Powtórka z rozrywki

Izabela BRODACKA


Ostatniego dnia sierpnia 2026 roku, w przeddzień
osiemdziesiątej siódmej rocznicy wybuchu II Wojny Światowej
Polacy mieli szansę oddawać się typowym rozrywkom z
czasów komuny, a raczej z czasów realnego socjalizmu, jakimi
było wystawanie w ogromnych kolejkach po wszystko. Po
meble, pralki, ser żółty miękki albo twardy (w Polsce były
znane wówczas tylko te dwa gatunki sera podczas gdy we
Francji znano ich podobno ponad 1200 ),
papier toaletowy i
oczywiście paliwo.

Właśnie 31 sierpnia wygaszono trwający
tylko dwa tygodnie rządowy program obniżek cen paliwa
znany jako program CPN. Wbrew deklaracjom premiera Tuska
i ministra Motyki ten program nie miał żadnego realnego
wpływu na sytuację materialną obywateli naszego kraju. Był
on zapewne tylko formą prowokacji, jak to mówią dowcipni,
waleniem prętem w klatkę.
Obywatele jak za komuny tworzyli listy kolejkowe, sprawdzali
te listy co godzinę, wdawali się w awantury i bójki na stacjach
benzynowych. Czuli się dokładnie tak jak za komuny. Coraz
częściej zresztą tak się czują. Afera goni aferę. Afery są tak
absurdalne jak z filmów Barei . Oto Barbara Mróz-Gorgoń,
pełnomocniczka rządu do spraw promocji marki Polska
podpisuje raport, który jak się okazało wygenerowała AI.
Raport, który kosztował podatników 200 tysięcy zawiera
liczne absurdy, zmyślone przypisy, twierdzenie, że Katowice
leżą w „północnej Polsce”, czy błędną liczbę polskich
noblistów. Trudno uwierzyć, że podpisała się pod nim osoba z
wykształceniem przynajmniej podstawowym, bo nawet dziecko ze szkoły podstawowej wie gdzie leżą Katowice. Pani
Barbara musiała nawet nie zajrzeć do raportu, za który
przytuliła niezłe honorarium. To, że poddała się do dymisji nie
zmienia nic w ocenie tej sprawy. Kolejna ujawniona afera ma
miejsce w Szpitalu Południowym. Sprawa dotyczy Dawida
Kacprzyka, który pracując w szpitalu, miał zarobić 1,6 mln zł w
ciągu roku, a także gwarantować politykom Koalicji
Obywatelskiej i ich rodzinom przyjęcie i opiekę na SOR poza
kolejnością. Dawid Kacprzyk, lekarz w trakcie specjalizacji i
jednocześnie radny Koalicji Obywatelskiej w warszawskim
Ursusie, stracił pracę co też nic nie zmienia w ocenie sytuacji
gdyż lekarzy zarabiających szokujące kwoty nie brakuje. Oto
ortopeda z Ciechanowa wystawia dwie faktury za dwa
miesiące pracy, jedną na 316 tysięcy złotych a drugą na 258
tysięcy złotych. Rekordowa wypłata miesięczna Szpitala
Specjalistycznego w Pile wyniosła 307 012 złotych brutto.
Najwyższy kontrakt miesięczny w Szpitalu imienia Dietla w
Krakowie opiewał na 300 933 zł brutto. Młody ortopeda
zarabia około 3 miliony złotych brutto łącząc pracę lekarza z
funkcjami zarządczymi w szpitalach w Grójcu oraz Nowym
Mieście nad Pilicą. Jednocześnie partia rządząca pracuje nad
ustawą zwaną potocznie „ Lex szarlatan” , która pozwoli
wielokrotnie nałożyć na osobę stosującą medycynę naturalną
karę w wysokości miliona złotych. Z jednej strony
projektowana ustawa miałaby zwalczać osoby oszukujące
zdesperowanych ciężko chorych , którzy rezygnują z oficjalnej
uznanej terapii na rzecz znachorskich praktyk czy zabiegów. Z
drugiej działałaby jako mechanizm eliminacji konkurencji
wobec oficjalnych usług medycznych. Jeżeli jak za komuny

zwykły człowiek ma wielkie kłopoty z dostaniem się do
szpitala, jeżeli zarobki lekarzy sięgają absurdalnych sum, nie
należy się dziwić, że pacjent próbuje sobie radzić na własną
rękę.
Tragiczny w skutkach jest fakt, że powrót do komuny
uruchamia w społeczeństwie tak zwaną mentalność
rozbiorową, czyli tryb przetrwania. Zwykli ludzie przestają się
wstydzić, że załatwiają najistotniejsze sprawy życiowe
poprzez łapówkę. Unikają płacenia podatków ponieważ nie
identyfikują się z celami na jakie ich pieniądze są wydawane.
Nie chcą płacić abonamentu telewizyjnego bo nie oglądają
telewizji rządowej , telewizji w likwidacji, która powstała w
drodze naruszenia prawa. Łudzeni pozorami społeczeństwa
obywatelskiego widzą dobrze jak są oszukiwani. Na przemoc
prawną, fiskalną, medialną odpowiadają w najlepszym
przypadku biernym oporem, a przede wszystkim akceptacją
metod, których nie stosowaliby w normalnych warunkach,
gdyby mieli na cokolwiek realny wpływ. Są w rękach tych
którzy stosują prawo tak jak je rozumieją co praktycznie
oznacza całkowite bezprawie. Dlaczego mieliby szanować
takie prawo?
Większość społeczeństwa nie akceptuje przesadnej pomocy
dla Ukrainy, a przede wszystkim konstruowania na naszym
terenie państwa wielonarodowego. Działania rządu wydają
się pogłębiać konflikt narodowościowy, który wydawał się od
lat wygasać. Nie ma zgody na to żeby nazywać ludobójstwo
na Wołyniu sąsiedzkimi sporami, żeby lekceważyć kult
Bandery praktykowany na Ukrainie, oraz prowokacyjne

nazywanie jego imieniem jednostek wojskowych. Działania
naszych władz w tych sprawach są tak głupie, że wydają się
być podobną prowokacją jak wywoływanie histerii związanej
z krótką obniżką cen paliwa. Warto odpowiedzieć sobie na
pytanie po co te wszystkie prowokacje? Nasi rządzący są głupi
lecz nie aż tak głupi żeby nie rozumieć, że nie należy drażnić
się ze społeczeństwem, które podobno jest suwerenem.
Czyżby chcieli poświęcić kilka osób żeby przeprowadzić takie
zmiany, które nic nie zmienią? Świadczyłyby o tym propozycje
powołania komisji w sprawie giełdy kryptowalut Zondacrypto.
Ciekawe jaki kuchcik jest przeznaczony teraz do wyrzucenia z
sanek ściganych przez wilki. Tak jak został swego czasu
wyrzucony Rywin.
„Jeśli chcemy, by wszystko pozostało tak, jak jest, wszystko
musi się zmienić” to najsłynniejszy cytat z powieści „Lampart”
autorstwa Giuseppe di Lampedusy. Wydaje mi się, że opisuje
on strategię obecnej władzy. Dokładnie taką, jaką przez całe
lata stosowała władza komunistyczna. Znienawidzeni
stalinowcy zostali zastąpieni wykreowanym na
prześladowanego Gomułką. Gdy Gomółka zaczął przykręcać
społeczeństwu śrubę zastąpiono go Gierkiem, który zadłużył
nas na kilka pokoleń. Czy do końca świata będziemy
zamieniać dżumę na cholerę, która po pewnym czasie okaże
się znowu dżumą.