Wskrzesić cywilizację chrześcijańską

Zachowajcie ducha tego, czego strzeżemy. Kazanie bp. Marka Hanappiera

Bp Marek Hanappier

Drodzy współbracia, drodzy wierni, drogie rodziny!

Ponieważ 25. kongres MCF1 odbywa się pod hasłem Kościół – rodzina misyjna, pozwolę sobie przytoczyć słowa abp. Lefebvre’a, zaczerpnięte z kazania wygłoszonego w Porte de Versailles w Paryżu 23 września 1979 r., podczas Mszy św. odprawionej z okazji pięćdziesięciolecia przyjęcia święceń kapłańskich.

Jego Ekscelencja przekazał nam wówczas swój testament – jak sam go nazwał – testament, który miał być jedynie wiernym echem testamentu naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Na zakończenie kazania powiedział:

„Dla czci Trójcy Świętej, przez miłość do naszego Pana, Jezusa Chrystusa, przez nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny, przez miłość do Kościoła, do kapłanów i do wszystkich wiernych, przez zbawienie świata, przez zbawienie dusz: strzeżcie tego testamentu naszego Pana, Jezusa Chrystusa, strzeżcie Mszy świętej wszech czasów!”2

I kontynuował:

Wówczas ujrzycie na powrót kwitnącą cywilizację chrześcijańską, cywilizację, która nie jest dla tego świata, ale cywilizację, z której powstaje państwo katolickie, a to państwo katolickie jest po to, aby poprzedzać królestwo Boże w niebie.

Oto testament abp. Lefebvre’a, będący echem testamentu naszego Pana, Jezusa Chrystusa. To dziedzictwo przekazane nam bezpośrednio przez samego Zbawiciela.

Jak możemy chronić to dziedzictwo? Jak możemy zachować je żywym?

Pozwólcie, że przytoczę również słowa czcigodnego o. Calmela, który w 1975 r. tak mówił o chrześcijanach wiernych Tradycji, stawiających opór duchowi rewolucji:

Chrześcijanie ci pragną, aby ich wierność była przepojona żarliwością i pokorą. Są to chrześcijanie, którym obcy jest duch sekciarstwa oraz ostentacja.

Nasze przywiązanie do Mszy nie jest postawą sekciarską. Nie jesteśmy przywiązani do rzeczywistości, która należałaby wyłącznie do nas. Nie ma w tym ducha sekciarstwa, ostentacji ani pychy.

Ojciec Calmel mówił dalej:

Chrześcijanie ci starają się zachować to, co przekazał im Kościół.

Na tę właśnie kwestię chciałbym zwrócić waszą uwagę.

Starają się strzec tego, co przekazał im Kościół; a na swoim skromnym miejscu – które akceptują, choć jest ono wymagające – usiłują przede wszystkim zachować ducha tego, czego strzegą.

Zachowajcie ducha tego, czego strzeżemy

Oto fundamentalny element naszej postawy: strzeżemy Mszy wszech czasów. To spuścizna pozostawiona nam przez abp. Lefebvre’a, ponieważ jest to spuścizna samego naszego Pana, Jezusa Chrystusa.

To jednak nie wystarcza – musimy również zachować ducha tego, czego strzeżemy. Tak, strzeżemy Mszy wszech czasów, ale nie jedynie jako obrzędu czy też wielowiekowej ceremonii. Wiele jej modlitw sięga czasów św. Grzegorza Wielkiego, a niektóre nawet czasów apostolskich. Te obrzędy zostały skodyfikowane przez św. Piusa V i właśnie dlatego mówimy o „Mszy św. Piusa V”.

Chodzi jednak o coś jeszcze. Nie strzeżemy jedynie ceremonii czy zestawu obrzędów. Jak przypomniał nam przed chwilą o. Calmel: chrześcijanie wierni Tradycji strzegą tego, co przekazał im Kościół. Tak, tym dziedzictwem przeszłości jest Msza św. Piusa V. Lecz w jeszcze głębszej perspektywie strzegą oni i pielęgnują ducha tego, co zachowują. Na swoim miejscu, z wielkodusznością – bo ta misja jest wymagająca – starają się tego ducha zachować.

Musimy więc strzec tej Tradycji poprzez zachowanie jej ducha. Nie chodzi o przechowywanie muzealnego eksponatu czy reliktu przeszłości, ale o utrzymanie przy życiu ducha tego, czego strzeżemy.

A zatem kwestią fundamentalną, kryjącą się za Mszą św., za kryzysem, za tymi potępieniami i za wszystkimi sprawami dotyczącymi instytutów, jest kwestia ducha Mszy.

Jesteśmy przywiązani do Mszy św. i Msza jest naszym sztandarem, ponieważ kształtuje ona ducha. Nie chcemy zachować Mszy jedynie jako rzeczy, ale wraz ze wszystkimi obrzędami, które wyrażają ducha, którym chcemy żyć ‒ ducha naszego Pana, Jezusa Chrystusa.

A duch naszego Pana, Jezusa Chrystusa, to po prostu duch krzyża, duch ofiary. To tym duchem chcemy żyć i to tego ducha wy, drodzy rodzice, drogie rodziny, pragniecie przekazać swoim dzieciom.

Duch Mszy jest duchem krzyża

Według słów św. Pawła Zbawiciel, przychodząc na ten świat, mówi do swojego Ojca: „Nie chciałeś ofiary i daniny, ale przygotowałeś mi ciało; całopalenia za grzech nie podobały się tobie. Wtedy rzekłem: Oto idę (na początku księgi napisano o mnie), abym pełnił, Boże, wolę twoją” (Żyd 10, 5‒7).

Chrystus Pan przyszedł, aby przynieść nam zbawienie; przyszedł, aby przynieść światu pokój – pokój, za którym tak tęsknimy w obliczu dekadencji i chaosu panujących obecnie zarówno w społeczeństwie, jak i w Kościele. Pokój ten przyniósł jednak poprzez całkowite i bezwzględne poddanie się woli Ojca, w duchu ofiary. Nasz Pan wkroczył na świat jako Żertwa ‒ i wzywa nas do życia tym samym duchem.

Jeśli postanowił pozostawić nam Mszę i Eucharystię jako swój testament, to dlatego, że pozostaje obecny wśród nas aż do końca czasów właśnie jako Żertwa. Podczas Mszy św. Chrystus jest obecny, Kościół ukazuje Go nam jako Baranka Bożego, który gładzi grzechy świata – Baranka prowadzonego na zabicie, idącego na rzeź bez sprzeciwu, wiernie, wielkodusznie i z miłością, bo taka jest wola Ojca.

Powodem, dla którego aniołowie śpiewali w noc Bożego Narodzenia „Pokój ludziom dobrej woli” jest fakt, że Ten, który leżał w żłóbku, już wówczas był Barankiem Bożym; Barankiem, który przyszedł zadośćuczynić za nasze grzechy.

Później św. Jan Chrzciciel, który jako pierwszy wskazał Chrystusa, pokazał Go swoim uczniom, mówiąc: „Oto Baranek Boży, oto, który gładzi grzech świata” (Jan 1, 29). A sam Zbawiciel powtarzał przez całe swoje ziemskie życie: „Nie szukam woli mojej, ale woli tego, który mnie posłał” (Jan 5, 30).

To stałe i bezwarunkowe podporządkowanie się przez naszego Pana, Jezusa Chrystusa, woli Ojca znalazło szczególny wyraz w Jego męce. Jest On Barankiem, który wstępuje na ołtarz (tj. krzyż – przyp. tłum.) w milczeniu, wielbiąc wolę Ojca aż po całkowitą ofiarę z siebie samego: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” (Mt 27, 46), a następnie: „Ojcze, w ręce twoje polecam ducha mojego!” (Łk 23, 46).

To właśnie w ten sposób Zbawiciel przynosi nam pokój – pokój, który rodzi się z ładu. Chrystus Pan powiedział: „Oto idę, abym pełnił, Boże, wolę twoją” – i od tego momentu wszystko w Jezusie Chrystusie jest uporządkowane i doskonale zgodne z wolą Boga Ojca. Oto duch Mszy.

Gdy przyjmujemy Zbawiciela w Komunii św., kiedy adorujemy Go w Najświętszym Sakramencie, odnajdujemy na nowo tego ducha uległości wobec woli Bożej – i wtedy przychodzi pokój.

Powróćmy jednak do cytatu, od którego zacząłem. Abp Lefebvre powiedział: „Strzeżcie ofiary naszego Pana, strzeżcie Mszy wszech czasów”, i natychmiast dodał: „Wówczas ujrzycie na powrót kwitnącą cywilizację chrześcijańską”.

Znacie zapewne słowa św. Joanny d’Arc: „Żołnierze będą walczyć, a Bóg da zwycięstwo”. Nie nasza to rzecz wiedzieć, kiedy nadejdzie zwycięstwo. Naszym zadaniem jest stoczenie bitwy, walka, przyjęcie tego ducha krzyża. Wówczas, z pomocą łaski Bożej oraz w czasie przewidzianym przez Opatrzność, nadejdzie zwycięstwo i cywilizacja chrześcijańska znów rozkwitnie. Ale już teraz, na naszym skromnym i wymagającym miejscu ‒ jak mówił o. Calmel ‒ pragniemy zachować ducha tej Mszy, której strzeżemy niczym skarbu. Dlatego chcemy żyć duchem ofiary.

Wskrzesić cywilizację chrześcijańską

Mówiąc o edukacji, używamy wyrażenia „wychowywanie dzieci” (fr. élever ‘wznosić, podnosić’ – przyp. tłum.). Wychowywanie dzieci nie oznacza tylko prowadzenia ich od dzieciństwa do dorosłości. To także sprawianie, żeby wznosiły się ponad swoje naturalne pożądania, ponad naturę zranioną grzechem, ponad swoje samolubne i materialne pragnienia. Żeby wznosiły się poprzez ofiarę ponad to, co ludzka natura, pozostawiona samej sobie, rodzi w sposób spontaniczny. To oczyszczanie ich poprzez ducha ofiary, wznoszenie ich ku Bogu. Krzyż musi być streszczeniem naszego życia.

Czy zwróciliście uwagę na słowa, które śpiewamy w Wielki Piątek? Przychodzimy wówczas adorować krzyż – nie tylko Zbawiciela na krzyżu, ale sam krzyż. Adorujemy go, całujemy i śpiewamy: „Witaj, o krzyżu, nasza jedyna nadziejo!”.

„Nasza jedyna nadziejo.” To głęboka prawda; ten pokój, ten ład, za którym tęsknimy w obliczu obecnej sytuacji, w obliczu naszej własnej walki duchowej i życia chrześcijańskiego, ale także w obliczu sytuacji społeczeństwa i Kościoła, nastanie tylko poprzez krzyż, bo tylko krzyż wprowadza ład. Musimy zatem akceptować ofiary, jakich od nas wymaga.

A więc dzieci są rzeczywiście wychowywane i oczyszczane przez ducha ofiary, przez życie autentycznie ofiarne: życie w ubóstwie, życie święte, życie wielkoduszne, aby ta miłość – początkowo samolubna, jak w każdym z nas – mogła zostać oczyszczona. A może ona zostać oczyszczona jedynie przez krzyż; każda autentyczna ludzka miłość została przez niego oczyszczona.

Prośmy zatem Najświętszą Maryję Pannę o gorliwość i wytrwałość potrzebne do zachowania i rozwijania ducha tego, czego strzeżemy.

Nie strzeżmy Mszy i spuścizny, które przekazał nam Kościół – tej Tradycji, której jesteśmy strażnikami – jako martwej i biernej rzeczywistości. Żyjmy nią! Zachowajmy ducha tego, czego strzeżemy.

Uciekajmy się do niepokalanego i bolesnego Serca Maryi – Tej, która szła za Panem aż pod krzyż i która u stóp krzyża współdziałała przy naszym zbawieniu, współdziałała w wysługiwaniu wszystkich łask, które następnie były wylewane na rodzaj ludzki w ciągu kolejnych wieków.

Podobnie i my, na naszym miejscu, nawet jeśli nigdy nie ujrzymy owoców naszych wysiłków, możemy – jak mówiła św. Joanna d’Arc – walczyć.

Możemy przyjmować nasz krzyż każdego dnia, żyć duchem krzyża, odrzucać ducha przyziemnej wygody, ducha przyjemności, a żyć duchem krzyża – aby pewnego dnia, z pomocą łaski Bożej i zgodnie z wyrokami Opatrzności, cywilizacja chrześcijańska mogła rozkwitnąć na nowo.

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

Kazanie wygłoszone 5 lipca 2026 przez bp. Marka Hanappiera podczas jego pierwszej Mszy św. pontyfikalnej, sprawowanej w kaplicy pw. św. Michała w La Martinerie.

Źródło

Zobacz też

Przypisy

  • 1Mouvement Catholique des Familles, „Katolicki Ruch Rodzin”, francuskie stowarzyszenie na rzecz obrony i propagowania wartości rodzinnych, pozostające pod opieką duchową kapłanów Bractwa św. Piusa X – przyp. tłum.↩︎
  • 2Tekst polski za: abp Marcel Lefebvre, Kazania, Te Deum, Warszawa 2024, ss. 126. ↩︎