Syjonizm to rasizm; doświadczenie polskie

Rękas: Syjonizm to rasizm, doświadczenie polskie.

konserwatyzm.pl/rekas-syjonizm-to-rasizm-doswiadczenie-polskie

Bermanowszczyzna była przejawem etnicznie, a nie klasowo motywowanego żydowskiego terroru skierowanego przeciw Polakom.

Gdyby Goldberg, Fejgin, Szechter, Grinszpan, Bobrowicki działali tylko z pobudek ideologicznych, jak to się nie od dziś tłumaczy – to gdzież przekrojowość represji, oddająca wciąż zróżnicowany po wojnie kształt społeczeństwa RP? Gdzie ci potomkowie żydowskiej burżuazji i inteligencji ścigani przez komunistycznych rodaków jako wrogowie klasowi? Przeciwnie, przecież to właśnie dzieci żydowskich burżujów i inteligenciaków, a nie chasydzkiej biedoty stanowili rdzeń bezpieki, likwidującej polską konkurencję! Nie, bermanowszczyzna była w pierwszej kolejności i przede wszystkim upaństwowioną zbrodnią o charakterze czystki etnicznej dokonywanej na Polakach przez udających komunistów Żydów przebranych w niby-to-polskie mundury.

Usunąć polską konkurencję

Dowodem na to jak bardzo krypto-syjonistom w mundurach bezpieki nie zależało na rekoncyliacji państwa komunistycznego z narodem polskim były represje spadające na tych Polaków – nie komunistów, którzy chcieli i mogli wykorzystać swój autorytet dla takiego pojednania.

Zamordowanie gen. Emila Fieldorfa „Nila”, zemsta na Adamie Doboszyńskim, uwięzienie gen. Stanisława Tatara i jego współpracowników ujawniały, że Żydom z bezpieki nie chodziło w ogóle o ideologię, a już na pewno nie o Polskę Ludową. Oni strzegli swego monopolu władzy, swej wyłączności na terror, dlatego zaciekle mordowali Polaków mówiących „realia są jakie są, ale Polska jest jedna”. Gdyby im chodziło o komunizm, to przecież tacy ludzie, Polacy o niekwestionowanych autorytetach – byliby nieocenionymi sojusznikami! A jednak nie, to właśnie ich należało zlikwidować w pierwszej kolejności.

„..a ponieważ napisane jest bliźniego, więc zakaz ten nie stosuje się do akuma”

Odrębnym motywem działania syjonistów był ten również dla nich najbardziej typowy, a więc chciwość, dążenie do zagrabienia polskich majątków, funduszy z Zachodu, wracającego do Polski złota itp. – oraz eliminowanie wszystkich świadków mogących potwierdzić, że rzekomi ideowi komuniści jakoś nadal hołdują zasadzie, że goja można, a nawet należy okraść. Temu służyły powojenne represje wobec polskiej drobnej przedsiębiorczości i indywidualnego handlu, stąd początkowe parcie na kolektywizację, w myśl tradycji wyzysku polskiego chłopa przez arendarza, zastąpionego wówczas przez kierownika spółdzielni. W ten wreszcie sposób wprost położono łapę na polskim złocie uratowanym z Londynu i na środkach wysyłanych do Polski przez zachodnie wywiady w ramach afery Bergu – Operacji Cezary. Było to tworzenie zaplecza finansowego bardzo potrzebnego, gdy bermanowszczyzna straciła monopol na terror, a i pełnię władzy politycznej odzyskała dopiero w kolejnym pokoleniu i po likwidacji resztek realnego socjalizmu w Polsce.

Gdy PRL się polonizowała – opozycja syjonizowała

Charakterystyczne, że szczególnie znienawidzony i ścigany przez kryptosyjonistów Bolesław Piasecki sam uniknął ich zemsty tylko ze względu na strach, przed nierozpoznanymi przez nich i przecenianymi kontaktami bezpośrednio z Moskwą. Rytualną karę przeniesiono zatem z ojca na syna, porywając i mordując Bohdana Piaseckiego.

Z kolei Polaków-komunistów, jak Władysław Gomułka, trzymano w zanadrzu, jako potencjalny kapitał do wykorzystania, gdyby władza zaczęła wysuwać się z rąk i trzeba się było zasłaniać rzekomą wspólnotą ideologiczną, ważniejszą od jakichś tam błędów i wypaczeń. A jednak nawet i wtedy czynnik etniczny nie zniknął, przesunął się jedynie w kierunku postępującej syjonizacji opozycji tzw. demokratycznej w Polsce. Im bardziej polska stawała się Partia i władza komunistyczna – tym bardziej niepolska i antypolska stawała się działalność nagle objawionych antykomunistów, w istocie nadal tylko syjonistycznych.

Resort bezpieczeństwa i jego krysza partyjna do tego stopnia miały mieć charakter etnicznej enklawy, że nie dopuszczano nawet myśli o jakiejkolwiek kontroli, realizowanej choćby i przez oczywistych, ideowych komunistów, ale pochodzenia polskiego. Czy zatem tylko pomyślnym dla bermanowszczyzny zbiegiem okoliczności była śmierć z rąk UPA generała Karola Świerczewskiego, wypróbowanego jeszcze w Hiszpanii towarzysza, któremu Stalin miał proponować przejęcie kontroli nad bezpieką w Polsce? Skądinąd nie byłby to przecież jedyny historycznie znany przypadek, gdy interesy syjonistów i ukraińskich nazistów okazywały się być zbieżne…

Dzieci Krajkiemana

Specyfika bermanowszczyzny, jako formy przetrwalnikowej, ekspansywnej i represyjnej syjonizmu jest dziś ukrywana czy to masową propagandą do jednego worka wrzucającą wszystkie prawdziwe i urojone zbrodnie komunizmu, czy też wygumkowywaniem czynnika etnicznego z popularnych zwłaszcza przedstawień okresu stalinowskiego w Polsce.

Nieprzypadkowo bermanowszczyzna w Polsce stała na trzech nogach: bezpieki (pod osobistą kontrolą kagana – Jakuba Bermana), handlu i gospodarki (Hilary Minc) oraz kultury i propagandy, pod nadzorem Romana Krajkiemana (Zambrowskiego). Sektory te przeplatały się i wymieniały kadrami, jednak to właśnie politprop okazał się najtrwalszym osiągnięciem syjonistów w walce o dominację nad Polską.

Dominację słabo dostrzegalną m. in. dzięki popkulturze i ignorancji historycznej budowanej w oparciu o filmy, zwłaszcza tych pozornie antykomunistycznych, oto w „Przesłuchaniu” Ryszarda Bugajskiego ofiarą represji trudno zgadnąć czemu zostaje jakieś pijane kurwiszcze, a prześladowcami są oczywiście wyłącznie Polacy (nic dziwnego, że przeciw takiemu pierwszemu upamiętnieniu zbrodni bermanowszczyzny słusznie jeszcze podczas kolaudacji protestował Bohdan Poręba).

Z kolei w prześmiewczym „Pułkowniku Kwiatkowskim” Kazimierza Kutza tytułowy bohater poznając i penetrując system bezpieki w Polsce dziwnym trafem trafia wyłącznie na nieszczególnie rozgarniętych Kowalskich, Jajców i innych, ale jakoś nie żadnych Światłów. Nawet w przejmującym „Generale Nilu”, znów w reżyserii Bugajskiego, mamy tylko panów pułkowników Różańskiego i Czaplickiego, cynicznych technokratów politycznej prowokacji, nie zaś realnych Goldberga i Kurca – Akowera, dla którego celem życia była nie tylko eliminacja, ale również zagrabienie mienia i zohydzenie pamięci likwidowanych gojów.

Polska współczesna pamięć historyczna jest zmanipulowana, a obecna karykaturalna forma późnego antykomunizmu III RP, pozbawiona pierwiastka świadomości narodowej jest produktem podwładnych Krajkiemana-Zambrowskiego, tak jak gospodarczą najnowszą historią Polski pomagali sterować następcy ekipy Minca, zaś polityczny kształt III RP nadały dzieci i wnuki funkcjonariuszy Bermana.

Polskie doświadczenie ze stosowanym syjonizmem, który umarzył sobie, że nad Wisłą stworzy sobie nie gorszą kolonię niż w Palestynie – jest w całej rozciągłości doświadczeniem walki z rasizmem.

Konrad Rękas