim systemie oświatowym w związku z wyzwaniami stawianymi przez Sztuczną Inteligencję? Otóż, nie dzieję się nic. Tak jakby rządzący naszą edukacją nie dostrzegali tego problemu. Złośliwcy twierdzą, że pani minister Nowacka, która czytając z kartki, „przejęzyczyła się” mówiąc, że to Polacy wybudowali na swoim terenie obozy koncentracyjne, w czasie drugiej wojny światowej, sama posługuje się specyficzną, własną „sztuczną inteligencją”.
Ale nie pora na żarty. Sprawa jest bardzo poważna. Kierująca polskim Ministerstwem Edukacji Narodowej nie potrafi dostrzegać kardynalnych wyzwań współczesnej edukacji i skutecznie na nie odpowiadać. W zamian za to zajmuje się kwestiami ideologicznymi. Chce na siłę, obligatoryjnie, wprowadzać do polskich szkół przedmiot o nazwie wychowanie zdrowotne. Pod tą ładną nazwą kryje się koncepcja deprawacji i demoralizacji dzieci i młodzieży poprzez wprowadzanie treści zachęcających do podejmowania przedwczesnych i nieodpowiedzialnych zachowań seksualnych. Dotychczas przedmiot ten był nieobowiązkowy, do wyboru. I odrzuciło go 80% uczniów. Większość rodziców, nauczycieli i pedagogów, praktyków realizujących wartościowe programy wychowawcze, skrytykowała ten przedmiot i jego program. Doktor Szymon Grzelak, wybitny terapeuta i twórca programów profilaktycznych, merytorycznie, spokojnie i jednoznacznie uznał ten ministerialny przedmiot za nieodpowiedni i groźny dla wychowania młodych ludzi. Wręcz za demoralizujący. Niestety, te opinie i druzgocąco krytyczne oceny nie zostały wzięte pod uwagę przez panią minister o lewicowych poglądach.
Właśnie, lewica i jej poglądy. Tu leży przysłowiowy „Azorek” pogrzebany. Ugrupowanie to, mające śladowe poparcie w społeczeństwie, zaledwie rzędu kilku procent, odpowiada za polską edukację. To jest piramidalny absurd i nieodpowiedzialność rządzących. W krajach dobrze zarządzanych o dojrzałej demokracji, system edukacji jest funkcją poglądów i postaw obywateli, rodziców dziatwy szkolnej.
We współczesnej Polsce jest, niestety, inaczej. Władza nie liczy się z poglądami i wartościami wyznawanymi przez obywateli. A przecież minister i ministrant mają ten sam źródłosłów: To są słudzy. Jak zatem jest możliwe, że partia SLD, która ma poglądy i program jednoznacznie i zdecydowanie odrzucany przez zdecydowaną większość społeczeństwa polskiego odpowiada za jedną z najważniejszych dziedzin życia społecznego jaką jest edukacja? Czy SLD może zatem służyć narodowi polskiemu i realizować jego aspiracje? Ewidentnie nie może. Najwyższa więc pora aby zmienić ten stan rzeczy i postawić na czele Ministerstwa Edukacji Narodowej ludzi, którzy dostrzegają i rozumieją znaki czasu i potrafią realizować aspiracje edukacyjne Polaków.
Sztuczna inteligencja ma jednak poważne skutki uboczne. Po pierwsze zmienia rynek pracy.. Niepotrzebni stają się ludzie na niższych stanowiskach urzędniczych. Będą oni nieuchronnymi ofiarami postępu.
Sztuczne ułatwienia likwidują naturalne umiejętności i zdolności. Większość Warszawiaków nie trafia obecnie nigdzie, w swoim własnym mieście, bez GPS. Wygoda związana z GPS niszczy ich orientacje przestrzenną. Sztuczna Inteligencja zwalnia natomiast od myślenia. Młodzież nagminnie prosi AI o rozwiązania zadań i pisanie rozprawek.
Każdy medal ma po prostu dwie strony.