KOLOS ZE WSI KONOTOPIE
Czyją postać ukazuje monumentalny posąg i dlaczego nie jest to przedstawienie Maryi Matki Bożej?
Jacek-Rafał Kudelski
Ubiegłoroczna prezentacja projektu budowy konotopskiego pomnika wywołała niekończącą się internetową dyskusję na temat potrzeby i zasadności realizacji tak niecodziennych projektów. Bo zaiste nie tak często i nie wszędzie powstają podobne dzieła sztuki, planowane z tak niezwykłym rozmachem i wykonane w imponującej skali.
Medialne doniesienia o realizacji figury Matki Bożej „większej niż świebodziński pomnik Jezusa Chrystusa” stały się przyczynkiem dla brutalnych, antykatolickich wypowiedzi i obraźliwych, rasistowskich ocen formułowanych w duchu agresywnego antypolonizmu.Tym, co w szczególny sposób ekscytuje większość komentatorów tego przedsięwzięcia są drugorzędne rozważania na temat niewłaściwego według nich rozporządzania środkami finansowymi przez fundatorów. Przywodzą one na myśl słowa jednego z uczniów pańskich: Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim? (J 12, 5).
Liczne są też dywagacje indywidualnych egzegetów Pisma Świętego na temat sakralnej sztuki związane z prawem mojżeszowym: Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! (Wj 20, 4). Pierwsi jednym tchem wymieniają pilniejsze potrzeby oczekujących na wsparcie bliźnich, które należałoby zaspokoić niebagatelną kwotą 100 milionów złotych, desygnowanych na budowę statui, zaś ci drudzy to współcześni zwolennicy ikonoklazmu, sprzeciwiający się kultowi religijnych wizerunków. Według ich opinii budowa takiej figury to zwyczajne bałwochwalstwo.
W ferworze licznych dyskusji, prowadzonych na internetowych forach, osobom zainteresowanym tym intrygującym dziełem sztuki, umyka sprawa najważniejsza. Jest nią ustalenie, czyją postać owa tajemnicza rzeźba przedstawia i jaki jest cel budowy monumentu? Oczywiście w przestrzeni medialnej można z łatwością odnaleźć oficjalną odpowiedź na to zdawałoby się banalne pytanie. Jednak nie należy bezkrytycznie przyjmować tego, co w tej sprawie przekazują opinii publicznej dziennikarze, ponieważ mogą się mylić, a tym samym nieumyślnie wprowadzić swoich odbiorców w błąd.
Wykonany z betonu posąg przedstawia stojącą w hieratycznej postawie młodą kobietę z lekko pochyloną do przodu głową, opuszczonymi wzdłuż tułowia rękami i otwartymi dłońmi. Postać ubrana jest w długą suknię spiętą wąskim paskiem, podkreślającym kształt sylwetki, rozszerzającą się ku dołowi i zakrywającą stopy. Kobietę okrywa płaszcz zawiązany pod szyją wąskimi tasiemkami. Głowę figury okrywa, opadająca na plecy chusta ozdobiona podtrzymującą ją opaską z kolistych elementów, przypominającą bliskowschodni smed. Oblicze postaci nie posiada indywidualnych cech, a spokojny wyraz twarzy pozbawiony jest ekspresji. Zapewne największy na to wpływ ma sposób rzeźbiarskiego opracowania oczu.Podczas uroczystości wmurowania kamienia węgielnego, w miejscu budowy monumentu przedstawione zostały jego komputerowe wizualizacje i wykonany z metalu niewielkich rozmiarów odlew figury. Dziennikarze poinformowali opinię publiczną, że we wsi Konotopie wzniesiony zostanie ogromny pomnik Matki Bożej Bolesnej wzorowany na rzeźbie, która znajduje się w tamtejszej małej kaplicy.
Niestety medialna relacja nie jest zgodna z prawdą. Cudowna figura Matki Boskiej Bolesnej z Konotopia to pieta. Przedstawienie zgodne z dobrze znanym od XIV wieku chrześcijańskim typem ikonograficznym, w którym Matka Boża opłakuje śmierć Syna i trzyma na kolanach zdjęte z krzyża martwe ciało Jezusa Chrystusa. Już pierwsza prezentacja projektu konotopskiego monumentu była dużym zaskoczeniem dla każdego, kto zna tradycyjne, katolickie przedstawienia Maryi Matki Bożej. Bowiem wzorem dla ich formy są Tradycja, Pismo Święte i zatwierdzone przez Kościół objawienia. Ich treść jest związana z wcieleniem i zbawczą misją Jezusa Chrystusa od zwiastowania w Nazarecie do śmierci na Golgocie. Dlatego niemal wszystkie dopuszczone przez kościelne przepisy katolickie typy ikonograficzne to przedstawienia Maryi Matki Bożej z Jezusem Chrystusem.
Niewiasta z Apokalipsy św. Jana, Cudowny Medalik, brzemienna Matka Boża z Guadalupe, Matka Boża Ostrobramska lub Matka Boża Fatimska to nieliczne wyjątki, obwarowane bardzo szczegółowymi zasadami. Kościół precyzyjnie skodyfikował, jaka jest wymagana forma i treść przedstawienia, aby mogło ono zostać poświęcone i przeznaczone do kultu. Szczegółowe przepisy określają sposób przedstawienia fizjonomii i postaci Matki Bożej, rodzaju i koloru jej szat, atrybutów takich, jak Niepokalane Serce Maryi, nimb, królewska korona na głowie, wieniec z gwiazd, różaniec oraz wychodzące z dłoni promienie łask, a nade wszystko depczące węża stopy na ziemskim globie lub księżycu. Figura Maryi Matki Bożej stoi na kolumnie.
To proste zasady, które od najmłodszych lat zna każdy katolik, a w szczególności katolicki kapłan oraz artysta podejmujący się wykonania przeznaczonego do publicznego kultu wizerunku Niepokalanej. Symbolika oparta na dogmatach i ewangeliczna narracja od wieków stanowią fundament dla modlitwy i kontemplacji oraz mariologicznej katechezy.
Kiedy na konotopski monument spojrzymy z perspektywy formalnych wymogów ikonografii chrześcijańskiej oraz ideowego programu zawartych w nim treści, zdajemy sobie sprawę z tego, że nie jest to przedstawienie Maryi Matki Bożej.
Odsłonięcie gigantycznego monumentu zbudowanego we wsi Konotopie zaprasza wszystkich oglądających to niecodzienne dzieło sztuki do oceny jego artystycznej wartości oraz zrozumienia zawartego w nim przesłania. Dzięki analizie porównawczej możemy stwierdzić, że nie jest to żaden znany w chrześcijaństwie maryjny typ ikonograficzny. Młoda kobieta stoi na koronie… Intrygujące jest to, że w identyfikacji tego przedstawienia nie pomoże nam wiedza ugruntowana na fundamencie naszej łacińskiej cywilizacji i europejskiej kultury. Tego nikt nie uczył w katechetycznych salkach, ani na uniwersyteckich wykładach.
Jest to dla katolika zupełnie obcy i niezrozumiały ezoteryczny kod. Skoro odbiorca ma przed sobą szyfr, to zapewne istnieje do niego klucz? Cyfrowy kod i nie chodzi tu o liczbę sto milionów. Miłośnikom sztuki z pomocą przychodzą lokalne i ogólnopolskie media. W jednym z wywiadów można usłyszeć intrygującą wiadomość: „monument był budowany jak piramida z 32 warstw betonu”. Dziesięć sefir i 22 łączące je kanały to 32 Ścieżki Mądrości. Rzeźba stoi na dwóch połączonych ze sobą kwadratach. Oktagon (korona jest jak Drzewo Życia) plus kobieta i coś jeszcze we wnętrzu to razem 10. „Monument ma 55 metrów wysokości i detronizuje Jezusa w Świebodzinie, który jest mniejszy”. W gematrii 55 to liczba o wyjątkowym znaczeniu. Dwie piątki. Suma cyfr od 1 do 10., liczba Małżonki-Oblubienicy, etc.
W 1755 roku według członków pewnej sekty miały miejsce ważne religijne wydarzenia. Tych liczb i cyfr jest znacznie więcej. Dziennikarze przekazują kolejną ekscytującą wiadomość: „monument wykonany z betonu przetrwa 300 lat”. Dlaczego nie 283 lub nie bez kozery 500? Ponieważ 300 lat to dla niektórych religii pewien zamknięty mesjanistyczny cykl, który ma swój ważny punkt w 2026 roku (notabene rok i liczba 26 też mają swoje symboliczne znaczenie). W takim razie coś zaczyna się teraz, a jak się zakończy za 300 lat tego się nie dowiemy.
W Wikipedii możemy sprawdzić, co wydarzyło się 300 lat temu. Otóż w 1726 roku urodził się Jakub Frank. Przez 13 lat przebywał w jasnogórskim klasztorze i tam opracował swoją mesjanistyczną doktrynę, w której przedstawił, kto według niego „jest uwięziony w wizerunku Matki Bożej”. Jego dzieł i Ksiąg Jakubowych nie czytałem i nie zamierzam.
Kolos ze wsi Konotopie to imaginowany portret jego córki Ewy Frank. To jest Szechina.