Dobrzy i źli schizmatycy

Dobrzy i źli schizmatycy

Leon XIV i katolikos Aram I, głowa schizmatyckiego Kościoła Ormiańskiego, podczas audiencji generalnej na placu św. Piotra w Rzymie, 29 maja br.

Można myśleć logicznie, a zarazem błądzić. Sytuacja odwrotna jest jednak niemożliwa: sprzeczne ze sobą twierdzenia nie mogą być równocześnie prawdziwe. Właśnie w ten sposób niektórzy próbują pobić Bractwo św. Piusa X jego własną bronią, starając się wykazać niespójność jego stanowiska, gdyż z jednej strony deklaruje ono posłuszeństwo papieżowi, zaś z drugiej ‒ otwarcie mu się sprzeciwia. Nie ma potrzeby rozwodzić się nad słabością tego argumentu, ignorującego oczywisty fakt, że także władza może się mylić.

Zamiast dowodzić spójności stanowiska FSSPX, która została już obszernie wykazana w innych tekstach, postaramy się ocenić spójność postawy samego Rzymu. Kategorycznie odrzucając twierdzenie, że Bractwo jest wspólnotą schizmatycką, zastanowimy się, czy traktując je w ten sposób, Rzym postępuje konsekwentnie ‒ biorąc pod uwagę jego stosunek do grup bezdyskusyjnie znajdujących się w stanie schizmy.

  1. Rzym uznał (godziwość – przyp. tłum.) konsekracji biskupich przeprowadzonych przez Patriotyczne Stowarzyszenie Katolików Chińskich w duchu jawnie schizmatyckim i połączonych z nadaniem jurysdykcji. Co więcej, nadal uznaje biskupów mianowanych przez ateistyczny oraz głoszący materializm rząd, który dla celów ideologicznych dąży do kontrolowania i podkopywania doktryny katolickiej. Jednocześnie ten sam Rzym odmawia uznania (godziwości – przyp. tłum.) konsekracji biskupich bez nadania jurysdykcji, przeprowadzonych przez FSSPX bez intencji schizmatyckiej, a jedynie ze względu na dobro dusz. Toleruje schizmę oficjalnie deklarowaną, natomiast potępia tych, którzy się od takich intencji kategorycznie odżegnują.
  2. Ekskomunika nałożona w 1054 r. na prawosławnych schizmatyków – skądinąd w kilku punktach doktryny1 będących także heretykami – została w 1965 r. przez Pawła VI odwołana i „wymazana z pamięci”2. Od tamtej pory prawosławni konsekrowali bez mandatum apostolicum setki biskupów z intencją nadania im jurysdykcji, nie oglądając się na Rzym i wbrew woli papieża3 ‒ zaś Watykan nie nakładał na nich żadnych kar. Tymczasem FSSPX doczekało się odwołania ekskomunik dopiero w 2009 r.4, by zaledwie kilka lat później znów popaść w niełaskę z powodu konsekracji biskupich niepołączonych z nadaniem jurysdykcji – a przeprowadzonych w stanie wyższej konieczności oraz z autentycznym pragnieniem wypracowania porozumienia z Rzymem.
  3. Par. 2 kanonu 844 Kodeksu prawa kanonicznego z 1983 r. pozwala katolikom – wbrew tradycyjnej dyscyplinie – w określonych okolicznościach spowiadać się u schizmatyckiego kapłana, uznając tym samym ważność sakramentu spowiedzi u niektórych schizmatyków5. Jednakże dekret [Dykasterii Nauki Wiary] z 2 lipca br. odmawia tej ważności spowiedziom u kapłanów Bractwa św. Piusa X. Jakaż to osobliwa logika każe uznawać za ważną spowiedź u schizmatyków wschodnich, a za nieważną u kapłanów należących do FSSPX, które zaszufladkowano jako schizmatyckie?
  4. Kanon 1117 tego samego Kodeksu z 1983 r. zwalnia osoby urodzone w schizmie z obowiązku zachowania „formy kanonicznej” przy zawieraniu małżeństwa. Innymi słowy, małżeństwa między schizmatykami są w świetle prawa kanonicznego uznawane za ważne. Z drugiej strony deklaracja z 2 lipca uznaje małżeństwa zawierane wobec kapłanów Bractwa za nieważne, równocześnie stwierdzając, że FSSPX pozostaje w stanie schizmy od 1988 r. – co stanowi rażącą sprzeczność6.
  5. Odnosząc się do schizmatyków wschodnich kard. Ratzinger pisał, że „w nauce o prymacie Rzym nie musi od Wschodu wymagać więcej niż to, co było sformułowane i praktykowane w pierwszym tysiącleciu”7. Z kolei deklaracja Dykasterii Nauki Wiary wymaga od członków FSSPX uznania, że nauczanie Vaticanum II stanowi autentyczne Magisterium, któremu należy się pełne posłuszeństwo. Od pierwszych wymaga się akceptacji pierwszego tysiąclecia, a od FSSPX ‒ ostatnich pięćdziesięciu lat.
  6. Idąc śladami Jana Pawła II Rzym nadal uznaje schizmatyckie wspólnoty wschodnie za „Kościoły siostrzane”, a oficjalnie zatwierdzone rzymskie dokumenty stwierdzają – wbrew dogmatowi ogłoszonemu przez Bonifacego VIII – że uznawanie prymatu papieża nie jest konieczne do zbawienia8 i że nie należy już dążyć do nawrócenia wschodnich schizmatyków9. Mimo to 2 lipca Dykasteria Nauki Wiary, posługując się językiem nie znanym od czasu Vaticanum II, wezwała „wszystkich wiernych do niezłomnego trwania w komunii z Biskupem Rzymu”. A słowa te skierowano do Bractwa św. Piusa X, które stale przypomina o prymacie papieża i przeciwstawia się podkopującemu władzę papieską kolegializmowi! O wymogu, który przestał być aktualny względem prawdziwych schizmatyków, przypomina się manifestacyjnie tym, którzy ten prymat uznają.
  7. Papież przyjął z wszelkimi należnymi arcybiskupowi honorami Sarę Mullally, „arcybiskupkę” Canterbury, choć doktryna katolicka nie uznaje ani ważności święceń anglikańskich, ani kapłaństwa kobiet, ponadto zaś ta wspólnota zajmuje  całkowicie sprzeczne z tradycyjną moralnością stanowisko w kwestii homoseksualizmu, środowisk LGBT i aborcji. Równocześnie Rzym nie śpieszy się z odpowiedzią na listy przełożonego generalnego w pełni katolickiego zgromadzenia i uparcie odmawia wysłuchania jego ponawianych próśb o audiencję u papieża.
  8. 26 marca Rzym przeniósł bp. Heinera Wilmera ze stolicy biskupiej w Hildesheim do trzykrotnie większego Münster. Hierarcha ten otwarcie popiera niemiecką Drogę Synodalną, której żądania prowadzą coraz wyraźniej w stronę schizmy, a nawet herezji: mam tu na myśli wyświęcenie kobiet, kwestionowanie moralności seksualnej czy też błogosławienie par tej samej płci. Tak więc Rzym nagradza biskupa otwarcie sprzyjającego inicjatywie o tendencji schizmatyckiej, odmawiając jednocześnie prawa do posiadania biskupów tym, którzy starają się zachować wiarę katolicką w stanie nienaruszonym.
  9. 5 marca 2023 r. kard. Fernández, ówczesny arcybiskup La Platy, wygłosił homilię, w której skrytykował tradycyjną teologię Kościoła: „[Kościół] wypracował całą filozofię i etykę pełną klasyfikacji, aby szufladkować ludzi i przyklejać im etykiety. «Ten jest taki, tamten jest owaki. Ten może przystąpić do komunii, tamten nie może. Temu możemy wybaczyć, tamtemu nie…». To naprawdę straszne, że coś takiego mogło mieć miejsce w Kościele. Dzięki Bogu papież Franciszek pomaga nam uwolnić się od tych schematów”. Jednak ten sam człowiek, który w powyższych słowach potępiał wykluczanie i etykietowanie, dziś osobiście wyklucza wielu wiernych przywiązanych do wiary katolickiej, przypina im hańbiącą łatkę „schizmatyków” i stawia członkom FSSPX precyzyjne oraz nienegocjowane warunki „powrotu”.

Czy zatem powinniśmy wnioskować, że istnieją dwie kategorie schizmatyków? Pierwsi, „dobrzy schizmatycy”, są taktowani z życzliwością, choć w rzeczywistości odrzucają katolickie dogmaty i autorytet Stolicy Apostolskiej. Drudzy, „źli schizmatycy”, są traktowani z nieustępliwością i surowością, ponieważ nie chcą dopuścić do skażenia katolickiej doktryny, starając się jednocześnie zachować jedność z biskupem Rzymu. Innymi słowy: są oni złymi schizmatykami właśnie dlatego, że… schizmatykami nie są.

W tej postawie można się jednak dopatrzyć pewnej logiki, o której wspominał sam Zbawiciel, mówiąc: „Nikt nie może dwom panom służyć; bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował, albo przy jednym stać będzie, a drugim wzgardzi” (Mt 6, 24). Rzeczywiście, nie można dążyć do zbliżenia ze znajdującymi się poza Kościołem peryferiami, nie oddalając się jednocześnie od jego centrum. Nie można oferować przyjaźni tym, którzy odrzucają wiarę katolicką, nie zaczynając zarazem patrzeć z podejrzliwością na tych, którzy starają się zachować ją w stanie nienaruszonym – i którzy prędzej czy później stają się żywym wyrzutem sumienia i przeszkodą.

Prowadzi to w sposób nieunikniony do sytuacji, w której ci, którzy wiarę odrzucają, będą traktowani jak partnerzy, natomiast ci, którzy odmawiają jej porzucenia, staną się prawdziwymi wrogami. Tak więc surowość Rzymu stanowi pośredni dowód na słuszność postawy Bractwa św. Piusa X.

ks. Fryderyk Weil FSSPX

Źródło

Przypisy

  • 1Zwłaszcza prymatu i nieomylności papieskiej oraz niepokalanego poczęcia Najświętszej Maryi Panny.
  • 2Wspólna deklaracja Pawła VI i patriarchy Atenagorasa z 7 grudnia 1965. Tekst polski: https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pawel_vi/inne/deklaracja_prawosl_07121965
  • 3Chyba że przyjmiemy karkołomne założenie, iż papieże wyrażają zgodę na takie sakry – to jednak rodziłoby szereg innych, poważnych problemów teologicznych i stanowiłoby kolejną niespójność w traktowaniu FSSPX.
  • 4Warto odnotować, że dekret z 2009 r. znosił domniemaną ekskomunikę wyłącznie wobec czterech biskupów, nie wspominając nic o kapłanach Bractwa. Nasuwa się więc wniosek, że Rzym nie uznawał księży FSSPX za ekskomunikowanych ‒ co stoi w sprzeczności z zaskakującą deklaracją z 2 lipca.
  • 5Kanon 844 § 2 stwierdza: „[…] wolno wiernym, dla których fizycznie lub moralnie jest niemożliwe udanie się do szafarza katolickiego, przyjąć sakramenty pokuty, Eucharystii i namaszczenia chorych od szafarzy niekatolickich tego Kościoła, w którym są ważne wymienione sakramenty”. Kanon ten zakłada więc, że sakrament pokuty u schizmatyków jest co do zasady ważny. Ten sam przepis jest powtarzany w punkcie 123 Dyrektorium w sprawie zasad i norm dotyczących ekumenizmu z 1993 r., precyzując, że dotyczy on szafarzy niekatolickich Kościołów wschodnich. Rodzi to jednak dodatkową wątpliwość, gdyż kanon 966 wymaga, żeby spowiadający kapłan posiadał uprawnienie (jurysdykcję) otrzymane od odpowiedniej władzy – podobnie jak stanowi par. 2 kanonu 722 Kodeksu kanonicznego Kościołów wschodnich. Jak zatem można uznać, że schizmatycy otrzymali to uprawnienie do spowiadania od władzy papieskiej, którą przecież odrzucają? Istnieją dwie hipotezy: albo 1º Rzym udziela schizmatykom jurysdykcji zastępczej o charakterze powszechnym – w takim wypadku trudno jednak wyjaśnić, dlaczego miano by odmówić jej FSSPX; albo 2º Rzym opiera się na nowej koncepcji wprowadzonej przez Vaticanum II, według której jurysdykcja udzielana jest wraz z sakrą biskupią ‒ i stąd wnioskuje, że schizmatyccy biskupi mogą nadawać to uprawnienie swoim kapłanom. Jak jednak w takim razie Rzym mógłby uzasadnić, że FSSPX takiej władzy nie posiada? Czy należałoby stąd wnosić, że FSSPX rzeczywiście nie posiada jurysdykcji zwyczajnej – jak twierdzi samo Bractwo – co implikowałoby, że jurysdykcja wcale nie wypływa z sakry (wbrew II Soborowi Watykańskiemu), a w konsekwencji, że FSSPX nie znajduje się w stanie schizmy? Kto może pojąć, niech pojmuje… My ze swej strony nadal będziemy ważnie spowiadać na mocy jurysdykcji zastępczej, wynikającej z analogii prawa (kan. 20 CIC 1917, kan. 19 KPK 1983).
  • 6Nawet przy założeniu, że FSSPX znajduje się w stanie schizmy (które to twierdzenie odrzucamy), z perspektywy prawa kanonicznego logiczne byłoby uznanie za nieważne małżeństw jedynie tych katolików, którzy „popadli w schizmę” w ciągu swojego życia. Byliby oni wówczas traktowani jako osoby, które opuściły Kościół „formalnym aktem”, a tym samym podlegaliby przepisom motu proprio Benedykta XVI Omnium in mentem, które zobowiązuje do zachowania formy kanonicznej i deklaruje nieważność małżeństw zawartych bez jej stosowania. Nie mogłoby to jednak w żadnym wypadku dotyczyć dwojga narzeczonych, którzy urodzili się po 1988 r. w rodzinach korzystających z posługi kapłanów Bractwa ‒ a to ze względu na kanon 1117. Czy zatem należy dopatrywać się w deklaracji z 2 lipca zawoalowanego przyznania, że wierni FSSPX to w przeważającej mierze katolicy pochodzący z oficjalnych struktur? A może powinniśmy postrzegać jej słowa jako przyznanie, że FSSPX nie jest wspólnotą schizmatycką, a więc podlega powszechnemu prawu Kościoła dotyczącemu kanonicznej formy zawarcia małżeństwa? Pozostawiamy Rzymowi wybrnięcie ze sprzeczności, w które się uwikłał, sami zaś będziemy nadal ważnie asystować przy zawieraniu małżeństw przez wiernych na mocy kanonu 1098 CIC 1917 (kan. 1116 KPK 1983).
  • 7Joseph Ratzinger, Theologische Prinzipienlehre: Bausteine zur Fundamentaltheologie, Wewel, München 1982, s. 209. Tekst polski za: Joseph Ratzinger, Formalne zasady chrześcijaństwa. Szkice do teologii fundamentalnej, W drodze, Poznań 2009, s. 269.
  • 8„Ius divinum nie powinno być rozumiane w taki sposób, jakoby powszechny prymat, jako stała instytucja, został ustanowiony bezpośrednio przez Jezusa podczas Jego ziemskiego życia. Nie oznacza to również, że powszechny prymat jest «źródłem Kościoła», jak gdyby przyniesione przez Chrystusa zbawienie musiało przychodzić za jego pośrednictwem”. Międzynarodowa Komisja Anglikańsko-Rzymskokatolicka (ARCIC I), za: Dykasteria ds. Popierania Jedności Chrześcijan, Biskup Rzymu. Prymat i synodalność w dialogach ekumenicznych i w odpowiedziach na encyklikę «Ut unum sint» (dokument opublikowany za aprobatą papieża Franciszka), par. 49.
  • 9„[…] opisana powyżej forma «misyjnego apostolatu», zwana «uniatyzmem» nie może być dłużej akceptowana ani jako metoda, ani jako model jedności, której poszukują nasze Kościoły”. Międzynarodowa Komisja mieszana ds. dialogu teologicznego między Kościołem katolickim a Kościołem prawosławnym, Uniatyzm, dawna metoda poszukiwania jedności, a dzisiejsze poszukiwania pełnej komunii (Deklaracja z Balamand) 23 czerwca 1993, par. 12, za: Dykasteria ds. Popierania Jedności Chrześcijan, Biskup Rzymu. Prymat i synodalność w dialogach ekumenicznych i w odpowiedziach na encyklikę «Ut unum sint» (dokument opublikowany za aprobatą papieża Franciszka), par. 131.