Jakie korzyści da nam wystąpienie z UE

Tomasz Cukiernik: Polexit –

jakie korzyści da nam wystąpienie z UE?

15 lipca 2026 pch24/cukiernik-polexit-jakie-korzysci-da-nam-wystapienie-z-ue

ChatGPT Image 5 maj 2026 o 07_09_07.png
Polexit

Wyjście Polski z Unii Europejskiej przywróci naszemu krajowi suwerenność i niepodległość. To z kolei da szansę na pokierowanie spraw zgodnie z polską racją stanu i polskim interesem narodowym, a nie interesem grup wpływu, które z tylnego siedzenia rządzą unijnymi elitami.

Unia Europejska to nie towarzystwo wzajemnej adoracji, lecz klub krętaczy i oszustów. Przystępując do Unii, powinniśmy byli zdawać sobie sprawę, że Zachód nas zawsze oszuka i wyroluje. Po pierwsze dlatego, że ma zdecydowaną przewagę kapitału finansowego, a po drugie – zdecydowaną przewagę i doświadczenie w budowie kapitału narodowego. I jedno, i drugie kumulował w sposób nieskrępowany i ciągły przez ponad dwieście lat.

My natomiast w owym czasie mieliśmy najpierw zabory, kiedy tłamsiły nas trzy różne obce władze. Potem, w II RP sanacja, chociaż oficjalnie propolska, uprawiała szkodliwą politykę etatystyczną, która nie pozwoliła na szybki rozwój gospodarczy, tylko ten rozwój tłamsiła. Później przyszła druga wojna światowa, która początki rozwoju obu kapitałów zniszczyła do szczętu lub zostały one przejęte przez niemieckich i sowieckich okupantów. Polskie elity zostały wymordowane, a w najlepszym przypadku wywłaszczone.

Następnie Polska Ludowa przejęła cały pozostały prywatny majątek i w dużej mierze go zmarnotrawiła. Dopiero od niecałych czterech dekad Polacy mają szansę na odbudowę kapitału finansowego i zbieranie doświadczeń do budowy kapitału narodowego. Ale niestety ci, którzy to robią, czyli nastawieni patriotycznie polscy przedsiębiorcy, którym na sercu leży dobro Polski, są hamowani, ograniczani, tłamszeni przez kolejne rządy (przywołajmy choćby KSeF czy system SENT), które nie działają na rzecz polskiej racji stanu, tylko realizują interesy obcych agentur, i to z różnych kierunków, w tym przede wszystkim unijne polityki szkod­liwe dla naszego kraju.

W tej sytuacji sprawa jest oczywista, że Polacy i polska gospodarka nie mają szans w starciu z gospodarkami krajów Zachodu i tamtejszymi elitami, które na dodatek nami bezczelnie pogardzają jako kimś, kto należy do gorszego z definicji Wschodu. Jeśli więc ktoś uważa, że Unia Europejska to jedyna opcja, jedyna możliwość, jedyna szansa na dalszą budowę dobrobytu, to zwyczajnie nie rozumie sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy.

Polexit to przywrócenie suwerenności

W związku z tym powinniśmy budować nową Polskę poza strukturami unijnymi. W pierwszej kolejności musimy odciąć się od bardzo skomplikowanego i kaizuistycznego prawa unijnego. Ponieważ z tego powodu nie jest możliwa naprawa obowiązującego systemu prawnego, należy przyjąć opcję zerową – anulować wszystkie funkcjonujące przepisy i stworzyć całkowicie nowe prawo. Konieczne jest napisanie całego systemu prawnego korzystnego z punktu widzenia interesu narodowego, przy okazji objętościowo redukując go do ułamka tego, co jest obecnie. Dopiero wtedy pojawi się możliwość, żeby prawo było korzystne dla Polski, dla Polaków, dla budowy dobrobytu, dla rozwoju gospodarczego i społecznego. Trzeba przestać naśladować to, co robią na Zachodzie; przestać w ogóle myśleć kategoriami takimi, że u nas ma być tak jak na Zachodzie, a mieć na uwadze wyłącznie polską rację stanu. Konieczne jest uwolnienie energii naszych rodaków. Każdy projekt ustawy powinien być sprawdzany nie czy jest zgodny z prawem unijnym, tylko czy jest zgodny z interesem Polaków. Dopiero wtedy może być procedowany.

No, ale skoro teraz politycy polscy działają wbrew interesowi Polaków (przykład: głosowania polityków KO czy Lewicy w Parlamencie Europejskim), to skąd mamy mieć pewność, że po polexicie będzie inaczej, że zgodnie z tym interesem będą działać po wyjściu Polski z Unii Europejskiej? Nie mamy tej pewności. Natomiast jedno jest pewne. Tylko poza Unią Europejską można realizować polską rację stanu lub politykę sprzeczną z polityką unijną. Natomiast będąc członkiem Unii na sto procent wiemy, że nie jest realizowany polski interes narodowy.

Tymczasem Bruksela metodycznie i konsekwentnie buduje swoje superpaństwo i przejmuje kolejne kompetencje krajów członkowskich, co zdecydowanie nie jest dla nas korzystne. Ktoś poza naszymi granicami decyduje, co będziemy mogli robić, jakie zostaną wprowadzone zakazy, nakazy i podatki. Sama przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen twierdzi wprost, że prawo unijne ma prymat w stosunku do prawa krajowego, w tym także do przepisów konstytucyjnych oraz że wszystkie państwa członkowskie to zaakceptowały. Użyjemy wszystkich mocy traktatowych, aby to zapewnić. Więc o żadnej suwerenności Polski nie ma mowy.

Dlatego polexit oznacza jedną zasadniczą korzyść – przywrócenie suwerenności narodowej i niepodległości państwa. Wtedy można zacząć budować dobrobyt, biorąc pod uwagę wyłącznie własne korzyści, a nie poprzez wdrażanie unijnych regulacji, które w znacznym stopniu mają na celu blokowanie naszego potencjału rozwojowego (jak polityka energetyczno-klimatyczna, ale i dotacyjna) i drenowanie nas z wypracowanych dochodów (na przykład poprzez ETS, zielone euro-podatki, unijne kredyty KPO czy SAFE, wytransferowywanie zysków przez międzynarodowe korporacje czy kary finansowe Trybunału Sprawiedliwości UE).

Po polexicie Polska mogłaby dowolnie kształtować swoje relacje handlowe i inwestycyjne z krajami trzecimi, mając na uwadze tylko własny interes, a nie wyłącznie wdrażać pomysły Brukseli praktycznie bez prawa głosu i sprzeciwu, jak to jest obecnie (przykład: umowa z Mercosurem, sankcje na Rosję). Zostałby wstrzymany drenaż mózgów. Nie byłoby też nacisku na przyjęcie euro, co oznacza utratę kompetencji monetarnych i ich transfer do EBC we Frankfurcie nad Menem.

Ale odzyskanie suwerenności to nie tylko kwestie ekonomiczne. To także przywrócenie decyzyjności w kwestiach imigracyjnych, światopoglądowych czy obyczajowych.

Unijna okupacja

Unia Europejska nie gwarantuje nam dobrobytu, jak się Polakom wmawia od lat dziewięćdziesiątych. Bogactwo budujemy bynajmniej nie dzięki unijnym srebrnikom. Budujemy je wyłącznie sami ciężką pracą polskich przedsiębiorców i ich pracowników, a Bruksela trzyma nas na sztywnym holu, abyśmy nie zagrozili ekonomicznie Europie Zachodniej.

Unia Europejska umożliwia Niemcom budowę na wschód od ich granic Mitteleuropy, czyli kolonizowanie naszej części Europy dla jej podporządkowania niemieckim interesom gospodarczym. A z biegiem lat taka polityka realizowana przez Berlin na spółkę z Brukselą będzie nas coraz bardziej drenowała z naszych zasobów i ciągnęła w dół poprzez budowę coraz bardziej zcentralizowanej władzy i ręcznie sterowanej przez nią gospodarki (Wspólna Polityka Rolna, Polityka Spójności, Zielony Ład, Fundusz Odbudowy, Niebieski Ład). To już przerabialiśmy za Polski Ludowej w okresie bratniej przyjaźni ze Związkiem Sowieckim. Taki sam opłakany skutek będzie miała dalsza okupacja Polski przez unijnego Lewiatana.

W XIX wieku Niemcy przechodziły proces mediatyzacji, pozbawiając suwerenności małe twory państwowe, które były wchłaniane przez większe państwa. Teraz w podobnym procesie prawnym Niemcy przejmują kontrolę nad pozbawianymi suwerenności krajami członkowskimi Unii Europejskiej i zaprowadzają w nich własne porządki. Celem jest zbudowanie zcentralizowanego superpaństwa europejskiego, którego działania będą podporządkowane interesom Niemiec.

Polexit to sprzeciw wobec tak zdefiniowanej, tak zaplanowanej i tak realizowanej przyszłości Unii Europejskiej. Bez odzyskania niepodległości pozostaniemy w kleszczach tego planu bez możliwości jakichkolwiek ruchów.

W tym kontekście absolutnie skandaliczny jest pomysł najpierw prezydenta Andrzeja Dudy, a potem wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, aby członkostwo Polski w Unii Europejskiej wpisać do konstytucji. Taką myśl mógłby podpowiedzieć tylko ktoś, komu zależy na tym, aby całkowicie uzależnić nas od decyzji eurokratów. W takiej sytuacji bowiem w razie próby „dojechania” nas jakimiś kolejnymi absurdalnymi i kosztownymi regulacjami zostalibyśmy pozbawieni koronnego argumentu bezpieczeństwa, że wyjdziemy z Unii. O walce o własne interesy nawet nie wspominając…

Tomasz Cukiernik 

Tekst ukazał się w dwumiesięczniku „Polonia Christiana” (numer 111, lipiec-sierpień 2026)

Kliknij TUTAJ i zamów pismo

==================

mail:

komentarz:

czekam, kiedy publicyści przestaną używać pustego określenia „polska racja stanu”, bo nijak się ono ma do Polskiego Interesu Narodowego.

Za Wojtkiem Olszańskim powiem, że „polexit” też nie jest właściwym określeniem, bo niesie za sobą ogromne ryzyko, że musielibyśmy uni zapłacić odszkodowanie za opuszczenie jej struktur, natomiast Wojtek kilka lat temu ukuł hasło „Deunizacja” – czyli doprowadzić unię do białej gorączki tak bardzo, że sama nas porzuci nie domagając się niczego 😁)