Gdybyśmy czekali na Ewangelię od żydów rabinicznych, to byśmy otrzymali parodię, a nawet paszkwil

Gdybyśmy czekali na Ewangelię od żydów rabinicznych, to byśmy otrzymali parodię, a nawet paszkwil

22 lipca 2026

My nie otrzymaliśmy Ewangelii od Żydów, nie od Żydów rabinicznych. Otrzymaliśmy Ewangelię od Jezusa Chrystusa i od tych Żydów, którzy w Niego uwierzyli. Gdybyśmy czekali na Ewangelię od Żydów rabinicznych, to byśmy otrzymali znów parodię, a nawet paszkwil taki, jakim są karmieni poprzez Toledot Jeshuopowieści o Jeshu. Nawet nie o Jezusie, bo to jest takie przezwisko.

Więc to jest jedno takie uproszczenie, które przez trzydzieści parę lat pokutuje, a kiedy zabieramy się, żeby je prostować, to w obrębie Kościoła jest sprzeciw. To znaczy niezrozumienie natury judaizmu.

Wspaniały wykład księdza prof. Waldemara Chrostowskiego ukazujący różnicę pomiędzy Kościołem przedsoborowym a posoborowym, omawiający przyczyny aktualnego kryzysu.

W moim przekonaniu doszło do tego, że w kościele katolickim w Polsce jest być może kilka osób dosłownie na palcach można policzyć, które są w stanie czytać źródła teologii chrześcijańskiej w językach oryginalnych i korzystać z przekładów, które powstały wtedy, kiedy znajomość tych języków łaciny i greki była duża.

Robi się więc wrażenie, że jakby po Soborze Watykańskim II mamy nową teologię, nową wiarę, nową pobożność, nową liturgię i jednym słowem nowy Kościół.

Jest to zerwanie bardzo niebezpieczne, które rodzi oczywiście określone konsekwencje, zwłaszcza jeżeli chodzi na przykład o przygotowanie do kapłaństwa, ale zwłaszcza również jeżeli chodzi o teologię, bo teologia uprawiana tradycyjnie to była teologia mocno zakorzeniona w Piśmie Świętym i teologia, która posiłkowała się filozofią…

I właśnie los teologii katolickiej zależy w dużej mierze od aksjologii, czyli od systemu wartości, czyli od uznania, czy istnieje prawda przez małe „p”. I konsekwentnie prawda przez duże „P”. „Ja jestem drogą, prawdą i życiem”. Otóż każdy ma swoją prawdę i wybiera ją tak jak chce.

I właśnie jeżeli brakuje tej klarowności, jeżeli brakuje tej przejrzystości, jeżeli wchodzimy w dialog, a dokładniej w jakieś relacje, w kontakty z wyznawcami innych religii, a szczególnie z wyznawcami judaizmu, wchodzimy bez odpowiedniego przygotowania tego, co stanowi spoiwo naszej wiary, to wtedy dochodzi do rozmywania centralnych praw wiary katolickiej.

I to jest wyzwanie, z którym mamy do czynienia dzisiaj. Tu chciałbym zacytować słowa św. Tomasza z Akwinu, który wieki temu powiedział bardzo słusznie, że szybciej dochodzi się do prawdy od fałszu niż z zamętu.

I to jest problem w moim przekonaniu, który stanowi wyzwanie, które jest wyzwaniem w tym współczesnym kościele. Mianowicie panuje zamęt i właściwie nie wiadomo kogo w tym słuchać i czasami. mówię to z pełną odpowiedzialnością, dochodzi do tego, że ten zamęt jest potęgowany w nieoczekiwany sposób, tak jak to ma miejsce z ostatnim listem Episkopatu wydanym w Wielkim Poście. Zamiast przynieść jakieś dobro i zamiast rzeczywiście służyć, jeżeli to w ogóle możliwe, pewnemu zbliżeniu, bo okazało się, że wywołał falę protestu, falę sprzeciwu, słusznego protestu, słusznego sprzeciwu, bo nie jest to droga, która jest do przyjęcia dla wyznawców Jezusa Chrystusa, zwłaszcza tych, którzy są świadomi swojej wiary.